Kto jest najważniejszy?

24.03.05, 11:05
Dla Ciebie: mąż, czy rodzice
Dla męża: Ty, czy rodzice?
Bo ja mam wrażenie czasami, iż dla mojego męża ważniejsi są rodzice, niż ja,
co więcej jego brat jest ważniejszy ode mnie. Taki prosty przykład, gdy ja o
coś poroszę czekam, na spełnienie mojej prośby b. długo, czasami nawet kilka
tygodni. Natomiast, gdy poproszą mego męża jego rodzice o coś od razu leci i
robi to.
I jak uważacie kto powinien byc ważniejszy: bo w moim przekonaniu żona, mąż,
a potem rodzice i cała reszta, a nie na odwrót....
Pozdrawiam
    • 18lipiec Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:08
      najpierw żona, albo mąż, tudzież partner, narzeczony, konkubent, potem rodzice,
      potem cała reszta świata...
      • maggs1 Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:27
        Wczoraj byłam u spowiedzi, ksiądz zadał mi pytanie: Kto jest dla ciebie najważniejszy w rodzinie? Odpowiedziałam, że stawiam na równi męża i synka. Ksiądz powiedział, że to duży błąd, bo nawet jak dziecko jest małe, to na pierwszym miejscu zawsze powinien być współmałżonek. Dopiero później dzieci, rodzice itd. No i właściwie się z tym zgodziłam, to mężowi slubowałam miłość, to on ze mną będzie zawsze ( taką mam nadzieję), a dzieci odchodzą z domu. Rodzice są bardzo ważni, ale mąż, żona ważniejsi.
      • kubusala Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:33
        Zgadzam się z Lipiec, dodając jeszcze,że zachowanie Twojego męża wcale nie
        świadczy o tym,że Oni są dla Niego ważniejsi niż Ty. Niejednokrotnie tak
        jest,że facetowi łatwiej odmówić Tobie(gdyż jesteś mu najbliższa i zrozumiesz)
        niż komukolwiek innemu( bo sie obrazi itd) Przynajmiej ja tak to sobie
        tłumaczęsmile
        • moofka Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:44
          kubusala napisała:

          > Zgadzam się z Lipiec, dodając jeszcze,że zachowanie Twojego męża wcale nie
          > świadczy o tym,że Oni są dla Niego ważniejsi niż Ty. Niejednokrotnie tak
          > jest,że facetowi łatwiej odmówić Tobie(gdyż jesteś mu najbliższa i
          zrozumiesz)
          > niż komukolwiek innemu( bo sie obrazi itd) Przynajmiej ja tak to sobie
          > tłumaczęsmile
          _____________________-

          to go nie tłumaczy
          nie dosc ze chłop olewa, to jeszcze wazniejsze od zony jest to czy ktos sie nie
          obrazi
          klasyczna manipulacja
          albo jakas słabosc chłopa?
          • 18lipiec Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:48
            Nue. Co innego naprawa płotu co innego ekstremalne sytuacje w których dopiero
            wychodzi kto jest ważniejszy.
            Ja też mamie szybciej pomogę niż chłopu bo wiem że on zrozumie,ale i tak jest
            dla mnie najważniejszy.
            Taka kolejnośc jest najzdrowsza 1. partner, 2. dzieci 3. cała reszta hołoty.
    • triss_merigold6 Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:51
      Dla mnie najważniejsza była moja Mama. Nie oznacza to, że zawsze się z nią
      zgadzałam czy byłam podporządkowana. Po prostu miałysmy wyjątkowo dobry kontakt
      i zawsze mogłam na nią liczyć.
      Teraz najważniejszy jest mąż, zaraz po nim syn, dalej ojciec i siostra.

      Dla męża chyba ja i syn na równi. W zycie swoich rodziców mąż specjalnie się
      nie angażuje, pomaga ale bez nadgorliwości.
      • wieczna-gosia Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 11:56
        no maz jest najwazniejszy, co wcale sie nie przeklada na razie na ilosc czasu
        jaki mu poswiecam. Milosc do niegto jest inna- gramy w jednej druzynie, razem
        sie starzejemy itd. Dzieci to juz inna liga- trzeba odchowac, zacisnac zeby,
        puscic w swiat i poplakiwac, wkurzac sie czasem ze takie glupie, reke podawac, w
        koncu sie wycofac i pa pa. Oczywiscie teraz dzieci sa dla mnie najwazniejsze bo
        sa male, nieporadne, czasochlonne. Ale w dluzszej perspektywie- maz.
        • triss_merigold6 Re: Kto jest najważniejszy? 24.03.05, 12:00
          Dokładnie. W dłuższej, kilkudziesięcioletniej perspektywie - mąż. Dzieci są
          min. po to, żeby je wychować i żeby poszły w miarę szczęśliwie w świat.
Pełna wersja