nadja11
05.03.05, 18:26
Jakis czas temu pisałam Wam o mojej sytuacji.Jestem osobą chorującą na
nowotwór po leczeniu onkologicznym , byłam zmuszona wynając nianie do pomocy
w opiece nad moim synkiem a siedząca w domu tesciowa nie pokwapiła sie aby
zaproponowac nam chocby minimalną jednorazową pomoc ,woli całe dnie spedzac
ze swoim facetem przed telewizorem .Zatrudniłam wiec młodą dziewczyne z
doswiadczeniem, uczy sie wieczorowo jednak jest to jeszcze szkoła srednia,
nie widziałam w tym problemu gdyz niekoniecznie zawod niani wykonywac musi
osoba konczaca pedagogike czy osoba z dyplomem uwazam ze najwazniejsze by
miała doswiadczenie , wzbudzała zaufanie by dziecko czuło sie z nia dobrze.
Osoba ktora zatrudniłam odpowiada mi i jestem zadowolona z jej pracy wyszłam
wiec z siebie gdy dzis zostałam napadnieta przez tesciową bo ta stwierdziła
iz dziewczyna musi byc niezłym ziółkiem skoro nie konczy dziennej szkoły ze
pewnie to jakas patologia ,ze jestem niepowazna ze oddaje dziecko obcej
osobie.Jak ona wogole smie w takiej sytuacji prawic mi morały??Kto ma mi
pomoc jesli nie ta obca opłacona osoba skoro nie moge liczyc na rodzine a ona
sama nie wykazuje checi pomocy?Potrafi tylko krytykowac i prawic telefoniczne
morały ubierając to w wielka troske.Mam gdzies jej pomoc ale krytyke mojej
niani mogła by sobie darowac to juz bezczelnosc nie sądzicie?