Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla siebie?

20.03.05, 23:42
Płakać mi się chce, bo w święta mam chrzciny mojego 11 tygodniowego synka i
chiałam sobie coś kupić ładnego i nic mi z tego nie wyszło. Niby już
schudłam, ale został mi jeszcze brzuch i jeszcze ten biust. Jak wchodziłam do
sklepu i widziałam, że największy rozmiar to 40 to mi się wyć chciało. Tak mi
teraz urósł biust, że nawet się nie dopięłam na jeden guzik. Nie
chcę "babcinej bluzki", a tylko w takich sklepach mają takie rozmiary. Nie
wiem, czasami mam wrażenie, że szyją ubrania tylko na dziewczyny zupełnie
płaskie. Przekonałam się o tym, jak na jednym weselu dziewczyna miała
sukienkę tył na przód i dopiero po paru godzinach się zorientowała (była jak
najbardziej trzeźwa). Jeszcze na dodatek na tych zakupach zgubiłam stówę i
już mam dość, ani kasy, ani bluzki. Nic tylko wyć.
    • driadea Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 00:25
      Tak, mam to samo. Górę noszę 44, dół 40 - nie ma takich kompletów, w ogóle mało
      jest fajnych bluzek w takim rozmiarze (ze spodniami i spódnicami nie mam
      problemów), przeszkodą jest jeszcze moja blizna na dekolcie, wybór mam naprawdę
      maluśki sad
      Niby są skelpy dla puszystych, ale właśnie że nie jestem puszysta i wyglądam w
      tych ciuchach śmiesznie. W ogóle już nic dla siebie nie kupuję. I też chce mis
      się wyć.
      Łączę się z Tobą w "bólu" (także po stracie stówki)
      Aga
      • mikita10 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 00:52
        Och ten rozmiar 44, jak o niego się pytam tych pań sprzedawczyń rozmiar 34 to
        patrzą na mnie jakbym z księżyca spadła.
      • gabrysia_s Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 15:47
        Witaj w klubie.
        Ja też mam górę o 2-3 rozm.większą od dołu. Najchętniej to bym się dała
        zoperować.
        Gabi
    • kalina_p Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 07:31
      Ostatnio mam, schudłam bardzo po ciąży i nie mogę znależć ubrań, w których by
      mi wizualnie przybyło ciała.
      Nosiłam 38 i było ok, teraz czasem 36 jest zbyt obszerne, zalezy, jaka
      numeracja. Poza tym rzeczy w tym rozmiarze wyszczuplają dodatkowo...ech, nosze
      bojówki ostatnio i luźne bluzki. Tuczę się w każdym razie usilniewink
      • ula_max moze zamiast szukania bluzki 21.03.05, 07:35
        poszukaj materiału i krawcowej. Ja tak robię bo też mam problemy: dół 40 góra
        nigdy nie pasuje: długość rękawa ok - to w pasie worek, w pasie super - rękawy
        za krótkie, albo w biuście się nie dopnę. NIGDY podkreślam nigdy nie kupiłam
        gotowca ze sklaebu zeby było ok. Mam krawcową i dzięki temu mam luz.
        • kalina_p Re: moze zamiast szukania bluzki 21.03.05, 07:39
          to jest pomysł...a tak w ogóle to najlepiej pasujące rzeczy znajduję
          w "szmateksach", ciekawe, czy na polski rynek są jakieś dziwne kroje puszczane?
          Np.. spodnie - zawsze jak w biodrach sa ok to w pasie duużo za luźne (mam duże
          wcięcie). No tragedia po prostu. Raz trafiłam LeeCoopera fajne, ale jak teraz
          schudłam to wiszą jak na kiju od szczotkisad
    • lajlah Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 09:52
      Dziewczyno ja nic nie mogę na siebie dobrać. Góra- noszę rozmiar 36, ale biust
      mam duży, wiec wszystko za ścisle. Dół- rozmiar 40 czasem nawet 42, z
      racji "wspaniałych" bioder, w ktorych mam 100 cm, a w talii 60cm.
      Nawet krawiec który mi szyje stwierdził, że składam się jakby z dwu różnych
      kobiet.
      • inia25 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 10:00
        ja ubieram się w ciuchlandach. a garsonki, garnitury itp szyje mi mama. mam
        wygode. A w sklepach nie potrafie znalezc nic dla siebie niestety. mam rozmiary
        raczej typowe, ale to co mi sie w sklepach podoba to kosztuje powyzej 500zł, co
        dla mnie jest absurdem! no i wtedy smigam po material, mame zabieram do sklepu
        i pokazuje co chce i mama czarodziejka szyje!
    • krolisia Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 10:23
      Ja to juz w ogole mam wielki problem bo jestem calkowicie niewymiarowa!
      Jestem niska,mam szerokie biodra,waska talie i ogromny biust!Troszke jak
      klepsydra...Zawsze mam problem ze spodniami bo jak sa dobre w biodrach,to w
      talii za wielkie,a ja talia pasuje to nie wbije sie w biodrach...
      A bluzki,no coz...takich eleganckich(zapinanych na guziki albo na zamek) nie
      nosze bo przez ten biust rozpinaja mi sie guziki i swiece golym
      cycem.Ewnentualnie zakladam pod zakiet.
      A nie wspomne juz o sukienkach!Chcialam sobie kupic cos na wesele
      przyjaciolki,przymierzylam chyba ze 20 i zadna mi nie pasowala.

      Nie jestes sama z tym problemem!
      Pozdro
      Krolisia
    • cruella Trzeba znać pewne zasady dot. ubierania:) 21.03.05, 11:24
      i będziecie wyglądały znacznie szczuplejsmile))
      Ja ostatnio wyprowadzałam znajomą z błędu, że noszę rozmiar 40/góra42 a nie 38.

      Jeśli któraś z Was jest zainteresowana zasadami, których trzeba przestrzegać,
      gdy się ma: mały biuścik, szerokie biodra, duży biust...zapraszam na priva.
      Postaram się w kilku słowach streścić, na co trzeba zwracać uwagę.Nie jestem
      żadnym ekspertem, uprzedzam. Pomimo to, po wprowadzeniu pewnych zmian,
      wyrzuceniu kilku rzeczy z szafy, zastąpieniu ich innymi...wizualnie
      wyszczuplałam.
      Nie zmienię, niestety asortymentu w sklepie ale może chciaż zwrócę Wam uwagę na
      rzeczy dla Was korzystne.
      I jeszcze jedna, żelazna zasada: stosujcie te rady!!! Ja, niestety czasem łapię
      się na zamiarze kupna czegoś niesamowitego, potem zapala się lampka
      ostrzegawcza (!!!kolejny ciuch, który przeleży w szafie, w tym jest ci
      niedobrze!!!) i odkładam na miejsce.
      • inia25 Re: Trzeba znać pewne zasady dot. ubierania:) 21.03.05, 14:14
        czemu na priv? nie mozesz tu tych kilku zasad napisac?
        • cruella Postaram się:) 21.03.05, 15:48
          Biust duży:

          1. Biustonosz
          -podstawowa rzecz to DOBRY biustonosz, dopasowany, podnoszący i eksponujący
          biuścik, który nie może "wisieć i rozlewać się na boki",
          -kupując biustonosz zakładaj bluzkę, jeśli widzisz zarys biustonosza, poduszek,
          zdejmuj, to nie model dla Ciebie
          -bielizna NIGDY ciemniejsza niż ubranie, staraj się wybierać modele z gładkimi
          miseczkami, wszelkie wzorki przyciągają uwagę

          2. Koszulki, t-shirty
          -z głębokimi dekoltami (szeroka linia dekoltu dzieli poprzecznie klatkę
          piersiową, dzięki czemu biust nie wygląda jak przedłużenie podbródka)
          -dekolt w kształcie karo (kanciasty)
          -dekolt w serek (litera V), który dzieli klatkę pionowo
          -rękawki małe, wersja "bez rękawów" tylko dla osób z ładnymi ramionami i
          sterczącym biustem)
          -duży wzór na linii biustu, odwracający uwagę od krągłości
          źLE:
          -wysokie bluzeczki pod szyję, bez rękawków (chyba, że stanowią spód pod
          żakietem), piersi zwracają na siebie uwagę, optycznie stają się większe
          -omijajmy też koszulki ciasno przylegające do szyi
          -bluzka jednolita optycznie powiększa biust
          -ściągaczowe kołnierzyki typu "polo"

          3. Bluzki
          -obcisłe w talii i luźne na linii piersi (materiał luźno układający się na
          biuście sprawia wrażenie, że pod spodem jest jeszcze puste miejsce), talia
          poprzez porównanie będzie wydawała się węższa
          -gorsetowa, z rękawami, podkreśla biust a nie jest krzykliwa
          -idealny ciuch: bluzka portfelowa (wypycha biust do przodu i podkreśla talię)
          -j.w. bluzki z wzorem, nigdy jednolite (wyjątek: bluzka pod spód żakietu,
          sweterka)
          Źle:
          -luźna, bez rękawów, wersja "pod szyję", marszczona na wysokości szyi
          -jednolita
          -trykot na stójce, przylegający do szyi (dużym biustom z reguły towarzyszą
          masywne ramiona, te powinny być schowane)

          4. Żakiet
          -DOBRZE!!! dopasowany, z głebokim dekoltem w kształcie litery V, sięgający
          bioder i z niewielkimi klapkami (krótki żakiet wydłuża nogi, a głeboki dekolt
          dzieli pionowo obszar biustu)
          -na wysokości biustu nie powinno być żadnych kieszonek, ozdób
          -lekki deseń (kratka, prążek)
          Źle:
          -żakiet prosty w talii (wygląda ciężko i bezkształtnie)
          -zapinany pod szyję(wyolbrzymia biust)
          -marynarki w stylu Nehru są dla panów!

          5. Sukienki
          -portfelowa (podkreśla talię, rozdziela biust), delikatny wzorek
          -z głębokim dekoltem jak bluzki, rękawki 3/4 (odkryta szyja odwraca uwagę od
          biustu)
          -suknia koktajlowa z głębokim dekoltem wykończonym ściągaczem (ukrywa biust,
          zebrany materiał zmniejsza biust i nie opina go)
          Źle:
          -na cienkich ramiączkach (takie ramiączka podkreślają duży rozmiar i masywność
          ramion)
          -z zapięciem na karku , wersja bez biustonosza(piersi wylewają się na boki)

          6. Sweterki
          -kardigan z okrągłym wycięciem pod szyją, rozpięty aż do linii biustonosza
          (pozwala podkreślać dekolt a jednocześnie zapiąć się, gdy jest zimno)
          -kardigan portfelowy (można zawiązać ciasno a biust i tak pozostaje
          rozdzielony, mój ulubiony zestaw!!)
          -sweter z delikatnej dzianiny, miękki wzór, raczej gładki, dekolt w serek
          (miękki materiał zapewnia smukły wygląd, dekolt V dzieli biust)
          Źle:
          -swetry robione grubym ściegiem!!, wzory duże, szerokie pasy, warkocze

          7. Płaszcz
          -mocno dopasowany w talii, z wąskimi wyłogami i rozkloszowanym dołem (głeboki
          dekolt płaszcza równoważy nadmiar ciała na tej wysokości
          źle:
          -każdy dwurzędowy (dwa rzędy guzików poszerzają optycznie klatkę)
          -trencze z paskiem (pogrubia okolice biustu)
          -z wysokimi stójkami, "krzywe" zapięcia, wszelkie dodatki (futerka) w okolicy
          twarzy


          To niestety, nie moje pomysły.Szkoda, chciałabym wpaść na takie coś sama,
          oszczędziłabym sobie niepotrzebnych wydatków.

          Z pewnością niejedna z Was powie "ale nowiny!". Ja o wielu rzeczach nie
          wiedziałam ): piękne grubaśne swetry, bluzeczki pod samą szyję, odkryte ramiona.
    • mama_dominika Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 11:51
      Ja mam tylko jeden - WĘŻA W KIESZENI. Zawsze staram się kupować jajtańsze z
      możiwych rzeczy. Wczoraj np. bardzo spodobały mi się jedne buciki, ale niestety
      kosztyją za dużo jak dla mnie. Nie to, żebym nie miałą tyle, ale po prostu buty
      w tym przedziale cenowym z zasady do tej pory były nie dla mnie. Sama jestem
      ciekawa jak to się skończy, bo mój mąż nie ma takich problemów i ja coraz
      częściej uważam, że to trochę niesprawiedliwe...
    • doroy1 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 13:26
      proponuje analizę tematu
      www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=kiedydziecko&Number=798292&page=10&view=collapsed&sb=5&part=
      jest nas wiecej
      cytat;
      Tak jak w tytule posta- najbardziej kocham Kiedy dziecko już jest,więc choć
      pewnie powinnam gdzie indziej to tutaj chcę Wam przedstawić moje wiekopomne
      refleksje na tematy bezpośrednio z dzieckiem nie związane (chociaż której z nas
      właśnie po ciąży nie zostało kilka fałdek tu czy ówdzie.....) No więc będzie o
      kilogramach, o nadmiarach, o otyłości, o puszystości,. o grubości,
      eh........... nazywajcie to sobie jak chcecie.
      Podobno, każda kobieta jest piękna, ale nie każda umie to pokazać. Fakt-
      zgadzam się w 100%. Ale to o czym się żadko mówi, to inny fakt- że nawet taka
      która najbardziej umie pokazać co w niej piękne, musi na co dzień toczyć walkę
      ze schematami (chyba trzeba już traktować je jako społeczne, biorąc pod uwagę
      ich skalę) i różnymi durnymi przesądami. No i właśnie o tym chciałam.
      Opiszę Wam kilka migawek obrazujących to o czym mówię. Aha żeby wszystko było
      jasne- nie jestem jakaś szczególnie zapasiona- przynajmniej tak mi się
      wydaje.... aczkolwiek oczywiście szczupła też nie......Przy wzroście 173 ważę
      jakieś 70-74 kg (waga mi skacze z dnia nadzień, więc nie umiem do końca
      sprecyzować), ale mam taką budowę, że szerokie biodra (ok 110 cm.) i spory
      biust (80d).
      No to chyba wystarczy wstępu- porzejdźmy do migawek.
      - Od maturalnej klasy z kilkoma małymi przerwami noszę ten sam rozmiar jeansów
      (33/34), ale jak jakiś czas temu poszłam do sklepu (niezbyt markowego Maceti
      Jeans zdaje się) to Pani Sprzedawczyni poinformowała mnie , że "ojej damskie
      proszę Pani w tek dużym rozmiarze nie są produkowane......" i nie chodziło o
      jakiś konkretny fason, bo to jeszcze bym zrozumiała, ale o jeansy w ogóle....
      No to poszłam do sklepu Big Stara i oczywiście jeansy były nie tylko w moim
      rozmiarze ale też dużo większe, ale jakieś 4-5 razy droższe..... Kasy nie
      miałam, więc jeansów nie kupiłam.....
      - Tak jak pisałam na moje oko rozmiar mi się raczej nie zmienia- pare kg i cm w
      te, parę wewte, ale zasadniczo rozmiar niby ten sam. Niby- bo w ciuchy rozm. 42
      kupione 10 lat temu wchodzę bez problemu. Ale tylko te kupione 10 lat temu bo
      gdy kupowałam ostatnio spódnicę i poprosiłam o rozmiar 44 (przezornie proszę
      zawsze o większy, żeby, żeby uniknąć pełnych politowania spojrzeń gdy okazuje
      się, że ten który wziąłam do przymierzenia jest za mały). Sprzedawczyni
      spojrzała na mnie z dezaprobatą i powiedziała "Ależ proszę Pani na Panią to co
      najmniej 48!" No to zaczerwieniłam się, wybąkałam coś o tym, że po ciąży nie
      mogę przyzwyczaić się do własnych wymiarów i grzecznie wzięłam to 48. I okazało
      się za ciasne. Ostatecznie nie kupiłam, bo wstyd mi było prosić o rozmiar
      50.... Ależ jestem głupia- nie?
      - Tydzień temu poszłam do firmowego sklepu His Jeans. Poprosiłam o sztruksy
      33/34. Ale okazało się, że mają tylko tą inną rozmiarówkę - zwykłą damską. Więc
      nauczona przykładem ze spódnicą poprosiłam o rozmiar 48. Ale okazało się, że
      czarne sztruksy na których mi zależało są tylko 44. No to podziękowałam i
      wychodzę. A Pani za mną, że może bym przymierzyła bo one na pewno będą pasować.
      Dałam się namówić i okazało się, że są za duże. Ostatecznie kupiłam 42. Tyle,
      że bagatela- po obniżce 50% kosztowały 160 zł.....
      - W ciąży też kupiłam sobie spodnie w markowym sklepie (w Adlerze) bo w sklepie
      ciążowym spodnie na mnie były za wąskie..... Fakt zapłaciłam 200 zł ale za to
      chodziłam w tych spodniach (rozm 46) do końca 8 m-ca....
      - Mam chudą przyjaciółkę. Naprawdę chudą. Przy wzroście 175 waży 52 kg.
      Ostatnio na imieniny jej mama kupiła jej bluzeczkę. Podobno sprzedawczyni
      powiedziała Mamie, że rozmiarówka jest nieco zaniżona, więc Mama przezornie
      kupiła rozm. L ... I oczywiście okazało się, że bluzeczka za mała. Poszły więc
      razem wymienić i ostatecznie nabyły rozm. XXL........ Przyjaciółka, już i tak
      uprzednio na progu anoreksji, wzięła się za odchudzanie..........
      Wniosek 1: Osoby z nadwagą mogą się ubrać dobrze i bez stresów towarzyszących
      zakupom ale tylko w drogich sklepach (chyba, że ktoś ma czas na bieganie po
      ciuchach na wagę- tam też można)
      Wniosek 2: Z niewiadomych przyczyn producenci odzieży postanowili wpędzić w
      anoreksję większość naszego żeńskiego społeczeństwa i z roku na rok zmniejszają
      rozmiarówkę. Nawet potrafię to zrozumieć na mniejszy ciuch schodzi mniej
      materiału więc to przecież czysty zysk, jeżeli będą chudsze klientki.........

      - W ciąży miałam naprawdę poważne problemy, dużo by opowiadać..... Ale dla tego
      co opowiem istotny jest fakt, że w 5 m-cu mój synek ułożył się poprzecznie i
      już w 7 m-cu gin stwierdził, że Mały się nie obróci bo jest zaklinowany i
      wszystko skończy się cesarką. WIedząc o tym poszłam z przyjaciółką, która też
      była w ciąży i miała rodzić naturalnie do szpitala na rekonesans. Rozmawiałyśmy
      z położną, gdy mnie zapytała, czy też chcę tu rodzić powiedziałam, że tak, ale
      mam mieć cesarkę, ze względu na ułożenie dziecka. Obejrzała mnie krytycznie i
      stwierdziła " "Po pani to widać, że nie przepada Pani za ruchem, ale jakby się
      pani trochę poruszała, to by na pewno dziecko się odwróciło, przecież ma pani
      taką budowę, że ma dziecko jeszcze dużo miejsca. Wystarczy tylko chcieć!!!" No,
      tyle, że ja miałam zakaz aktywności fiz. ze względu na nadciśnienie no i mały
      był zaklinowany. Oczywiście nie skomentowałam.
      - kiedy 6 lat temu poroniłam położna pocieszała mnie: "Zdrowa z pani
      dziewczyna, budowa idealna do rodzenia, będzie Pani miała jeszcze dużo
      dzieci"!!!
      - z tego samego powodu (moja budowa) wiele osób - głównie teściowa i ciocie
      uważały, że nie mamy przez kolejne lata dzieci, bo nie mam na to ochoty, i
      jakoś nie przyjmowały do wiadomości, że leczę się na niepłodność (min. 2
      operacje) O swoich spostrzeżeniach oczywiście mnie informowały..........
      - inna moja koleżanka z dużym biustem dowiedziała się od położnej, któą wezwała
      w związku z kłopotami z laktacją, że "widocznie bardzo nie chce karmić, bo
      gdyby chciała, to przy takich warunkach jakie ma, popłynęłaby rzeka mleka".....
      Wniosek 3: Jak ktoś gruby to na pewno i zdrowy i łatwo urodzi dziecko. Jeżeli
      tak się nie dzieje to tylko ze względu na jego złą wolę....
      - od 16 roku życia mam wrzody na żołądku. Introwertyk jestem to mamsmile))
      Ostatnio choć niechętnie zgłosiłam się na gastroskopię, a lekarz zamim mi
      wykonał badanie to stwierdził "Wrzodowiec to pani raczej nie jest, boi
      wrzodowcy to raczej szczupili...." Po badaniu już tak nie gadał....
      - Wczoraj jechałam pociągiem- De facto jestem chora- nie dość, że dają mi w
      tyłek wrzody to jeszcze złapałam jakąś infekcję grypową. No i siedziałam z
      gorączką, zlana potem i z wierzgającym Miśkiem. Obok siedział jakiś dziadek i w
      pewnym momencie stwierdził, że mam miłego synka - podziękowałam, ale zaraz
      potem zatarł dobre wrażenie bo stwierdził, że mały na pewno taki zdrowy i silny
      po Mamusi bo Mama widać kobita jak dąb....To chyba miał być komplement........
      Wniosek 4 - osoby okrągłe są takie ponieważ nie lubią się ruszać. Czyli innymi
      słowy są otyłe z lenistwa. I to lenistwo widać we wszystkim co robią, ze
      sposobem rodzenia włącznie.....
      - mnożyć można też przykłady (ale nie będę bo i tak za bardzo się rozpisałam) o
      tym, że grubi łatwiej radzą sobie z problemami, że są silniejsi emocjonalnie,
      że chuda to takie chuchro, że potrzebuje wsparcia, a gruba sobie poradzi, że
      szczupli są wrażliwi i wszystko przeżywają stąd ta szczupłość, etc......
      Oczywiście trochę koloryzuję, ale uwierzcie każdy z tych tekstów
      usłyszałam........
      Wniosek 5 bez komentarza...........

      NIENAWIDZĘ TEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      /koniec cytatu


      łączę sie w bólu
      doro
      • gosiaczek1970 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 16:25
        Fantastyczny post. Bardzo Cie polubiłam smile)))
        Mimo tych "sympatycznych" historii masz poczucie humoru a to chyba
        najważniejsze.
        Niedawno odświeżałam swoją szafę i co.... Kupiłam bluzeczkę rozmiar 50 i
        dzinsy rozmiar 42 smile)))))))
        pozdrawiam
    • pade Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 13:45
      Wiecie co, a ja pierwszy raz w zyciu kupiłam sobie spodnie,które idealnie na
      mnie pasowały, a z tym zawsze miałam problem, w H&M. Nie są drogie, bo kosztuja
      koło 100zł, a leżą idealnie!. I jak wybierałam sobie fason, słyszałam jak jakas
      Pani koło 50, mówiła do męża: spodnie z tej firmy zawsze świetnie na mnie leżą
      i to prawda! Zawsze miałam problem, że jak były dobre w biodrach to za szerokie
      w pasie, a tu niespodzianka! Doszło do tego, że ciuchy w hm moge kupowac w
      ciemno, wiem że zawsze będą dobrze leżały. Ale tę firme odkrylam dopiero w
      zeszłym roku, a wczesniej zapychałam szafę ubraniami, w których źle wyglądałam
      i źle się czułam.
      Jak pierwszy raz poszłam do hm i spojrzałam na wieszaki, pomyślałam, ale
      szmaty. A potem zaczęłam przeszukiwać wieszaki, a jak przymierzyłam, to mnie
      zatkało. Te ciuchy na mnie "ożyły" i okazało się, że super eksponuja walory
      figury.
      Życzę Wam, żeby każda mogła znaleźć coś dla siebie bez stresu i "komplementów"
      ze strony sprzedawaczyń.
      • hanka_79 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 14:27
        Też mam ten problem, a zakupy zamiast poprawić humor- dołują mnie na maxa. Ale
        ostatnio się trochę dowartościowałam- przeczytałam w "Angorze" artykuł o
        puszystych i właśnie o problemie z kupieniem ubrań. Jest coraz więcej firm
        (niestety nie widać tego na naszym rynku) które szyją ładne ubrania dla
        rozmiaru 40 i w górę. Więc może za jakiś czas będziemy miały co na siebie
        włożyć.

        A póki co możecie wejść na stronę www.quelle.pl są fajne rzeczy, można też
        trafić całkiem tanie.
      • szyszunia75 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 14:41
        H&M jest genialny, kupuję tam wszystko od majtek do sukienek na wyjście i
        zawsze jestem zadowolona. I to cudowne uczucie, gdy ubranie dla siebie można
        kupić w normalnym dziale, a nie dla jakichś niewymairowych... Rzecz w tym, że
        jestem bardzo wysoka i u mnie rozmiar 42 czy czasem 44 jest naturalny, tak jak
        dla osoby niskiego czy średniego wzrostu 38. Polecam!
        • kborz2 Re: na wasz problem kapp ahl 21.03.05, 14:57
          Ja Wam polecam rzeczy ze sklepu KApp Ahl. Sama nosze 38-40 , ale moja teściowa
          44-48 i zawsze w Kapp Ahl zaglądam poza normalnym działem dla kobiet do działu
          XLNT gdzie sa wieksze rozmiary. I nie myslcie sobie że tylko w stylu
          mojej "starej" teściowej, one sa zawsze na czasie, modne, bluzeczki, spodnie,
          spódnice utrzymane w modnych tendencjach i fasonach a dostosowane i dla młodych
          dzoiewczyn i dla starszych babek. Do tego sa w dobrym gatunku. Osobiście uważam
          że nie sa najtańsze ale też i nie zwalaja z nóg bo spodnie sa do 150 zł a
          bluzki w granicach 69-129 zł. Zaglądam tam od czasu do czasu bo zawsze jest
          wieszak z rzeczami przecenionymi i kupuje tam mojej teściowej cos na prezent.
          Ona jest zadowolona bo ma problem z ciuchami. Naprawde Wam polecam. Rzeczy sa
          fajne i modne, nie dla starych bab.
    • maadzik3 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 15:08
      Zawsze mialam. Rozmiar 36, ale 150 cm. wzrostu. Efekt: rekawy i nogawki za
      dlugie, talia na biodrach, a rzeczy szyte np. przed kolano - za kolano.
      Zaczelam chodzic do krawcowej. Odziwo: cenowo podobnie, mam co chce no i tylko
      czasem zal jak zobacze cos super nie do skopiowania.
      Magda
    • atlantis75 Re: Czy macie problem z kupowaniem ubrań dla sieb 21.03.05, 16:09
      Mikita, mam podobne problemy smile W biuście setka, więc trudno mi cokolwiek
      kupić, by się z przodu nie rozłaziło. Bo producenci wychodzą z założenia, że z
      tą setką z przodu ważę i 100 kg wink A tu 55 kg. Na wieszakach za to ciuchy na
      dziewczyny ponizej 40 kg ze wzrostem 180. Echhh wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja