mikita10
20.03.05, 23:42
Płakać mi się chce, bo w święta mam chrzciny mojego 11 tygodniowego synka i
chiałam sobie coś kupić ładnego i nic mi z tego nie wyszło. Niby już
schudłam, ale został mi jeszcze brzuch i jeszcze ten biust. Jak wchodziłam do
sklepu i widziałam, że największy rozmiar to 40 to mi się wyć chciało. Tak mi
teraz urósł biust, że nawet się nie dopięłam na jeden guzik. Nie
chcę "babcinej bluzki", a tylko w takich sklepach mają takie rozmiary. Nie
wiem, czasami mam wrażenie, że szyją ubrania tylko na dziewczyny zupełnie
płaskie. Przekonałam się o tym, jak na jednym weselu dziewczyna miała
sukienkę tył na przód i dopiero po paru godzinach się zorientowała (była jak
najbardziej trzeźwa). Jeszcze na dodatek na tych zakupach zgubiłam stówę i
już mam dość, ani kasy, ani bluzki. Nic tylko wyć.