Czy mam prawo podejrzewać?

16.04.05, 22:24
Za chwile oszaleje,chlopcy zasneli a mnie nosi od sciany do sciany.Od
jakiegos czasu podejrzewam,ze moj maz kogos ma.Najpierw byla to tylko
intuicja,zmienil sie w stosunku do mnie,zaczal wytykac mi bledy itp w zeszlym
tygodniu poinformowal mnie ze w srode wroci pozniej bo ma wazne spokanie po
pracy(o dziwo przez ostanie 2 lata kiedy jest na nowym sanowisku zdarzylo sie
to moze 3 razy,no ale moze mialbyc to 4 raz)o 18 kiedy nie bylo go w domu
zadzwonilam na komorke-wylaczona,wrocil do domu przed 19 bardzo
podekscytowany,zadowolony itp,spytalam sie o tel.odpowiedzial ze mu sie
rozladowala i jakbym mogla to zebym podlaczyla do ladowania.On w ym czasie
wyszedl do sklepu,wiem zrobilam zle,ale wlaczylam jego telefon(znam PIN)i co
sie okazalo telefon nie byl rozladowany byla jeszcze 1/4 baterii,kiedy wrocil
spytalam sie go o to,stwierdzil ze jego tel.fixuje i jednoczesnie
poinformowal mnie,ze w przyszla srode,jest to samo spotkanie tylko ze o 16.No
dobrze,pomyslalam sobie ze moze rzeczywiscie.Wczoraj przed 22 dostal sms(tez
rzadkosc)spytalam od kogo powiedzial ze od kolegi,w nocy zaczelam walczyc z
naplywem myali,rano poprosilam go zeby pokazal mi ten sms,bo nie chce go o
nic podejrzewac i co uslyszalam,ze on mi tego sms nie pokaze bo go
wykasowal,bo to byl sprosny sms.Wczoraj popoludniu powiedzial,ze dzisiaj
wieczorem wychodzi,spotkac sie z W.jest to jego kolega,ktory nie mieszka w
naszym miescie tylko przyjezdza do rodzicow raz na jakis czas,ale tez nie
utzrymywal z nim kontaktow od pol roku,40 miunt przed wyjsiem zaczal biegac
do lazienki,zeby ma rozwolnienie tylko nie wiem po czym ja tez nie wiem bo z
starszym synkiem jedlismy to samo i wszystko jes ok.takie mial to
rozwolnienie,ze musial wziac prysznic i zmienic bielizne,od 20 minut dzwonie
do niego nie odbiera telefonu.Podobno mial byc w pubie,podobno...mam wizje,ze
on z kims jest..po srodzie powiedzialam mu o swoich
podejzreniach,stwierdzil,ze jestem psychiczna,ze powinnam sie leczyc itp.
Dziewczyny dlatego mam pytanie czy jego zachowanie tez wzbudziloby Wasze
podejrzenia??Czy ja moze rzeczywiscie fixuje??

Przepraszam,ze pisze tak choatycznie..

    • 18lipcowa Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 22:31
      Masz prawo podejrzewać i chyba niestety masz rację.
      Ta niby wyładowała komórka, te pokasowane sms i te rozwolenienia- wiele osób ma
      tak przed randkami...
    • monanan Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 22:31
      Ja nie wiem czy Ci pomogę, ale zostawilabym kogos z dzieciakami na 2 godziny i
      poszla za nim, zeby go sprawdzic. Wiekszosc facetow ma zasade: czego oczy nie
      widzą, tego sercu nie zal, wiec jesli zona sie nie dowie to nie zdrada. A ja
      bym musiala wiedziec.
      ogólnie nie jestem podejrzliwa i moze nawet umialabym sie na zdrade zgodzic
      (sama tez mam czasem ochotę), ale nie za moimi plecami. lojalnosc i szczerość
      jest dla mnie wazniejsza niz wiernosc
    • koleandra Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 22:32
      Wiem tylko, że komórka po rozładowaniu baterii i ponownym włączeniu może
      pokazywać 1/4 baterii a nawet więcej a za chwilę znów zaczyna piszczeć i
      zdycha. To mi się zdarzyło nie raz...
      A co z resztą? Tego nie wiem, może poobserwuj dłużej, nie rób awantur tylko
      uważnie obserwuj. Jak zbierzesz jakieś dowody wtedy z nim gadaj, tylko tak
      żebyś już nie wyszła na "wariatkę".
    • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 22:42
      Dla mnie słowo klucz to intuicja. Drobiazgi, które w pewnym momencie układają
      się w niepokojącą całość. Kiedy już zaczynałam podejrzewać znalezienie dowodów
      było kwestią czasu.
      Nie opowiadaj o podejrzeniach, bo wyjdziesz na wariatkę. Poczekaj.
      Z drugiej strony, kiedy facet ewidentnie mnie walił w rogi też twierdził, że
      sobie wymyślam, czepiam się itd.
      Brutalnie: w takiej sytuacji bym sprawdziła. Bilingi, telefon do pracy, telefon
      do x czy był w mieście, jakoś bym sprawdziła. Za dużo rzeczy widziałam.

      Komórka to pryszcz, moja też rozładowana i podłączona do ładowarki pokazuje
      zapas a przy próbie rozmowy pada momentalnie. Sms-y kasuję więc też bym nie
      mogła udowodnić niewinności.wink
      • mijaczek Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 22:51
        Przede wszystkim sie uspokoj. Nerwy w niczym ci nie pomoga. Ja uwazam, ze w
        takich sytuacjach, trzeba sie "zamrozic" na chwile i z zimna krwia poszukac
        wszelkich mozliwych dowodow... Nie wymyslac historii, tylko zbierac dowody.
        Zbieraj informacje od meza, a potem rozliczaj go z prawdomownosci [do jakiego
        pubu idziesz? do X. potem zostawiasz dzieciaki, wybierasz sie do tego pubu i
        sprawdzasz czy tam jest czy nie. jesli odbierze pytasz sie go - gdzie jestes?
        jesli powie, ze w pubie X to mowisz, ze wlasnie tam jestes i lepiej, zeby sie
        zmaterializowal tam w ciagu sekundy, albo cokolwiek sobie pomyslisz o nim
        bedzie prawda]. Takie sprawy trzeba rozwiazywac z glowa, a nie histeria...
        Powodzenia ci zycze... a raczej fiaska, bo mam nadzieje, ze to nieprawda, ze
        maz ci robi boki...
        Mia
        • joanna266 do mijaczek 16.04.05, 23:01
          kurcze mijaczek chyba staniesz sie moim forumowym gurusmile)))znow moge tylko w
          100%zgodzic sie z twoja wypowiedzia.ja radze dokladnie to samo.
          • mijaczek Re: do mijaczek 16.04.05, 23:05
            :o)
            Pozdrafiam :o)
        • triss_merigold6 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 23:16
          Zgadzam się. Na zimno, z głową. Nie życzę autorce sukcesu, bo to gorzka
          satysfakcja, że się miało rację.
          Ex-mąż mnie zdradzał. Trzymając w ręku biling grzecznie pytałam czy dzwonił do
          Y. Nie, skąd, nie dzwonił. Na zimno dostał w twarz za kłamstwo, bo dowód był
          czarno na białym. Oczywiście małżeństwu lepiej to nie zrobiło ale nauczyłam
          się, że jeśli intuicja mi mówi, że cos nie halo to intuicja ma rację.
          • mijaczek Re: Czy mam prawo podejrzewać? 16.04.05, 23:29
            Otoz to. Trza sie uspokoic na jakis czas...pozwolic malzonkowi, zeby poczul sie
            swobodnie... a pozniej skompromitowac w obliczu niezbitych dowodow...
            Aha, a jak sie bedziesz mylic, to... na msze daj i wyspowiadaj sie :o)
            • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 10:15
              wrocil o 23 lekko po alkoholu,telefonu nie odbieral bo nie slyszal...najgorsze
              jest to,ze w zeszlym roku o tej mniej wiecej porze przerabialam to samo,moj maz
              ma taka prace,ze moze z niej wychodzic kiedy chce,komorke ma sluzbowa,nie mam
              dostepu do billingu.W zeszlym roku zaczelo sie od tego,ze co 2 tyg w srode
              wracal godzine pozniej z pracy leciusienko wstawiony,jak zwrocilam na o uwage
              to zmienil te dni na piatki,w maju wyjechalam z dzieciakami do moich rodzicow
              na 3 dni,wrocilam i co..moj maz nieopatrznie zdjal koszulke przy mnie i
              zobaczylam podrapane plecy ponizej lopatki od kregoslupa w dol,normalnie
              paznokciami dwie kreski,niemozliwe,zeby sie tak sam udrapal nie w tym
              miejscu,powiedzial mi ze nie wiem skad sie to wzielo i nie bedzie mi sie
              tlumaczyl,po kilku tyg.byl na rajdzie motocyklowym(jako organizaor)wyszedl rano
              mial wrocic najpozniej kolo 19,o 22 nie bylo go,dzwonie na komorke,odbiera
              pijany,pytam sie gdzie jest i o ktorej wroci,a w tle odpowiada mi jakas
              baba:"jest z kolegami a co nie moze"Myslalam,ze go zabije,wrocil do domu po
              polnocy,zero skruchy,wytlumaczyl to w ten sposob,ze kobieta kumpla odwozila ich
              samochodem i ona tak dogadala,szczerze??nie posadzam jej o to,a od roku jak na
              zlosc nie moge jej spotkac,bo bym sie spytala.No i przyszedl listopad,jest
              kolo20,meza nie ma w domu,telefon,dzwoni kobitka,ktora kiedys uczyla go
              angielskiego w liceum,pyta sie czy moze z nim rozmawiac itp,i prosi,aby
              przekazal X.Y.ze nie moze sie z nia spokac jutro,bo ma inne zajecia,zapewnia
              mnie,ze moj maz ma z nia kontakt,bo to on jej zalatwil ten angielski itd.Wrocil
              do domu,pytam sie go kim jest X.Y.,pierwsza reakcja,bialy na twarzy,potem
              dostal furii,zaczal walic w sciany lazienki(bo akurat to sie dzialo w lazience)
              tak walnal w pralke,ze rozwalil obudowe,wyjasnienia:X.Y.jest rodzona siostra
              jego bylej dziewczyny,z ktora byl 3 lata,X.Y.przyszla do niego rok wczesniej i
              poprosila o jakis namiar na angielski i on dal numer do tej pani,dlaczego
              akurat do niego,nie wiadomo,no ale przyszla.Oczywiscie powiedzial,ze nie ma z
              nia kontaku i nie powtorzy jej,ze nie ma ang.Rano wstalam zadzwonilam na
              informacje,i zadzwonilam do niej i powiedzialam kim jestem itp,okazalo sie,ze
              dziewczyna poszla 2 raz na lekcje i dlatego ta kobitka nie ma do niej tel,bo
              wczesniej chodzila 2 lata do MSZ na angielski i tez jej to moj maz
              zalatwial...rece mi opadly,i z tego tez sie wytlumaczyl,powiedzial mi ze ona
              jest klamczucha,ze nie wierze jemu tylko jej.Na co odp.ze ona nie miala powodow
              klamac...i potym wszystkim skonczyly sie wyjscia,dziwne zachowania a teraz znowu
              Wiecie co mnie najgorzej denerwuje,ten moj dualizm myslowy:ma -nie ma.Obled
              • czajkax2 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 13:00
                Dream jak czytam twoje wypowiedzi to przykro mi bardzo,bo moim zdaniem to on MA
                romans. I to nie od dziś,kwestia czy jest to ta sama osoba co dawniej. Żal mi
                ciebie, bardzo ci wspólczuje. Pisz proszę o rozwoju sytuacji. Bądź twarda i
                zbieraj dowody, zeby nie mógł się wywinać i mówić że to tylko twoja histeria.
                Pozdrawiam i trzymam kciuki,Mam nadzieje że się mylęsad
          • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 12:56
            to rzeczywiscie super, że dostał w twarz ))))
    • alpepe Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 10:20
      jesli jesteś psychiczna, to tylko w momentach, kiedy wierzysz mężowi, poza tym
      jesteś normalna i wiesz, jak jest naprawdę. Nie wariujesz. Pozdrawiam w
      ciężkich chwilach
    • lila1974 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 10:46
      Dla mnie również "intuicja" byłaby najważniejsza. Skoro dusza we mnie jęczy, to
      znak, że coś się szykuje. Nie wyciągałabym jednak wniosków zbyt szybko. Owszem,
      zachowanie Twojego męża jest mocno podejrzane, ale musisz ochłonąć. Nic nie
      mów, nie sugeruj, odpuść chwilowo. Zastanów się, czy nie wyolbrzymiasz sprawy,
      a tym samym zatruwasz wasze wzajemne stosunki. Jeśli spojrzysz na siebie
      uczciwie, a mimo to nadal mąż będzie podejrzany, to ratuje Cię tylko zimna
      kalkulacja. Z tego co napisałaś wypływa raczej kiepski scenariusz. Choć jestem
      przeciwniczką "tropienia" to chyba nie masz wyjścia. Tylko rób to tak, aby mąż
      się nie zorientował. Nie każ mu się tłumaczyć z każdej drobnostki. Pozbieraj
      wszystkie dowody i poinformuj go, że wiesz (nie podejrzewasz) i każ mu się
      zastanowić, co dalej. Sama też to przemyśl. Czy chcesz z nim żyć, czy
      wybaczysz, jak dalej ma wyglądać wasze życie.

      Ja chyba umiałabym przejść nad jednorazowym wyskokiem do porządku dziennego,
      ale ewidentny romans zakończyłby moje małżeństwo i nie miałabym obaw typu
      (dzieci, finanse, mieszkanie itp.). Musiałby odejść.
      • mijaczek Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 15:48
        Wiesz co dream...? Po tym co napisalas dzisiaj, wydaje mi sie, ze jednak
        intuicja ci dobrze podpowiada... kurcze... przykro mi to mowic, ale chyba
        masz "konkurencje"... :o(
        Zycze sily i odwagi... i cierpliwosci... nie wiem jak ty, ale ja bym nie
        potrafila wybaczyc... a juz na pewno nie potrafialbym zapomniec...
        Kurde...czemu ten swiat jest taki po....y, no?
        • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 20:05
          Prawdziwa miłość wszystko wybaczy
    • b_marta26 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 17.04.05, 21:48
      Wszystkie fakty które opisujesz wskazują że jednak ona ma romans.
      A tak w ogóle to wiesz jak ona wygląda i czy masz podstawy sądzić że ich coś
      łączy. Czy twoja kobieca intuicja wyczuwa jakieś zagrożenie!!!!!!!?????

      • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:13
        Tu nie tyle chodzi o intuicje,ile o o zmiany w jego zachowaniu.Jestesmy ze
        soba 10 lat(tyle minie w czerwcu tego roku)z tego piec lat po slubie,wiem jak
        zachowuje sie kiedy klamie itd.Dziewczyny mam prosbe(kolejna zresztasmile)poniewaz
        kiedy wrocil w zeszlym tygodniu poinformowal mnie ze za tydzien w srode o 16
        rowniez ma to spotkanie.Powiem w skrocie ze podobno dotyczy to integracji 3
        powiatow polskich i wloskich,wiem gdzie to sie ma odbyc..no i zadzwonilam do
        urzedu gminy w tej miejscowosci Pani nie wiedziala o czym mowie dala mi 2
        numery tel.do 2 dyrektorow,ktorzy powinni cos wiedziec,zadzwonilam do
        pierwszego,oczywiscie ze wiedzial o tych integracjach,ale powiedzial ze na 99%
        w tym tygodniu nie ma zadnych spotkan w tej sprawie,dla pewnosci zadzwonilam do
        drugiego i ta sama odpowiedz.I pytanie jak to teraz wykorzystac??Sledzic go??
        czekac pod praca??

        Wiecie co,mnie najgorzej boli,ze on nie tyle czasu oszukuje,nie to ze kogos
        ma,pomyslalam sobie ze jakby mi szczerze powiedzial,ze poznal prawdziwa milosc
        swojego zycia,ze jest szczesliwy,bolaloby ale bylyby lojalny i wiedzialabym ze
        mnie szanuje a tak...zebyscie slyszaly jak on zawsze zapewnial o swojej
        niewinnosci,ile razy powtarzal,ze on moglby zrobic wszystko,ale na pewno nie
        zdradzic bo to nie miesci sie w jego moralnosci..

        Od wczoraj jest bardzo zgaszony,smutny,na moje pytania co sie stalo?
        Odpowiadal:nic,jakos tak mi smutno.Przez caly dzien prawie nic nie mowil.




        • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:22
          dziewczyno kochana.
          uwazam tak. po co masz sie zadreczac, to Cie zatruwa od srodka. powiedz mu
          wprost o swoich obawach i o tym ze sprawdzilas czy jest to spotkanie i o
          wynikach "sledztwa".
          bedzie wiedzial ze sie domyslasz i albo sie przyzna, bedziesz wiedziala na czym
          stoisz, albo przemysli wszystko i jezeli cos jest ( a mam nadzieje ze nie) to
          zastanowi sie co dla niego wazniejsze.
          moim zdaniem gorsze sa domysly, bo one Cie "zabijaja" od srodka.
          bylo juz tutaj pare watkow dotyczacych malzenskich watpliwosci. jedna
          dziewczyna poszla za rada na zywiol, porozmawiala szczerze z facetem i jest ok-
          przynajmniej tak napisala.
          tak wiec wydaje mi sie ze "raz kozie smierc" sprobuj, nic nie tracisz
          zadawaniem pytan, mozesz zyskac "przestawienie" myslenie meza na odpowiednie
          tory.
          trzymam kciuki.
          pozdrawiam
          i napisz jak sie to dalej potoczylo
          • gagunia Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:32
            popieram przedmowczynie. szkoda nerwow na zadreczanie sie. powiedz wprost o tym,
            co wiesz i zazadaj wyasnien. powiedz po prostu wszystko to, co wyzej napisalas.
            • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:51
              Mhmhmhm..powiedz mu.On idzie w zaparte.W zaszlym roku po akcji "podrapane
              plecy"by tak rozkoszny ze swoimi wylumaczeniami ze szok,miedzy innymi padlo
              podejrzenie na suwaczki od poszewek poduszkismile))

              Po telefonie w sprawie angielskiego siostry X.Y.powiedzial,tak byla,ale rok
              temu, a ze dopiero teraz poszla nie wiem.A dlaczego wogole przyszla do Ciebie
              do pracy rok temu po 11 latach??O Boze nie wiem,dlaczego,no przyszla.

              Byla tez taka sytuacja,ze on mial byc na sesji a moja kolezanka widziala go w
              tym czasie gdzie indziej i powiedziala mu,ze klamie bo go widziala tu i tu.To
              swierdzil,ze on chyba ma rozdwojenie osobowosci i zyje w filmie rysunkowym i ze
              ona jest glupia,chce zrujnowac nasze malzenstwo itd.Dziewczyna jest naprawde ok.
        • gajdzia Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:36
          Wiecie co,mnie najgorzej boli,ze on nie tyle czasu oszukuje,nie to ze kogos
          > ma,pomyslalam sobie ze jakby mi szczerze powiedzial,ze poznal prawdziwa
          milosc
          > swojego zycia,ze jest szczesliwy,bolaloby ale bylyby lojalny i wiedzialabym
          ze
          > mnie szanuje a tak...zebyscie slyszaly jak on zawsze zapewnial o swojej
          > niewinnosci,ile razy powtarzal,ze on moglby zrobic wszystko,ale na pewno nie
          > zdradzic bo to nie miesci sie w jego moralnosci..


          Słuchaj on przecież nawet jesli kogoś poznał to jeszcze nie wie ze to miłośc
          jego życia - i lepiej dla Ciebie zeby nie miał czasu/ochoty się otym
          przekonywać. Więc musisz działać. Nie sądze zebys złoscią i awanturą coś
          zwojowała. Spokój i miła atmosfera oraz konsekwencja najlepiej popłacają.
        • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:41
          W tym roku skoncze 30lat,mam dwoje cudownych dzieci,strona finasowa,jakos sobie
          radze,oczywiscie mogloby byc lepiej,ale nie jest zle.No i moj maz,od 8 lat
          ciagne ten zwiazek,mam za swoje,tak to jest jak ktos cos robi na sile.
          Wiecie jak bylo z naszym slubem,po 3 i pol roku chodzenia,JA zaczelam
          przebakiwac cos o slubie,konczylismy studia,a nie wyobrazalam sobie zycia bez
          niego.ON niezbyt chetny,ale po DLUGICH namowach sie zgodzil.Teraz jak nawet to
          pisze to pale sie ze wstydu.JA 3 miesiace przed slubem zalatwilam mieszkanie
          (tzn wynajelam,w tej miejscowosci z ktorej pochodze)chcialam,zeby ze mna
          mieszkal juz ten miesiac wczesniej,uslyszalam odpowiedz,ze nie ma mowy,bo jego
          mama tego nie zaakceptuje.Po slubie tylko w podrozy bylo ok,czyli tydzien,a
          potem moj maz nie rozmawial ze mna,caly czas byl zgaszony,nie kochalismy sie bo
          on nie chcial,przychodzil weekend to kupowal piwa i pil sam,nocami siedzial w
          kuchni i palil papierosy,nie weidzialam co sie z nim dzieje,probowalam
          rozmawiac,za kazdym razem slyszalam to samo:nie wiem co mi jest!Wytrzymalam tak
          8 miesiecy,8 miesiecy bez seksu,rozmow,ja ze swoim romantycznym podejsciem do
          malzenstwa mialam wizje ze przynajmniej przez te pierwsze 10 mieisiecy bedzie
          suuuper a tu niespodzianka.Po tych 8
          miesiacach,klotniach,rozmowach,prosbach,wyprowdzil sie z domu do swojej
          mamy.Wiecie ile wytrzymalam bez niego 4 miesiace,wyjechalismy razem na weekend
          i stalo sie zaszlam w ciaze.No i wtedy zaczal sie moj koszmar,kiedy
          powiedzialam mu ze jestem w ciazy,zero reakcji,pojechal ze mna do lekarza,zeby
          sie upewnic ktory to jest tydzien,od samego poczatku twierdzil ze to nie jest
          jego dziecko,ze go chce wrobic,w tym bardzo pomagala mu jego mama,w dzien w
          dzien placz,kiedy bylam w 6 miesiacu zamieszkalismy z powrotem razem,tam skad
          on pochodzi,mimo ze lekarz kazal mi lezec (przedwczesne skurcze)musialam o 6
          wstawac i robic mu sniadanie bo inaczej awanura,potrafil o 2 w nocy wstac z
          lozka rozpalic swiatla i powiedziec,ze kolo k.. nie bedzie lezal,opowiadam tak
          w wielkim skrocie.Synek urodzil sie bardzo podobny do niego i moj maz
          oszalal,ale nigdy nie przeprosil.
          Po 14 miesiacach chcialam zajsc drugi raz w ciaze,chcialalm przezyc cos
          pieknego,ludzilam sie ze teraz bedzie ok.Rozmawialam z nim o dziecku,zgodzil
          sie,obiecal mi ze na pierwsze tygodnie wezmie urlop jesli bede sie zle
          czula,zaszlam w ciaze,powiedzialam moim rodzicom,oni nie byli zachwyceni,ale
          mowie do mojego meza:co tam,niewazne,najwazniejsze ze teraz bedzie cudownie i
          wiecie co uslyszalam:nie mysl,ze czuje sie winny za poprzednia ciaze i teraz
          bede Ci sie rehabilitowal.I rzeczywiscie sie nie rehabilitowal.

          Ja nie jestem aniolem,on tez z pewnoscia moglby mi wiele zarzucic,ale jesli on
          de facto kogos teraz ma,nie bede o niego walczyc,szarpac sie,odchodze,poprostu
          odchodze.


          • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:51
            hmmm, nie zrozum mnie zle, ale w takim razie co chcialas uslyszec w
            odpowiedziach na Twoj post? mylalam ze sprawa wyglada troche inaczej, ale w
            takiej sytuacji... jesli juz jestes zdecydowana to chyba lepiej bedzie
            rzeczywiscie jak odejdziesz.
            ale swoja droga i tak mozesz mu powiedziec o swoich przypuszczeniach i co
            zamierzasz. zobaczysz jego reakcje smile
            mimo wszystko napisz jak to sie dalej potoczy.
            zycze powodzenia
            p/s trzymanie zwiazku na sile ze wzgledu na dzieci nie ma sensu. beda
            szczesliwsze widzac Was jak sie do siebie odnosicie z szacunkiem bedac
            oddzielnie, niz pod jednym dachem awantur sluchac.
            bedzie trudno na poczatku, ale trzymam kciuki!
          • umasumak Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:56
            Bardzo trudna sytuacja, którą masz właściwie na własne życzenie. Ale bez
            przesady, gościu nie szedł do ślubu pod groźbą śmierci. Był dorosłym
            człowiekiem. Zgodził się na związek, potem doszło do niego, co zrobił i stąd to
            całe zachowanie. Powiem tak - jesteś w chorym związku i teraz okoliczności
            sprzysięgły się żeby zweryfikować Twoje dotychczasowe życie. Ja nie powiem Ci
            co masz robić - ja mogę tylko powiedzieć, co ja bym zrobiła. Ja bym się
            rozwiodła i to jak najszybciej. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
            • umasumak zmiany 18.04.05, 10:06
              Poza tym, być może Twojemu męzowi potrzeba wstrząsu. Może być i taki wariant,
              że jemu na Tobie zależy, ale przez lata wspólnego życia przyzwyczaił się, że to
              Ty zabiegasz, naprawiasz i sie starasz. Ja bym złożyła pozew i zobaczyła jaka
              będzie reakcja. Albo się zgodzi na rozwód, albo będzie robił wszystko żeby do
              tego nie dopuścić. W obu przypadkach będziesz miała jasność, a przede wszystkim
              szansę na zmianę jakości życia. Czy z nim, czy bez niego - to się okaże.
          • lajlah Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 09:56
            Dziewczyno, musiałas być bardzo zakochana. Współczuję, ale teraz rzuciłabym go
            w cholerę, nie ma sensu ciągnąć tego związku.
            • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:06
              Jakis czas temu uslyszalam,ze to wszystko jest moja wina,bo za duzo mu
              dawalam,a on nie musial nic robic.I ma racje, ja kobieta"dawacz" bo takie
              mialam wyobrazenie milosci,ze nie wolno tylko brac trzeba przede wszystkim
              dawac,dosaje za swoje.
              Wiecie dlaczego odwazylam sie tu napisac,bo chce o tym glosno mowic,chce oswoic
              sie z mysla,ze powoli zblizam sie do konca tej drogi.Chce sie utwierdzic w
              swoich decyzjach,bo dopiero czas oceni ich slusznosc.
              • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:28
                Do tej pory nie brałam udziału w dyskusji, ale teraz sie włączę. Po pierwsze -
                z Twoich postów czuję, że jesteś silną dziewczyną. Strasznie męczysz się w tej
                sytuacji, szukasz wyjścia, bo wiesz, że tak dalej być nie może. To bardzo boli-
                rozczarować się człowiekiem, z którym ma się dwoje dzieci i na pewno niejedno
                miłe wspomnienie. Ale musisz coś zrobić - rozmowy niewiele dają, wszystkie
                Twoje argumenty on podważa. Myślę, że wykręciłby się nawet z tego ostatniego
                kłamstwa (a nawet miałby do Ciebie pretensje, że dzwonisz do dyrektorów) -
                najlepszą obroną jest atak. Jedyne co mogę Ci poradzić to odpoczynek od niego i
                czas (dla niego) na zastanowienie się co jest najważniejsze. Nie rozwód. Nie
                wiem jak jest u Was z mieszkaniem - czy wspólne, czy któregoś z Was. Poproś,
                aby wyprowadził się na jakiś czas (jeżeli się nie zgodzi - Ty wyjedź do
                rodziców). On musi zatęsknić za Tobą i dziećmi (jeżeli jesteście dla niego
                ważni,a myślę, że mimo wszystko tak). Niech poczuje, że może Cię stracić i czy
                jego romans (jeżeli takowy w ogóle jest) warty jest utraty rodziny. On musi w
                swej głowie ułożyć w pewnej hierarchii wszystkie sprawy. Niech sprawdzi czy
                potrafi bez Ciebie żyć. Może do tej pory było mu wygodnie - w domu wikt i
                opierunek,a na zewnątrz wdawanie się w "miłostki". Jak zabraknie oparcia,
                miejsca i osób, do których wraca, to byc może opamięta się, że nie warto, że to
                takie ulotne.Może zdziwi sie w końcu, że Ty, która do tej pory za nim podązałaś
                odwróciłaś się w końcu od niego - jakaś mała terapia szokowa. Tylko wtedy już
                musisz być stanowcza i nie lecieć na każde jego wezwanie. Odczekaj dopóki sam
                zrozumie czego naprawdę chce.
                • ewa2233 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:41
                  Dziewczyno! Co Cię przy nim trzyma?
                  Przecież życie bez uczucia męża, od lat jest dla Ciebie koszmarem!
                  Otrzeźwienie jest Tobie potrzebne.
                  Jemu nie.

                  Pozbieraj się i zacznij żyć na nowo, bo masz dwoje dzieci i dopiero 30 lat!
                  Trzymaj się ciepło!
                  ------------------------------------------------------
                  çççççççççççççççççççççĂçççççç
              • iwles Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:53
                dream75 napisała:

                Wiecie dlaczego odwazylam sie tu napisac,bo chce o tym glosno mowic,chce oswoic
                >
                > sie z mysla,ze powoli zblizam sie do konca tej drogi.Chce sie utwierdzic w
                > swoich decyzjach,bo dopiero czas oceni ich slusznosc.

                Koniec tej drogi może być jednocześnie początkiem nowej - spokojniejszej,
                lepszej, może nawet o wiele szczęśliwszej.

                Życzę Ci tego - bądź odważna !!
                Iwona
          • elza78 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:54
            zastanow sie czy ta cala sytuacja ma wplyw tylko na twoja psychike, dzieci tez
            cierpia patrzac na klotnie rodzicow i na to jak sie rodzice w domu "mijaja"
            dziecko czasem rozumie wiecej z danej sytuacji niz jestesmy w stanie sobie
            wyobrazic (moze jeszcze nie jestem doswiadczona mama, ale moja mama pracuje w
            przedszkolu i nie zdaje sobie czlowiek sprawy ile dzieci potrafia zapamietac z
            domowych klotni miedzy rodzicami i jakie wnioski potrafia czasem wyciagac)...
            pomysl tez o sobie, czy ty jestes szczesliwa w tej sytuacji w jakiej sie
            znalazlas, czy lepiej zyc obok czlowieka ktory klamie i oszukuje czy lepiej
            samej ?? moze wlasnie sama nie bedziesz sie zadreczac smsami telefonami
            spotkaniami...
            hmmm
            ja wiem co bym zrobila, bez slowa, w srode kiedy poszedlby na swoje umowione
            spotkanie, spakowalabym swoje rzeczy, rzeczy dzieci i wynioslabym sie do
            rodzicow zostawiajac jedynie kartke... moze taki kubel zimnej wody by pomogl...
            a jesli myslisz o rozwodzie, to zbieraj dowody na zdrade... wtedy lepiej
            zagryzc zeby i zbierac fotografie, e-maile itp... bo potem nikt sie nie chce
            ladowac do sadu jako swiadek...
            powodzenia ze wszystkim zycze, mam nadzieje ze bedzie dobrze, moze sie wszystko
            poprawi a twoj maz sie opamieta...
            pozdrowka
            elka
            • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:02
              popieram elze. czas na rozlake, ale chyba jestes juz na to zdecydowana.
              ja jednak proponuje kubel lodowatej wody!!!
              dlaczego Ty z dziecmi masz sie blakac po obcych domach, to jest ich dom i maja
              prawo tam byc. tam maja swoj pokoj, zabawki, czuja sie bezpecznie.
              ja bym mu wystawila walizki za drzwi i wiesz co, wydaje mi sie ze lepiej to
              podziala, bo jak go zostawisz samego w domu, to, oj nie chce byc zlym prorokiem
              ale moze zacznie sobie imprezki urzadzac?
              (zbyt drastycznie spekuluje, co? ale mysle ze lepiej bedzie jego gdzies
              wydelegowac, niech sie otrzasnie, bo jak sama wyjedziesz to znowu usuniesz mu
              sie w cien i to jest tak jakby ciag dalszy tego "dawania" o ktorym wspominalas
              wczesniej. ufff, ale mi sie dluig nawias zrobil.)
              • elza78 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:54
                ja nie mowie od razu odchodzic, ale zatrzymac sie z tym wszystkim i przemyslec
                od poczatku do konca czy warto sie szarpac i czy to cos dobrego przynosi dla
                ciebie i dzieci... kazdy ma prawo do tego aby byc szczesliwym - ty rowniez nie
                tylko twoj maz...
                piszesz ze ci wstyd... czego? tego ze on tak postepuje a nie inaczej?? a jaki
                ty masz na to wplyw? zaden jak widac... staralas sie, teraz przystan na moment
                i sie zastanow czy warto dalej samej/niesamej ciagnac ten wozeczek na ktory
                coraz to nowe obowiazki i problemy sie same dokladaja... moze tam gdzies
                niedaleko czeka na ciebie szczescie a ty sie niepotrzebnie tylko szarpiesz...
                ja bym zebrala dowody i pewnego pieknego dnia zostawila kochanemu na poduszcze
                pozew rozwodowy z orzekaniem o winie wraz ze zdjeciami z "panienka" jest wtedy
                ugotowany...
                chocby za samo traktowanie w ciazy tak bym zrobila...
          • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:56
            O Boże święty, że tacy faceci istnieją. powiem Ci tak: ona na Ciebie nie
            zasługuje!
            • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:01
              to znaczy on na Ciebie nie zasługuje. Pomyłka w kalwiaturze, przepraszam, ale
              tak jak przedwmówczynie kubeł zimnej wody w postaci: żegnam
    • migotka2000 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:45
      Zarzucanie komuś choroby psychicznej to najbardziej przymitywny sposób obrony
      przez atak.
      Drąż temat, bo inaczej rzeczywiście stracisz zdrowie.
      I trzymaj sie!
    • kubusala Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 10:51
      Wiesz, po tym wszystkim co tu napisałaś, to ja nie zastanawiałabym sie, czy
      mąż mnie zdradza, tylko czy mąż mnie KOCHA.. Jesli mnie nie kocha to dla mnie
      związek nie miałby sensu i bez zdrady.
      Gdyby w Waszym małzeństwie od początku układało się dobrze, a potem nagle mąż
      zacząłby się dziwnie zachowywac, to oczywiście szukałabym dowodów zdrady, ale w
      opisanej przec ciebie sytuacji, problem wydaje mi się duzo głębszy.
      Z tego co napisałaś, to inicjatywa zawsze stała po Twojej stronie, namawianie
      na ślub itd.. od początku było nie tak, jak powinno być.
      Ja osobiście walnęłabym ręką w stół i powiedziała dość!Czas na zmianę, mój cel:
      być szczęśliwą! Pamiętaj,że wszelkie zmiany należy zaczynać od samej siebie,
      najpierw uczyń lustracje swojej osoby, swojego zachowania, wyciągnij wnioski a
      potem zajmij się mężem.
      Jesli nie poczynisz radykalnych zmian w swoim zyciu to najbliższe lata spędzisz
      na węszeniu i szukaniu dowodów zdrady, na zaglądaniu do kieszeni, na
      sprawdzaniu czy mąż przed wyjściem zmienił majtki, czy sie wykąpał! Rany
      dziewczyno, tak chcesz żyć?? Przeciez to sie może ciągnąć latami, facet od
      Ciebie nie odejdzie, bo dajesz mu poczucie stabilizacji, bo dzieci itd, dojdzie
      do takiej wprawy w kłamstwie i kombinowaniu i wmawianiu Ci kłamsw,że za jakis
      czas zaczniesz się zastanawiac czy to z Tobą jest coś nie tak!
    • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:11
      Moje przedmówczynie doradzają: "wystaw mu walizki", ale przecież on sie może
      nie zgodzić. Jeżeli mieszkanie jest wspólne, to dlaczego on ma sie wyprowadzać?
      Piszę tak, bo moja znajoma miała podobną sytuację - facet za grosz honoru nie
      miał i się nie wyprowadził, bo mieszkanie było wspólne. A widać, żę mąż dream75
      to gość niehonorowy. I co ona zrobi? Policję wezwie? I co powie? Że podejrzewa
      o zdradę? Nie tak łatwo pozbyć się pewnych typków.
      • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:15
        no dobra, ok. ale dlaczego ona ma sie w takim razie wyprowadzac? moze tez mu
        uczynic piekielko w domu to sam sie wyniesie wink
        • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:24
          Oczywiście kkatie, że może. Ale widać, że ona jest delikatniejsza od niego i to
          ona się męczy, a po nim - gruboskórnym- wszystko spływa. Widać, że dziewczyna
          chce już spokoju psychicznego, a nie kolejnej wojny. Dla mnie byłoby bez
          różnicy czy odeszłabym ja czy on, byle by przerwać ten koszmar.
          • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:29
            kurcze, ja to uparta jestem i na swoim bym chciala postawic smile
            ale z drugiej strony nie mialam nigdy tak stresujacej sytuacji, byc moze tez
            chcialabym to wszystko jak najszybciej zakonczyc.
            mysle ze ona i tak jest juz zdecydowana, tylko teraz szuka u nas potwierdzenia
            swojej decyzji.
            pozdr
            • mamakochana Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:52
              Trzymam kciuki za odcięcie sie od tego typka. Cieszę się że nie jesteś
              zaślepiona tak jak jedna z moich koleżanek, którą facet robi ewidentnie w konia
              (zresztą ona chwilami ma przebłyski i przyznaje że zdaje sobie z tego sprawę i
              same takie) a ona tkwi w tym toksycznym związku.

              Jesteś z mojego rocznika. Ja ma jedno dziecko ale wiem że w takiej sytuacji bym
              się nie zastanawiała. Mam nadzieję że jesteś w miarę niezależna finansowo żeby
              kwestia ewentualnego przetrwania bez niego nie była tą o którą wszystko się
              rozbija.

            • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 11:56
              dziekuje Wam za duza doze ciepla i taktu,naprawde dziekujesmile)

              Mieszkanie jest w sysemie TBS,parycypujacym jest moj tata,on najemca,ale to
              partycypujacy decyduje o najemcy.Kilka razy prosilam,zeby sie
              wyprowadzil,najpierw mowil,ze to bardzo dobry pomysl,potem ze nie ma warunkow
              finansowych na wynajecie mieszkania,w sobote powiedzial,ze cyuje:"nie
              wyprowadze sie bo w sadzie powiedzialabys,ze zostawilem ciebie i dzieci"bylam w
              szoku,bo ja wogole jesli juz wyobrazalam sobie sprawe rozwodowa to nie walke na
              noze,tylko kulturalne rozstanie dwojga doroslych ludzi.Nie wiem skad mu sie
              taki pomysl zrodzil w glowie.
              Kiedys bylo tak,ze zadne z nas nawet w najwiekszych nerwach nie mowilo o
              rozwodzie,nawet kiedy wyprowadzil sie w 2001 roku to mialobyc takie
              oczyszczajace rozstanie a od zeszlego roku,podczas kazdej awantury
              slyszalam:"to sie rozwiedzmy,nie ma sensu dluzej sie meczyc"a teraz to juz jest
              na zmiane.

              Najgorzej jest mi zal naszych dzieci.Ale wiem,ze takie patrzenie jak rodzice
              sie gryza,kloca jest jest o 1000000 razy gorsze.Ze potem w przyszlosci beda
              miec takie same zwiazki,ze tak samo beda sie zachowywac,ze przeniosa
              ta"chorobe".Nie znioslabym patrzenia w przyszlosci na nieszczesliwe zycie moich
              synow.

              Ja juz poprosu mam dosc!!Niedlugo ruszam z nowym biznesem(mam wlasna firme) i
              jak to wypali w krotkim czasie bylby wiekszy doplyw pieniedzy.Nie chce
              zapeszac...jesli to wypali pakuje go i aut.W obecnej chwili jestem na takim
              etapie,ze nie chcialabym od niego ani zlotowki tylko zeby dal mi swiety spokoj
              • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:17
                Dream75 - jesteśmy z Tobą! Jesteś wspaniałą dziewczyną i nie pozwól nikomu się
                tak traktować, zasługujesz na szacunek. Nie pozwól, aby synowie patrzyli jak
                jest traktowana ich mama. Zrób coś otrząśnij się. Napisz, będziemy czekać na
                informacje! Dla mnie godne podziwu są kobiety, które potrafią wyrwać się z
                toksycznego związku! Natomiast nie potrafię zrozumieć tych, które latami tkwią
                w bezsensownych, niezdrowych małżeństwach. Przyznam Ci się, że ja porywcza
                strasznie jestem i już nie raz nocowałam z dziećmi u mojej mamy (po kłótni z
                mężem). Tylko, że on na drugi dzień na tylnych łapkach z kwiatami w zębach
                przychodził i przepraszał. Mam 31 lat i dwoje dzieci i nie zastanawiałabym się
                ani chwili - poszoł won w przypadku zdrady (i nie tylko). Czy Twoi rodzice
                wiedzą co Twój małżonek wyprawia? Masz w nich oparcie?
                • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:28
                  wiedza.Tata na poczatku (w ciazy ze starszym synkiem)probowal z nim
                  rozmawiac,mama wspierala i opiekowala sie mna,w zeszlym roku kiedy bylo tyle
                  niejasnych sytuacji znowu byly rozmowy,ale to nic nie pomaga.Tata potrafil mi
                  powiedziec np.ty lepiej z nim badz,bo chlopcy musza miec ojca,a zreszta kto cie
                  wezmie z 2 dzieci,te slowa padly jakies 6 miesiecy i nie powiem zabolaly
                  bardzo.Dzisiaj rozmawialam z tata przez tel.i powiedzialam,ze jestem
                  zdecydowana od niego odejsc,ze mam dosc,ze zrobilam zle w pierwszej ciazy,ze
                  nie odeszlam,ze nie chronilam dziecka,ktore nosilam pod sercem,tylko za wszelka
                  cene chcialam z nim byc(synek urodzil sie wczesniej(37tydz),malutki(2800g i
                  46cm)do tej pory nie moze nadgonic rowiesnikow wzrostem, jest bardzo wrazliwy i
                  niestety nerwowy.
                  Tata nie powiedzial nic,mama jest juz na taki etapie,ze nie rozmawia z nim.

                  • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:32
                    tzn nie rozmawia z moim mezem.
                  • elza78 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:41
                    wiesz, tato twoj pewnie pamieta inne troche czasy, teraz kobieta z dwojka
                    dzieci ma duze szanse na to zeby znalec sobie partnera/meza smile
                    a nawet jesli bedziesz sama, to warto sie zastanowic nad tym czy oplaca sie z
                    nim szarpac i psuc sobie nerwy, zyc w niepewnosci i w ogole, czy samej z
                    dziecmi wedlug wlasnego planu sobie wszystko ukladac?? nie martw sie znajdziesz
                    szczescie jeszcze, a co do strony finansowej, macie dzieci i nie ma ze ty nie
                    chcesz od niego ani grosza, to zarowno twoje dzieci jak i jego wiec powinien na
                    nie lozyc pieniadze...
                  • ewa2233 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:42
                    A co to znaczy: "a kto Cię weźmie z 2 dzieci" ??? !!!
                    Brak słów!
                    Dzieci nigdy nie będą PRZESZKODĄ, by ktoś Cię POKOCHAŁ!!!
                    W mojej rodzinie jest wujek, który ożenił się z kobietą z czwórką dzieci
                    (były w wieku podstawówkowym). Nigdy nie słyszłałam, by ktoś wyraził sie o
                    nich, że są "JEJ". Są razem już ze 20 lat, mają wspólnego syna kilkunastolatka
                    i kochają się nadal (co widać!)
                    ------------------------------------------------------
                    çççççççççççççççççççççĂçççççç
                    • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:53
                      Musisz się zastanowić czy lepiej Ci będzie przeprowadzić się do rodziców czy
                      wyeksmitować męża. Czy poradzisz sobie finansowo (bo z rodzicami to zawsze
                      taniej, może tylko trochę ciaśniej). Twój tato mysli jeszce jak ludzie z
                      poprzedniej epoki, ale z czasem zrozumie, że nie miałaś wyjścia. Przecież na
                      pewno chce Twojego dobra (wydaje mu się, że mniejsze zło to mieć "dupowatego"
                      męża niż w ogóle nie mieć). Najważniejsze dla Ciebie to psychicznie i fizycznie
                      odpocząć,a dopiero później myśleć o tym czy innym partnerze. Może obecnemu
                      klapki z oczu spadną, a i innych jest pod dostatkiem. Powodzenia!
                    • dream75 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 12:56
                      szczerze powiedziawszy,to ja juz zwatpilam,ze mnie mozna pokochacsad(( i kochac,
                      to smutne co napisalam,ale tak mysle.Zreszta jesli chodzi o mojego tate to
                      jest oddzielna historia,dobrze,ze mama jest moja prawdziwa przyjaciolka i nigdy
                      mnie nie zostawila i nie zostawi w trudnych momentach,wiem ze moge na nia
                      liczyc.Chociaz tez miala momenty typu "co ludzie powiedza.."ale przerobila to i
                      juz jest oksmile
                      • elza78 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 13:19
                        co to za glupie gadanie z tym czy mozna cie pokochac i kochac smile
                        wlasnie to dowodzi ze ten zwiazek ci nie sluzy, a jesli chodzi o kochanie, to
                        popatrz w oczy swojego synka kiedy patrzy na swoja mame - ciekawe co w nich
                        widzisz, bo chyba wlasnie to ze cie kocha smile
                        zajmij sie soba i dziecmi a mezczyzna ktory da ci szczescie sam sie znajdzie,
                        trzeba cierpliwosci i czasu na to aby sie doprowadzic do stanu uzywalnosci...
                      • natiz Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 13:22
                        Jak możesz tak myśleć??? Ten Twój mąż jednak bardzo Cię zdołował, jeżeli Ty
                        teraz sądzisz, że nikt Cię nie pokocha! Co Ty dziewczyno wygadujesz. Mogę podać
                        Ci nawet przykłady. Moja koleżanka z pracy - rozwiodła się (szok dla
                        wszystkich, bo przez kilkanaście lat uchodzili za wzorowe małżeństwo, dwóch
                        synków,sama 35 lat) -znalazła super faceta; były kolega z pracy, rozwodnik
                        zwolnił sie po to, aby wyjechać do dziewczyny (trzydziestoparoletniej z dwójką
                        dzieci). A powiem Ci jeszcze, że ja teraz widzę wkoło pełno znajomych facetów
                        około trzydziestoletnich samotnych (że też jak byłam panną miałam same
                        koleżanki, gdzie wtedy byli ci faceci?). Ale nie popełniaj błędu, nie szukaj na
                        siłę byle kogo tylko dla tego, że nie chcesz być sama - masz synków, rodziców,
                        rozkręcasz własną firmę. Odpocznij przy rodzinie, uspokój nerwy. Odczekaj,
                        zobacz na reakcję męża. On może opamiętać się nawet dopiero po roku!
                        • magdak5 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 14:43
                          Masz oparcie u rodziców, bardzo Cię kochają i też cierpią z tego powodu. Nie
                          męcz się dziewczyno i przenieś do nich ! To będzie dla męża na pewno szok,
                          kiedy zastanie puste mieszkanie. Może się otrząśnie i będzie błagał o powrót i
                          mówił, że się zmieni. Wtedy wszystko będzie zależało od Ciebie.
                          Jak nie to najważniejsze że zarabiasz, rodzice Ci pomogą, zaczniesz nowe życie
                          i weźmiesz rozwód. Dwójka dzieci na pewno w niczym nie przeszkadza i z czasem
                          znajdziesz kogoś naprawdę wartościowego -ale nie szukać na siłę. To przychodzi
                          w najmniej oczekiwanej chwili. Nie warto być z kimś takim.
                          Pozdrawiam
                          Magda
                          • kkatie Re: Czy mam prawo podejrzewać? 18.04.05, 15:05
                            powiem Ci tylko jedno, strasznie Cie zakompleksil ten facet, uciekaj od niego
                            czym predzej.
    • lila1974 Re: Czy mam prawo podejrzewać? 19.04.05, 08:37
      dream nie masz lekko i szczerze współczuję
      Obawiam się, że on nigdy Cię nie kochał, a ślub wziął za namową, wierząc, że
      jakoś to będzie. Stąd ten brak zainteresowania i szacunku. Zmykaj czym prędzej,
      bo on nie będzie Ci szczędził przykrości. Powoli nabiera przekonania, że jego
      nieudane życie to Twoja zasługa i w końcu będzie się "mścił". Obrzydniesz mu do
      tego stopnia, że nie będzie przebierał w słowach, trafiając nimi celnie, by Cię
      to okropnie zraniło.

      Dobrze, że myślisz o odejściu, że znajdujesz na to siły. Moja koleżanka w
      identycznej sytuacji rozpacza i gotowa by była przyjąć go ponownie, nawet mając
      świadomość, że nic się nie zmieni, że nadal będzie pomiatana, ale dla "Dobra"
      dzieci.

      Tak sobie myślę (patrząc na Twoją sprawę przez pryzmat Jej doświadczeń), że
      Twój mąż nie musi być złym człowiekiem. Wydaje mi się zagubiony. Te
      nieprzyjemności, na które Cię naraża, biorą się z jego bezsilności. On czuje
      się w pułapce i źle w tym małżeństwie. Jest przy tym na tyle niedojrzały, że
      nie potrafi go ratować tylko grzęźnie jeszcze bardziej.
      Nie walcz z tym. Będzie tylko gorzej. Nie dopuść do sytuacji, w której
      poczujesz, że gardzisz sama sobą. Lepiej odejść i zostawić w sobie resztki
      godności.
      Powodzenia.
    • mooszla Re: Czy mam prawo podejrzewać? 19.04.05, 11:22
      ja bym jeszcze poczekala
      niech sobie jedzie - co ma zrobic to i tak zrobi
      jesli zaatakujesz go teraz - napewno sie wyprze
      jesli zaatakujesz go PO (zdobadz dowody) nie bedzie mogl sie wyprzec
      a moze pomoze Ci kolezanka, ktora ma wiecej czasu?
      taka, ktorej mozesz powiedziec co i jak? sprawdzi gdzie jest - najlepiej gdyby
      jej nie znal
      poczekaj troche i ODPUSC - niech poczuje sie wolny, a Ty zbieraj dowody
      i zastananow sie jak postapisz gdzie powie "TAK. mam kogos, ale Cie kocham i
      chce byc z Toba. Z tamta zerwe"
      musisz wiedziec czego chcesz zanim mu wszytsko wygarniesz

Inne wątki na temat:
Pełna wersja