będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią...

24.02.05, 11:47
własnie dzwoniłam do mojej siostry. Ona i synek czują siędobrze. Jest pewien
problem: przywożą go do niej nakarmionego butelką!!!! Luuudzie!!! W którym my
roku żyjemy??? Ona zdrowa, dziecko zdrowe, poród bez komplikacji - dlaczego
oni to robią??? No przecież jak rodziłam 8 lat temu (fakt, w innym szpitalu),
to nawet nie było mowy o butelkach...Może coś się zmieniło? może ja zacofana
jestem? No cóż, niech sobie będę, ale jadę do szpitala zbadać sprawę...Dla
mnie to chore - tyle się mówi o przydatności pierwszego karmienia...o
dobroczynnych właściwościach siary...a oni mu jakąś sztuczną mieszankę
pakują, nawet nie dająć szansy matce. Mam ochotę wrzeszczeć i tupać.
    • kalina_p Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 11:50
      zrób rozróbe w szpitalu. Jezu, mogą się chociaż spytć, czy chce karmić...No
      słów brak...
    • twinmama76 i to jest właśnie ten laktacyjny terror ;-( 24.02.05, 11:54
      o którym ostatnio jest tak głośno na różnych forach....

      Zróbcie rozróbe w szpitalu, bo siostra straci pokarm, a mały nie będzie chciał
      ssać piersi. No chyba, że siostra nie chce karmic piersią.
      • wegatka Re: i to jest właśnie ten laktacyjny terror ;-( 24.02.05, 11:59
        Dziwi mnie, że dziecko nie leży razem z matką na sali, jeżeli nic im nie dolega.
        Myślałam, że już nie ma takich szpitali.
      • patsik Re: i to jest właśnie ten laktacyjny terror ;-( 24.02.05, 11:59
        chce, no właśnie chce!
        tylko nawet jaj nie dali spróbować!
        po porodzie dzieckiem jej pomachali przed nosem - już ubranym, nie było mowy o
        żadnym kładzeniu na brzuchu. potem przynieśli jej na chwilę do sali, na noc
        zabrali. A rano przynieśli nakarmionego. Żesz cholera!!!W niektórych miejscach
        to się czas zatrzymał 20 lat temu!!!
        • przeciwcialo Gdzie ten zacofany szpital? 24.02.05, 12:00
      • szyszunia75 Re: i to jest właśnie ten laktacyjny terror ;-( 24.02.05, 12:28
        Jeśli chodzi o „terror laktacyjny” i całą tę akcję forumową, to chodziło nam o
        coś zupełnie innego - szkoda, że nie zrozumiałaś. Chodziło nam o to, by nikogo
        nie zmuszać, nie obrażać i nie wyzywać, gdy nie chce/nie może karmić piersią. A
        to co opisała autorka wątku jest wypaczeniem w inną stronę. To matka powinna
        decydować jak ma być karmione jej dziecko. Tutaj personel szpitala okazał się
        równie bezmyślny, jak w szpitalach, w których kobieta dokarmiająca dziecko
        dowiaduje się, że funduje mu właśnie upośledzenie umysłowe, liczne choroby,
        niedorozwój itp.
    • przeciwcialo Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 11:58
      Ja byłam po CC i nie miałam siły karmic. Zapytali czy maja syna nakarmic.
      Zgodziłam sie. Po trzech dniach mały sie przyssał i tak juz mu zostało na pół
      roku. Ale za nakarmienie bez mojej zgody zrobiłbym awanture. O takie rzeczy
      musza pytac matki. Jak najszybciej do ordynatora .
      • patsik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:02
        Otwock, mój ulubieniec....
        Mieszkałam tam, jak byłam w obydwu ciążach, kocham to miasto nad życie, ale od
        szpitala trzymałam się z daleka. I chyba dobrze robiłam....
      • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:06
        a moze jest tak,ze ma na poczatku malo pokarmu?i dzidzius sie nie najada?
        zaraz po porodzie dostawialam malego do piersi, nikt mi nie pokazylam czy
        pilnowal czy dziecko lyka pokarm, maly 2 dni doil z cyca i sie nie najadal!!!
        gdy przepieralam 2 dniowego synka- plakal weszla pielegniarka i sie zapytalo
        CO robi pani dziecku? ja na to,ze nic -przebieram go.
        jak sie pozniej okazalo Kacper byl glodny (lekarka zabrala go na badania i
        przywiozla spiacego maluszka) i mowi do mnie maly byl glodny dalam mu butle.
        po 3 dniach pokar sie zwiekszyl i juz kruszynka slicznie doila cycusia.

        jezeli jest inaczej to tez bym zrobila awanture, ze bez mojej zgody karmia
        dziecko butla. mimo iz pewnie podaja kobiece mleko, ale po co? skoro matka chce
        karmic piersia
        • mama5plus Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:29
          joasiiik25 napisała:

          > a moze jest tak,ze ma na poczatku malo pokarmu?i dzidzius sie nie najada?
          > zaraz po porodzie dostawialam malego do piersi, nikt mi nie pokazylam czy
          > pilnowal czy dziecko lyka pokarm, maly 2 dni doil z cyca i sie nie najadal!!!
          > gdy przepieralam 2 dniowego synka- plakal weszla pielegniarka i sie zapytalo



          To kolejny mit. Mleko bardzo rzadko przyplywa nagle zaraz po porodzie.
          Normalnie dopiero w drugiej-trzeciej dobie.
          Ma prawo i 3 dni po porodzie.
          U mnie tak zawsze bylo. Dziecko nie musi sie wtedy najadac wink
          Ma zapas z okresu plodowego i wystarczy mu dosc pozywna siara.
          Zadne z moich dzieci przez to nie umarlo wink A w bilansie wagowym po tygodniu
          mialy nawet nadwyzke ( a przeciez mialy prawo stracic jakis procent wagi w
          stosunku do urodzeniowej-bo takie sa normy)
          Trzeba tylko przystawiac malucha do piersi nawet jesli potrzebuje tego non stop.
          No chyba, ze matka po porodzie jest zmeczona, ale wtedy polozne braly od nich
          dziecko i nosily by nie plakalo a matka troche pospala.

          Bardzo sporadycznie tylko i za zgoda matki podawano troche mieszanki (jakies
          100ml wszystkiego)
          No ale jesli panuje pzrekonanie, ze mleko MUSI BYC zaraz po porodzie to nic
          dziwnego, ze mlode matki wpadaja w panike `Ojej! nie mam mleka! Dziecko
          zaglodze`

        • nanuk24 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 19:02
          Joaska, pokarm pojawia sie zwykle po trzech dniach(mnie pojawil sie po szesciu),
          natomiast to co jest po porodzie to zwie sie siara, ktorej jest tyle, co kot
          naplakal. Ale, zeby to mleko sie pojawilo, dziecko musi byc jak najczesciej
          przystawiane. To po pierwsze.
          A po drugie, w pierwszych godzinach zycia, dziecku powinna wystarczyc siara.
          Jesli nie, wtedy mozna dokatrmiac.
    • praktycznyprzewodnik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:02
      No ja tez bym sie zdenerwowala. A moze masz starsze dziecko, które jest
      uczulone na mleko krowie i zdecydowanie nie wolno podac młodszemu dziecku
      nawet preparatu humanizowanego ?
      Skad moga to wiedziec ?
      Ja bym to wyjasnila. Moze to jakies nieporozumienie ?
      • patsik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:09
        Ja mam dwoje dużych dzieci - obydwoje uczuleni na krowie mleko, córeczka nawet
        bardzo. Nie wiem, jak siostrzeniec - miejmy nadzieję, że nie...ale skąd oni w
        takim szpitalu mogą wiedzieć, czy noworodek jest uczulony, czy nie?
        • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:11
          przeciez nie podaja krowiego mleko noworodkowi?
          u mnie w szpitalu dzieciaczki byly karmione lub dokarmiane naturalnym kobiecym
          mlekiem.
          • przeciwcialo Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:29
            Przeciez tak nie mozna. Od dawna nie podaje sie mleka kobiecego!!! Z reguły
            apteki szpitalne sprowadzaja mleko Hypoalegriczne- u nas jest to Nan H.A.
            Nikt nie dokarmia mlekiem obcej matki ze zwgledów sanitarnych. W zyciu nie
            zgodziłabym sie na cos takiego. A skad wiadomo czy matka dawca jest zdrowa???
            Obrzydliwe!! A sterylizacja mleka kobiecega nie ma sensu- lepiej dla dziecka
            dac mu mleko HA.
            • mama5plus Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:33
              Tez bym sie nie zgodzila uncertain
            • milarka Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:39
              Też bym się nie zgodziła. Matka dawca mogłaby być nawet zdrowa, ale najeść się
              jakichś świństw (wzymających, uczulających), albo palić papierosy...
              beeeee
            • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:39
              jak to nie mozna?
              ja sie na tym nie znam, ale skoro biora mleko od chetnych kobiet to widocznie
              jest to bezpieczne dla dziecka
              moj syn przez 2 dni byl dokarmiany w ten sposob i co? jest zdrowy.
              czasami mozna natknac sie na ogloszenie,ze kobieta sprzeda pokarm, nawet tu
              kiedys takie bylo.
              • lola211 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 22:37
                W szpitalu karmia mlekiem sztucznym, jakim kobiecym!
                Kiedy lezalam na poporodówce, mala ciagle plakala, bo glodna, sasiadka obok
                zaproponowala, ze ja nakarmi, bo nie ma z tym problemu.Pierwsze co przez mysl
                mi przelecialo to to, ze przez mleko przenosi sie wirus hiv, grzecznie
                podziekowalam.
                Ciekawe jakie badania musialyby przejsc kobiety, ktoych mlekiem karmiloby sie
                obce dzieci?
          • sakada Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 21:01
            "u mnie w szpitalu dzieciaczki byly karmione lub dokarmiane naturalnym kobiecym
            mlekiem."

            Jesteś pewna? Nie mówiąc już o tym, że to obrzydliwe, niehigieniczne i
            niebezpieczne to mam watpliwości czy takie praktyki są zgodne z prawem.
      • patsik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:11
        kobiece mleko?żartujesz? skąd ne niby mają mieć? mieszankę dostał....
        • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:13
          nie nie zartuje!!!!!
          jest akcja i kobiety z checia odciagaja mleczko i dostarczaja do gabinetu
          pielegniareksmile
          w ten sposob szpital nie wydaje na mieszanki a dzieci dostaja naturalny pokarm
          • patsik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:14
            joasiiik...to nie ten szpital...tu nie ma akcji żadnych....
            • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:16
              a szkodasad
              szkoda,ze nie we wszystkich szpitalach czy na oddzialach dla noworodkow sa
              potobne akcje, wtedy nie bylo by problemu- dzieci by zyskaly i szpitale
              poprawily swoj budzet.
              • eviki Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:14
                ta.....dzieci z pewnoscia zyskają,jak się jeden z drugim pozaraża od
                przypadkowych mamuś żółtaczką wsczepienną typu b,c czy HIV!,totalna głupota
                nie wierzę że są w Polsce czy gdziekolwiek indziej takie szpitale,może coś
                takiego praktykowano ze 30 lat temu
                • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:24
                  od przypadkowych?
                  nie zrozumialas
                  kobiety z oddzilau oddaja mleko, a nie z ulicy
                  wczesniej chetna mama jest badana
                  lezy sie 5 dni w szpitalu i przez te dni mozna oddawac a pozniej donosic.
                  rodzilam w kwietniu a nie 30 lat temu!!!!!
                  • eviki na hiv tez jest badana???? 24.02.05, 13:42
                    ale wiesz że może wynik wyjść ujemny pomimo ze jest np zarażona ,trzeba by
                    powtórzyc badanie za 3 miesiące by byc na 100% pewnym,no sorry ale jak dla
                    mojego dziecka to troche za duże ryzyko
                    • driadea Re: na hiv tez jest badana???? 24.02.05, 13:45
                      No dobra, HIV HIVem, ale choroby dermatologiczne?
                      • przeciwcialo Re: na hiv tez jest badana???? 24.02.05, 13:48
                        Tez tak uwazam. Dziecko ma sie zasiedlac moja flora bakteryjna a nie obcej baby.
                  • g0sik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 14:22
                    A gdzie rodziłaś? Ja bym nie pozwoliła nakarmić mojego dziecka pokarmem kobiety
                    którą bym znała kilka lat, a co dopiero pokarmem takiej którą pierwszy raz
                    widzę na oczy!!! I co z tego, że z oddziału, dla mnie to to samo co z ulicy!
                    Jeśli szpital oszczędza na mleku modyfikowanym to na 1000% oszczędza również na
                    badaniu takich kobiet! BRRRRRR
                  • kalina_p Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 20:01
                    mnie przyjeli rano we srode, urodzilam a rano w piatek do domu...gdzie sie
                    teraz 5 dni lezy???
                    • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 20:22
                      urodzilam w czwartek a w niedziele bylismy w domu
                      o dziwo o wyjsciu z domu decydowalo nie tylko stan maluszka (brak zoltaczki)
                      ale takze stan matki
                  • lola211 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 22:40
                    Jaka tu oszczednosc, jak taka matke trzeba by zbadac z kazdej strony, testy
                    porobic.
                    W zyciu nie pozwolilabym , by moje dziecko do ust wzielo czyjes mleko, ble..
              • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:24
                Joasiiik25, kiedyś, w latach 50 i 60 bardzo popularne były tzw. laktatoria, ale
                po przeprowadzonych badaniach odstąpiono od tegoż przedziwnego skądinąd
                zwyczaju. Co innego mamka, ale takie zlewanie od kogo popadnie to już nie te
                czasy i trochę się dziwię, że jednak gdzieś to przetrwało. Ciesz się i dziękuj
                Bogu, że jednak Twoje dziecko na tym procederze nie ucierpiało (choć, np. na
                stwierdzenie obecności wirusa HIV prawdopodobnie się nie szarpnęłaś, jak
                większość, o ile nie każda z położnic, które karmiły Twoje dziecko. Także -
                cholera wie, czy rzeczywiscie nic mu nie będzie/jest, czego oczywiscie nie
                życzę).
                Pozdrawiam.
                • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:26
                  no wiesz co szczyt wszystkiego!!!!!
                  az sie zagotowalo we mnie czytajac Twoja wypowiedz
                  szkoda slow
                  • joasiiik25 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:28
                    a jeszcze jedno mozesz miec ale do mnie, ale od mojego dziecka WARA!!!!!
                    i nie wierze w Twoje szczere slowa
                    • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:34
                      Asiu, ale o co ci chodzi??
    • kolorowa2005 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 12:27
      O kurcze!!!!Jestem w szoku! Ja rodzilam w kwietniu 2004 w szpitalu panstwowym,
      gdzie byl kompletny "fioł" na punkcie karmienia piersia, nawet do tego stopnia
      byly teksty, ze jak pani nie nauczy sie karmic to nie wyjdzie pani wczesniej ze
      szpitala. Malenstwo po urodzeniu na ogol "wisi" przy piersi caly czas, ale to
      dlatego ze jest mu dobrze i dzieki temu odpowiednia ilosc pokarmu sie
      produkuje. Moj syn nie potrafil ssac po urodzeniu (trzeba bylo go uczyc, na
      dodatek byl niecierpliwy, no i glodny)), a ja chcialam karmic, pierwszy tydzien
      to byl koszmar, przerabialam przerozne sposoby, aby jednak karmic. Moj wniosek
      zyciowy odnosnie karmienia jest taki, ze jezeli chcesz karmic to nawet po 2
      tygodniach mozna, ale potrzebne jest samozaparcie i pomoc.
      • l.e.a Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:13
        Patsi idź i nawrzeszcz na nich - wiem, że umiesz <lol>
        • ewa2233 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:18
          Mi też zabrali dziecko, gdy leżałam na sali - żeby zważyć, zmierzyć itp.
          (urodziłam po 19, więc rzecz się miała około 21)
          No i mi go nie oddawali.
          Powiedziałam, że chcę dziecko mieć przy sobie,
          a położna na to: oddamy pani rano, niech pani odpocznie.
          A ja: NIE! Ja chcę dziecko już! Będę czekać!
          Za jakiś 1/2 godz. znów przyszła (zobaczyć co ze mną)
          a ja: CZEKAM!
          Przyniosła ...
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:15
      Ale jakto PRZYWOŻĄ? Skąd, na Boga?! Dziecko powinno być z matką! Nieustannie!
      Nie wyobrażam sobie inaczej, a mialam cesarkę, co podobno utrudnia (nie wiem
      niby co miałoby utrudniać). Rzeczywiscie, zacofanie jak nie wiem. Kretyństwo.
      Tfu.
      • ledzeppelin3 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:33
        To, że dziecko jest NIEUSTANNIE z matką po porodzie, uważam w wielu
        przypadkach za czysty sadyzm. W noc po porodzie spałam 3 godziny, bo obolała
        wstawałam do krzyczącej córki, a położne na prośbę pomocy odpowiadały: Pani ją
        nakarmi! Żeczywiście, zestresowana, ogłupiała brakiem snu, zbolała, mogłam
        zaoferować córce dużo spokoju i ciepła matczynego...
        Moja przyjaciółka po cięciu cesarskim, z cewnikiem między nogami, nosiła
        płaczące dziecko, modląc się, żeby je ktoś zabrała. Moja mała dzięki terrorowi
        laktacyjnemu omal nie umarła z głodu...A w każdym razie trafiła po 8 dniach
        odwodniona i ze znaczną niedowagą na oddział noworodków, bo pier... terroryści
        laktacyjni wmówili mi, że TYLKO PIERŚ. Także nie ma reguł, drogie mamy.
        • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:40
          A pomyśl sobie, co czuje taki noworodek, który nagle zostaje brutalnie oderwany
          od matki, która, w jego, powiedzmy, mniemaniu, jest przecież nieoderwalną
          częścią jego samego. Dziecko powinno być przy matce. To w koncu jej dziecko.
          Owszem, czasem ktoś może się malcem zająć, można wtedy iść pod prysznic,
          poczytać, zdrzemnąć się. jasne, dlaczego nie. Ale dlaczego zabiera dziecko
          matce na całą noc? I potem jeszcze karmić, nie daj Boże cudzym pokarmem!
          Brrr..
          • ledzeppelin3 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 14:21
            A pomyśl sobie, jak chłonie taki noworodek zmęczenie, szok poporodowy i niepokój
            matki? Czy nie lepiej, żeby spokojnie spał, najedzony, pod fachową opieką? A
            matka, wyspana, może dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, i bez stresu zacząć
            sobie radzić z macierzyństwem, otoczona opieką, wiedząc, że może spodziewać się
            pomocy. Ja zaczęłam rodzić o 4 rano. Noc po porodzie- nieprzespana. Następne w
            szpitalu- rówież. Po tygodniu wychodzę z dzieckiem (mała miała żółtaczkę), za
            tydzień dziecko zgałodzone na piersi ląduje na oddziale noworodków, a ja na
            oddziale septycznym z zapaleniem błony śluzowej macicy i niedokrwistością.
            Pierwszy miesiąc małej kojarzy mi się z horrorem, pogłębinym presją "karmienia
            piersią za wszelką cenę", a nie z anielskimi chwilami z niemowlęciem słodko
            ciamkającym przy piersi. Uważam, że hasło "Szpital przyjazny dziecku" jest
            często nadużywane. Moiże by tak zmienić na "Szpital przyjazny dziecku i matce"?
            • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 14:44
              Rozumiem i współczuję. Niemniej jednak nie bez kozery napisalam "Owszem, czasem
              ktoś może się malcem zająć, można wtedy iść pod prysznic,
              poczytać, zdrzemnąć się. jasne, dlaczego nie. Ale dlaczego zabiera dziecko
              matce na całą noc? I potem jeszcze karmić, nie daj Boże cudzym pokarmem!
              Brrr.."
              Co innego dac matce odpocząć, a co innego zabrać jej dzieciaka i przynosić...
              nawet nie na karmienie, bo już nakarmione.
              Pozdrawiam.
              • nanuk24 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 20:58
                Zgadzam sie z Ledzeppelin.
                Rodzilam 30h, po porodzie czulam wybitna niechec do dziecka. Nie w glowie bylo
                mi zastanawiac sie nad dzieckiem, myslalam wtedy tylko o swoim zmeczeniu i
                swojej nodze, ktora nie moglam ruszac.
                Pierwsza dobe mialam dziecko przy sobie, ale ani razu nie mialam go na rekach.
                No chyba, ze nakarmic. Wiec poprosilam, zeby na kolejna noc go zabrali i nie
                przynosili.
                • driadea Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 21:59
                  Ależ ja się tym absolutnie zgadzam! Co innego, żeby pielęgniarki zabrały
                  dziecko na prośbę matki, a co innego, ażeby zabrali z porodówki i przynieśli
                  tylko na karmienie. Albo, co gorsza, już nakarmione.
                  • nanuk24 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 22:06
                    No w takim przypadku to bym zrobila awanture.
          • iwcia75 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:38
            poczytac?? taaaaa nawet mi to do glowy nie przyszlo w szpitalu! tylko kiedy w
            koncu bede mogla spac.
        • iwcia75 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:36
          troche sie zgadzam z ledzepelin. ja nie mialam sily miec dziecka przy sobie,
          poniewaz nie umialam bez pomocy nawet wstac z lozka, bardzo krwawilam, mialam
          szwy rowniez w srodku. na szczescie dziecko spalo w pierwszej dobie po porodzie-
          gdyby plakalo i tak bym do niego nie podeszla. po co wiec to dziecko mialo byc
          ze mna? przez to,ze potem nie moglam sie wyspac, odpoczac po porodzie oraz
          krwotoku, po ktorym mialam koszmarny zabieg, spadla mi jeszcze bardziej
          morfologia i musieli mi przetaczac krew. dlatego uwazam,ze przez pierwsze
          chociaz 2 dni dziecko powinno byc przynoszone na karmienie. dla mnie i to bylo
          ponad sily.
    • lola211 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 13:38
      A ja jestem wdzieczna za obecnosc butelek na poporodowce.Fakt, ze dokarmilam
      mala dopiero w 2 dobie.Bylam juz zdesperowana na calego, bo wisiala mi u piersi
      non stop, bolalo jak diabli, wiec dalam glodomorowi flaszeczke.Uff, dziciaczek
      sie najadl,ulal, sapnal i zasnal.
      Karmilam ja rok, nie mialysmy zadnych problemow w zwiazku z podaniem jej
      butelki czy smoczka(tak, tak, mialam tez smoczek tak demonizowany przez
      fachowcow), wtedy na oddziale bylam cala w nerwach, ze robie cos co zaszkodzi
      mojemu dziecku.A tu figa, wszystko cacy, wbrew wszelkim poradom.
      • ewa2233 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 14:03
        Co innego, gdy matka CHCE by dzidziusia nakarmiono butelką, wzięto na inną salę
        itp.
        A co innego, gdy mama chce by dziecko z nią było i nie piło z butli !!!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • lola211 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 19:30
          Jasne , nikt nie lubi, jak sie decyduje za niego, ale wedlug mnie tupanie i
          wrzaski(jak w tytule watku) sa zgola przesadzone.
      • g0sik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 14:12
        Nie wyobrażam sobie sytuacji, że muszę uzgadniać z obcą osobą jak chcę karmić
        moje dziecko! Jeśli uznałabym, że w pierwszej czy drugiej dobie życia chcę
        nakarmić moją córeczkę mlekiem modyfikowanym to cały personel mógłby stanąć na
        głowie a ona dostałaby butlę. Nie słyszałam obecnie żeby w którymkolwiek z
        warszawskich szpitali dzieci były dokarmiane pokarmem innej matki. W życiu bym
        się na to nie zgodziła, dla mnie to obrzydliwe!!!!
    • elasz4 Ale to jest standard 24.02.05, 14:07
      Wiesz dla mnie to nic nowego ja rodziłam prawie dwa lata temu, w szpitalu
      wojewódzkim, super zrobionym, odremotowanym, po prostu światowy poziom, ale
      niestety nie w podejściu do pacjentki. Ja dostałam dziecko dopiero dobę po
      porodzie i dlatego, ze chciałam nikt się nie przejmował tym aby dostawić małego
      do piersi i w konsekwencji nigdy nie karmiłam piersią. Mój synek należy do
      dużego grona dzieci butelkowych.
      • jemma Re: Ale to jest standard 24.02.05, 14:43
        Ja rodziłam przez cesarskie cięcie 8 i 5 lat temu.Teraz w tym szpitalu to się
        zmieniło,ale wtedy leżało się przez 1 czy 2 doby na pooperacyjnej bez dzieci,ja
        się uparłam i miałam dzieci przy sobie niemal cały czas\oprócz
        kąpieli,przewijania i badania\spały zemną w łóżku,z karmieniem starszej zero
        problemów,z młodszą mimo,iż całą ciążę karmiłam starszą,było coś takiego,że na
        początku waga trochę spadła,mała miała też problemy ze złapaniem cyca\to chyba
        normalka\pielęgniarka zabrała córkę pod pretekstem przewinięcia,no i przyniosła
        mi ją nie mówiąc ani słowa zadowoloną i najedzoną-aż jej się odbiło.Myślałam,że
        eksploduję,wiem,że takie jednorazowe sztuczne karmienie nie wpłynie na nic,ale
        sam fakt.Przecież nie prosiłam o to,nic złego się nie działo,a pokarmu miałam
        tyle,że starsza córka w czasie pobytu w szpitalu "robiła"za laktator,zrypałam
        pielęgniarkę wtedy.Dlatego jedz do siostry na ratunek i zrób tam porządek,bo z
        tego co przeczytałam wynika,że chce karmić naturalnie.Dobry wybór i
        powodzenia!
    • iwcia75 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:24
      ja zaraz po porodzie nie mialam pokarmu- jednak przystawiano mi dziecko do
      piersi. gdy zobaczyli,ze pokarmu nie ma, ja z anemia, po krwotoku i bez sil, to
      dokarmiono dziecko. o zgode mnie nie pytano- to bylo oczywiste,ze musi byc
      dokarmiony, bo co mialam zrobic? przystawiano mi maluszka mimo pustych piersi i
      po takim "karmieniu" dokarmiano. dostalam tabletke na pokarmi- po kilku dniach
      sie pojawil. teraz synek jest tylko na mleku z piersi i ssa coraz lepiej.
      dokarmianie mu nie zaszkodzilo. trudno bylo wtedy,gdy pokarmu nie bylo lub bylo
      go niewiele. teraz mam w sam raz.

      a jaki byl powod dokarmiania opisanego dziecka? moze tez poczatkowy brak
      pokarmu?
      • zzz12 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:44
        iwcia75 napisała:

        > >
        > a jaki byl powod dokarmiania opisanego dziecka? moze tez poczatkowy brak
        > pokarmu?
        A skad mieli wiedziec o braku pokarmu, jesli w ogole dziecko nie zostalo mamie
        przyniesione, zeby mogla sprobowac je przystawic? Poza tym pokarm nie pojawia
        sie znikad, musi byc dziecko, ktore zaczyna ssac, zeby pobudzic laktacje. Dla
        mnie to skandal. Moge duzo zlego powiedziec na temat szpitala, ktoremu
        zawdzieczam niepelnosprawnosc dziecka, ale przynajmniej w tej kwestii sie
        spisali- choc deklaracje pomocy w karmieniu pozostaly tytlko deklaracjami
        slownymi (akurat ja niczego nie chcialam od personelu w tym wzgledzie),ale
        kiedy zaszla koniecznosc dokarmienia dziecka (bo ja autentycznie nie mialam
        pokarmu, a dziecko nie mialo sily ssac i wpadalo w hipoglikemie), to spytano
        mnie o zgode i dokarmiano strzykawka, nie przez smoczek.
        • iwcia75 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:58
          skoro nie przyniesli dziecka nawet do przystawienia do piersi, to rzeczywiscie
          cos nie tak z tym szpitalem
      • maja45 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 17:49
        Widac personel szpitala zatrzymał sie w rozwoju w latach 80 tych.Koniecznie idż
        i stanowczo porozmawiaj z ordynatorem oddziału-warto powalczyć o naturalne
        karmienie, bo efektem takiego dokarmiania moze, choćnie musi być odrzucenie
        piersi przez maluszka.
        Dziwi mnie również , ze tem szpital nie stosuje roomingu.Myślałam,ze to
        standard.
        Ja byłam bardzo slaba po porodzie i czułam sie zdecydowanie żle, ale mimo to
        moje dziecko było ze mną-pielęgniarki po prostu czesciej niz do innych mam
        wpadały , by mi pomóc przewinac, czy podać dziecko do karmienia.Nie
        wyobrazałam sobie nawet, ze mogłaby leżec gdzieś sama.
        Marta
    • umasumak No to inna ciekawostka 24.02.05, 20:17
      Na pewno część z Was pamięta wątek o dziecku mojej przyjaciółki, które zaraz po
      urodzeniu zostało przewiezione do szpitala klinicznego na oddział patologii
      noworodka. I co się okazało? Tam karmić piersią NIE MOŻNA, bo to ponoć może
      zaszkodzić dziecku, natomiast OBOWIĄZKOWO podawana jest mieszanka Naturici.
      Pzdr


      Anielka w kąpieli
      Anielka gra na fortepianie
    • suffo Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 20:31
      Rodzilam 3 lata temu. Dziecko dokarmiali - nie wiem kiedy zaczeli i jak czesto
      to robili (od 5-6 do 23-24 bylo przy mnie z jedna krotka przerwa). Nie
      przeszkodzilo to w zaden sposob w pozniejszym karmieniu piersia (7 miesiecy za
      obopolna zgoda dziecka i matki). Bylam szczesliwa, ze dziecko jest zdrowe, ze
      sie najada i ze mam mozliwosc dokarmienia go sztucznie (przy wypisie zapytalam,
      czym dokarmiali w szpitalu i spokojnie zakupilam taki wlasnie specyfik, ktorego
      jak sie pozniej okazalo nie musialam uzywac).
      • milarka Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 25.02.05, 10:25
        suffo napisała:

        > Rodzilam 3 lata temu. Dziecko dokarmiali - nie wiem kiedy zaczeli i jak
        > czesto to robili (od 5-6 do 23-24 bylo przy mnie z jedna krotka przerwa). Nie
        > przeszkodzilo to w zaden sposob w pozniejszym karmieniu piersia (7 miesiecy
        > za obopolna zgoda dziecka i matki).

        Ale nie zawsze jest tak dobrze, moja znajoma urodziła bliźniaczki, i te
        dziewczynki były na początku karmione butlą (bo znajoma podobno nie miała
        pokarmu), później były liczne próby przystawiania do piersi - łącznie z
        rurkami, które dziecko ma w buzi razem z piersią, mniej więcej przez miesiąc
        znajoma próbowała przystawić swoje córeczki, ale dziewczynki nie nauczyły się
        ssać piersi.
        Więc może się skończyć również i w ten sposób.
    • lud_mila Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 20:54
      O rany, jak przeczytałam, że którejś mamie nakarmiono dziecko mlekiem innej
      matki to omal nie zwymiotowałam, obrzydliwe! W życiu bym się na to nie
      zgodziła, przecież mieszanka jest tysiąc razy lepsza niż mleko od osoby o
      której nic się nie wie, co je, pije, czy pali, przecież mogła je odciągać z
      brudnej piersi (miałam taką na oddziale, która przez tydzień w ogóle się nie
      myła!), feeeeeeeeeeeee!
    • reszka2 Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 24.02.05, 21:22
      Podczas ostatniego miesiąca, pracując w kilku miejscach, miałam okazję podpytac
      mamy dzieci w wieku poniżej pierwszego roku zycia, jak karmią dzieci. Tak z
      ciekawości, a propos terroru laktacyjnego. Szacuję że było ich około
      pięćdziesięciu, bo sezon infekcyjny.
      Jak myślicie - ile z tych maluchów było karmionych piersią? wszystkie? połowa?
      Nie, kochane. Pięcioro. Na pięćdziesiąt.
      Coś słabo ten terror laktacyjny wychodzi. I wyglada na to, że tylko w
      internecie.
    • zzz12 Taki maly szczegol o wrzeszczeniu 25.02.05, 09:26
      Nie Ty jestes pacjentka-poloznica, nie Ty jestes matka dziecka, wiec Twoje
      prawo do awanturowania sie na oddziale jest co najmniej dyskusyjne...nie
      kwestionujac Twoich racji. A rozumiem, ze Twoja siostra, prawdopodobnie slaba i
      obolala byc moze nie ma sil ani ochoty na walke, no, chyba, ze ojciec
      dziecka.Trzymam kciuki za udane karmienie piersia Twojego siostrzenca. Moze Ty
      jestes w spanie pomoc i podbudowac siostre w poczatkach? Pozdrawiam.
      • patsik Re: Taki maly szczegol o wrzeszczeniu 26.02.05, 21:32
        hmm...ja tylko wirtualne wrzeszczę...w realu to co innego - chciałam tu dać
        tylko wyraz swoim emocjom, bo na tym forum czuję się cały czas swojskowink
        prawdopodobnie nie byłabym w stanie nawrzeszczeć na lekarza/pielęgniarkę -
        chyba, że byłby niemiły, ale tu nie ma takiej sytuacji - wszyscy są bardzo
        uprzejmismile
        moja siostra jest młoda( a wygląda jeszcze młodziej), niedoświadczona,
        oszołomiona porodem a do tego z natury swej uległa - nie "podskoczy"
        pielęgniarce...ja chwilowo jestem daleko(do poniedziałku), więc wrzeszczeć mogę
        tylko wirtualnie
        co do szkodliwości pokarmu - wiem, że są takie sytuacje.
        problem w tym, że obawiam się, czy w tym szpitalu wszelkich trudności nie
        rozwiązują podaniem butli(na zasadzie: dziecko płacze - nie najada się - dać mu
        butlę, żółtaczka - musi być naświetlany - łatwiej dać butlę niż zanieść matce).
        ale obiecali Oseska przynosić, więc na razie nie panikuję....
    • patsik Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 26.02.05, 19:28
      dzięki za odpowiedzi - wszystkie przekażę siostrze, bo jest trochę zagubiona: w
      końcu lekarze to autorytet...
      sytuacja wygląda na dzień dzisiejszy tak: maluch nauczył się ssać pierś dopiero
      po 2 dobach - wszystko dzięki butelce. Pewnie i tak byłyby problemy, bo siostra
      potrzebowała osłonek na brodawki. Ale pewnie nie aż takie problemy. Teraz
      maluch ma żółtaczkę i zabrali go na 24 godziny na naświetlanie, mają go
      przynosić na karmienie. Mam nadzieję, że nie wpadną na genialny pomysł, że
      mleko matki szkodzi na żółtaczkę...
      • mama_oli_i_tomka Re: będę wrzeszczeć!-o karmieniu piersią... 26.02.05, 21:09
        Niestety czasem szkodzi. No może nie samo mleko ale róznice w grupach krwi. U
        mnie przy drugim dzicku pojawił sie taki własnie problem (ja mam A a Tomek B).
        Dziecko mimo cc od początku karmione piersią a żółtaczka ani troche nie szła w
        dół. W 8 dobie życia dziecka za radą pani doktor odstawiłam małego na 2 doby od
        cyca i cóż... racja po stronie pani doktor. Dwie kolejne doby bez cyca a w
        trzeciej wyszliśmy do domu.
        Tak więc niestety to się zdarza, choć napewno nie tak często.
        Pozdrawim i życę siostrze powodzenia
Pełna wersja