nie mam juz sil!!! :(((

13.04.05, 20:42
pisze, bo potrzebuje sie wyzalic, poradzic, uslyszec slowa widziane z innej
perspektywy niz z tej co ja widze. jestem mama 15 miesiecznej corci. ja jak i
moj narzeczony obydwoje studiujemy dziennie, jest czasem ciezko, bo nie
otrzymujemy pomocy od rodziny bo mieszkaja w innych miastach a na zlobek czy
opiekunke nas nie stac. ogolnie wszystko sie uklada. jest jednak problem a
dogadywaniem sie miedzy mna a moim narzeconym. wiadomo ze oprocz studiow mamy
dom, ktory trzeba sprzatac, gotowac obiady, prac itd oraz dziecko ktorym
trzeba sie zajmowac, pbawic, wyjsc na spacer. niestety wszystko spada na mnie,
gdyz jak twierdzi "pan domu" tego typu sprawy sa dla kobiet. i tak on siedzi
calydzien przed komputerem a ja staram sie ze wszystkim jakos radzic.
dodatkowo problem lezy w jego mamie, ktora na sile stara sie przekazac
wartosci mezczyzny, a wiec nic nierobienie. stara sie ona rowniez jak moze nas
ze soba sklocic, oczywiscie nie tak na zywy ogien, tylko po cichu, posrednio.
sama twierdzi ze jest w porzadku, ale jak ja moge tak myslec, kiedy on po jej
widzeniu po prostu glupieje, to nie jest ten sam facet. czesto nie moge z nim
porozmawiac jak przystalo w rodzinie, gdyz on twierdzi ze ja wymyslam rozne
rzeczy. a ja jestem kobieta, potrzebuje uczucia, rozmow, nasze dziecko tak
samo. potrzebuje mezczyzny w zyciu, a nie jakiegos chlopa.
    • zyt Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 21:26
      Poprosu nie powiem nic tylko tyle ze ci ciężko i nie wiem co zrobić z teściową
      ale to jest stary problem jak świat.......a ja się chłop nie zmieni to pewnie
      poszukasz mężczyzny.
      • kalina_p Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 21:31
        no nie bardzo wiem co napisac poza tym, że ja bym takiego wałkiem
        przyatakowaławink
        współczuje i mam nadzieje, że dorośnie a jak nie to...
        Pozdrawiam, trzymaj sie.
        • jemma Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 22:25
          Współczuję Ci ,że masz niedojrzałego faceta ,a on głupią matkę.Nie wiem co Ci
          poradzić,jedno mnie przeraża najbardziej w Twojej historii,to ,że nie możesz z
          nim poważnie porozmawiać.Jakiś dzieciak z poglądami średniowiecznymi Ci się
          trafł,albo zmądrzeje i zrozumie,albo już głupi pozostanie.Pozdrowionka
    • tujajestem Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 22:32
      bądź dzielna i nie daj się teściowej. maoja siostra miała podobny problem z
      teściową (wychowała syna na typowego faceta który nic w domu nie pomaga tylko
      pilotem steruje). miała, bo od kiedy zamieszkali z dala od teściów
      szwagier "zaskoczył" i zaczął funkcjonować jak prawdziwy mąż i ojciec. siostra
      dużo z mężem rozmawiała, tłumaczyła mu swoje racje, swój punkt widzenia. nigdy
      nie przepuściła okazji i gdy tylko teściowa próbowała ich skłócić pokazywała
      mężowi intencje jego matki, zadając pytanie czy jemu zależy na jego własnej
      rodzinie? czy też będzie realizował plany swojej mamusi i traktował swoją
      rodzinę w instrumentalny sposób?
      zapytaj swojego narzeczonego dlaczego po widzeniu z matką zawsze macie problemy
      z dogadaniem się? czy to nie dziwny wpływ na syna? raczej powinno być
      odwrotnie...
      postaraj się też trochę naciągać faceta na pomoc w domu....
      mój narzeczony nie miał z tym problemu, ale już jako mąż zaczął mieć ogromny
      problem z robieniem czegokolwiek w domu....(no bo przecież ja siedzę w dsomu z
      dzieckiem i cały dzień się nudzę)
      więc ja się dostosowałam, teraz wiele rzeczy czeka na zrobienie długo ....
      1. pranie jest zbyt ciężkie dla mnie...
      2. okien w swoim domu jeszcze nie myłam nigdy....(bo do tego trzeba być bardzo
      silnym a mnie po porodzie boli kręgosłup i wogóle ta ciąża mnie bardzo osłabiła)
      3. zakupów nie robię (jak mąż widzi pustą lodówkę to sam się pyta co ma kupić)
      bo jak wracam ze spaceru i dźwigam ok 10 kg dziecko na drugie piętro to prawie
      mdleję ze zmęczenia
      4. od zmywania bolą mnie całe plecy, i mam uczulenie na wodę (to z tym
      uczuleniem to akurat jest prawda)
      5. baaaaardzo często jestem zmęczona
      6. itd...

      kiedyś mój mąż mi powiedział, że takie nic nie robienie na wychowawczym mnie
      rozleniwia
      odpowiedziałam, że w następne dni zrobię mu spis czynności które robię w domu
      pod jego nieobecność (sprzątanie, obiad, przy dziecku....) i kilka wolnych
      sobót i niedziel on poćwiczy to "nic nie robienie"
      zmienił zdanie i już nie twierdzi że jestem leniwa


      bądź dzielna i nie daj się

      ps. jak już coś zrobi to go pochwal, ja zwykle mówię, że "nie dalabym rady sama
      tego zrobić"
      • merusia Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 22:53
        Tutajjestem ujela to tak,ze juz lepiej nie mozna... angazuj w co sie da,ale
        delikatnie, mozna troche pojeczec oczyiscie nad swoim losem,ale nie zaduzo, bo
        to moze ich frustrowac, zdecydowanie wytycz takie rzeczy , ktorych nie
        dotkniesz i juz - np wyrzucanie smieci. ja akurat nie mam tego problemu, bo moj
        maz, to wrecz nie pozwala mi nic robic,co jest przegieciem w druga strone,ale
        moja siostra tak dluga zbierala worki wypelnione smieciami w domu,az sie nie
        dalo wejsc do kuchni, zauwazyl i teraz jej maz pamietasmile, spokoj i
        konsekwencja,a mamuske odizoluj przynajmniej na jakis czassmile
        powodzenia
        • merusia Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 22:57
          a i czasem moze wyjdz gdzies super pilnie i zostaw go z dzieckiem tak na
          dluzej...czasem trzeba kogos rzucic na gleboko wode, pamietam jak moja siostra
          za nic nie chciala zaczac jezdzic samochodem / miala juz prawo jazdy od kilku
          lat - wiec wzielam ja sposobem , jechalysmy nad morze we dwie i ja
          nagle "zaslablam" w szczerym polu... od tamtej pory jezdzi samochodem jak
          szatansmile moze to nie jest adekwatny przyklad do Twojej sytuacji,ale z tą
          głeboką wodą...
          • kalina_p Re: nie mam juz sil!!! :((( 13.04.05, 23:00
            masz dużo racji. I z tymi obowiazkami tez.Nie chce robic- nie bedzie mial
            obiadu/chleba, bedzie brudno...czasem tak widac trzeba.
    • natiz Re: nie mam juz sil!!! :((( 14.04.05, 08:53
      Jak juz nie masz sił to przestań sprzątać! Jak mąż utonie w brudzie to może sam
      w końcu się ruszy (kiedy zabraknie mu czystych ubrań, skarpetek, talerzy czy
      szklanek). Weź dziecko i idź na spacer, naucz sie dbać o siebie i odpoczywać.
      Teściowej powiedz niech zabiera synka z powrotem do siebie jeżeli tak Cię nie
      lubi i nie chce, aby był z Tobą ( z zastrzeżeniem, że będzie musiał płacić
      alimenty na dziecko). A swoją drogą dlaczego my kobiety robimy z siebie takie
      męczennice!!!Dlaczego tylko my mamy poczucie obowiązku? Trochę inicjatywy,
      pogoń babę w diabły! Zacznij walczyć o swoje! Wiem co mówię, bo sama miałam
      takie "przeboje" - dużo nerwów mnie to kosztowało, ale teraz mąż przyznaje mi
      rację.Powodzenia!
    • wiewioreczka3 Re: nie mam juz sil!!! :((( 14.04.05, 11:52
      dziewczyny kochane macie racje w 100%!!! z tymi smieciami to zrobilam juz pare
      razy, kiedy zaczely smierdziec (pampersy itd) zaczelo mu to przeszkadzac. ale to
      nie skutkuje. smieci i tak ida do kubla jak sie wlasnie nagromadza. tak samo z
      naczyniami. jak zobaczyl, ze nie ma zadnej szklanki to umyl w koncu. tyle tylko
      ze ja jestem typem kobiety co wszystko ma swoje miejsce, a porzadek musi byc. i
      to nie dla niego tylko robie to dla siebie, wiec dluzszego syfu nie zniose.
      takich sytuacji bylo pare, ale "moj mezczyzna" i tak dopiero jak juz sie
      nagromadzi to mu przezkadza. wiecie ja sie nie zale, tylko chce znac innych
      punkt widzenia i szczerze powiedziawszy dziekuje za te wasze slowa, bo tych sil
      na dalsza walke przybylo. no a z tesciowa to jest tak ze albo ona jest tak
      cwana, albo chora umyslowo. stawialabym na to drugie i to calkiem na serio. ale
      to juz dluzsza historia. walka z nia trwa od samego poczatku, gdyz naleze do
      ludzi ktorzy nie dadza sobie pomiatac i wchodzic w zycie z buciorami,
      szczegolnie tak zgnojonymi jak ona ma. sek w tym ze albo on jest tak slepy i
      tego nie widzi albo tak glupi no i dodatkowo kiedy probuje mu wytlumaczyc
      intencje mamusi wtedy zaczyna sie klotnia ze jestem do niej uprzedzona. maslo
      maslane. wszystko to nie jest takie latwe, a sposoby o ktorych piszecie znam i
      byly przerabiane, mimo to dziekuje za wasze slowa jeszcze raz. i licze na
      wiecejsmile))) pozdrawiam
      • natiz Wiewióreczka 14.04.05, 12:05
        Jeżeli mogę Ci coś poradzić , to nie krytykuj otwarcie teściowej przy mężu - to
        jego matka i jaka by nie była on będzie jej bronił. Ja miałam podobnie.
        Wszystkie moje próby kończyły sie kłótnią, nawet jak wina była ewidentnie po
        stronie teściowej. Tu trzeba trochę sprytu - zaczęłam robić z siebie
        męczennicę, typu: popatrz ja taka dobra, a twoja matka znów zrobiła ...(to czy
        tamto). I poskutkowało - czasem nawet z nerwów wsiadał w samochód i jechał
        opiórkać matkę. Trudno mi tu sypać teraz przykładami, bo nie znam Twojej
        sytuacji, ale otwarcie nic nie osiągniesz (jakbyś się czuła gdyby ktoś wylał
        wiadro pomyj na Twoich rodziców?), musisz byc sprytniejsza!
        • wiewioreczka3 Re:natiz 14.04.05, 13:02
          chyba masz racje!!! ja jestem bezposrednia. a tu wlasnie raczej potrzeba sprytu
          o ktorym mowisz. dzieki!!! pozdrawiam
          • lila1974 Re:natiz 14.04.05, 23:27
            Jak przestaniesz sprzątać (w co wątpię przy takim umiłowaniu do pedanterii) to
            dopiero teściowa będzie się nad Tobą pastwić i mącić w głowie synkowi.
            Proponuję zatem nieco inny chwyt.
            Wstajecie rano i rzucasz hasło:
            "Kotku ja robię śniadanie a Ty w tym czasie umyj łazienkę" (np.). Nie wolno Ci
            mówić, że Ty zrobisz śniadanie, a on po nim pozmywa, bo masz jak w banku, że po
            śniadaniu będzie miał do zrobienia "coś niecierpiącego zwłoki". KONIECZNIE
            JEDNOCZEŚNIE - TY i ON. Jak się spisze, chwal i cmokaj pełna zachwytu!

            Wszystkie cięższe obowiązki przerzucaj na jego barki i tu już nawet bez
            zbytnich podchodów - kręgosłup Cię boli, bo musisz dźwigać Wasze dzieciątko.

            Nie rzucaj się na wszystko sama, faceci szybko przyzwyczajają się do luksusu
            posiadania żony, co to daje sobie ze wszystkim radę i chętnie odstępują jej
            pola.


            Odseparuj nieco starsze "dziecie" od cycusia mamusi (jak wiesz, że ma przyjść,
            to go gdzieś wyślij lub wyjdźcie razem). Im mniej mamusi w Waszym życiu, tym to
            życie spokojniejsze. ABSOLUTNIE nie krytykuj teściowej, co najwyżej wspomnij z
            żalem, że Ty świetnie rozumiesz jej stanowisko, niemniej jednak sądzisz,
            że "tak i tak, też będzie dobrze".

            DYPLOMACJA pełną parą w stosunku do teściowej i opanowanie sztuki NEGOCJACJI z
            własnym chłopem kluczem do sukcesu.
            -------
            A jak będzie niereformowalny, to zacznij tupać nogą i pokazywać palcem,
            stawianie ultimatum też nie zawadzi (ale to już naprawdę w OSTATECZNOŚCI).
            -------
            Hrabia się znalazł!!!
Pełna wersja