olunia75
11.03.05, 15:39
Mam znajomych którzy mają synka o 3 m-ce młodszego od mojego Piotrusia (ich
synek w styczniu skończył 2 latka). Problem (ich)polega na tym, że mały
właściwie wogóle nie mówi. Dla mnie osobiście sama mowa dziecka (a raczej jej
brak)nie jest powodem do zbytniego niepokoju - niektóre dzieci w tym wieku
mówią płynnie, niektóre mało, on prawie wogóle. I to zawsze jej powtarzam.
Jednak martwi mnie trochę samo zachowanie dziecka: mam wrażenie że mały nie
rozumie co się do niego mówi...tzn. uśmiechnij się, przynieś coś, podaj,
zdejmij sweterek, i takie tam z pozoru błahe rzeczy.
Koleżanka była ostatnio u logopedy, który stwierdził, że nie może nic
powiedzieć ponieważ "dziecko nie współpracuje).
Czy możliwe jest takie stwierdzenie logopedy?
Czy nie współpracuje, bo nie mówi, czy nie rozumie co do niego logopeda mówi -
(i tu potwierdziły by się moje obawy).
To jest naprawdę przesympatyczny chłopczyk i według mnie "normalny"
aczkolwiek zauważyłam że żadne z rodziców (nie wspomnę o ooookropnej
opiekunce dziecka) nie pracuje z dzieckiem. W wypowiedziach wszyscy używają
samych zdrobnień, nikt od dziecka niczego nie wymaga (nawet nie sadzają go na
nocniczek), dziecko nie jest angażowane w "życie rodzinne". I w końcu wszyscy
traktują go jak porcelanę. Być może to ma wpływ na jego zachowanie.
Co wy o tym myślicie (sorry za haotyczną wypowiedź, ale jestem w pracy....)
pozdr