nie wiem jak postąpić :(

02.03.05, 16:27
Dziewczyny mam problem. Kiedyś spotykałam się z jednym facetem. Trochę to
twało. Bardzo go kochałam a on mnie. Potem rozstaliśmy się. To była moja
decyzja, ale on specjalnie nie protestował. To rozstanie dużo mnie
kosztowało, długo leczyłam się po tym związku. Po jakimś czasie on znowu
pojawił się w moim życiu. I po mału zaczął dawać do zrozumienia, że chciałby
zeby to co było kiedyś wróciło. Nie przestał mnie kochać i bardzo żałuje tego
że pozwolił mi wtedy odejść. Wszystko pięknie, tylko jest jeden bardzo ważny
argument ja się z niego już wyleczyłam. Bardzo go cenię i szanuję jako
człowieka i z chęcią utrzymywałabym z nim kontakty, ale na zasadach
przyjacielskich relacji. Na początku nawet to wychodziło. Potem on zaczął
chcieć ode mnie coraz więcej. Próbowałam z nim rozmawiać i tłumaczyć mu jak
to jest z mojej stony. On zaczął się trochę denerwować, stawiać warunki a na
końcu powiedział że przyjaźń mu nie wystarczy, ze to za trudne dla niego i za
bardzo będzie go boleć. Nasze relacje znacznie się pogorszyły. Czasami
dostawałam od niego maila albo zadzwonił. Wczoraj dostałam od niego maila w
którym pisze o miłości i przyjaźni i o tym, że zgadza się na przyjaźń jeśli
nic więcej mu nie mogę ofiarować. Ucieszyłam się z tego, bo zależy mi w
jakimś stopniu na nim, poza tym to fajnie jest kiedy wie się, że jest ktoś
dla kogo nie jest się obojętnym. Może to egoistyczne z mojej strony. Ale
przecież ja go nie zmuszałam do tego. Powiedziałam otwarcie jak jest a on
przemyślał to i zgodził się na to. Dzisiaj do mnie zadzwonił i poprosił o
pięciominutowe spotkanie, wyjeżdza na urlop na dwa tygodnie i koniecznie
chciał mi coś przekazać. Spotkałam się z nim, spotkanie było faktycznie
krótkie, ale na zakończenie kiedy się żegnaliśmy, poprosił o całusa.
Nachyliłam się żeby pocałować go w policzek i to nachylenie skończyło się
naszym pocałunkiem. Trwało to chwilkę, jak tylko pozbierałam myśli zaraz to
przerwałam. Powiedziałam mu, że nie tak się umawialiśmy i odeszłam.
Dziewczyny powiedzcie co o tym sadzicie, czy tu jest wogóle możliwe to
zebyśmy zostali przyjaciólmi?? Ja zaczęłam w to wątpić. Może lepiej żebym
urwała te kontakty, może tak będzie lepiej, zdrowiej dla tej sytacji ?
Powiedzcie co o tym myślicie ??
    • guga74 Re: nie wiem jak postąpić :( 02.03.05, 16:34
      Hmmm, facet wyraźnie nie da Ci spokoju... Ja bym zerwała kontakty - "odgrzewany kotlet nie smakuje", a przyjaźni nie daję większych szans w tym przypadku.
      Pozdrawiam, aga
    • jagienkaa Re: nie wiem jak postąpić :( 02.03.05, 16:47
      domyślam się że żadne dodatkowe aspekty (mąż, dziecko) nie wchodzą w grę, bo to
      zmienia sytuację.
      Moje zdanie - facet nie jest gotowy do przyjaźni i zawsze będziesz się źle czuć
      w jego towarzystwie, w ogóle to zależy Ci na jego przyjaźni? co by Ci to dało?
      warto się zastanowić dlaczego zerwaliście kiedyś, czy cechy które Cię w nim
      denerwowały wtedy nie przeszkadzałyby Ci teraz?
      Gościu pojechał i masz 2 tygodnie na oswojenie się z sytuacją, na pewno czas
      troche Ci pomoże w podjęciu decyzji.
      Nie wiem czy całkowicie zerwałabym kontakty z tym facetem, ale na pewno nie
      chciałabym się z nim przyjaźnić.
    • koleandra Re: nie wiem jak postąpić :( 02.03.05, 16:58
      Przyjaźń Wam na pewno nie wyjdzie i to nie tylko dlatego, że on nie potrafi się
      powstrzymac przed czymś więcej. Na to się nawet nie silcie.
      Jeśli podjęłas decyzję, że na pewno nie chcesz żeby dawne uczucie powróciło to
      pozostaje Ci traktowac go jak kolegę - tylko i wyłącznie.
    • sowa_hu_hu Re: nie wiem jak postąpić :( 02.03.05, 17:03
      przyjaciółmi? chyba nauduzyłas tego słowa... może lpeiej znajomymi?
      moim zdaniem jesli facet nadal cos do ciebie czuje to nie ma szans na zwykła
      znajomosc czy tez koleżeństwo... on może mówic że sie z tym pogodził,ze nic od
      ciebie nie chce ale w chwili słabości znowu zrobi coś takiego jak ten
      pocałunek... albo gorzej - będzie cie zadreczał... myśle że dla swojego i jego
      dobra powinnas urwac calkowiecie kontakt... pomysl że on moze cierpiec i jemu na
      pewno będzie łatwiej jezli nie będziecie sie widywac...
Pełna wersja