piekielna24
28.03.05, 21:34
Prosze was o szczere opinie na ten temat, choc wiem ze dla niektorych z was
moze wydac sie to smieszne, mnie to irytuje wrecz. Chodzi o to, ze mam tego
pecha i mieszkamy narazie z tesciami. Jestem 3 tygodnie po porodzie pierwszej
córci, ale wprawe i wiedze na temat dzieci mam dosc duza. Ona poucza mnie na
kazdy temat, wrecz dogryza rzeczami typy ze:
- glodze dziecko (ktore 20 minut temu wypilo z butli 90 mil mleka)
- ze nadal wygladam jakbym byla w ciazy, bo jem za duzo chleba (az dwie
kromki)
- wrecz nakazuje mi robic wszystko tak jak ona pielegnowala swoje dzieci 27
lat temu (to sa juz nieaktualne rzeczy, a polozna wrecz ich zabrania)
- rozbudza moja mala, bo ona chce ja podotykac akórat teraz, przy czym wlazi
do "niby" naszego pokoju wrrrrr
- no i najgorsze co poprostu doprowadza mnie do szalu, bez pytania zabiera
moja mala, bo przeciez nie moze caly czas siedziec z matka, czyli ze mna.
Zreszta nie chce mi sie tego wszystkiego przytaczac. Mam zamiar powiedziec
jej w delikatny sposob, ze sama bym chciala sie zajac moim dzieckiem. No
chyba ze macie inne rady o ktore bardzo prosze bo normalnie mna trzesie na
sam widok gdy zbliza sie do naszego pokoju. Jeszcze dwa miesiace i pojdziemy
na swoje, ale jak to przetrzymac?? Zaczynam wierzyc ze ja naprawde jestem zla
matka, czy tam jakas przewrazliwiona. Sama nie wiem.