paulka25
12.04.05, 02:57
Dziewczyny musze sie wyzalic bo oszaleje.
Od 3 miesiecy mieszka z nami moj szwagier. Wszystko zaczelo sie od tego, ze
wyrzucili go z pracy za nieusprawiedliwione nieobecnosci. Z pracy, ktora z
wielkim trudem zalatwil mu wujek. Szwagier twierdzi, ze i tak mial
zrezygnowac bo mu sie nie kalkulowalo pracowac za 1200 zl. No i skoro nie
pracowal to mial za duzo wolnego czasu. A, ze ma sieczke w glowie to zaczal
przeginac. Tesciowa choruje na serce i nie powinna sie denerwowac a przez
niego denerwowala sie non stop. Moj maz stwierdzil wiec, ze na jakis czas
trzeba go odizolowac od kolegow i szwagier przyjechal do nas. No i tu zaczal
sie problem. Ja nie jestem przesadnie porzadnicka ale syfu nie znosze. Do
tego, ze czasami musze cos sprzatnac po mezu juz sie przyzwyczailam. Ale nie
bede calymi dniami sprzatac po zdrowym 26 letnim facecie. A niestety tak
wlasnie jest. Chlop robi syf przeokrutny w calym domu. Wszedzie walaja sie
jego ciuchy. Brudzi 15 tysiecy szklanek i talerzykow dziennie i nigdy po
sobie nie myje. A do tego wszystkiego przez 3 miesiace nie nauczyl sie kilku
rzeczy, ktore sa nieodzowne jak sie mieszka z malym dzieckiem. A mianowicie:
nigdy nie zamyka drzwi od kibelka i od lazienki(wiec kilkanascie razy
mielismy powodz zrobione przez corcie, ktora ja oczywiscie musialam
sprzatac), ciagle zostawia na wyciagniecie jej raczek papierosy,
popielniczke, noze, goraca herbate lub kawe. Ja nie moge ciagle latac za nim
i przypominac odloz papierosy, zamknij drzwi itp. A on zachowuje sie jak
jakis tepak. Jak mozna przez 3 miesiace nie zapamietac kilku prostych rzeczy.
Poza tym kompletnie nie ma ochoty robic nic w domu. Dzien w dzien spi do 13
potem oglada telewizje z przerwami na granie przy kompie i jedzenie. Raz na
tydzien jak juz nie wytrzymuje i na niego nawrzeszcze to z wielka laska cos
zrobi w domu. Doprowadza mnie to juz do szalu. Nie dosc, ze od 3 miesiecy
zyje na nasz koszt (jedzenie, papierosy, piwko itp.) to moj maz jeszcze mu
funduje rozrywki (narty, dyskoteka) i kupuje ciuchy. Ostatnio tez zaczal sie
chamsko do mnie odzywac. Szlag mnie juz po prostu trafia i nie wiem co robic.
Z mezem juz kilka razy probowalam o tym porozmawiac ale to jest jego ukochany
mlodszy braciszek. Zreszta nie tylko jego. Cala rodzina rozpuscila go
strasznie a ja musze to znosic.
Najchetniej to juz jutro dalabym mu na bilet i niech spada mamusi grac na
nerwach ale szkoda mi tesciowej. Chociaz w sumie moze nie powinno mi byc jej
szkoda?? Dopuscila do tego to niech z nim uzera...
Dobija mnie juz cala ta sytuacja. Jego widok dziala na mnie jak plachta na
byka. Z nerwow boli mnie caly czas zoladek.
Nie wiem co robic. Kazac mu sie pakowac i wynosic czy przemeczyc sie jeszcze
ten ustalony wczesniej miesiac??
Chociaz teraz chwilowo mi lepiej jak sie wygadalam....