erinaceus
14.03.05, 17:48
Muszę napisać na forum, bo tak się dziś zdenerwowałam, że jeszcze mną
trzęsie. Odwiedziłam dziś urząd miasta, by zapytać, dlaczego nie ma u nas
żłobka - wydawało mi się, że miasto ma obowiązek zapewnić opiekę nad
najmłodszymi mieszkańcami. Poszłam do burmistrza - dzis ma dyżur. Byłam razem
z córeczką - najpierw musiałam wnieść ją i wózek na piętro - mijając
uśmiechniętych panów urzędników. Najlepsze było jednak potem - burmistrz
popatrzył na mnie, potem na małą i zapytał, czy "to" nie może zostać pod
drzwiami. Czy Wy to sobie wyobrażacie?! Odpwiedziałam, że nie mam zwyczaju
porzucac dziecka gdzie popadnie, to wzruszył ramionami i nawet nie
przytrzymał nam drzwi. O żłobku powiedział, że to absolutnie nie jest
priorytet dla miasta i zawsze będą wazniejsze wydatki."Osobiście nie jestem
zwolennikiem żłobków, ale może dlatego że pamiętam hasło „ Dzieci do żłobka a
kobiety na traktory” - to cytat z burmistrza, ze strony internetowej naszego
miasta. A dodam, że rozmawiając ze mną, dłubał sobie ołówkiem w uchu i
odczytywał sms-y. Jeszcze mi się niedobrze robi, jak to sobie przypomnę.
To tyle uczuć - mam jeszcze do Was pytanie - jak to jest z tmi złobkami -
miasto ma obowiazek ich prowadzenia czy nie? Znacie może jakąś podstawę
prawną?