Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawczym

12.04.05, 21:00
Ech - dolo... Kiedyś mi się wydawało, że takie siedzienie z dzieckiem w domu
to sam miodek - spokój, cisza, człowiek sobie posiedzi, poczyta, odpocznie.
Oczywiście pobawi sie z dzieckiem, da jeść, pewnie parę razy przewinie...
A teraz odkąd mam już mam pół roku doświadczenia z małą Moqutadą (aka Łucją)
wiem, że całość nie wygląda tak różowo. A przecież to Asia jest z dzieckiem -
mam je tylko na ranki i wieczory!
Chwała odważnym tatom i niedocenianym mamom!
Szacunek - Dobruś
    • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 09:26
      Tak to jest gdy ojciec niedojda nie potrafi utrzymac rodziny i zmusza kobiete
      by weszla w jego role.Co za czasy?
      • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 10:14
        Wypraszam sobie. Jeden z tych "niedojd" to mój mąż. Napewno niedojdą nie jest.
        Lepiej jest, gdy facet haruje dzień i noc, dziecka na oczy nie widzi, trzeci
        zawał odbębni, ale w zębach kasę przyniesie? Wtedy nie jest niedojdą?
        Doradzam ostrożność przy formułowaniu takich sądów.
        Pozdrawiam
        wana
        • kalina_p Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 10:22
          zgadzam sie...
        • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 11:24
          Przepraszam, nie mialem zamiaru nikogo obrazac.Facet powinien dbac o rodzine i
          basta,kobieta zas powinna wychowywac dzieci ,czesto dzieje sie inaczej nie z
          winy zainteresowanych ,lecz z winy systemu w jakim zyjemy i nad tym bardzo
          boleje.Serdecznie pozdrawiam i zycze powodzenia .
          • dyrgosia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 11:27
            Facet powinien dbac o rodzine i
            > basta,kobieta zas powinna wychowywac dzieci ,


            a jak siedzi w domu to nie dba ?
            a jak kobieta pracuje to nie wychowuje dzieci ?
          • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 11:35
            Zabrzmiało to inaczej. Tradycyjny podział ról się nie sprawdza, trzeba się z
            tym pogodzić i nie brnąć w bezsensowną sytuację. Nie jestem fanatyczką, ale
            podział typu: mężczyzna dla świata a kobieta dla domu wydaje mi się
            zdecydowanie archaiczny i niedostosowany do dzisiejszych czasów. Bardziej
            odpowiada mi partnerstwo w związku, co przekłada się również na partnerstwo w
            wychowaniu dzieci.
            Mój mąż chwali sobie czas spędzony z rodziną, a ja chwalę sobie to, że nie
            jest "malowanym tatusiem", tylko takim prawdziwym. A to nie jest łatwe. Ja ze
            swojej strony wiem, że zarobić na utrzymanie nie jest łatwo (zresztą mąż
            bezczynnie nie siedzi, też zarabia, w efekcie spotykamy się ok. 22.00). Ważne
            dla nas jest to, że dzieci mają kontakt z obojgiem rodziców, a nie tylko ze
            sfrustrowaną, padającą na pysk matką i znerwicowanym, zapracowanym ojcem.
            I tyle. Nie obraziłam się, tylko jednym z tych trzech ojców jest właśnie mój
            mąż, a nielubię, jeśli ktoś nazywa go niedojdą.
            Pozdrawiam serdecznie
            wana
            • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 12:40
              Piszasz iz tradycyjny podzial ról sie nie sprawdza ,na jakiej podstawie tak
              twierdzisz ?Dlaczego zwolennicy tzw.partnerskich zwiazków sadza ze ojcowie w
              tzw. tradycyjnych rodzinach to nieroby dreczace swe zapracowane i bardzo
              nieszcesliwe zony.Mamy troje dzieci ,od czterech do jedenastu lat.Ja zarabiam
              na utrzymanie rodziny zona zas opiekuje sie rodzina.Wracam z pracy o godz
              18 ,czesto bardzo zmeczony ,moze nie tyle fizycznie co raczej
              psychicznie ,chcialbym pobyc chwile w ciszy i spokoju,lecz nie da sie .Zona
              uwaza ze skoro ona caly dzien zajmowala sie dziecimi to teraz moja kolej ,ona
              juz ma wolne.Czy mamy sie o to spierac, nie .Synek od razu wskakuje mi na
              kolana i chce sie bawic wszak caly dzien mnie nie widzial.Córki opowiadaja co
              sie dzialo w szkole ,rwetes robi sie ogromny, a mi tak cieplo na sercu .Co tam
              zameczenie ,idziemy na spacer nad Jeziorke,potem gramy w pilke itp .Gotowanie w
              soboty i niedziele, takze nalezy do moich obowiazków ,lecz cóz z tego ,ja to po
              prostu lubie robic ,znajomi twierdza ze niezle.Dbanie o ogród to takze mój
              obowiazek ,co sobota trzy godziny na kosiarce,sadzenie
              roslin,pielegnacja,podlewania,sama przyjemnosc.Prasowanie spodni i koszul calej
              rodziny to takze mój obowiazek bo zona tego nie umie (lub nie chce)itp.Czy to
              zwiazek partnerski czy tradycyjny?
              • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 13:13
                Cieszę się, że wypracowaliście sobie taki podział ról, jaki Wam odpowiada. Mam
                znajomych, gdzie żona siedzi w domu z dzieckiem, a mąż pracuje - niby tak, jak
                u Ciebie, prawda? Tyle tylko, że on musi myśleć o spłacie kredytu za
                mieszkanie, ma świadomość, że w razie utraty przez niego pracy ich życie legnie
                w gruzach ( jest to sytuacja realna). Aby temu zapobiec wyrabia 300% normy i...
                jest coraz bliżej zawału. A to dlatego, że "facet ma utrzymywać rodzinę i
                basta".
                Dzisiaj nie ma pewności zatrudnienia, rzadko kto ma taką pensję, aby podłożyć
                sobie rezerwę na wypadek utraty pracy i w spokoju zająć się szukaniem takowej.
                Rzadko która rodzina może pozwolić sobie na pracę tylko jednej osoby, prawda? Z
                drugiej strony kobiety też chcą się rozwijać, robić karierę, poznawać świat -
                czy to takie naganne? Chcą mieć inne horyzonty niż te, które są wyznaczane
                przez dom i dzieci. A podział obowiązków między męża i żonę na to pozwala.
                Każdy ma taką definicję partnerstwa, jaka mu odpowiada. Ja cieszę się, że mąż
                może zająć się dziećmi na czas mojej pracy, bo nie jest "wieczornym tatusiem" -
                od zabawy i opowiastek, tylko na własnej skórze wie, co to znaczy nakarmić,
                przewinąć, skarcić, czy pocieszyć.
                Na takiej, mniej więcej, podstawie sądzę, że tradycyjny podział ról (on do
                pracy, ona do garó) się nie sprawdza.
                Pozdrawiam
                wana
                • baikadent Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 17:06
                  Oj świete słowa. gdy mój maż rozkręcał swoją firmą, praktycznie nic nie
                  zarabiał, cały ciężar utrzymania domu spadł na mnie. To jest koszmarny stres. Co
                  z tego, zę pensja pieciocyfrowa jak ciagle się człowiek martwi, bo gwarancji
                  zatrudnienia nigdy nie ma-dokładnie tak jak napisała wana.
                  A ten tradycyjny podział ról czesto wynika z tego, ze ani facet ani kobieta nie
                  maja siły albo sie boja wyłamać ze schematu matka-dziecko i dom, ojciec kariera.
                  Jak widac to się na szcęście zmienia.
                  Ja na i moj maż na szczescie możemy pracować w domu, wiec zwykle jest tak ze
                  jednego dnia ja zostaję w domu z synkiem a następnego on. W efekcie pracujemy
                  ale nie musimy zostawiac małego z opiekunką. Zauwazyłam w znajomych,
                  tradycyjnych rodzinach,ze ojcowie wcale nie maja dobrego kontaktu z dziecmi,
                  maluchy wyrażnie uspokajają sie szybciej u mam i mają z nimi lepszy kontakt.
                  Pełno też tam wzajemnych wymówek między rodzicami.Faceci mysla, ze opieka nad
                  dzieckiem i prowadzenie domu to w czasy a kobiety, ze stres zwiazany z pracą i
                  zmęczenie to tylko wymówka. Tam gdzie jest partnertwo i znamy smak wzajemnych
                  obowiązków wygląda to zupełnie inaczej. Jesli mój mąż musi postrzatac, ugotowac
                  obiad uprać i jeszcze zajmowac się małym nie zrobi mi wymówki, ze się z czyms
                  nie wyrobiłam. I vice versa
                  • andorinha Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 17:29
                    Co
                    > z tego, zę pensja pieciocyfrowa jak ciagle się człowiek martwi, bo gwarancji
                    > zatrudnienia nigdy nie ma-dokładnie tak jak napisała wana.

                    pensja 5 cyfrowa?!?!?!
                    100 000 toz to sto tysiecy!miesiecznie?
                    Boze Swiety!
                    No to chyba jakos wiazecie koniec z koncem wink ?
                    • e_r_i_n Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 17:45
                      andorinha napisała:

                      > pensja 5 cyfrowa?!?!?!
                      > 100 000 toz to sto tysiecy!miesiecznie?
                      > Boze Swiety!
                      > No to chyba jakos wiazecie koniec z koncem wink ?

                      Sto tysięcy to sześć cyfr smile
                      • andorinha Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 14.04.05, 11:01
                        racja racja
                        smile
                        przyznaje sie bez bicia...ponioslo mnie
        • lolinka2 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 15:20
          wana napisała:

          > Wypraszam sobie. Jeden z tych "niedojd" to mój mąż. Napewno niedojdą nie jest.
          > Lepiej jest, gdy facet haruje dzień i noc, dziecka na oczy nie widzi, trzeci
          > zawał odbębni, ale w zębach kasę przyniesie? Wtedy nie jest niedojdą?
          > Doradzam ostrożność przy formułowaniu takich sądów.
          > Pozdrawiam

          Podpisuję się pod tym rękami i nogami- człowiek powinien robić to co mu w życiu dobrze wychodzi. Ja mam taką pracę ze wychodzę rano ciut świt wracam na kilka godzin i znów znikam do wieczora, ale wiem za co pracuję. Maż nie pracuje, przez jakis czas pracował- bardzo krótki okres czasu a w tym momencie to się nam po prostu nie kalkuluje. Mam pewność ze dostane rano śniadanko o 5, mieszkanie sprzatniete, gary pozmywane, pranie zrobione, obiad ugotowany, Natalka na spacerze była, książeczki przeczytane, rysunek codzień na mnie czeka smile, kolacja na stole i święty spokój. on się w tym realizuje znacznie lepiej, jak sam twierdzi niż w jakimkolwiek innym zawodzie i... zaczyna mówić o drugim dziecku, którego z kolei boję się ja- pracujaca od 5 doby życia córki.
          Więc dołączam się do prośby o ugryzienie się w język przed wydaniem krytycznej opinii smile Nie każda kobieta ma ochotę i dobrze sie czuje w tradycyjnej roli. Ja na przykład, gdybym miała funkcjonować jako matka- polka pewnie w ogóle nie decydowałabym się na powiększenie rodziny...
          • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 15:48
            Moze trzeba bylo gleboko zastanowic sie nad powiekszeniem rodziny w tak trudnej
            sytuacji.Dziecko wychowywane praktycznie bez matki moze w doroslym zyciu miec
            powazne problemy w relacjach miedzyludzkich,nie mówiac o innych
            komplikacjach ,problemach wychowawczych,emocjonalnych itp.
            • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 16:12
              Nie przesadzaj. Dzieci mają i matkę i ojca, właśnie dzięki takiemu, a nie
              innemu podziałowi. I to jest chyba lepsze niż praktycznie "samotna" matka i
              ojciec - maszynka do pieniędzy. Potem taki wzorzec powielają następne
              pokolenia. Czy nie uważasz, że dla psychicznego rozwoju dziecka potrzebny jest
              kontakt z obojgiem rodziców? Cieszę się, że moje dzieci - a zwłaszcza syn -
              będą wiedziały, że za opiekę nad dziećmi odpowiedzialna jest i matka i ojciec.
              Łatwo jest być rodzicem, który ma się bawić z dziećmi, a nie pilnować ich na
              codzień. Łatwo upierdliwości typu karcenie, czy dbałość o maniery przy stole
              zostawić żonie, trudniej wziąć czynny udział w procesie wychowawczym - i za to
              tym wszystkim ojcom, którzy się na to odważyli - CHWAŁA.
              I takie dzieci w dorosłym życiu będą miały lepiej. A głęboko trzeba się
              zastanowić nad tym, czy się chce być w pełni ojcem, czy tylko "od święta".
              Pozdrawiam
              wana

              Pozdrawiam
              wana
              • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 16:26
                Alez Wy kobiety sie popieracie ,to prawdziwa mafia
            • baikadent Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 17:08
              Bo dziecko wychowywane bez ojca rzecz jasna ich nie bedzie miało.
              W rodzinie opisywanej powyzej pewnie dzieci nie nauczą się tych utartych
              schematów i bedę preferowały partnerski styl zycia.

              m15 napisał:

              > Moze trzeba bylo gleboko zastanowic sie nad powiekszeniem rodziny w tak trudnej
              >
              > sytuacji.Dziecko wychowywane praktycznie bez matki moze w doroslym zyciu miec
              > powazne problemy w relacjach miedzyludzkich,nie mówiac o innych
              > komplikacjach ,problemach wychowawczych,emocjonalnych itp.
            • justyn78 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 19:25
              m15, wybacz, ale nie wytrzymam. Śledzę twoje dzisiejsze wypowiedzi i
              zastanawiam się, kim Ty jesteś?? Już wiem!!! - Ty się urodziłeś w mexyku i
              jesteś typem niespełnionego macho. "Kobiety są stworzone do rodzenia i
              wychowywania dzieci, oraz do pilnowania by ogień w jaskini nie wygasł a
              mężczyźni do wychodzenia na polowanie i oglądania meczów w tv przy zgrzewce
              piwa (upss... dzisiaj liga mistrzów, trzeba skoczyć po browarki wink) ). No
              ewentualnie, w wolnym czasie mogą (ale nie muszą) pogłaskać dziecko po główce i
              kupić mu zabawkę w sklepie (wszak po to zarabia te ciężkie pieniądze). A kto
              tak nie robi, ten jest d..a wołowa, niedojda, etc. A nadto, jest strasznym
              oprawcą, który zmusza swoją kurę domową (czytaj: żonę) do harowania na
              utrzymanie rodziny.
              A może niektórzy, wolą być, niż mieć?? Może mężczyźni też mają uczycia i
              kochają swoje dzieci?? Może jest im dobrze (ale nie mówię że lekko) gdy mogą
              zastąpić dziecku matkę i byś świadkami tego, jak rozwija się ich maleństwo??
              Wiadomo, łatwiej jest uciec do pracy (podkreślam UCIEC) niż wziąć na siebie
              odpowiedzialność za czuwanie nad rozwojem maleństwa (sam czasem marzę o 2-
              tygodniowych "wakacjach" w kamieniołomach). itd, itp... szkoda mi juz czasu na
              dalsza dyspute. no i Mikołaj juz wola.

              ps. WANA pozdroofka dla Ciebie, Pawła i Julka.
              • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 21:00
                Paweł to tak naprawdę Grzesio (błąd w druku). Dzięki serdeczne smile)). Mam
                rozumieć, że to Ty...?
                Pozdrowienia serdeczne
                wana
                • justyn78 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 23:16
                  a i owszem, owszem. jam ci on!!! smile))
                  • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 14.04.05, 10:56
                    No to ... sto lat smile)) !!!!
                    Pozdrawiam
                    wana
    • randia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 09:29
      Szkoda, że nikt nigdy nie napisał o matkach siedzących na
      wychowawczym...dopiero jak facet poszedł na wychowawczy podniosło sie wielkie
      larum!!!!
      A co by było, gdyby przyszło im urodzić....cały swiat by im współczuł...
      Eeeech, a mówi się o nich "ta mocniejsza płeć"...tylko od kiedy tak jest...wink)
      • justyn78 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 14:54
        "larum" się podniosło, bo jesteśmy zjawiskiem równie częstym co kobiety
        traktorzystki wink) A co do rodzenia dzieci, to hmmmm.... tak sobie myślę, ile z
        Was zdecydowałoby się towarzyszyć mężowi przy porodzie. pozdroofka.
        • triss_merigold6 Ja nie. Ale też nie wymagałam... n/t 13.04.05, 15:36
        • wieczna-gosia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 16:03
          a ciekawe ilu z was by urodzilo hehe....

          moj maz mi towarzyszyl, gazete czytal, za reke mnie potrzymal i jeszcze na
          koniec obejrzal sobie lozysko, bo lubi. I co wiecej opowiedzial o tym lozyku
          wszystki znajomym na pepkowym. I ogolnie wszyscy nasz pierwszy porod wspominaja
          tak ze Jarek siedzial i o lozysku tokowal zamiast o pierworodnej wink))
          • cocollino1 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 16:21
            hahah, zaraz mi sie przypomnialo jak to moj byl przy porodzie owszem, ale
            kulminacyjny moment palil faje z polozna, a wrocil na porod łozyska, hahahah,
            zawsze smiejemy sie ze byl owszem ale przy porodzie lozyska. Ale za to teraz
            wlasnie to on od 9-17, czyli jak ja w pracy zajmuje sie malym, jest wspanialym
            ojcem, a do tego jeszcze pracuje na kierowniczym stanowisku miedzy 19-2 w nocy.
        • randia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 15.04.05, 10:00
          > "larum" się podniosło, bo jesteśmy zjawiskiem równie częstym co kobiety
          > traktorzystki wink)
          Niby tak, ale przestańmy z tego robić taką tragedie!!! Aktualnie siedzę na
          macierzyńskim i jeszcze nie zdarzyło mnie się "założyć dwuch innych
          skarpetek"... poprostu dopiero w domu wychodzi Wasze, Panowie
          niezorganizowanie. Ja osobiście nie mogłabym sobie na nie pozwolić, bo jeszcze
          mężowi mogłabym powiedzieć dlaczego nie ma obiedu, ale starszemu synowi nie
          bardzo...smile

          Mój mąż sam chciał być przy porodzie, a ja gdyby była możliwośc też chętnie bym
          mu pomogła...smile)))
          Pzdr R.
          • wana Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 15.04.05, 12:25
            Acha...!!!! Ciekawe byłoby takie odwrócenie ról, prawda? Chociaż nie wiem, czy
            oddałabym to niezwykłe przeżycie mężowi... Mi tam rodziło się dobrze, boleśnie,
            ale z pomocą męża można było znieść wink))
            Pozdrawiam
            wana
            • justyn78 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 15.04.05, 23:31
              ja, gdy moją żonkę ciachali, poprosilem o znieczulenie. powiedzieli że ok, ale
              też mnie rozetną. zrezygnowalem i spokojnie osunąłem się po ścianie.... wink))
              nie wiem czy pisalbym się na "to niezwykłe przeżycie", to chyba boli bardziej
              niż dentysta, no i żona by krzyczala tradycyjnie: "no kończ już" - to żart
              jakby kto nie zrozumiał wink)). ojojoj. podziwiam was miłe Mamy.
          • justyn78 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 15.04.05, 12:38
            po pierwsze: nikt nie robi z tego tragedii. Czy któryś z ojców w tym artykule
            dał do zrozumienia, że cierpi siedząc w domu z dzieckiem?? Raczej nie.

            po drugie: te dwie różne skarpetki, to tylko przenośnia.

            po trzecie: nie "mnie" ale mi i nie "dwuch" ale dwóch.
            pozdrawiam serdecznie
    • mamadwojga Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 09:37
      Mój mąż jest osobnikiem dobrze znającym realia siedzenia w domu z dzieckiem
      jako że od "zawsze" studiuję zaocznie i zostawiam go co drugi weekend najpierw
      z jednym dzieckiem teraz z dwójką. I dzięki temu NIGDY nie usłyszałam że jestem
      niezorganizowana, że mam nie dawać do zabawy kompaktów i że pilot od telewizora
      jest usmarowany lizakiem a w wideo "mieszka" miś.
      Każdemu facetowi by się przydało ze dwa tygodnie sam-na-sam z dzieckiem. Może
      by docenił że siedzenie w domu to nie jest tak do końca ODPOCZYNEK.
      • dyrgosia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 09:41
        Kiedy mój szedł na "tacierzyński" większość znajomych załamywało ręce, ja po
        części macierzyńskiego wróciłam do pracy, karmiłam piersią, więc trzeba było
        dowozić małego "do cycka".Tatuś robił wszystko przy małym.
      • m15 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 09:54
        Z pewnoscia wychowywanie dzieci to ciezka i odpowiedzialna praca.Wiadomo nie od
        dzis iz kobiety dysponuja silniejsza od mezczyzn psychika,sa bardziej
        cierpliwe,wyrozumiale,mniej w nich agresji.Przez pól roku zajmowalem sie
        córeczka.Rano sniadanie, mycie,ile problemów z dobraniem strojów,szybko do
        przedszkola,potem do pracy .Wieczór ,kolacja, mycie,obowiazkowo kilka
        bajek ,przy opowiadaniu których pierwszy zasypialem.Wspanialy okres.
        • jogo2 I wszystko jasne!! 14.04.05, 00:12


          Wiadomo nie od
          >
          > dzis
          No, taaa, takim jak m15 wiadomo od stuleci

          iz kobiety dysponuja silniejsza od mezczyzn psychika,sa bardziej
          > cierpliwe,wyrozumiale,mniej w nich agresji.

          Już teraz rozumiem, dlaczego po średnio 5 godzinach snu w nocy mogę rano zerwać
          się jak skowronek i powitać z uśmiechem mniej więcej 16 godzin pełne:
          podnoszenia, podsadzania, noszenia na barana, wsadzania do wózka, wyjmowania z
          wózka, rzucania się całym ciałem naprzód, aby zapobiec groźnym upadkom, ogólnie
          wykonywania rozmaitych prac niezbędnych domowych na tempo, taszczenia zakupów, i
          (jak to obiecuje reklama) wiele, wiele innych.... atrakcji, z nieodłącznym bólem
          wszystkich kości z niewyspania
          PO PROSTU!!!!: To z powodu silniejszej psychiki.

          Przez pól roku zajmowalem sie
          > córeczka.Rano sniadanie, mycie,ile problemów z dobraniem strojów,szybko do
          > przedszkola,potem do pracy.

          Gdzie mogłem z utęsknieniem zapaść się wreszcie w wyściełane krzesło obrotowe
          (uff!!!), z którego nie będę musiał się podrywać co 2 i 1/2 minuty, i w ciągu 8
          godzin: 1) zjeść spokojnie (drugie śniadanie/lunch - obojętnie) nie przerywając
          posiłku; 2) móc spokojnie wykonać rozmowę telefoniczną (i to nie jedną), 3) mieć
          świadomość, że jak będę chciał się napić kawy, to w 8 przypadkach na 10 nic nie
          stanie temu na przeszkodzie.

          Wieczór ,kolacja, mycie,obowiazkowo kilka
          > bajek ,przy opowiadaniu których pierwszy zasypialem.
          Wspanialy okres.

          Rzeczywiście wspaniały, a dodatkowo jaki bohaterski.
    • marekal Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 10:41
      tez mi sie tak wydawalo. i tez mi sie zmienilo. rok czasu bylem
      na "wychowawczym" (start: 5 misiecy(lipiec'03) stop: 1r i 5m (lipiec'05)). a
      jednak byl to wspanialy czas! szczegolnie latem, gdy mozna bylo przesiadywac na
      dworze. zima byla ciezka, a najgorsza byla jesien i wczesna ni to wiosna ni
      zima. mozliwosc obserwowania jak sie nasza mala rozwija byla ... nie wiem jak
      to okreslic - wspaniala to zbyt slabo. i ta nuta zazdrosci w oczach zony, gdy
      opowiadalem co mala "dzis" zrobila, albo gdy pierwszym slowem ktore powiedziala
      bylo tata (ehh). potem zmienilem prace na lepsza i skonczylo sie. troche zal a
      troche nie. poniewaz wiosna wynosimy sie "na wioche" do dziadkow (ich pomoc na
      poczatku mojego wychowawczego byla nieoceniona!!!) udaje sie znalezc czas na
      bycie z mala. jakos w domu, w miescie, jest trudniej. brak spokoju, co chwila
      ktos dzwoni, a to tv i informacje, a to mala chce bajke, a to to, a to tamto.
      zwyczajnie sie nie wyrabiam. a na wsi... jakos nie musze byc na biezaco z
      sytuacja geopolityczna na swiecie i w kraju, z info ekonom, z tysiacem rzeczy.
      przyjezdzam z roboty i jestesmy "tylko" we trojke... i juz czekam na wakacje. i
      tylko jak przegladam zdjecia z tamtego okresu to jakos mi sie tak ... dziwnie
      robi.
    • slomkaa Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 11:04
      dziekuje za pogodny i cepily artykulwink
      pozdrowienia dla mlodych tatusków i mamusiek
      • mika_forum Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 12:02
        Brawo tatusiowie! Podziwiam tatusiow z artykulu za odwage, nonkonformizm i ...
        milosc do rodziny.
        Pamietam, jak kolega kiedys powiedzial o mojej Cioci ktora siedziala w domu z 3
        chlopakow (roczniak, 3latek i 5latek) "ta kobieta nic nie robi, ze jej nie
        wstyd tak w domu siedziec i kompletnie nic nie robic... A bylo to parenascie
        lat temu, jak jeszcze nie bylo pampersow. Niech sobie panowie sprobuja tego
        miodu... (pss, zabrzmialo to cokolwiek msciwie)

        • vito77 Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 14:59
          Prawda jest taka, że ten układ się może sprawdzać jak kobieta zarabia znacznie
          więcej niż jej mąż - przynajmniej dwa razy więcej. W tych przypadkach
          przemawiają praktycznie wyłącznie wzgledy finansowe a nie jakiś nonkonformiz
          czy tym podobne.
          • wieczna-gosia Re: Jestem tatą - reportaż o ojcach na wychowawcz 13.04.05, 15:07
            u mnnie na wydziale to calkiem popularne zjawisko- panowie pracuja za jakies
            smieszne pieniadze za to z pasja a panie na ogol zarabiaja conajmniej 2 razy
            wiecej. I ja znam z 5 facetow ktory obecnie ojcuja, nie wiem dokladnie jaki jest
            ich status na wydziale czy sa na tacierzynskim czy sie dogadali i biora spora
            czesc do domu, ale zawsze jakis osobnik w pampersie siedzi u pan sekretarek "na
            kawce", do parku blisko, kolokwia mozna sprawdzac wszedzie. A juz praktyki
            studenckie to festiwal nosidelek gorskich. Zona pracuje w spokoju, ojciec lata
            caly bozy dzien po gorkach, po zielonej trawce, a wieczorem przynajmniej sie nie
            upija wink))))
Pełna wersja