wiewioreczka3
13.04.05, 20:42
pisze, bo potrzebuje sie wyzalic, poradzic, uslyszec slowa widziane z innej
perspektywy niz z tej co ja widze. jestem mama 15 miesiecznej corci. ja jak i
moj narzeczony obydwoje studiujemy dziennie, jest czasem ciezko, bo nie
otrzymujemy pomocy od rodziny bo mieszkaja w innych miastach a na zlobek czy
opiekunke nas nie stac. ogolnie wszystko sie uklada. jest jednak problem a
dogadywaniem sie miedzy mna a moim narzeconym. wiadomo ze oprocz studiow mamy
dom, ktory trzeba sprzatac, gotowac obiady, prac itd oraz dziecko ktorym
trzeba sie zajmowac, pbawic, wyjsc na spacer. niestety wszystko spada na mnie,
gdyz jak twierdzi "pan domu" tego typu sprawy sa dla kobiet. i tak on siedzi
calydzien przed komputerem a ja staram sie ze wszystkim jakos radzic.
dodatkowo problem lezy w jego mamie, ktora na sile stara sie przekazac
wartosci mezczyzny, a wiec nic nierobienie. stara sie ona rowniez jak moze nas
ze soba sklocic, oczywiscie nie tak na zywy ogien, tylko po cichu, posrednio.
sama twierdzi ze jest w porzadku, ale jak ja moge tak myslec, kiedy on po jej
widzeniu po prostu glupieje, to nie jest ten sam facet. czesto nie moge z nim
porozmawiac jak przystalo w rodzinie, gdyz on twierdzi ze ja wymyslam rozne
rzeczy. a ja jestem kobieta, potrzebuje uczucia, rozmow, nasze dziecko tak
samo. potrzebuje mezczyzny w zyciu, a nie jakiegos chlopa.