Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie.

12.04.05, 02:57
Dziewczyny musze sie wyzalic bo oszaleje.
Od 3 miesiecy mieszka z nami moj szwagier. Wszystko zaczelo sie od tego, ze
wyrzucili go z pracy za nieusprawiedliwione nieobecnosci. Z pracy, ktora z
wielkim trudem zalatwil mu wujek. Szwagier twierdzi, ze i tak mial
zrezygnowac bo mu sie nie kalkulowalo pracowac za 1200 zl. No i skoro nie
pracowal to mial za duzo wolnego czasu. A, ze ma sieczke w glowie to zaczal
przeginac. Tesciowa choruje na serce i nie powinna sie denerwowac a przez
niego denerwowala sie non stop. Moj maz stwierdzil wiec, ze na jakis czas
trzeba go odizolowac od kolegow i szwagier przyjechal do nas. No i tu zaczal
sie problem. Ja nie jestem przesadnie porzadnicka ale syfu nie znosze. Do
tego, ze czasami musze cos sprzatnac po mezu juz sie przyzwyczailam. Ale nie
bede calymi dniami sprzatac po zdrowym 26 letnim facecie. A niestety tak
wlasnie jest. Chlop robi syf przeokrutny w calym domu. Wszedzie walaja sie
jego ciuchy. Brudzi 15 tysiecy szklanek i talerzykow dziennie i nigdy po
sobie nie myje. A do tego wszystkiego przez 3 miesiace nie nauczyl sie kilku
rzeczy, ktore sa nieodzowne jak sie mieszka z malym dzieckiem. A mianowicie:
nigdy nie zamyka drzwi od kibelka i od lazienki(wiec kilkanascie razy
mielismy powodz zrobione przez corcie, ktora ja oczywiscie musialam
sprzatac), ciagle zostawia na wyciagniecie jej raczek papierosy,
popielniczke, noze, goraca herbate lub kawe. Ja nie moge ciagle latac za nim
i przypominac odloz papierosy, zamknij drzwi itp. A on zachowuje sie jak
jakis tepak. Jak mozna przez 3 miesiace nie zapamietac kilku prostych rzeczy.
Poza tym kompletnie nie ma ochoty robic nic w domu. Dzien w dzien spi do 13
potem oglada telewizje z przerwami na granie przy kompie i jedzenie. Raz na
tydzien jak juz nie wytrzymuje i na niego nawrzeszcze to z wielka laska cos
zrobi w domu. Doprowadza mnie to juz do szalu. Nie dosc, ze od 3 miesiecy
zyje na nasz koszt (jedzenie, papierosy, piwko itp.) to moj maz jeszcze mu
funduje rozrywki (narty, dyskoteka) i kupuje ciuchy. Ostatnio tez zaczal sie
chamsko do mnie odzywac. Szlag mnie juz po prostu trafia i nie wiem co robic.
Z mezem juz kilka razy probowalam o tym porozmawiac ale to jest jego ukochany
mlodszy braciszek. Zreszta nie tylko jego. Cala rodzina rozpuscila go
strasznie a ja musze to znosic.
Najchetniej to juz jutro dalabym mu na bilet i niech spada mamusi grac na
nerwach ale szkoda mi tesciowej. Chociaz w sumie moze nie powinno mi byc jej
szkoda?? Dopuscila do tego to niech z nim uzera...
Dobija mnie juz cala ta sytuacja. Jego widok dziala na mnie jak plachta na
byka. Z nerwow boli mnie caly czas zoladek.
Nie wiem co robic. Kazac mu sie pakowac i wynosic czy przemeczyc sie jeszcze
ten ustalony wczesniej miesiac??
Chociaz teraz chwilowo mi lepiej jak sie wygadalam....
    • mamaestery Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 06:04
      o rany paulka!!!ty jakas swieta jestessmile3 miesiace z takim chamem we wlasnym
      domu????a twoj maz co?tez za sluzaca dla swojego brata ciebie uwaza??!!!pogon go
      gdzie pieprz rosnie!(szwagra nie mezawink)bo innaczej gosciu nigdy nie
      dorosnie(chociaz z tego co piszesz to i tak malo prawdopodobne)niech
      pasozytuje gdzie indziej i bynajmniej nie u tesciowej:/jak pojdzie w swiat to
      moze "otrzezwieje"...a jakie on ma wyksztalcenie ze 1200 mu sie nie kalkulujesurprisedsurprised???
      pozdrawiam
      -niezmiernie zadziwniona-
      monika
      • maxim31 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 07:40
        Postaw sprawę na ostrzu noża. Jeżeli z mężem rozmawiałaś i to nie skutkuje - to
        może wystaw szwagrowi walizki, powiedz do widzenia - i właściwie co Ciebie
        obchodzic ma męża brat? Mnie byłoby bardziej żal siebie niz teściowej, w tym
        wypadku. Gdyz raczej martwiłabym sie o swoje dziecko, o siebie - no i w końcu o
        swoje relacje z mężem - było, nie było ma on (szwagier) jednak destrukcyjny na
        wszystkie te czynniki.
        Gdyż, z tego co przedstawiasz, szwagier moze mieszkac z Wami do usranej śmierci
        i nikt, poza Tobą oczywiście, tego faktu nie bedzie negował.
        • allija Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 07:51
          Popieram maxim. Wyrzuciłabym szwagra albo sama wyjechała zapowiadając
          małżonkowi, że wrócę jak jego nie będzie.
          Najlepsze co rodzina mogłaby zrobić dla twojego szwagra to przestać go
          utrzymywać i cackać z nim. Szybko by wydoroślał jesli musiałby się zacząć
          troszczyć o papu, piwko czy ciuchy.
          • deser_t Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:00
            A ja bym przetrzymała jeszcze ten miesiąc. W imię "zgody" w rodzinie. Patrz na
            męża - dba o brata, zależy mu.

            Przeżyłaś już trzy, dasz radę jeszcze trochę wink

            Poza tym, piszę z doświadczenia, lepiej byłoby zacisnąć zęby na trzydzieści
            dni, wytrzymać tyle, ile obiecałaś, zamiast później przy każdej okazji
            wysłuchiwać (pewnie i od mamusi szwagra, o którą teraz dbasz), że biednego,
            bezrobotnego szwagra w potrzebie z domu wyrzuciłaś uncertain
            Jeśli go wywalisz juz teraz, będziesz miała "wolną chatę" o miesiąc wcześniej
            ale wierz mi - w konsekwencji takie "psucie krwi" przez rodzinkę może dać Ci
            się we znaki o wiele bardziej uncertain

            Moim zdaniem: zrób jak obiecywaliście, przetrzymaj ostatni miesiąc, a potem
            konsekwentnie, ostatniego dnia spakuj szwagra i zamów taksówkę do mamusi ;-p
            • kingusi Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:08
              deser ma troche racji,jesli go od razu wyrzucisz na zbity pysk to potem
              uslyszysz, ze sie wykoleil , bo go z domu wyrzucilas. Kompletnie jednak nie
              rozumiem dlaczego twoj maz sponsoruje pasozyta? Jak go tak kocha to niech go
              nauczy plywac a nie wrzuca mu kolo ratunkowe na kazde zawolanie. Mimo wszystko
              wspolczuje ci, zazadaj aby ten czlowieczek zastosowal sie do zasad i zwyczajow
              panujacych w twoim domu.
            • ewa2233 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:19
              deser_t napisała:
              >> A ja bym przetrzymała jeszcze ten miesiąc. W imię "zgody" w rodzinie. <<

              To niby i dobra rada, tylko, że pobyt brata w tak luksusowych dla niego
              warunkach, właściwie NIC w jego życiorysie nie zmienia.
              Czy teściowa zdenerwuje się teraz czy za miesiąc - też jest bez różnicy.
              Za miesiąc też nie będzie się mogła denerwować. Wioęc, co? Trzeba znowu
              odizolować szwagra od mamy, kosztem zdrowia i nerwów autorki wątku?

              Według mnie jeśli tak szwagier został wychowany - jego rodzice ponoszą tego
              konsekwencje. A rola brata powinna się ograniczyć do pomocy a nie do
              UTRZYMYWANIA LENIA, który rzuca pracę, bo pracować mu się nie opłaca! !
              Teraz "opłacalnej" pracy nie szuka, trzeba go obsłużyć ! Nie pomaga, nie
              zachowuje zasad bezpieczeństwa, co mieszkając z dzieckiem jest KARYGODNE!
              Ja osobiście biorąc pod uwagę ten ostatni czynnik - bezpieczeństwo dziecka -
              wykurzyłabym szwagra bez wyrzutów sumienia, bo droższe mi zdrowie i życie
              dziecka (NOŻE pod ręką!) niż szwagier-leń.
              ------------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • ewa2233 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:07
            Naprawdę myślisz, że szwagier Was opuści za miesiąc?
            Według mnie będzie wręcz przeciwnie. Co innego, gdyby szukał pracy, czymś sie
            zajmował. Ale te 3 miesiące nie są ustalone wg jakichś konkretnych kryteriów,
            np. przez 3 mies. możesz u nas mieszkać i przez ten czas szukać pracy.
            Jeśli szwagier ma taki charakter, jaki ma, to trudno będzie go wykurzyć z
            ciepłego domu, gdzie dają mu na piwo, papierosy itp (!!! dala mnie zgroza !!!)
            Ja raczej stawiałabym na rozmowę z mężem: albo ty z bratem pogadasz, żeby sie
            natychmiast wyniósł (może to zrobić delikatnie), albo pogadam z nim ja, ale na
            delikatność nie można tu liczyć. Poza tym dobrze jeszcze raz mężowi przedstawić
            jak to wygląda od Twojej strony i Twojego dziecka.

            Nie podoba mi się rada, że masz wyjechać do rodziny, dopóki szwagier nie
            wyjedziue. To jest TWÓJ DOM, a szwagier uprzykrzonym w nim gościem!!!
            Myślę, że ultimatum o wyborze "kto z nim pogada" powinno sprawę rozstrzygnąć.
            Nie sądzę, by mąż pozwolił na to, byś to Ty rozmowę przeprowadziła.
            Trzymaj się!
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • natiz Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:22
        Widzę 2 wyjścia. Pierwsze - bierzesz córcię i jedziesz do swoich rodziców na
        tydzień, niech se szwagierek z mężem radzą bez służącej. Drugie - odpuszczasz
        trochę i nie gotujesz im obiadków, nie myjesz garów, nie sprzątasz, nie
        pierzesz (tylko dziecku) - syf będzie okrutny, ale ciekawe jak długo wytrzymają
        bez czystych ubrań, talerzy, szklanek? Lekki szantażyk się przyda. Weź córcię i
        wyjdź na spacer, albo sama wyjdź na zakupy czy do fryzjera, a dziecko zostaw z
        mężem i szwagrem. Jak szwagier jeszcze 1 miesiąc ma siedzieć to niech weźmie
        się do roboty!
        • kingusi Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:27
          natiz, to jest swietny pomysl. Powinna autorka watku pojechac do rodzicow, daje
          glowe, ze maz z bratem nie wytrzyma sam na sam i moze wreszcie sie otrzasnie.
          • ewa2233 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:33
            Jest też inna możliwość zakończenia historii z wyjazdem autorki do rodziny:
            Ja obstawiam: bracia będą się razem dobrze bawić,
            i w dodatku uzmysłowią sobie jak zrzędzi autorka.
            I jak dobrze, gdy sobie na trochę wyjedzie z dzieciakiem bo spokój wtedy panuje.

            A autorka posprząta to wszystko po powrocie smile
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • maxim31 Re: To szwagier powinien dom opuścic! 12.04.05, 08:41
              A dlaczego to autorka domu ma się wynosic z niego? I tułac się po rodzinie?
              Niech szwagier opuści ich dom - juz i tak, moim zdaniem, długo wytrzymała ze
              szwagrem-pasożytem.
    • iwles Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 08:52
      Przepraszam bardzo, ale jaki jest cel a nawet sens wizyty szwagra w Waszym domu?
      Tylko odizolowanie od chorej mamusi i kolesiów? Minie miesiąć i co dalej?

      Pierwsza i najważmniesza rzecz, to rodzina (rodzice i bat - czyli Twój mąż)
      powinni przejrzeć na oczy i zmienić postępowanie. Przecież to, co teraz robią -
      nie daje żadnego efektu !
      Szwagier wróci do domu, do kolesiów, nadal będzie denerwował mamę (nota bene -
      teściowa już jest chora, a nikt nie widzi, że może i Ciebie czeka to samo,
      jeśli ten darmozjad z Wami dłużej pomieszka...)

      Sama nic nie zdziałasz - trzeba "zreformować" rodzinę, albo zaordynować
      szawagrowi jakiś wstrząs, typu - zero gotówki !!
      Jemu jest w życiu za dobrze i NIKT nie daje mu szansy na usamodzielnienie się.
      Z czego - łaskawie korzysta i korzystać będzie zawsze.

      Niestety - to Twój mąż powinien jako pierwszy przejrzeć na oczy i powiedzieć
      STOP. A potem przekonać do tego rodziców. Im wcześniej to zrobi, tym lepiej, bo
      tak na dłuższą metę nie da się żyć.
      Tylko..... jak przekonać męża ? ........

      Pozdrawiam.
    • 18lipcowa Paulka! O matko, na co Ty czekasz? 12.04.05, 09:25
      Wykop gnoja z domu i tyle!!!
      Jezus maria nie pozwalaj sobie na takie cos. Darmozjad, pasożyt, leń i niechluj.
    • lajlah Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 09:39
      Ja bym tu bardziej miała pretensję do męża niż do szwagra. Jak Twój mąz może
      takie coś tolerować, wszak każda gościnnosc ma swoje granice. Porozmawiałabym
      poważnie z mężem, jeżeli nie przyniosłoby skutku , proste ultimatum- albo ja
      albo, albo brat. Może nie jest to zagrywka fair, ale myslę, że w tym przypadku
      rozsądna.
      • paulka25 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 11:10
        Dzieki dziewczyny za rady i opinie.
        Na zmiane stanowiska meza w sprawie pasozyta nie licze. Sytuacja jest taka, ze
        my od 9 miesiecy mieszkamy w Austrii. Nie mamy tu praktycznie zadnych znajomych
        wiec mezowi wyjazd brata jest nie na reke. A maz moj jest istota bardzo
        towarzyska. Zreszta on nie widzi problemu. Od lat cala jego rodzinka obchodzi
        sie z leniem jak ze swieta krowa. I wspolnie wychowali sobie potworka. Tysiace
        razy tlumaczylam mezowi, ze takim postepowaniem robia mu krzywde i powinni jak
        najszybciej odciac mu doplyw gotowki bo to jedyna szansa na to, ze cokolwiek
        sie zmieni. Ja to wszystko wiem bo moi rodzice przerabiali to samo z moim
        bratem. Zrezygnowal ze studiow, pracowac mu sie chcialo i pasozytowal na
        rodzicach. Numerow takich jak szwagier nie wywijal ale pasozytowal z pol roku.
        Na szczescie tata postawil sprawe jasno. Albo wraca na studia i jako studenta
        beda go utrzymywac albo idzie do pracy. Przerazony ta perspektywa szybciutko
        wrocil na studia. Na ale szwagier nie bardzo ma gdzie wracac... W ich miescie
        perspektyw na prace nie ma zadnych, a ta ktora mu z trudem zalatwili po prostu
        olal. No bo co to jest 1200 zl jak sie ma takie wymagania jak on. Uczyc tez sie
        nie chce. Poza tym maz obiecal mamie, ze moze u nas byc 4 miesiace zeby go
        odciac od kolegow i zeby ona odpoczela. I te 4 miesiace to termin ostateczny.
        Pozniej maz ma urlop i jedziemy na 2 miesiace do Polski wiec gowniarza
        odstawimy do mamusi. Tak wiec dylemat mam taki czy przemeczyc sie jeszcze i
        miec czyste sumienie czy wykopac za drzwi i nie cackac sie z nim. Najchetniej
        juz teraz wystawilabym mu walizki ale podejrzewam, ze to sie skonczy afera.
        • paulka25 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 11:18
          Maz juz sie dziwi dlaczego ja ostatnio taka nerwowa jestem i dlaczego nagle
          zaczelam krzyczec i przeklinac. Dziwi sie ale zwiazku z braciszkiem nie widzi.
          Mialam plan zeby pojechac do rodzicow z corcia i zostawic ich tu samych.
          Imprezowania sie nie boje bo maz jest sportowcem i musi dbac o forme. A i kasy
          za bardzo na takie szalenstwa nie mamy. Nie wiem tylko czy taka ucieczka ma
          sens. Bardziej sklaniam sie ku temu, ze wytrzymam ale po przyjezdzie do Polski
          dokladnie i dosadnie wyluszcze tesciowej problem. Nie bedzie mi wtedy mogla
          przynajmniej zarzucic, ze wykopalam syncia.
    • natiz Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 10:48
      Ale przecież Paulka sama pisze, że kilkakrotnie rozmawiała z mężem i nic do
      niego nie dociera, a nawet sam daje braciszkowi forsę na dyskoteki i inne
      bajery. Im obu jest tak wygodnie. Myslę, że jakby Paulka wyjechała, to może i
      przez jakiś czas balowaliby (mąż zdaje się pracuje, więc po kilku zarwanych
      nockach z rzędu odpuściłby szybko). Dalej - ile czasu można wsuwać pizzę? A i
      kasa na balangi się kończy szybciutko. Szwagierek widzi, że ma sojusznika w
      braciszku (Paulki mężu), więc już nawet pyskówki do niej dopuszcza - widać, że
      czuje się bezkarnie, A Paulka widać, nie ma takiego wpływu na męża, aby ten
      wyrzucił brata. Jedyna metoda, to aby mężowi Paulki braciszek sam się znudził i
      solidnie go wkurzył brakiem pomocy i swoim nieróbstwem.
    • goha66 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 10:51
      cześć Paula smile
      No, naprawdę nie masz lekko dziewczyno .... Na początku tez pomyślałam o tym,
      ze gościa trzeba poprosu wykopać, ale po przemyśleniu uważam, że trzeba się go
      ehkm... dyplomatycznie pozbyć. Porozglądaj się po swojej rodzinie, napewno jest
      ktoś bezrobotny, kto chętnie przyjedzie do Was "na trochę" (odpoczać, poszukać
      pracy lub szkoły,w sprawach wiązanych z własnym zdrowiem, zająć sie Twoim
      dzieckiem, ponieważ ty masz pracę w zwiększonych godzinach lub poprostu wracasz
      do życia zawodowego ... itd... itp...powodów może być cała masa), najlepiej
      żeby to była młoda dziewczyna (zyskasz dodatkowy argument, że nie mogą tak
      sobie mieszkać pod waszym dachem ona i szwagier) lub starsze małżeństwo. A
      meżowi i szwagrowi powiedz, że teraz ktoś z twojej rodziny potrzebuje pomocy i
      odmówić nie możesz, a mieszkanie jest malutkie big_grin. Zawsze przecież po wyjeździe
      szwagra moze sie okazać, że sprawa jest nieaktualna z różnych powodów, a Twój
      gość nie dojedzie big_grin Pozbędziesz się gada w sposób dyplomatyczny i nikt nie
      będzie Ci mógł zarzucić, że poprostu wystawiłaś go na wycieraczkę... Powodzenia
      i napisz jak się sprawa skończyła . Goha
      • natiz Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 11:00
        Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł - jak szwagier siedzi przed
        telewizorkiem, Ty siadaj obok niego i oglądaj z nim, jak szwagier pije piwko,
        Ty rób to samo - wyluzuj zupełnie, zapomnij o wszystkim (oprócz dzieciaczka
        oczywiście) - Twój mąż długo tak nie wytrzyma, dojdzie do wniosku, że szwagier
        ma zły wpływ na Ciebie...
        • kingusi Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 11:03
          To dobresmile))Ale sie usmialam(wyobrazilam to sobie)
    • wegatka Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 11:35
      Paulko, przeczytałam Twój post i szczęka mi opadła. Czy wasz dom jest jakąś
      placówką resocjalizacyjną, żebyście musieli zajmować się takim starym, leniwym
      koniem? Ja Ciebie bardzo podziwiam za cierpliwość bo osobiście nie mogłabym
      funkcjonować w takim układzie.

      Wydaje mi się, że przede wszystkim należy uświadomić męża, że sposób, w jaki on
      traktuje swego braciszka, działa na niego tak samo demoralizująco jak
      towarzystwo kolesiów. Nikt go do pracy nie zmusza, jeść dadzą, opiorą, zapewnią
      rozrywki, fajki, piwko - żyć i nie umierać. Przecież praca to ostatnia rzecz,
      która temu gościowi przyjdzie w takiej sytuacji do głowy, a Twojemu mężowi chyba
      zależało na tym, żeby braciszek się usamodzielnił.

      Ja bym chyba jednak zmusiła męża jakimś szantażykiem do odesłania darmozjada do
      domu, bo im dłużej to będzie trwać, tym gorszy będzie mieć wpływ na waszą
      rodzinę, a teściowa - czy teraz, czy za miesiąc - denerwować się będzie tak samo.
      Myślę że na takiego typa to zadziałać może jedynie terapia wstrząsowa -
      zaprzestanie jakiegokolwiek finansowania jego zachcianek.
    • aleksandrynka Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 12:25
      Nie wiem co robic. Kazac mu sie pakowac i wynosic czy przemeczyc sie jeszcze
      > ten ustalony wczesniej miesiac??

      Co ja bym zrobiła? Już dawno temu wyjęłabym jego torbę z szafy i kazała
      szybciutko się pakować. Dla mnie to skandal nie wart większego rozpisywania
      się, chociaż tobie ciepłe słowa i potwierdzenie własnych uczuć na pewno się
      przydadzą smile
      Czy jak sę wprowadzał ustalaliście kwestie sprzątania po sobie? Mycia garów,
      wanny, i takich tam domowych... Jeśli tak, to sprawa jest tym prostsza: on nie
      wywiązuje się z umowy, Ty też nie musisz. Adieu...
      A nawet, jeśli nie ustalaliście tego, to nie jesteś od sprzatania po starym
      chłopie, a już na pewno nie od wychowywania go. Nie masz obowiązku go niańczyć
      i mu usługiwać, to chyba oczywiste? Nie odpowiada Ci to, a że jesteś u siebie
      to rządzisz. W takiej sytuacji zaryzykowałabym nawet konflikt z mężem i resztą
      rodzinki. To nie oni sprzataja po powodziach w łazience, nie oni myją stosy
      naczyń, nie oni wykładaja kasę na piwko, bo szanownemu panu nie odpowiadało
      1,200 pln. Ty ponosisz wszelkie konsekwencje jego poostępowania. Gdyby to był
      Twój syn, to bym współczuła i pewnie opieprzała, że tak wychowałaś. Ale że to
      brat męża, to z czystym sumieniem zyczliwie doradzam - wygoń gada choćby dziś.
      Jesli terapia szokowa nijak na niego nie wpłynie, to przynajmniej Ty będziesz
      miała spokój.
    • lyla1 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 14:28
      A ja porozmawiałabym ze szwagrem twarzą w twarz i powiedziałabym co mi się nie
      podoba. Jeśli to się nie zmieni do .... to do widzenia.Proste warunki i prosta
      umowa. Dałabym mu wybór no i czas na poprawę. A jakby ich nie spełnił, to już
      jego wybór. Bez skrupułów wywaliła bym go i już.
    • lila1974 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 15:19
      Problem nawet mi bliski - w kwestii mieszkania ze szwagrem.
      Na szczęście mój to chłopak mądry tyle tylko, że rozpieszczony przez tatusia.
      I chociaż właściwie nie robi mi nic złego, to sam fakt, że z nami mieszka nieco
      mi dokucza.

      Myślę, że dla dobra waszych stosunków na froncie TY-reszta klanu (mąż,
      teściowa) pomęcz się jeszcze ale:
      WYKORZYSTUJ GO DO GRANIC MOŻLIWOŚCI
      Niech się gnojek weźmie do roboty, rączki mu nie odpadną jak odkurzy, umyje
      naczynia itp. Mężem też potrząśnij - ma go nie niańczyć i już. Oczywiście do
      męża mów słodko, ale bądź tak ewidentnie zdołowana, żeby zrobiło mu się Ciebie
      troszkę szkoda.

      Gdy mój szwagier mieszkał z nami pierwszy raz, przeżywałam gehennę. Nie robił
      nic i jeszcze wymagał obsługi. Oj, straszne to były dla mnie czasy, ale nie
      chciałam wyjść na jędzę.
      Teraz mam w nosie konwenanse. Ma obowiązki jak my, nie czekam na niego z
      posiłkami, gdy np. długo śpi. Obiady robię pod męża i dzieci. Jest je. Nie ma
      go musi po powrocie sam o siebie zadbać.
      Jest mi z tym zdecydowanie lepiej!

      Jak go zagonisz do roboty, to może sam ucieknie? A może się czegoś nauczy.
      Jeśli zacznie pyskować, to uświadom, że nie jest u siebie i nie on ustala
      reguły.

      Powodzenia!
    • triss_merigold6 Re: Kopa natychmiast 12.04.05, 15:49
      O rany...
      Odjęło mi mowę. Odporna jesteś dziewczyno, że tak długo wytrzymałaś. U mnie
      byłaby dzika awantura po tygodniu najdalej. Za pierwszą chamską odzywkę
      szwagier wyleciałby za dzrzwi a stający w jego obronie mąż razem z nim.
      Przypuszczam, że wygłosiłabym dłuższe expose zaczynając od słów "Nie jesteś u
      siebie cholerny pasożycie...".
      Serce teściowej to jej sprawa, i tak po powrocie synuś będzie ją denerwował.

      Serio - Twoje zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo dziecka najważniejsze.
      Finanse też istotne. Odesłałabym gada natychmiast, bez męczenia się przez
      miesiąc. Relacje z rodziną męża i ewentualny konflikt byłyby mało ważne.
      Z teściową nie masz co rozmawiać, zmiękczy ci serce opowieściami o podupadłym
      zdrowi i o tym jak 26-letni chłopiec się marnuje albowiem nikt go nie docenia i
      nie ma ochoty płacić więcej niż 1200 zł.
    • nik1 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 16:57
      Paulka, jakiś czas temu ja również poruszałam podobny problem na forum. Ty
      również sie odezwałaś sygnalizując swój kłopot. Ale teraz widzę, ze Ci dopiekło
      skoro sama napisałaś posta. Wiem jak się czujesz też doszłam do tego
      krytycznego momentu kiedy już nie mogłam wytrzymać obecności braciszka w naszym
      domu. Próbowałam już różnych sposobów na jego wychowanie: obowiązki, prośby,
      groźby, olewka ale to nie działa.
      Jest tylko jedno rozwiązanie. Twój mąż musi podjąć decyzję aby go wyeksmitować.
      Nie Ty. Tylko on. Zrób wszystko, zeby to była jego decyzja. Tak zatruwaj życie
      swojemu facetowi, że w końcu chcąc nie chcąc pozbędzie się braciszka. Tylko
      zrób to bardzo subtelnie absolutnie nie stawiaj sprawy na ostrzu noża.
      Ja powiedziałam, ze doceniam starania mojego kochanego, że tak bardzo chce
      pomóc braciszkowi i nie śmiałabym nawet myśleć o jego wyrzuceniu. Uwieżył, ze
      jestem taka wyrozumiała a następnie wierciłam dziurę w brzuchu: zobacz znów
      małody wziął Twoją maszynkę (wcześniej sama ogoliłam nią nogi, żeby stępić) ,
      zjadł płatki dziecku więc musisz iść do sklepu bo mała na kolację chce właśnie
      płatki, zauważyłeś, że młody skasował Ci z komputera to i tamto ( oczywiście
      sama to skasowałam) itd.
      Mój kochany wkońcu tak się wkurzył, ze wysłał małolata do mamusi i po kłopocie.
      A że młody częściej kłamał niż ja to oczywiście moj "mąż" uwierzył mi. Nie mam
      do siebie żalu o to, że jestem kłamcą. Teraz żyje się nam naprawdę lepiej.
      • mka16 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 17:09
        A ja sobie tak mysle, ze skoro to pewne, ze szwagier sie wyprowadzi to moze
        zacisnij zeby na ten jeden miesiac, bo rzeczywiscie nie obejdzie sie bez
        awantur. (Przy okazji, wiem cos o tym, mam takiego brata, przy czym ma 31 lat,
        tylko myslalam, ze to dosc odosobniony przypadek). Choc pomysl wyjazdu z
        dzieckiem tez nie jest zly. Moze nawet nie tyle po to, zeby panom otworzyc
        oczy, ale dlatego, zebys miala troche spokoju. I nie patrzylabym nA TO, JAKO ZE
        TO tY MUSISZ apuscic swoj dom, ale raczej, ze chcesz, zeby sie zrelaksowac,
        miec troche spokoju. A przy okazji moze dotrze do meza, ze jego dalsze
        ignorowanie problemu moze sie zle skonczyc
        • triss_merigold6 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 17:15
          Ja bym wyjazd z domu potraktowała jako porażkę. Dlaczego to ja - na miejscu
          autorki - miałabym wyprowadzać się czasowo z mojego lokum z powodu chamowatego
          i leniwego typa?
          Awantury to niewielki koszt uwolnienia się od pasożyta IMO. Popsują się relacje
          z teściami? Trudno. Niech poniosą konsekwencje wychowania. Mąż się obrazi?
          Trudno, skoro dotąd nie reagował.
          Jestem za rozwiązaniami radykalnymi i skutecznymi.
    • umasumak prblem z mężem, a nie ze szwagrem 12.04.05, 19:38
      Piękny gest ze strony Twojego męża wobec teściowej i brata, tylko dlaczego
      Twoim kosztem? Łatwo być wielkodusznym, gdy czarną robotę wykonuje się nie
      swoimi rękami. Na Twoim miejscu pozwoliłabym na pozostanie szwagra w Waszym
      domu jeszcze ten miesiąc, pod warunkiem, że mąż by wynajął pomoc domową. Płaci
      za rozrywki darmozjada, niech zapłaci za udogodnienia dla Ciebie. Niestety,
      uważam że masz problem z mężem, a nie z jego bratem. Pzdr
    • mijaczek Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 20:59
      Wiesz co? Gdybyscie to wy u niego mieszkali, to jeszcze bym moze probowala
      mediacji, ale skoro to twoj dom, to nie wydaje mi sie, zebys musiala znosic
      takie akcje. Z tego co piszesz sprawa jest prosta - facet stanowi istne
      zagrozenia dla dziecka i bezpieczenstwa w domu, jest obciazeniem finansowym
      oraz krepuje twoje zycie... jesli twoj maz tego nie rozumie, to moze... ich obu
      pozbyc sie z domu? Nie, zartuje. A na powaznie - powinnas wytlumaczyc malzowi,
      ze nie ma prawa stawiac cie w sytuacji, w ktorej ty nie mozesz normalnie zyc...
      A jak szwagrowi praca za 1200PLN nie odpowiada to sorrrrrry...
      • maxim31 Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 21:04
        Cokolwiek zrobisz, będzie źle. Gdyż:
        1. przekonując męża, żeby szwagra z własnej woli pożegnał - poprztykacie się;
        2. sama wystawisz walizki szwagra za dzrzwi - mąż równiez bedzie miał pretensje.

        Lepiej więc zrobic coś, z czego Ty będziesz miała przynajmniej jakąś korzyśc.
        • mijaczek Re: Pomozcie.Problemy ze szwagrem-dlugie. 12.04.05, 21:15
          Niekoniecznie... no chyba, ze jest sie w zwiazku, w ktorym obie strony caly
          czas sobie cos udowadniaja... dla mnie to jest proste i moj maz o tym wie, ze w
          momencie kiedy zdecydowal sie ozenic ze mna uznal, ze nasze wspolne zycie,
          szczescie, etc. jest priorytetem, a nie wspieranie obijania sie czlonkow
          naszych rodzin.
Pełna wersja