Z życia wzięte-rzecz o niani (długie)

09.04.05, 21:24
Od marca mamy nową opiekunkę do dzieci - jest to 24-letnia dziewczyna po
studium med. (m.in.kierunek: opiekunka dziecięca), która i tak mieszka w
naszym mieście, bo jak twierdzi do swego rodzinnego miasteczka "nie ma po co
wracać", mieszka więc w kawalerce koleżanki, pieniążki na utrzymanie
przesyłają jej dziadkowie (może mało delikatna byłam, ale spytałam, skąd ma
pieniążki na tzw."zycie"). Dziewczyna, jak dziewczyna. Moje dzieci ją lubią -
to widać. Zmianę niani wymusiła na nas sytuacja finansowa (poprzednia z dnia
na dzień zażądała podwyżki za opiekę nad tylko jednym dzieckiem) oraz fakt,
iż zgodnie z zaleceniami pani doktor pulmunolog musieliśmy wypisać Szymka ze
żłobka. Chicałam się z nią trochę "zakumplować", po tygodniu przeszłam z nią
na "ty" (jestem 7 lat od niej starsza) i....zaczynam żałować. Automatycznie
zaczęła też "tykać" mojego męża (on jest już od niej starszy o lat 20,
zresztą abstrahując od wieku - wyraźnie sobie tykania nie życzy, tylko jest
cokolwiek mało asertywny),. Spytała też, czy przychodząc kiedyś do dzieci po
południu może przyjść ze swoim chłopakiem - odpowiedziałam, że wolałabym nie,
ale jakoś tak się stało, że przyszła z nim. Cóż, chłopak jak chłopak - nic
ndzwyczajnego, zamieniłam z nim za trzy zdania, wyszłam z domu gdzie miałam
wyjść, potem wróciłam, pożegnaliśmy się i koniec. Jednak dwa dni później
mieliśmy z mężem coś do załatwienia w banku, gdzie konieczna była obecność
nas dwojga - wzięliśmy więc urlop i kazaliśmy niani "z tej okazji" przyjść
zamiast na g.7 - jakieś półtora godz. później. Jak Agatka wstała przed 7,
mój mąż poszedł do niej a ja zadowolona z takiego obrotu rzeczy miałam
szczery zamiar pospać jeszcze co najmniej do 8...jednak nie było mi dane, bo
o 7.10 zadzwonił telefon. W słuchawce przywitało mnie czułe "cześć" i
konspiracyjne pytanie:"to ty?". Domyśliłam się, kto dzwonił (chłopak niani),
jednak pytam się, z kim rozmawiam. Na to on....a ja z kim rozmawiam?(!).
Wściekła ponawiam pytanie, a ten gó..arz dalej swoje...a ja z kim??
Odłożyłam słuchawkę. Za dwie minuty znów zadzwonił i pyta się
przeciągle"noooo?" (nie wiem co to miało oznaczać). Wkurzyłam się i mówię mu,
że szczytem wszystkiego jest dzwonić do mojego mieszkania o 7 rano i kazać mi
się przedstawiać...nie usłyszałam przepraszam, jednak starczyło mu tupetu,
żeby się zapytać, dlaczego nie ma Moniki i kiedy będzie. Naprawdę się
wkurzyłam, jak tylko przyszła Monika, zaczęłam jej wyłuszczać, że mam prawo
przypuszczać, że często-gęsto gada ze swoim lubym przez telefon, kosztem
opieki nad dziećmi (np. młodsze dziecko wstaje zawsze przed 7). Zero
zmieszania, zero tłumaczenia. Albo nie dzwoni już na nasz nr stacjonarny,
albo dzwoni a niania nauczyła się kasowć z telefonu i przystawki połączenia
przychodzące. Nie wiem tak naprawde do końca co się dzieje w mieszkaniu,
kiedy ja wychodzę - może 20m. Agatka biega brudna, głodna i nieprzewinięta, a
niania w najlepsze gada z tym chłopaczkiem? Możliwe też, że moja reakcja jest
przesadna, bo w końcu nic się nie stało - jednak nie powiem, ten wtorkowy
ranny telefon mnie wkurzył i osłabił moje zaufanie do opiekunki, która w
końcu jest młodą osobą i z pewnych jej zachowań wynikać może, że jej ambicją
jest rychłe zamażpójście (aczkolwiek tego ostatniego nie wiem na pewno).
Każda zmiana opiekunki to dla mnie koszmar i źródło dużego stresu - tak, gł.
dla mnie, bo moje dzieci stosunkowo lekko to przechodzą. Jak Wy
zachowałybyście się wobec niani w opisanej przeze mnie sytuacji? Pozdrawiam
Agnieszka
    • monanan Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 09.04.05, 21:35
      Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale moze sprobuj przede wszystkim je
      podpytac czy niania duzo sie z nimi bawi, czy jak was nie ma to rozmawia dlugo
      przez telefon itp.
      Ponadto zapowiedzialabym, ze prosze o nieodbieranie telefonow prywatnych w
      czasie pracy, ewentualnie zablokowalabym telefon calkowicie (na komórki wątpie
      zeby im sie chcialo godzinami tralalac, a potem placic).
      Co do "tykania" na męża - to zalezy jak on do niej mowi. Skoro nie chce byc
      tykany to sam powinien tez zwracac sie konsekwentnie do niej, np. Pani Moniko a
      nie po imieniu, tudziez podkreslac ze jest od niej sporo starszy (+ ewentualnie
      zdanie typu: Ja jestem juz w takim wieku ze zalezy mi zeby mnie ludzie
      szanowali, a nie lubili wink
      Wiem ze latwo mi mowic ale to Twoje dzieci sa tu najawazniejsze.
      Sama jestem malo asertywna raczej, ale np. jak opiekunka pyta czy moze przyjsc
      z chlopakiem, to powiedzialabym po prostu: no wie pani, raczej nie. Wolalabym
      zeby czas kiedy pani jest u nas poswiecala pani wylacznie dzieciom. Tak sie
      umawialysmy
    • maw51 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 09.04.05, 21:55
      Przecież nic się nie stało. Skoro dzieci są zadowolone to w ogóle bym się tym
      nie przejmowała. Czy ty nie przyjmujesz czasami prywatnych telefonów w pracy?
      Założę się ze wielu osobom często to się zdarza. Pozdrawiam i bez histerii
      • paaala Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 09.04.05, 22:02
        A mi się zachowanie Twojej niani nie podoba. Tracisz do niej zaufanie. To źle.
        Bylam w podobnej sytuacji, co Ty. Nagrałam nianię na dyktafon. Po przesłuchaniu
        kasety nianię natychmiast zwolniłam sad
    • aleksandrynka Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 09.04.05, 22:11
      czy dobrze rozumiem, ze zastanawiasz się nad zmiana opiekunki po tym, jak
      zadzwonił rano do niej telefon? smile
      Sama byłam opiekunka i mój teraz-nadal-nie-mąż dzwonił do mnie codziennie.
      Zapewniam Cię, że nie odbiło sie to na dziecku, którym się opiekowałam, było
      nie mniej zaopiekowane. Po prostu chwilę pobawiło się samo pod moim czujnym
      okiem. Wiem, ze praca to nie miejsce na rozmowy telefoniczne, ale bez przesady,
      nie gadałam godzinami, góra kilkanaście minut, chyba do przebolenia? W końcu
      nie cierpiała na tym papierkowa robota "na wczoraj", ale po prostu dzieciaczek
      chwilę pogrzebał w klockach. Być może masz do niej i inne zastrzeżenia, a ten
      telefon to jakiś pretekst. A może po prostu jestes tak wkurzona brakiem kultury
      tego chłopaka, ale o to nie możesz winić opiekunki. Jeśli Ci nie odpowiada,
      żeby przychodził pod Waszą nieobecność (dla mnie absolutnie zrozumiałe i
      bezdyskusyjne) to powiedz to wprost, a nie "raczej nie". "Raczej" nie brzmi
      zbyt przekonywująco, a przeciez to Ty tu rządzisz i ustalasz reguły, nie musisz
      się bawić w "ą", "ę". Powiedz: "nie chce, żebyś przyjmowała gości." I tyle.
      Kwestie korzystania z telefonu też ustal dokładnie, podobnie jak korzystanie z
      lodówki smile
      I jeszcze - piszesz, że masz "przystawkę" do telefonu - czy to urządzenie
      umożliwiające identyfikację numeru? Ja mam coś takiego, genialna sprawa, można
      zobaczyć wychodzące i przychodzące wraz z godziną. Bez czasu połaczenia, ale
      zawsze... Chyba to masz, doczytałam...
      Spokojnie! To tylko (aż) opiekunka. Jesli dziecko zadowolone, to nie jest źle.
      Zawsze możesz zainstalować kamerkę i podglądać z pracy smile
    • lola211 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 10:55
      Uwazam, ze grubo przesadzasz.Te wizje glodnych, brudnych , zaniedbanych dzieci,
      bo niania przez telefon rozmawia.Wpadnij kilka razy z nienacka i zobacz na
      wlasne oczy, czy tak jest, czy to tylko Twoja bujna wyobraźnia, albo kontrolnie
      zadzwon co jakis czas, czy sygnal zajety.
      Tak przykrecajac srubke nigdy nie znajdziesz na dluzej niani, skoro taki
      drobiazg urasta do rangi problemu, no chyba ze gada godzinami.
    • 18lipcowa Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 11:08
      Nic. Normalne że dziewczyna chce pogadać przez telefon z chłopakiem.
    • irazone Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 11:11
      mnie moja poprzednia opiekunka zdrażniła zjedzeniem banana i robieniem z tego
      wielkiej tajemnicy-i już jej nie mam,więc na Twoim miejscu chyba bym ja
      pożegnała.
      co jak co,ale zaufanie musisz mieć do kobiety,która zajmuje sie Twoimi dziećmi
      i w Twoim domu.
      • gnpolec Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 12:01
        jeśli chodzi o moje dziecko- nie ma innej opcji-muszę miec zaufanie i zero
        zastrzeżeń do niani
        dostęp do telefonu musi być choćby na wypadek syt awaryjnych ale jeśli mama
        sobie nie zyczy, dziewczyna nie ma prawa rozmawiac przez telefon w czasie pracy
        ze swoim facetem, zwłaszcza, że pojawił sie też "nieproszony" w domu, a
        namolność opisanej "rozmowy tel" wskazuje, iż nie był to pierwszy raz
        jeśli dziwczyna ni epróbowała nawet bronić/wytłumaczyć sytuacji tzn, ż enie ma
        co liczyć na "poprawę", gdyż (jak niektóre z forumowiczek) nie widzi w tym nic
        złego

        niezależnie od telefonów-jestem za nianiami z doświadczeniem i ustabilizowaną
        syt emocjonalną czyt. w staszym niż 20parę lat wieku,
        młoda dziewczyna, co naturalne i normalne, zakochuje się,rozstaje, inaczej
        przeżywa stresy np związane z sesją na uczelni, ma zazwyczaj bogatsze zycie
        towarzyskie, plotkuje z koleżankami... tez takie byłyśmy
        niewykluczone, że jest wiele młodych dziewczyn super niań
        ale moje dziecko jest moim dzieckiem i musze mieć zaufanie, spokój ducha, i
        poczucie bezpieczeństwa, którego mi,subiektywnie,młoda osoba nie zaoferuje
        • gnpolec Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 12:06
          i jeszcze o mężu
          mąż jest jaki jest więcej lub mniej asertywny, bez znaczenia
          o ile nie masz paranoi (sorki za określenie) i obiektywnie oceniasz zachowanie
          dziewczyny, tzn że i w tym względzie nie jest w porządku , nie ma prawa w
          jakimkolwiek wymiarze nadużywac Twojego/Waszego zaufania testując swój urok na
          obcym facecie w jego domu przy jego żonie

          dla mnie sprawa jest jasna - NIANIA OUT

          • mijaczek Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 14:59
            Niezaleznie od tego czy byla to wpadka [czyli po prostu glupi zbieg
            okolicznosci] czy nie, ty juz nie masz pelnego zaufania do niej....
            Ja bym jej podziekowala za wspolprace...
            A ty lipiec jak cos powiesz to cycki opadaja z wrazenie, wiesz? Ciebie bym sie
            bala zatrudnic do wyprowadzania psa...
    • kosheen4 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 22:49
      a mnie się nie podoba ton, w jakim mówisz, agacz, o niani. może się mylę, ale
      mam wrażenie, że traktujesz ją trochę (a nawet bardziej niż trochę) z góry i
      pretensjonalnie. z jednej strony zastanawiasz się, czy możesz jej zaufać, a z
      drugiej strony przedstawiasz ją w dosyć tłumokowatym świetle. "dziewczyna z
      mieściny, kazałam jej przyjść, nauczyła się kasować numery"... dla mnie wymowa
      tego posta jest niesmaczna.
      też by mi się nie podobało dzwonienie, ale raczej gdyby to ona dzwoniła. skoro
      najczulszy barometr, dzieci, nie skarżą się i nadal chcą zostawać w towarzystwie
      niani, to jej zaufaj, obserwuj ewentualnie, ale zaufaj.
      nie podoba mi się prezentowane przez kilka mam rzucanie się z pazurami na nianię
      i traktowanie jej jako zła koniecznego i z góry na cenzurowanym, ani wyższość w
      stosunku do opiekunek.

      koshee

      • kosheen4 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 22:50
        > pretensjonalnie

        miało być: protekcjonalnie
        • verdana Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 10.04.05, 23:07
          Niania z natury rzeczy pracuje dla kogoś, a więc ma dostosowywać się do
          poleceń - za to dostaje pieniądze. A wiec nie mowić po imieniu i przede
          wszystkim nie przyprowadzac chłopaka. A fakt, ze chlopak jest ewidentnie źle
          wychowany i że w czasie nieobecnosci gospodarzy odwiedza dom, moim zdaniem
          jest wystarczajacym powodem, aby nianię zmienić. Nie chodzi tu o telefon, nie
          sądzę, aby się dało znaleźć kogos, kto nigdy nie zatelefonuje i nie będzie
          odbierał telefonów prywatnych, ale o to, że z dzieckiem ma styczność chamski
          facet.
          • pesteczka5 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 08:42
            Zwolniłabym.
            Bo:
            1. nie masz do niej zaufania
            2. niania łamie zasady dobrego wychowania
            3. bo nie lubię, jak komuś brak taktu. Gdyby do mnie (bawiłam na studiach
            dzieci za granicą) zadzwonił chłopak i nie spodobałoby się to mojej
            pracodawczyni, przepraszałabym. Płaci, jej dzieci i może wymagać.

            Po obejrzeniu kilkunastu młodych dziewczyn jako kandydatki na nianie przestałam
            szukać w tej grupie wiekowej. Inne priorytety, zbyt mało odpowiedzialności,
            dziękuję. Zdarzają się kwiatki, ale Twoja niania mi się nim nie wydaje.

            Pozdrawiam
      • agacz2905 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 10:45
        Doprawdy, nie wiem, gdzie wyczytałaś z pierwszego posta moją protekcjonalność
        wobec niani? W którym miejscu napisałam np. "z mieściny"? Zadziwiłaś mnie
        wielce, pozdrawiam
        Agnieszka
        • agacz2905 Re:to było do kosheen4 (n/t) 11.04.05, 10:57

    • lyla1 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 09:46
      Jeśli sprawia ci kłopot szukanie nowej niani, to daj jej jeszcze jedną szansę,
      po uprzednio przeprowadzonej rozmowie i ustaleniu warunków. Jeśli warunki nie
      będą zachowane to masz rozwiązany problem.
      • ewa2233 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 11:03
        Gdyby mi na TEJ niani zależalo:
        1. podpytałabym dzieciaki: w co się najbardziej lubią z nianią bawić, w co się
        w ogóle bawią, czy podobają się im spacery, gdzie chodzą
        2. porozmawiałabym SZCZERZE:
        - nie chciałabym stracić do ciebie zaufania, przez głupie wpadki,
        - nie chciałabym szukać nowej niani i bardzo mi zależy, żebyśmy się nie
        poróżniły o drobiazgi
        - chcę byś 100% czasu poświęcało dzieciom, a nie prywatnym sprawom (w pracy też
        się nie rozmawia ze znajomymi przez telefon)
        itd.

        Jeśli Ci na niej nie zależy - znajdź nową nianię i ustal WSZYSTKIE szczegóły na
        początku.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • agacz2905 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 10:56
      Napisałam ten post, bo byłam bardzo ciekawa zdania dziewczyn z forum na temat
      opisanej sytuacji z nianią. Z nianią się nie pożegnałam i w najbliższym czasie
      tego nie zrobię - bo moje dzieci ją lubią i przez to ja też ją lubię. Z
      chłopakiem niana czasowo dała sobie spokój, chyba się pokłócili. Chłopak mnie
      wkurzył tym telefonem o 7.10 rano i namolnym dopytywaniem się, z kim rozmawia.
      Wkurzenie telefonem było właściwie głównym przyczynkiem do założenia tego wątku
      o niani. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i pozdrawiam.
      A.
      • triss_merigold6 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 12:15
        Uważam jak verdana. Wkurzyłaś się słusznie. Nieproszony gość, jakiś obcy
        człowiek w domu pod waszą nieobecność to chamstwo. Pogaduszki z chłopakiem
        przez telefon w czasie pracy to również przesada.
        Z drugiej strony... ja bym nie przeszła na Ty z kimś kogo zatrudniam i komu
        płacę. Dystans w takich sytuacjach lepszy, łatwiej zwrócić uwagę oficjalnie niż
        półkoleżance.
        Płacisz= wymagasz i ustalasz zasady.
        • aleksandrynka Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 12:25
          triss, z tym dystansem to święta racja! Oj, nauczyłam sie tego, i na dobre
          wszystkim wychodzi... smile
          • triss_merigold6 Re: Z życia wzięte-rzecz o niani (długie) 11.04.05, 12:31
            Ja męża też kiedyś przekonałam, że łatwiej iść do szefa po podwyżkę jeśli jest
            się z nim per "pan", łatwiej też przełknąć uwagi.
            Dystans w relacjach zawodowych jest dużo lepszy niż poufałość. Nie trawię
            wszechobecnej mody na tykanie.
Pełna wersja