odojoachim
04.03.05, 12:56
już raz pisałam tutaj o swoich problemach. Ze od czasu porodu czyli będzie
już 6 tydzień żremy się z moim mężem non stop. Nie potrafimy ze sobą gadać.
Ale wczoraj to było apogeum. Wczoraj pożarliśmy się tak fest, to że powiesił
obrączkę na tablicy korkowej w celu wstrząśnięcia mną oki. To że gadał mi że
mogę się spakować i jechać do Łodzi z powrotem jak mi nie pasuje to jeszcze
mogę zrozumieć. No był zdenerwowany. Nie wiem jak mam się zachować w momencie
gdy użył wobec mnie siły. Nie uderzył mnie, ale wystarczy mi że mną
potrząsnął i żucił o łóżko tak że sobie siniaka nabiłam. No sorki może jestem
przewrażliwiona ale uważam że nie powinien tak zrobić. I co ja w takiej
sytuacji mam zrobić? nie wiem czy wyjechać czy nie. Czy wybaczyć czy nie. Jak
wy byście zrobiły bo ja zgłupiałam