nocny telefon 997

01.03.05, 20:19
ostatniej nocy bylam zmuszona dzwonic pod 997 (ok 3 w nocy) spowodu bojki
grupy chlopakow.
dzwonie dzwonie i co..... po 5 min darowalam sobie bo nikt nie odbieral,
sprobowalam ponownie: odebral dyzurny przyjal moje zgloszenie twierdzac,ze
juz patrol w drodze.
i co? nie przyjechali

rano okazalo sie ,ze tuz pod nosem mieszkancow pobili chlopaka do
nieprzytomnosci i zostawili, rano jakis przechodzien wezwal karetke.

moj telefon nie pomogl a szkoda....

policja boi sie nocnych wyjazdow?
    • gagunia Re: nocny telefon 997 01.03.05, 21:22
      i nie zamarzl chlopaczyna do rana??????? trzeba bylo po karetke dzwonic.
    • edytka73 Re: nocny telefon 997 01.03.05, 21:39
      Zdarzyło mi się w nocy dzwonić na policję, ale nie na alarmowy 997 a na
      komendę, gdzie zawsze pytałam o dane policjanta spisującego zgłoszenie. A jeśli
      po umówionej porze nie było ich (chodziło o baaardzo głośne imprezy małolatów
      za ścianą) to dzwoniłam znów. I znów.
      Byłam wtedy w ciązy i byłam bardzo upierdliwą babą.
    • bujanna Re: nocny telefon 997 01.03.05, 22:34
      ja kiedyś prubowałam tak na pogotowie kidy dziecko rozwaliło głowe w brodziku
      na basenie po kturymś tam razie się udało. Na szczęście dziecku nic poważnego
      się nie stało, ale mogło być inaczej.
    • asmsdg1 Re: nocny telefon 997 01.03.05, 22:56
      To ja muszę przyznać,że mnie zaskoczyli,mianowicie zadzwoniłam dość późnym
      wieczorem na policję,ponieważ miałam powody myśleć,iż dziecko sąsiadki mojej
      teściowej jest bite przez własną matkę,myślałam,że pojadą rano,zwłaszcza,że nie
      podałam swojego nazwiska i nie byłam pewna co do adresu,ale nie minęło pół
      godziny i byli na miejscu.Wiem,że dokładnie sprawdzili stan dziecka,od tej pory
      nie myślę już tak źle o policji.
      • maja45 Re: nocny telefon 997 02.03.05, 09:25
        W takich wypadkach jestem namolna do bólu i dzwonie do skutku.Również spisuje ,
        lub zapamiętuje dane policjanta , który przyjmował zgłoszenie-przeciez zawsze
        sie przedstawiają.Jeśli policja by nie przyjechała zadzwoniłabym nastepnego
        dnia bezposrenio do komendanta, przy którym w kazdej komendzie działa specjalny
        zespół do rozstrzygania skarg obywateli na policję.A szczerze mówiąc jeszce sie
        nie spotkałam z taka sytuacje, ze wezwany patrol nie pojwaia sie.raczej jestem
        dobrego zdania o policji.
        Marta
        • joasiiik25 Re: nocny telefon 997 02.03.05, 09:47
          to opowiem WAM kolejna prawdziwa histrorie z nocnych tel. na policje
          na wakacjach pobili mojego brata( 4 chlopakow) wrocil do domu ze zlamana reka i
          nosem
          zadzwonilam na policje ok 01:30 tlumaczac co sie stalo itp
          dyzurnyzapytal sie czy ma przyjac zgloszenie"?(!)i poinformowal mnie,ze nie
          moze wyslac patrolu do miejsca zdarzenia bo ma tylko jeden samochod, ktory
          zreszta jest poza miastem na miejscu wypadku samochodowego.
          tato poszedl z bratem na pogotowie gdzie miala przybyc tez policja by spisac
          zeznania od brata. co sie okazalo.
          na pogotowie przyszedl kolejny poszkodowany (pobity przez ta sama grupe) a
          policja sie zjawila dopiero po kolejnym tel. mojego ojca (serio na piechote z
          komendy do pogotowia mieli ok 3min).
          brat lezal 2 tyg w szpitalu, sprawa zajal sie prokurator.

          zachowanie dyzurnego bylo naganne i niewlasciwe, dostal upomnienie od
          przelozonych. sprawcow nie zlapali

          __________________________________________________
          • ivia Re: nocny telefon 997 02.03.05, 10:11
            Joasiiik, to ja też Ci opowiem. To przypadek mojego kolegi z pracy. W ubiegłym
            roku (podczas długiego weekendu w maju) wyszedł z psem na spacer ok. 11 w nocy.
            Spotkał kolegę również na spacerze z pieskiem, dla jasnosći: pieski malutkie,
            nie obronne. Na ławce przy osiedlowej piaskownicy siedziała "młodzież" w wieku
            15-18 lat, czterech wyrostków popijających piwo (zdaje się, że nie pierwsze). W
            trakcie popijawy zaczęli rozbijać butelki po piwie w piaskownicy. Mój kolega ma
            troje małych dzieci, które bawią się w tej piaskownicy, więc podszedł i zwrócił
            im uwagę. "Młodzież" poporzeklinała i wyśmiała go. Mój kolega odwrócił się i za
            chwilę dostał butelką po piwie w głowę parę razy, później go zaczęli bić i
            kopać, stracił przytomność . Kolega, z którym się spotkał również został
            uderzony butelką, ale zaczął krzyczeć, więc ludzie powyglądali z okien i ktoś
            zadzwonił po policję. Bandyci uciekli, ale ludzie z okien ich widzieli,
            widzieli też sytuację, rozpoznali pijanych chłopaków, nawet znali ich nazwiska.
            Policja przyjechała po jakimś czasie, mój kolega był już wtedy w szpitalu,
            złamane dwa żebra, rozcięty łuk brwiowy i coś z okiem.
            Mój kolega został oskarżony o wszczęcie bójki i jest traktowany tak samo jak
            ci, którzy go pobili. Policja nic mu nie pomogła.
            • umasumak Re: nocny telefon 997 02.03.05, 10:22
              ivia napisała:

              > Mój kolega został oskarżony o wszczęcie bójki i jest traktowany tak samo jak
              > ci, którzy go pobili. Policja nic mu nie pomogła.

              Dobry adwokat i będą go jeszcze przepraszać.
    • flurcia Re: nocny telefon 997 02.03.05, 12:28
      Dzwoniłam kiedyś z komorki na policję z mizernym skutkiem, bo się nie dodzwoniła, automatyczna sekretarka coś gadała.
    • ada_zie Re: nocny telefon 997 02.03.05, 12:36
      to ja tez coś dorzucę
      akcja - mieszkanie w bloku godz. 10 rano
      bohaterka - żona mojego brata
      wróciła z nocnego dyżuru i jak usłysząła domofon to nie odebrała - mieli
      upierdliwego listonosza, któy kazał po polecone schodzić na dół
      za jakiś czas usłysząła jak ktoś wyłamuje drzwi - na szczęście mieli podwójne
      dziewczyna chwyciła za telefon i 997 a tu "prosze czekać, proszę czekać"
      nier czekała zaczęla krzyczeć i złodzieje uciekli
      starch pomyślec co by było gdyby tych drugich drzwi nie mieli...
      • natkakoperku Re: nocny telefon 997 02.03.05, 13:00
        Jak dzwonie że są bezdomni na klatce to przyjeżdzają po góra 10 minutach.A do
        bijatyki przyjechali po 2 godzinach...
    • szymanka Re: nocny telefon 997 02.03.05, 13:21
      A ja kiedyś wyszłam w nocy na balkon i zobaczyłam jak dwóch kolesi kradnie
      samochód z parkingu. Złapałam za telefon. I tu miłe zaskoczenie. Natychmiastowe
      połączenie, konkretna rozmowa, pytania tylko i wyłącznie w celu dokładnego
      określenia miejsca zdarzenia.
      Podjechali po kilku minutach. Cichutko, bez świateł, z zaskoczenia złapali
      jednego na gorącym uczynku. Drugi niestety uciekł. Nie wiem czy także udało się
      go złapać, choć jeszcze długo policja przeszukiwała osiedle (może wyciągnęli
      coś od tego, którego złapali?)
      Póżniej miałam jeszcze telefon od policji z podziękowaniami. Pewnie mają
      identyfikację numerów, bo żadnych danych o sobie nie musiałam wcześniej
      podawać. Wogóle wszystko odbyło się sprawnie, bez zbędnych formalności typu: a
      jak się pani nazywa, a gdzie pani mieszka. Krótko, konkretnie i skutecznie! smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja