ledzeppelin3
06.04.05, 18:53
Wracałam dziś z małą ze spaceru, a na drodze stoi mama z trójką dzieci.
Najstarsze obok rowerka zalewa się łzami. Matka pochyla się nad nim i krzyczy
(bardzo głośno i agresywnie): Jak będziesz mówił, że ci się nie uda, to nigdy
ci się nie uda !!! Wsiadaj na ten rowerek! Bo nic ci się w życiu nie uda!!
Wsiadaj, k..., na ten rowerek!!! A mały z płaczem: Mamusiu, ja już nie chcę!
Pozostałe dzieci siedzą jak trusie.
Tak się zdenerwowałam, że mi się kolana ugięły, i mówię do niej: Ale metody
wychowawcze! (oczywiście z wyraźnym przekąsem). Ona do mnie krzyknęła: Coś
się pani nie podoba? Odpowiedziałam: Tak, pani hitlerowskie metody z Trzeciej
Rzeszy. Ona mi mówi, żebym lepiej swojego dziecka pilnowała, odwróciła się i
dała z dziećmi dyla. Wtrąciłybyście się? Czy źle zareagowałam? Ja do dziś nie
mogę bez nerwów o tym mówić..Jakbym mogła, to bym jej w mordę dała, serio. W
ogóle coraz więcej widzę mamuś, które walą dzieci w dupsko, bo za wolno idą,
albo ciągną za rękę, gdzie dziecko prawie wisi w powietrzu...Strasznie się
denerwuję, jak patrzę na tę agresję młodych kobiet..Ja się czasem łapię, ze
też się wkurzam, jak wstaję 6 raz w nocy, ale przecież nie krzyknę na nią,
ani nie potrząsnę, moja agresja znjduje ujście w ten sposób, że pod nosem
mamroczę niecenzuralne słowa. Wracając do pytania: Reagować czy nie?