Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie.

14.04.05, 23:41
Chciałbym żebyście napisały czy miałyście podobną sytuację i co mogę zrobić.
Chodzi o zabawy z innymi dziećmi. Od kilku dni wychodzimy codziennie na plac
zabaw przy bloku. Moja córka (4 lata) zawsze pyta czy będą jakieś dzieci,
które się z nią pobawią. I tu jest problem. Zawsze jest tam sporo dzieci.
Kilka koleżanek Małej, zazwyczaj są to dziewczynki w wieku ok. 6 lat. I
właśnie chodzi mi o ich zachowanie: bawią się z nią tylko wtedy kiedy nie
mają z kim. Wygląda to tak, że jednego dnia jest super zabawa, Mała się
cieszy, opowiada w domu jak i z kim się bawiła, z radością leci drugiego
dznia na plac, a "koleżanki" nawet jej cześć nie odpowiadają. Strasznie mi
jej wtedy żal, patrzy takimi psimi oczami sad Kilka dni temu jedna z tych
dziewczynek powiedział wprost mojej, że nie chce się z nią bawić (była z inną
koleżanką), a dziś gdy wyszłyśmy od razu do niej przybiegła z pytaniem, czy
może się bawić jej zabawkami? Mała oczywiście się zgodziła, ale wyglądało to
tak, że zabawki się "rozeszły" a Mała znów siedziała sama z boku. Dzieci
bawią się nie z nią, ale jej zabawkami.
Druga sytuacja: w pobliżu mieszka dziewczynka (6 lat), za którą Mała
przepada. Codziennie chciałaby się z nią bawić. I znów jest podobnie: jeśli
tamta ma humor jest wszystko ok, sama do nas przychodzi i bawią się dość
długo, ale tylko wtedy gdy tamta ma na to ochotę. Jeśli moja przyjdzie do
niej w "złym momencie" bywa, że nie chce się słowem odezwać.
Zastanawiam się co mogę zrobić? Czy izolować od tych osób? Ale to chyba nie
jest rozwiązanie. Sama nie wiem. Proszę, doradźcie coś.
    • yenna_m Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 00:01
      Miałam podobną sytuację na placu zabaw. Tylko rzecz dotyczyła prawie 8-letniego
      chłopca i mojego 4-latka.
      Niestety chlopiec ten, jak to dzieciak w tym wieku, nasmiewa się czasem z
      mojego dziecka. I widze, jak mojemu mlodemu jest przykro.
      Przy okazji takiego nasmiewania się nie wytrzymalam i zwrocilam uwage temu
      chlopcu.
      Powiedzialam mu, że znamy się z tamtego roku, że zawsze byl fajnym, grzecznym,
      madrym chlopcem. I ze bardzo się zdziwilam, ze teraz zachowuje się tak
      niefajnie. Zaznaczylam, że jesli dziecko się chce kolegowac z Michalem - nie ma
      sprawy. Ale jesli ma to być tylko i wylacznie zapasowy kolega - jak mamy na
      podworku fajne zabawki czy wtedy, gdy nikogo innego nie ma, i jesli ma zamiar
      nadal nasmiewac się z mojego dziecka przy innych kolegach - to ja nie pozwole
      Michalowi sie z nim bawic.

      Wiesz? Podzialalo. Chlopcy teraz bawia sie ladnie i nie mam juz takich
      niefajnych sytuacji.
    • umasumak Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 00:03
      Wydaje mi się, że w tym wieku dwa lata, to dość duża różnica. Moim zdaniem
      najlepiej by było poszukać małej koleżanek w tym samym wieku, albo nawet nieco
      młodszych. Dla tych drugich byłaby już prawdziwym autorytetem, a nie małą
      dziewczynką, z którą szcześciolatka owszem pobawi się, ale tylko wtedy gdy nie
      ma co robić, bo już będąc w swojej grupie równieśniczej, nawet jeśli będzie
      miała ochotę na zabawę z młodszą koleżanką, to nie zrobi tego, zeby nie
      odstawać od grupy. A może przedszkole? Myślałaś o tym?
      • yenna_m Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 00:11
        uma, to jest spora roznica.
        ale wiesz, mnie zawsze zastanawia w takich sytuacjach (staram się dlugo nie
        reagowac, czekam, moze mlody cos wymysli, ale za ktoryms tam razem nie
        wytrzymalam), dlaczego dzieci nie maja oporow i z innych dzieci nasmiewaja sie
        przy rodzicach tych dzieci. No bo przeciez ten czterolatek to z mama do piasku
        przyszedl.
        Nie wiem, kiedys inny rodzic byl autorytetem i jednak nie robilo sie takich
        rzeczy.

        No i jeszcze jedna rzecz - na podworku jest jak na podworku - dzieci bawia się
        z tymi dziecmi, ktore są dostepne.Zawsze tak bylo. Odkad pamietam. A
        przedszkole? Nie kazdemu uda sie dziecko do przedszkola zapisac. No i nie
        kazdemu dziecku przedszkole sluzy w wieku 3-4 lat - mysle o kwestiach
        zdrowotnych.
      • hanka_79 Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 00:12
        Dziękuję za odpowiedzi. O przedszkolu myślałam, Mała bardzo chce do przedszkola
        chodzić i mam ogromną nadzieję, że ją przyjmą.
        Wiem, ze najlepiej byłoby żeby bawiła się z rówieśnikami, albo z młodszymi- jak
        pisze umasumak. Jednak nie da się czasem uniknąć tych spotkań i "zabaw".
        Częściej widujemy się z tymi właśnie dziećmi. Dziś nie wytrzymałam i jejdnej z
        nich powiedziałam, żeby pozwoliła się Małej pobawić jej własnymi zabawkami i
        prze chwilę było ok, ale za chwilę przyszły inne dzieci i bawiły się same.
        Mam nadzieję, że może to przejdzie, że się coś zmieni gdy zacznie się
        przedszkole, że znajdziemy kogoś w jej wieku. Ale póki co strasznie to
        irytujące.
        • yenna_m Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 00:15
          Wiecie, ale prawda jest, że dziecko, ktore bawi się ze starszymi dziecmi, duzo
          się uczy od nich. No i dzieci w tym wieku wymyslaja juz zabawy tematyczne, ze
          scenariuszem, ktore tez stymuluja wyobraznie dziecka. No i dzieciak uczy sie
          wspoldzialac w grupie. Czego raczej od 3-latka czy 4-latka się nie nauczy.
          Dla mnie - są to argumenty na "tak" dla takich zabaw.
    • judytak Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 11:46
      no przecież...
      raz dziecko A ma ochotę się bawić z dzieckiem B, a raz nie
      bo taki jest świat
      tak samo jest w przedszkolu, tak samo jest w szkole
      a czy u dorosłych jest inaczej? no, jest inaczej o tyle, że ten, który nie ma
      ochoty na "imprezę", umie to powiedzieć oględnie, a ten drugi już wie, że to
      nie tragedia...

      co można robić?
      ja swoje dzieci uczę,
      że nie można nikogo zmusić do zabawy z kimś innym
      że każdy ma ochotę raz na to, raz na tamto
      że jak innie dziecko powie coś przykrego, nie należy tego brać śmiertelnie
      poważnie
      że jak nie ma z kim, sama też może dobrze się bawić
      że jak wymyśli jakąś fajną zabawę, i zaczyna sama, inni na pewno się przyłączą

      ale zobacz sama: przecież czterolatka dla sześciolatki nie może być "najlepszą
      przyjaciółką"! nie ma takiej szansy, i już
      wyobraź sobie, w drugą stronę, czy wymagałabyś od swojej córki, żeby na każde
      zawołanie, czy ma ochotę, czy nie, bawiła się ze znajomą dwulatką?

      pozdrawiam
      Judyta
      • bedada Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 12:32
        Ja miałam podobną sytuację w okresie zimowym.Mój mały ma 3 lata i w naszym
        bloku mieszka 8 letni chłopiec.Chłopca wychowuje mama i babcia.Babcia na
        rencie ,mama pracuje ,ale połowe pieniędzy poprostu przepija.No i ten chłopiec
        zaczął przychodzić do nas.Pierwszy raz było o.k. ładnie sie bawili samochodami
        itp.Natomiast później przychodził do nas i namawiał młodego aby poprosił mnie
        żebym włączyła im jakąś bajkę na DVD typu Shrek II,Rybki z ferajny itp.No i
        chłopak oglądał film wyjadał wszystko co znalazło się w obrębie jego wzroku,a z
        małym w ogóle się nie bawił.Mały chodził,prosił go aby się z nim pobawił,a on
        siedział i oglądał telewizor. W końcu zwróciłam mu uwagę,że albo przychodzi
        bawić się z małym,albo ma nie przychodzić,bo telewizor to może sobie w domu
        obejżeć.Przestał przychodzić.
        • fisherprice Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 12:40
          Przychylam się do poprzedniczek, że 2 lata to duża różnica i nic się tu zrobić
          nie da. A takie zawody są nieuniknione ;-( Niedalej jak wczoraj moja 4-letnia
          córka długo rozmawiała z kolegą pod płotem (mieszkamy w domu) i przyszła na
          obiad zaaferowana, że chłopczyk (6lat) jest super, opowiadał jej o swoim piesku
          i obiecał czekać jak moja zje obiad. Owszem chwilę poczekał a potem wziął rower
          i pobiegł do starszych kolegów, czemu ja się osobiście wcale nie dziwię. Moja
          córcia wyszła na podwórko i zaczęła płakać. Momyślałam, że to taki jej pierwszy
          zawód damsko-męski.
        • szymanka Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 13:42
          Badado, akurat mam 8-latka. Wierz mi, ogladanie filmów i wyjadanie wszystkich
          dobrych rzeczy które są pod ręką, to zupełnie normalna sprawa i ma tu
          znaczenia, że matka i babcia sobie popijają.
          Dla 8-latka zabawa z 3-latkiem to męczarnia. Nuda, jakby powiedział mój syn.
          Był u ciebie w domu raz, podobało mu się, bo nowe miejsce, fajne rzeczy itd.
          Później zainteresowania wróciły na swoje miejsce.

          Wspólna zabawa 8-latka i 3-latka jest bardzo trudna do osiągnięcia. I nie
          zależy to od dziecka, tylko od dorosłego, czy potrafi taką zabawę zorganizować.
          Nie oczekujmy od starszego dziecka poświęceń, tylko dlatego, że jest starsze.
          To nadal dziecko. I żal mi tego chłopca, myślę, że swoimi słowami nieświadomie
          zrobiłaś mu przykrość.

          W relacjach młodszych dzieci ze starszymi, matki młodszych najczęściej oceniają
          sytuację bardzo subiektywnie. Starsze powinno być mądrzejsze, ustąpić, bawić
          się w to co chce młodsze, byleby to młodsze czuło się szczęśliwe. Wiem, bo sama
          widzę taką skłonność u siebie, gdy mój syn bawi się z nastolatkami. A co z
          uczuciami starszych?

          Pozwólmy samym dzieciom decydować o zabawie i kontaktach między sobą. Możemy
          pomagać organizując zabawy dla wszystkich ale nie miejmy pretensji, że starsze
          wolą swoje towarzystwo od towarzystwa młodszych.
    • trolka72 Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 14:55
      Dokładnie podpisuję się pod judytą. Moja córka ostatnio przyniosła podobneż
      rozczarowania z przedszkola. I co? Mogłam ją tylko wspierać na zasadzie: takie
      jest życie. Sama wiem, że to trudne, ale nasze osobiste dziecko nie ma jakichś
      specjalnych praw na świecie- albo chcą się z nim bawić, albo nie. Mozna nauczyć
      społecznych umiejętności, i tyle. Oczekiwać , że starsza o 2 l. dziewczynka
      będzie "wierna" tej młodszej?Hm, mnie nieodmiennie zdumiewa, ze starsza córka
      chce się bawic z młodszą, bierze ją do swoich koleżanek itd, ale absolutnie
      tego nie wymagam.
      • hanka_79 Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 17:59
        Czuję, że nie do końca mnie zrozumiałyście. Nie chcę zmuszać starszych dzieci
        do zabaw z moją 4 latką. Ale czuję jakby wykorzystywały ją, bo nie bawią się,
        nie podchodzą, nie odpowiadają cześć gdy mają inne koleżanki, ale jeśli Mała ma
        ze sobą jakieś zabawki od razu są zainteresowane. Potrafią podejść do niej i
        powiedzieć: poproś mamę żebym mogła do Ciebie przyjść. Raz się zgodziłam- było
        koszmarnie- bajzel w całym domu, zapytaj mamę czy ma cukierki, poproś żeby
        włączyła komputer itp. Drugi raz się nie zgodziłam. Mimo wszystko uważam, że to
        nie jest w porządku, jeśli jednego dnia są njlepszymi koleżankami, a drugiego
        się nie znają. Nie wiem jak to Małej tłumaczyć? Że będzie się z innymi bawiła
        gdy one mają na to ochotę? Wolałabym, żeby wcale się nie kolegowały niż tylko
        wtedy gdy Mała ma zabawki lub gdy mają ochotę.
        I doskonale rozumiem przedmówczynię, która wyprosiła z domu chłopca. To wcale
        nie jest przyjemne kiedy ktoś przychodzi niby do dziecka, a tak naprawdę tylko
        po to żeby pograć na kompie czy pojeść słodyczy.
        • lola211 Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 18:22
          Takie zachowania sa zupelnie naturalne i nic z tym nie zrobisz.Dzieci nie bawia
          sie w dyplomacje, chce sie bawic to bedzie , nie chce- powie ze nie ma
          ochoty.Ciebie boli fakt, ze starsze dziewczynki nie bardzo sie do Twojej
          garna.Wytlumaczeniem moze byc róznica wieku, dzieci wola raczej równiesnikow, a
          mlodsze nie jest dla nich atrakcja, chyba ze jak piszesz ma cos, co je
          zainteresuje.Jednak uwazam, ze zbyt emocjonalnie reagujesz i jestes dosc
          krytycznie nastawiona do tych dzieci.Jedyna rada to poszukac dla córki
          rówiesniczek, bo nie naklonisz 6 latek do zachowania, o ktore Ci chodzi.Twoja
          córka za 2 lata bedzie taka sama.

          > I doskonale rozumiem przedmówczynię, która wyprosiła z domu chłopca. To wcale
          > nie jest przyjemne kiedy ktoś przychodzi niby do dziecka, a tak naprawdę
          tylko
          > po to żeby pograć na kompie czy pojeść słodyczy.

          Mnie dziwi, ze ktos w ogóle mogł zakladac iz dzieci, ktore wrecz dzieli
          przepasc wiekowa , beda swietnie sie razem bawic.Dla starszego to nuda, a
          zrozumiale jest, ze skoro mial atrakcje pod postacia filmów i slodyczy to z
          nich korzystal.Nie wymagajmy od dzieci w tym wieku, by zachowywały sie jak
          dorosli- z taktem, wyczuciem sytuacji.

    • sdomitrz Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 19:13
      Tylko jedna jest rada- zmienić plac zabaw, iść do parku lub w inne miejsce,
      gdzie jest więcej młodszych dzieci.
      Nieraz dorosłe osoby tak się zachowują, a czego można oczekiwać od dzieci smile
      Z własnego matomiast doświadczenia wiem (wychowywałam się na podwórku, gdzie
      były dzieci 2-3 lata starsze), że takie ciągłe poniżanie i wykorzystywanie źle
      wpływa na rozwój osobowości dziecka. Ja np. stałam się nieśmiała i mam niskie
      poczucie własnej wartości m.in. z tego powodu, że przez całe swoje dziecińtwo
      słyszałam - jesteś mała, nie umiesz, nie potrafisz i t.d.
      Rodzice nigdy na to nie zwracali uwagi, a ja cierpiałam.
      Znajdź towarzystwo bardziej odpowiednie dla córeczki i wiekowo i może bardziej
      uprzejme smile
      • fisherprice Koleżanki w domu. 15.04.05, 20:15
        Rozkazujące mamie koleżanki dziecka to jeszcze inna sprawa. Moja też takie
        miała - niewychowane mówiąc krótko, które po przyjściu do nas zaczynały
        żądania: pić, owoce, włącz to, wyłącz tamto.... I tu rola dorosłego, żeby się
        nie dać. Ja mówię wprost: Nie mam ochoty robić tego lub tamtego. ALBO W naszym
        domu dzieci bawią się tylko w tym pokoju i nie wynoszą zabawek. ITD. Stanowczo
        ale grzecznie i spokojnie na zasadzie udzielania informacji a nie pouczania!
        Działa. Teraz przyjście koleżanek to dla mnie luz a nie bieganina.
        I jeszcze jedno w takiej sytuacji jak piszesz lepiej zaprosić jedną koleżankę
        bo już np. trzy to powód do stworzenia pary i outsidera ;-( I prawie zawsze tak
        jest ;-(
    • oniou Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 15.04.05, 23:19
      Ja rozumiem mamy piszace, ze takie sa dzieci, bo takie sa, ale jesli coreczka
      hanki_79 ma kontakt tylko z tymi dziecmi, to jak pisal ktos wyzej, moze to zle
      wplynac na jej osobowosc. Zdecydowanie warto poszukac innych kontaktow z
      dziecmi, niekoniecznie konczac te z obecnego placu zabaw, choc ja bym pewnie
      skonczyla. I stawialabym na rowiesnikow, bo takie dzieci ponizej trzech lat w
      grupie sie jeszcze za bardzo bawic nie potrafia generalnie.
      I troche mnie dziwi, ze mamy tak pozwalaja innym dzieciom zabierac zabawki.
      Tzn. wiadomo, ze trzeba sie dzielic, ale jesli moje dziecko zdecydowanie chce
      sie czyms bawic, a ktos mu to zabiera, to reaguje natychmiast(w grzeczny
      sposob). Jesli mojemu wszytsko jedno, niech sie inne bawia. I w druga strone,
      nie pozwalam mojemu zabierac innym dzieciom zabawek, jesli sie nimi bawia.
      Na miejscu hanki przynjamniej o te zabawki bym zawalczyla z 6-latkami, zeby ich
      malej nie zabieraly wedle wlasnego uznania.
      • hanka_79 Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 17.04.05, 21:21
        Dzięki za odpowiedzi i rady, które pomogły mi spojrzeć na wszystko pod innym
        kątem. Nie będzie łatwo zmienić otoczenie, bo plac mamy dosłownie pod drzwiami
        klatki, więc siłą rzeczy najczęściej tam się zatrzymujemy. Mam nadzieję, że uda
        się zakolegować z kimś w wieku Małej, no i na duchu podnosi mnie myśl o
        przedszkolu.
        Pozdrawiam.
    • wiolontela Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 18.04.05, 07:17
      Mam wrażenie, hanka, ze swietnie rozumiejąc swoje dziecko nie starasz sie
      zrozumieć innych.Wiem, ze to przykre - i dla dziecka i dla matki, ale taki
      lajf. Tak było, jest i bedzie. Ja na twoim miejscu postawiłabym na tłumaczenie
      córce dlaczego tak się dzieje. I nie tłumaczenie w stylu, bo tamte dzieci sa
      be. Jeśli mała pójdzie do przedszkola takie sytuacje beda nagminne i twoja w
      tym głowa, zeby dziecko nie czuło się gorsze. Normalne wszak jest, ze tak jak
      wśród dorosłych, tak i wśród dzieci tworzą sie grupy, przyjaźnie, ktoś sie z
      kimś lubi z innym nie. A każde dziecko ma pawo czuć się lubiane i szanowane. I
      to, ze inne z nim bawic sie nie chce powodem do rozpaczy byc nie powinno. A
      matka musi umieć wyjaśnić, przekazać werbalnie i zrozumiale to, co inne dzieci
      daja do zrozumienia niewerbalnie i niejasno wink

      Uważam też za całkiem normalne, ze pierwszym co ciągnie jedno dzieco do
      drugiego na pierwszy ogień jest jakaś nowość - inne zabawki, inne cukierki,
      itd. Nie zgadzam sie natomiast ze stwierdzeniem, ze czterolatek nie moze byc
      partnerem dla szesciolatka. Moze, tylko ktoś musi zainicjować i poprowadzic
      zabawę. Najlepiej ktos dorosły. Musi byc jakis przywódca "stada" a jeśli w
      gropie dzieci, o których piszesz taki przywódca jest, to proste jest, ze za nim
      pobiegną jeśli sie tylko pojawi. Moze byc czasem wzieła na siebie role
      przywódcy? Myślę, ze wtedy dużo łatwiej byłoby strszakom zaakceptowac malucha.

      A pomyślałaś o tym, ze może twoja córka nie umie się bawic po prostu z dziećmi?
      A juz tym bardziej ze straszymi? Bywa tak, co na co dzień mogę obserwowac w
      domu (moja młodsza bywa cholernie uparta i momi,zę kłopotów w zabawach ze
      straszymi nie ma, czasem jest dla nicg tak męcząca, ze sama ja zabieram, by
      starsza z koleżankami mogły sie pobawic jak chcą a nie ustępować, niańczyc i
      dogadzać maluchowi, de facto jedna ma sześć i pół roku, druga trzy i pół, więc
      jestem niejako w temacie).
    • kkatie Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 18.04.05, 08:53
      nie czytalam innych postow bo za duzo tego smile
      pisze z wlasnego doswiadczenia choc moj synek ma dopiero 8 mcy.
      obserwowalam corke mojej szwagierki, razem w trojke, jeszcze przed moim
      dzidziem wychodzilysmy na spacerki. jak miala 2 latka strasznie ja ciagnelo do
      starszych dzieci. baaardzo sie chciala z nimi bawic. sytuacja byla taka jak u
      Ciebie. zalezalo od ich humoru czy sie z nia pobawia.
      teraz ona ma 5 lat i sytuacja sie odwrocila. jak male dzieci chca sie z nia
      bawic, to ona nie chce z malymi, woli dzieci w swoim wieku, i wcale nie dlatego
      ze pamieta tamte czasy jak ona byla "odpychana". po prostu to normalne w tym
      wieku. dzieci mlodze chca sie bawic ze starszymi, a starsze nie.
      nie ma na to rady, trzeba to przeczekac. a w sytuacji gdy dziecko zostaje na
      placu samo, podeszlabym do niej i zabawiala zeby odwrocic uwage.
      hmmm, ale taka zlosnica jestem ze jakby chcialy sie bawic zabawkami mojego
      synka, a z nim nie to bym na to nie pozwolila wink
      pozdrawiam
      • allija Re: Szkoda mi mojej córki- proszę o radę- długie. 18.04.05, 09:04
        Całkowicie popieram poprzedniczkę. Z moim, co prawda synkiem, było podobnie.
        Jako 4-5 latek strasznie chciał kopać piłkę ze starszymi kolegami. Też takimi
        tęsknymi oczkami patrzył na nich czy go zaproszą do gry. Z nadzieją
        przestępował z nóżki na nóżkę. I także było mi go wtedy strasznie żal bo starsi
        koledzy zazwyczaj go lekceważyli. Z czasem zaczęli stawiać go na bramce kiedy
        brakowało starszego kolegi, potem zaczął grać na boisku a w końcu wywoływali do
        gry przez domofon. Z wiekiem stał się pełnoprawnym członkiem grupy.
        Wsztstko z czasem ułoży się.
        • hanka_79 Re: wiolontela 18.04.05, 22:12
          W swoim stwierdzeniu dokładnie ujęłaś to o co ja pytałam: Jak wytłumaczyć
          dziecku takie sytuacje?? Zwyczajnie nie wiem jak jej to tłumaczyć. Zapewniam,
          że nigdy nie tłumaczyłam córce, że inne dzieci są "be". Idąc za Waszymi radami-
          tłumaczę, że tak już jest, że dzieci lubią się bawić z rówieśnikami itd. Nie
          wszystko co tu zostało powiedziane jest do końca jasne, jednak Wasze rady
          troszkę mi pomogły i za to jestem wdzięczna. Ale raz jeszcze powiem- nie jestem
          matką zapatrzoną we własne dziecko, która krytykuje wszystkich i wszystko co
          nie po mojej myśli.
          A co do umiejętności zabawy z innymi- wydaje mi się, że nie tu jest problem.
          Etap złośliwca Mała ma już za sobą i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
Pełna wersja