Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej

18.04.05, 11:12
dziecko to rozpuszczony bachor?! bo nic innego dziś o nim nie moge
powiedzieć, jest o 2 lata starszy od mojego syna, wiecznie nim pomiata,
wiecznie go popycha, wszystko mu zabiera-nawet Jego własne zabawki, o
pożyczeniu swoich nie ma nawet mowy, krzyczy na Niego, wygania z piaskownicy.
Rodzice( czyli m.in moja przyjaciółka) zwracają mu wprawdzie uwagę, ale On
sobie z tego nic nie robi, potrafi nawet z ogromną złością podbiec do mamy,
kąpnąć Ją i powiedzieć: zamknij się!! a Oni się śmieją, jaki to fajny mały
buntownik i tłumaczą mi,że On z tego wyrośnie,że wszystkie dzieci tak mają.
Swoją starszą o 3 lata siostrę kopie,wyzywa od głupoli a Oni się śmieją, jaki
to On jest fajny rozrabiaka i ta dziewczynka musi mu we wszystkim ustępować.
Nie cierpię tego dzieciaka i zastanawiam się czy Oni go dobrze wychowują nie
wyciagając konsekwencji z Jego zachowania.
Czy mam prawo Jej powiedziec,że źle wychowuje dziecko, że nie powinna
pozwalac na takie zachowanie? A może wszystkie 4-latki tak mają, może to taki
okres?
Ja po prostu cierpię jak widzę,że on pomiata moim dzieckim i boję sie,że
moje dziecko będzie brało z Niego przykład i startowało do mnie z wyzwiskami.
Z drugiej strony z przyjaciółką mam świetny kontak i lubie się z Nią spotykać.
No cholera nie wiem co zrobić.
    • anek.anek Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:16
      Powiedz, ale przede wszystkim Ty postaw temu dziecku granice.
      Ty mu nie pozwalaj, Ty skarć stanowczym tonem, słowem, że nie życzysz sobie
      takich zachowań. Masz do tego prawo.
      • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:17
        Zwracać uwagę dziecku i to stanowczym tonem maja prawo jedynie rodzice!!!!!!!!!
        Tymbardziej, ze dziecko ma 4 latka!!!
        • lola211 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:23
          Zartujesz chyba.Jesli widze, ze jakis dzieciak robi krzywde mojemu, a mamuska
          nie umie podjac interwencji, to jak najbardziej zwracam takiemu delikwentowi
          uwage.W koncu jego zachowanie dotyka moje dziecko.W innych przypadkach nie
          interesuje mnie, jakie cyrki dzieciak odstawia.Co z tego ze ma 4 lata? Mialam
          do czynienia z wieloma 4 latkami i byly to dzieci dobrze wychowane, a nie
          rozwydrzone bachory, zachowanie tego chlopca nie jest norma dla dzieci.
          • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:32
            Dobrze, ale jeśli rodzice tego dziecka nie reagują. Ja zawsze czekam na
            reakcjerodzica, którego dziecko jest niegrzeczne, a nie od razu z pyskiem do
            dziecka
            • lola211 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:43
              Ale dziewczyna wlasnie pisze, ze mamuska nie widzi w tym nic zlego i pozwala mu
              na takie karygodne zachowania.
              • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:47
                wg mnie to dziewczyna pisze, że rodzice zwracaja mu uwage, przeczytaj sobie
                jeszcze raz!
                • lola211 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:56
                  A, tak, zwracaja.Tylko, ze zero efektów to przynosi, co oznacza, ze robia to na
                  odwal sie , a maly ma to w nosie i dalej robi to samo.Wtedy jak najbardziej
                  nalezy delikwenta samemu usadzic, skoro matke olewa, obcego z reguły posłucha,
                  bo sie bedzie bal.
                • anek.anek Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 12:02
                  ale dziecko nic sobie z tego nie robi, a oni dalej kwitują to śmiechem.
          • kubusala Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:38
            Gdyby sytuacja działa sie w piaskownicy to na pewno zwróćiłabym uwage, ale to
            jest bardzo delikatna sprawa, wiem,że przyjaciółka obraziłaby się ( bo taka
            jest) gdybym Jje powiedziała,że popełnia błąd wychowawczy. Z drugiej strony juz
            po prostu nie mogę patrzeć jak ten oszołom poraz dwudziesty piaty w ciągu
            godziny wyrywa mojemu dziecku z ręki wszystko czym tylko on się bawił choćby to
            była zdechła mucha!) a przy tym strasznie na Niego wrzeszczy: głupku, dawaj to
            itd.
            Zastanawia mnie jedna rzecz, bo ja rozumiem,ze dzieci sobie zabierają zabawki,
            pyskują itd rodzice wtedy tłumaczą, jedni krzyczya inni dają klapsy, no rózne
            reakcje są, ale są. A co wtedy gdy tych reackji nie ma? Czy takie dziecko samo
            dojdzie do tego co wolno, a czego nie? Czy znacie jakie sprzykłady
            rozpieszczonych dzieci.
            Pytam bo zastanawiam się nad tym jaki wpływ to może miec na moje dziecko,
            spotykamy sie dość często i troche sie martwie,że mój syn widzi jak Jego kolega
            bezkarnie wyzywa matke od idiotek, a On sie smieje.
            • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:40
              gdyby nie ragowała, a mojemu dziecku by to szkodziło to delikatne zwrócenie
              uwagi nie zaszkodzi. A jeśli to nie pomoze to ograniczenie kontaktów. Ale
              pamiętaj takie dziecko moze sie trafic wszędzie: w przedszkolu, w szkole, na
              podwórku...
        • anek.anek Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:30
          Ja się nie zgodzę. Wszystkich nas obowiązuje wspólne prawo współżycia w
          społeczeństwie. Jeśli rodzice sobie nie radzą z dzieckiem to pozostaje to ich
          problemem, do chwili kiedy negatywne zachowanie tego dziecka nie wyjdzie poza
          obręb ich domu. Dzieci nie są wychowywane wyłącznie przez rodziców, ale również
          przez społeczeństwo w którym żyją! Ja "olewam" niegrzeczne zachowania dzieci
          jeśli nie jestem świadkiem zdarzenia i nie potrafię ocenić sytuacji.
          Ale jeśłi dotyczy bezpośrdnio ona mnie lub mojego dziecka, to reaguję.
          Mówię "delikwentowi" stanowcze "nie". Nie krzyczę, nie używam siły. Ale
          powiedzieć mam wręcz obowiązek!
    • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:16
      super z Ciebie matka, jeśli potrafisz na jakieś dziecko powiedzieć "bachor".
      Gratuluję i współczuję dziecku, bo prędzej czy później też będziesz mówiła tak
      o swoim, gdy będzie miał okres, z którym sobie nie poradzisz.
      • kubusala Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:23
        tygrysiaczek2 napisała:

        > super z Ciebie matka, jeśli potrafisz na jakieś dziecko powiedzieć "bachor".
        > Gratuluję i współczuję dziecku, bo prędzej czy później też będziesz mówiła
        tak
        > o swoim, gdy będzie miał okres, z którym sobie nie poradzisz.

        Słuchaj, ja rozumiem, że dziecko może miec trudny okres, ale jesli podbiega do
        Ciebie, kopie Cię w noge i mówi Ci,że jestes głupia, to chyba jakoś reagujesz
        co??? Nawet jakbys miała mu 100 razy powiedziec,że źle robi, to trzeba mu to
        powiedzieć! bo skąd ma się nauczyc co wolno a co nie?? Skoro nie robi tego moja
        koleżanka to zastanawiam się czy ja mogę.
        Gdybyś widziała jak 4-latek podbiega do Twojego dziecka wyrywa mu własne
        wiaderko z reki i popycha, a Twoje dziecko wylądowałoby z buzią w piasku to
        okreslenie: wstrętny bachor tez przyszłoby Ci na myśl! chyba,że jesteś Święta!
        A juz do szału by Cię doprowadziło to,że Jego matka średnio na takie zachowanie
        reaguje.
    • natiz Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:20
      Na tępych rodziców nie ma rady. W przypadku mojego dziecka (kiedy
      było "atakowane" przez jakiegoś dzieciaka, a rodzice nie reagowali) zwracacałam
      się bezpośrednio do dziecka. Robiłam to tonem nie znoszącym sprzeciu (przecież
      nikt cholera nie ma prawa bić mojego dziecka) aczkolwiek kulturalnie, by nie
      urazić "przytępionego" rodzica. Dzieci często bardziej boją się karcącego słowa
      obcych niż rodziców.
    • kkatie Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:21
      hmmm, znow na podstawie obserwacji, bo mj synek za maly jeszcze. najpewniej to
      taki wiek. obserwowalam taki okres buntu u coreczki mojej szwagierki jak miala
      wlasnie 4 lata. teraz ma 5 i powoli jej przechodzi.
      mysle ze powinnas powiedziec jej, ale nie ze zle wychowuje (jakbys sie poczula
      jakby Tobie ktos tak powiedzial?) tylko zeby zwrocila mu uwage bo nie podoba Ci
      sie ze on tak traktuje Twoje dziecko.
      mozesz to ujac inaczej ale delikatnie (w koncu to osoba z ktora chcesz
      utrzymywac kontakt) i absolutnie moim zdaniem nie podwazaj jej metod
      wychowawczych, bo ja bym sie wsciekla na jej miejscu smile mysle ze spokojnie, w
      luznej rozmowie da sie na to cos zaradzic smile
      pozdrawiam
      • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:31
        Ja uważam, że wychowanie to nie wszystko. Mam synka, który nie zabiera w piasku
        cudzych zabawek i sam nie zaczepia, ale jak miał niecałe 2 latka to wiadomo
        okres buntu... i była ze mną koleżanka, która miała 4 latka. Moje dziecko
        lubiło bawić sie z innymi, ale jak to 1,5 roczne był troche zaczepny i
        pociągnął go za spodnie. Na co koleżnka woła: nie ciągnij mojego Szymonka za
        siusiaka. to nic, przełknęłam. Ale jak zaczęła zwracać uwagę raz, drugi,
        trzeci, żeby nie ciągnał traktorka za przyczepę, bo rozwali, a jej synek nic
        nie zniszczył do tej pory, żadnej zabawki i znowu mojemu uwagę zwróciła. To też
        przełknęłam. Ale jak jej synek uderzył moje dziecko czy zabrał zabawki, to sie
        kwoka nic nie odezwała. Powiem wam tak: zabrałam dziecko i nie chcę tej motyki
        widzieć na oczy! dziecko powinno sie bawić z dzieckiem, uczyć rozwiaywać
        konflikty (oczywiście pod nadzorem rodziców), ale każdy rodzic jest subiektywny
        i tylko czyjeś dziecko jest najgorsze!!! A ta koleżanka bardzo chciała sie ze
        mnakontaktować, ale to był koniec i nie chcę jej znać!!!
        • kkatie Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:35
          rodzice sa od zwracania uwagi, nie rozumiem takich co siedza i w sytuacji gdy
          ich dziecko atakuje inne nie reaguja. no po prostu nie rozumiem!
          • tygrysiaczek2 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 11:36
            Ja zawsze reaguję, a już nie wyobrażam sobie puścić roczniaka do piaskownicy i
            z tyłkiem na ławce siedzieć
            • ledzeppelin3 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 12:02
              Jeśli jakieś dziecko (albo dorosły) krzywdzi moje dziecko, to ja reaguję i
              zwracam temu dziecku stanowczym i zdecydowanym tonem uwagę (np. Czy byłoby ci
              miło, gdyby ciebie ktoś wyzywał i zabierał zabawki? Nie pozwalam ci na to w
              stosunku do Jasia). Nie pozwalaj krzywdzić swojego dziecka, ono musi wiedzieć,
              że może na Ciebie liczyć. Nawet, jeśli krzywdzącym jest dziecko najlepszej
              przyjaciółki, jeśli to prawdziwa przyjaciółka, to zrozumie. Każde dziecko
              potrzebuje wyznaczenia granic. Od twojej uwagi nic się tamtemu dziecku nie
              stanie (przeciez nie zwyzywasz go od idiotów, tylko wyznaczysz granice).
            • aglesnik Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 13:06
              bardzo często rodzice zatracają poczucia samokrytyki oraz samokrytyki wobec
              własnych dzieci.Nie wyobrazam sobie zebym nie skarciła własnego dziecka kiedy
              robi coś nie tak, albo robi krzywdę innemu maluchowi. mam znajomych z dziećmi z
              podobnym wieku i na szczęście potrafimy sobie zwracac uwagę, ale też radzić się
              co robić z nieznośnym maluchem. myslę, że nazwanie dziecka bachorem nie jest
              katastrofą! tylko swiadczy o wychowaniu, ze doprowadza nas jego zachowanie do
              tego stanu. trzymam kciuki za zimną krew i spotykanie rozsądnych rodziców,
              czego i sobie życzę! smile ag.
    • anek.anek Little Devil 18.04.05, 12:14
      Mój syn ma taką płomienną, czewoną koszulkę z takim napisem. Są dni kiedy
      pasuje to do niego jak ulał.
      Jesli spotkacie kiedyś w warszawskim metrze mamę z rozwydrzonym trzylatkiem w
      takiej koszulce to będę jasmile
      A rozwydrzony trzylatek wejdzie i bardzo głośno powie: ja chcę usiąść. Od razu
      kilka staruszek i staruszków uprzejmie wstaną, żeby młodemu miejsca ustapić,
      chociaż sami o lasce stają, ale młody nie skorzysta, bo zwolni nie te miejsca,
      które, kt óre sobie upatrzył. Kopnie panią lub pana, który to "najlepsze"
      miejsce zajmuje.
      Ja mu bardzo stanowczo zwrócę uwagę, on dalej się będzie awanturował.
      Jeśli ta kopnięta pani lub pan podniosą głos na moje dziecko w tej sytuacji,
      absolutnie nie mam pretensji. Bo chociaż mały pokaże im język, to już dalej
      będzie w miarę spokojny i zrobi mu się chociaż trochę głupio.
      Po wyjściu z metra diabeł zamienia się znowu w miłego chłopczyka i powinnam
      nosić jakąs koszulkę na zmianę z napisem "little angel"smile
      Jeśli spotkacie nas w metrze, i moje dziecko zrobi wam przykrość albo zada ból,
      daję pełne prawo do współwychowywania i obrony własnej osoby.
      Młody ma 3,5 roku i bywa nieznośny. Teraz już wie doskonale, że nie warto
      rzucać się na ziemię i wrzeszczeć w niebogłosy - jest zbyt cwany, wykorzystuje
      inne sytuacje, trudniejsze (bo trudno z metra wysiąść w trakcie jazdy)do
      zademonstrowania własnej siły. Ja siezamartwiam, że tak chamsko potrafi
      sięzachować, ale szczerze wierzę, że przy pomocy wszystkich rozsądnych,
      normalnych ludzi naokoło da się go uspołecznić.
    • kicia031 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 12:35
      Mialam kiedys podobna sytuacje z nieco starszymi dziecki, kiedy wybralam sie z
      kolezanka na wakacje. Mój synej – tak z 6 lat, jej o rok młodszy. Jak to nad
      morzem, wszedzie pelno kramikow nastawionych na wyciagniecie jak największej
      kasy z wczasowiczow. Moje dziecko oczywiście wpatrzone w zabawki i słodycze,
      ale jeśli mówiłam nie to było OK. Synek mojej koleżanki przy każdej takiej
      okazji urządzał wsciekla awanture i oczywiście mamusia kupowala mu to co
      chciał. W rezultacie moje grzeczne dziecko nie dostawalo nic, za to mialao
      okazje jak awanturujący się potwor dostaje wszystko co chce – tez się tym
      strasznie martwiłam. Poswiecilam mnóstwo czasu na tlumacznei mu, dlaczego tak
      jest, jak się nie należy zachowywac i starałam się zrekompensowac mu to kiedy
      tylko mogłam, mogę mieć tylko nadzije, ze się udalo.
      Dodam jeszcze, ze koleżance, znacznie zamożniejszej ode mnie, już w polowie
      pobytu zabraklo pieniędzy i musiala ode mnie pożyczyć wink
    • lyla1 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 13:40
      Masz prawo powiedzieć przyjaciółce, że nie życzysz sobie, żeby jej dziecko biło
      dziecko twoje. A jeśli ona nie będzie reagowała to wyjdź z piaskownicy i
      powiedz jej, że jak będzie opuszczała piaskownicę ze swoim łobuziakiem, to
      niech zadzwoni do ciebie do domu, to wtedy wy pójdziecie się pobawić w spokoju.
      Wtedy też okaże się, cyz to rzeczywiście jest twoja przyjaciółka.
      • rybkaisia Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 13:47
        Zgadzam się z moimi poprzedniczkami. Jeżeli tylko zachowanie dziecka jest takie
        jak opisujesz (bicie, szturchanie, obrażanie naszych dzieci albo nas) to moim
        zdaniem mamy prawo a nawet i obowiązek zareagować. A poza tym jeżeli to jest
        Twoja przyjaciółka - to nie powinna się obrazić, ale docenić to co jej mówisz i
        wziąść sobie to do serca.
        Pozdrawiam
    • mamaestery Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 14:31
      hej
      mam prawie 4 -letnia corke,w otoczeniu tez kilka przykladow cztero-latkow i
      jedno jest pewne ,jego zachowanie nie jest normalne dla tego wieku,tzn nie jest
      regula:/powiedzialabym,lepiej sie nie wtracac ale skoro to twoja przyjaciolka
      to moze nie obrazi sie na twoje slowa i bedzie wiedziala ze masz dobre
      intencje to mowiac/..
      pozdrawiam
    • lajlah Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 14:36
      o nie , nie wszystkie 4-latki tak mają. Moj syn tak się nie zachowywał i nie
      zachowuje. Kiedyś zdarzyło mu się napluć na koleżankę, przeprosił i w ramach
      kary natychmiast odesłany został do swojego pokoju, przerywając fajną zabawę,
      siedział tam godzinę, a kiedy wrocil jeszcze raz sam ją przeprosił.
      Wspołczuję rodzicom tego chłopca i jego siostrzyczce. A Tobie proponuję po
      prostu dla dobra dziecka ograniczyć kontakty Waszych dzieci. Bo ja nie
      odważyłabym się powiedzieć wprost nawet przyjaciołce, że źle wychowuje dziecko.
    • agata_to_ja Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 14:41
      dziwię ci sie, że jako matka kierujesz niechęć w kierunku tego dziecka, a nie
      widzisz problemu u jego matki. To znaczy z matką chętnie będziesz się widywała
      i masz z nią świetny kontakt, natomiast dziecka nie cierpisz i nazywasz
      rozpuszczonym bachorem.
      Po pierwsze, jeśli dziecko tak się zachowuje, to może być wina rodziców, więc
      także matki, którą tak lubisz. To ona więc raczej powinna być adresatem twoich
      żalów i uwag, nie dziecko. Może być też tak, że mimo wszelkich starań matki,
      dziecko ma buntowniczy charakter i trudne usposobienie, ale wówczas też nie
      nazwałabym go rozpuszczonym bachorem (ktoś musiałby je rozpuścić, a więc twoja
      lubiana koleżanka). Jeśli czterolatek mimo starań rodziców sprawia kłopoty, to
      znaczy, że jest jakiś problem, z którym ani rodzice, ani on nie umieją sobie
      poradzić. Z pewnością dziecko w wieku lat 4 nie jest wredne, złośliwe, w ogóle
      złe.
      Pomyśl nad tym i albo staraj się pomóc im, a jeśli nie masz ochoty albo
      przerasta to twoje mozliwości,a boisz się o swoje dziecko - przestań się z nimi
      spotykać.
      Pozdrawiam

      P.S. mój syn ma 5 lat, jeszcze zupełnie niedawno być może pasowałby do twojego
      opisu. Bardzo się starałam wychować go na grzecznego, układnego chłopca, ale
      widziałam, że wszytsko idzie źle. Wtedy naprawdę ostatnią rzeczą, którą
      chciałabym usłyszeć od przyjacółki byłoby to, że mój syne jest rozpuszczonym
      bachorem. Sorry
      • lola211 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 16:57
        > P.S. mój syn ma 5 lat, jeszcze zupełnie niedawno być może pasowałby do
        twojego
        > opisu. Bardzo się starałam wychować go na grzecznego, układnego chłopca, ale
        > widziałam, że wszytsko idzie źle. Wtedy naprawdę ostatnią rzeczą, którą
        > chciałabym usłyszeć od przyjacółki byłoby to, że mój syne jest rozpuszczonym
        > bachorem. Sorry

        Watpie, by autorka watku akurat takich słow uzyla.Jesli zas delikatnie
        zasygnalizowalaby problem, to normalna kolezanka powinna zastanowic sie, czy
        aby nie ma racji.
    • bea.bea Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 16:29
      nawet czytając to forum , powinnaś zauważyc , ze matki to lwice dla swoich
      dzieci dadzą sie pokroić smile))
      i mało jest matek krytycznych...smile)) ( tylko mi sie nie obrażać tu )smile))

      jeśli twoja kolezanka dop[rowadziła , do tego że dziecko to bachor....a to może
      byc prawdą smile))

      to zapewne jej cud...jest cudem smile)

      więc jesli chcesz mieć kolezanke ...to jej nie mów...smile


      moze delikatnie zasugeruj , w stylu ...wiesz ty pozwalasz Xsikowi na....i nie
      boisz sie , ze .....

      tok uważam smile)
      pozdrawiam
      • ledzeppelin3 Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 17:36
        > więc jesli chcesz mieć kolezanke ...to jej nie mów...smile
        Jednak koleżanka będzie nią tylko do czasu, gdy jej rozkoszne maleństwo wyjmie
        oko dziecku autorki wątku.
        • ursgmo Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 18:18
          Nie tylko masz prawo ale obowiązek jako matka bronic przede wszystkim swego
          dziecka .Kiedy koleżanka będzie chciała spotkac się z Tobą i Twoim synem
          powiedz jej otwarcie : NIE bo Twój syn poniewiera moim dzieckiem , ja nie moge
          się na to zgodzić, możemy spotkać się ale bez dzieci. Jak się obrazi to żadna z
          niej przyjaciółka .
          Aha znam jednego tak się zachowującego dzieciaka, więc to żadna norma. Za to
          inne dziei potrafią naśladować negatywne zachowania takiego łobuziaka .
    • monanan Re: Czy mam prawo powiedzieć przyjaciółce,że jej 18.04.05, 21:06
      Ja po prostu powiedzialabym kolezance: sluchaj powiedz malemu zeby tak sie nie
      zachowywal przy moim 2-latku, a zwlaszcza zeby nie mowil brzydkich slow, bo nie
      chcę zeby maly z niego bral przyklad. Nie mow o bledach wychowawczych bo
      wywolasz jedynie reakcje obronna i przyjaciolka sama zacznie szukac argumentow
      ze to ona ma racje nie reagujac (bezstresowe wychowanie itd). A jesli jej synus
      zacznie robic grande, tzn. bic, zabierac zabawki czy wyzywac Twoejgo to zwróć
      mu uwagę. Nawet zagroź, że wiecej sie nie beda mogli razem bawic. Moze to da
      przyjaciolce do myslenia
    • dunhila trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 22:03
      cześć! ja chciałam wtrącić słówko na temat reagowania rodziców na zachowania
      ich dzieci. Sytuacja z Ikea: maluchy bawią się w małym baseniku z piłeczkami, w
      tym mój synek (20 m-cy) siedzi i wyrzuca piłeczki, tata łapie i wrzuca z
      powrotem. Naraz z placu zabaw, przeznaczonego dla starszych dzieciaczków
      wychodzi grupka dzieci z rodzicami, i hyc te starszaki do małego baseniku.
      Oczywiście wskakiwanie z rozbiegu do basenu itp... Dlaczego żadne z rodziców
      tych dzieci nie zareagowało????? Ja po prostu zabrałam swojego brzdąca z
      basenu, oczywiście nie obyło się bez płaczu, ale jeszcze chwila a zostałby po
      prostu stratowany. Nie rozumiem pewnych zachowań dorosłych, coraz częściej
      spotykam się z totalnym "olewaniem", ja rozumiem że mały basenik jest dla
      wszystkich, ale jak akurat bawią się w nim same maluchy, a starsze dzieci mają
      dla siebie prawdziwy "małpi gaj", to dlaczego niektórzy rodzice po prostu nie
      potrafią uszanować innych. Naprawdę nie rozumiem i tyle.
      Pozdrawiam Dun
      • anek.anek Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 22:11
        Ale powinnaś zamiast zabierać swojego, powiedzieć temu większemu dziecku:
        przepraszam, ale tutaj mogą się bawić wyłącznie maluchy, a nie takie duże
        dzieci jak Ty"
        • dunhila Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 22:22
          właściwie mogłam, ale to było troszkę jak nalot, nagle w baseniku po prostu się
          zagotowało, bo z "małpiego gaju" wyszła większa ilość rozbrykanych dzieciaczków
          (nie wiem może rodzina jakaś, albo są jakieś godziny odbioru dzieci, nie wiem),
          dorosłych też było sporo, spokojnie się ubierali i coś tam jeszcze "załatwiali"
          więc trwało to dłuższy czas, nie wiem ile dokładnie bo myśmy już po prostu
          wyszli. Nie wiem co kieruje niektórymi ludźmi, ale ja naprawdę nie potrafię tak
          ignorować wszystkiego, co się dzieje dookoła mnie, tym bardziej od kiedy mam
          dziecko, zawsze zwracam uwagę swojemu maluchowi, jeżeli jest coś nie tak.
          Pozdrawiam Dun
          • anek.anek Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 22:25
            może rodzice po prostu nie zwrócili uwagi, że ioch dzieci wchodzą
            na "zakazany"teren. Na przyszłośc zanim się zdenerwujesz, zwróć spokojnie
            uwagę: dzieciom albo rodzicom - dlaczego Twój maluch ma tracić na czyjejś
            nieuwadze?
            • hanka_79 Re: dlatego... 18.04.05, 22:36
              Dunhila napisała: dlaczego niektórzy rodzice po prostu nie
              potrafią uszanować innych
              Powiem Wam dlaczego, a zwłaszcza jeśli chodzi o problem autorki wątku: dlatego,
              że to są przykłady bezstresowego wychowania dzieci. Nie mam nic więcej do
              powiedzenia poza tym, że dla mnie wychowanie bezstresowe = zero wychowania.
              Czego przykładem jest dziecko i jego rodzice, o których pisze kubusala.
            • dunhila Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 23:08
              Masz rację, trochę się zdenerwowałam, a spędziliśmy miły dzień więc wolałam
              wyjść, niż wdawać się w dyskusje z rodzicami, naprawdę. Zwracanie uwagi
              dzieciom raczej mijało się z celem, bo było ich kilkoro i całkiem nieźle
              brykały, wyglądałabym raczej jak jakiś dyrygentwink Akurat w tamtej chwili,
              wyjście ze sklepu (byliśmy już po zakupach) wydawało mi się najlepsze. Powiem
              Wam Drogie Mamy szczerze, że ja czasami też mam ochotę założyć sobie klapki na
              oczy. Moje dziecko jest na etapie sypania piachem w piaskownicy, nie potrafi
              lepić babek ani budować zamków, za to bardzo lubi właśnie sypać piachem
              naokoło, ale ja nigdy mu na to nie pozwalam, jeżeli w piaskownicy są inne
              dzieci. Ale nierzadko inne dzieci sypią, a ich rodzice nic sobie z tego nie
              robią i być może moje dziecko w takich sytuacjach traci, ale mam nadzieję że
              zuskuje coś innego. Chociaż to taka nadzieja, bo może we wspólczesnym świecie
              trzeba właśnie wychwać dziecko tak, aby umiało po trupach do celu. Powiem Wam
              prawdę już naprawdę sama nie wiem...sad

              Pozdrawiam Dun
              • hanka_79 Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 18.04.05, 23:12
                A ja tak sobie myślę, że czasy się zmieniają, a człowiek zawsze powinien być
                człowiekiem, najlepiej dobrze wychowanym.
              • bea.bea Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 19.04.05, 01:13
                oj jak ja cie rozumiem ...byłam w podobnej sytuacji, tez w ikea....
                dziewczynka mając wolne miejsca wybrałasobie własnie skakanie mokemu wtery chyba
                rocznemu synkowi na głowe....kiedy poprosiłam ją by tak nie robila, otfuknęła
                mi, ze ona tak chce i już....no trudno...ale kiedy ta sama dziewczynka zaczęła
                okładać inne dziecko to nie wytrzymałam i zwróciłam jej dośc ostro uwage.....i
                wtedy okazało się , ze to dziecko nie jest samotne...jest z mamą.....

                i nie powiem co usłyszałam od tej panismile)))
                • lola211 Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 19.04.05, 09:06
                  Przypomnialo mi sie jeszcze.Gdy mala miala niecale 4 lata bylam z nia i moja
                  mama w mcdonaldzie.My siedzialysmy przy stoliku, a ona wraz z inna dziewczynka
                  naprzeciw nas zjezdzaly z plastikowej zjezdzalni.Naraz słysze wrzask matki
                  tamtej dziewczynki, skierowany do mojej córki, zeby sie nie pchala.To nie bylo
                  zwrocenie uwagi dziecku, tylko ordynarny chamski wrzask z epitetami.Ja nie
                  widzialam dokladnie o co poszlo, w kazdym razie dziewczynka ani nie spadla, ani
                  nie plakala, znam moja córke i wiem, ze na pewno zlosliwie nie popchnela,
                  bardziej przez nieuwage.Normalnie wyszlam z siebie, awantura byla na
                  calego.Rozumiem zwrócenie uwagi, gdy cos sie dzieje, ale nie w takiej formie.
                  A drugi przypadek- moja córka 3 letnia wówczas zostala zbesztana przez matke
                  roczniaka, bo zjechala na zjezdzalni wprost na malucha(zdazyla go na szczescie
                  w pore zabrac)- mamuska posadzila roczne dziecko na koncu zjezdzalni, nie wiem
                  po co, blokujac zabawe starszym, 3 letnie dziecko po prostu zjechalo jak to ma
                  w zwyczaju.Gdybym widziala sytuacje, zareagowalabym wczesniej, ale nie
                  widzialam.Wkurzyla mnie, bo sama doprowadzila do tego, a pretensje ma do malego
                  dziecka.
              • lola211 Re: trochę z innej beczki, ale na temat:) 19.04.05, 08:55
                Ja w takim przypadku zwracam uwage.Pisalam w innym watku na temat 5latka,
                ktory zalatwił sie na placu zabaw, no i tenze sam chlopaczek z innym w
                piaskownicy, gdzie bawiło sie pare dzieci , sypali piasek do wiaderka i sru
                tym na drugiego, przy okazji obsypujac inne dzieci.Nie wiem czy ich matki to
                widzialy, nie zastanawialam sie, po prostu ostro zwrocilam im uwage.Pomogło.
    • kubusala Dzięki dziewczyny 19.04.05, 09:58
      Przeczytałam Wasze wypowiedzi i otworzyły mi się oczy na pewne sprawy.
      No na pewno nie powiem przyjaciółce,że jej dziecko to rozpuszczony bachor,
      nawet nie chciałam tak napisac, ale zrobiłam to pod wpływem emocji, po naszym
      spotkaniu niedzielnym, kiedy to zamiast delektować sie z koleżanką kawą patrząc
      jak nasze dzieci się grzecznie bawią ja walczyłam o przetrwanie mojego syna.
      Serce mi pęka, bo mój synek na prawdę garnie do dzieci i chyba lubi tego
      małego, ale gdy tylko syn mojej przyjaciółki sie do mojego zbliża, to moje
      dziecko szybko daje mu wszystko co ma w ręce,żeby tamten tylko go nie popchał i
      mu nic nie wyrywał. Gdy jeździ na rowerku to natychmiast schodzi gdy tylko
      Bartuś(syn mojej przyjaciółki) złapie za kierownicę. Tak było w niedzielę i
      dlatego ze złości napisałam ten post. Przecież ten chłopak nie może tak
      terroryzować wszystkich, żeby się go bali. Każdy się już nauczył,że należy mu
      ustępować, cały czas tylko słyszę: dajcie mu to, bo będzie cyrk, pozwólcie mu,
      bo będzie cyrk. No i właśnie w obawie przed tym cyrkiem wychowali sobie małego
      terrorystę. I to nie jest tak jak napisała jedna z Was,że dziecko czasami jest
      trudne.
      No cóż, obmyślam jakiś plan, który w sposób dyplomatyczny załatwi sprawę, nie
      mogę tak tego zostawić, na pewno im pomysłu na wychowanie dziecka nie
      przedstawię, bo wiem,że wiedzą jak nalezy poprawnie wychowac dziecko, bo mają
      starszą córke, która zupełnie inaczej traktuja niz synka. Chce się skupić nad
      tym ,żeby moje dziecko nie musiało tak we wszystkim tamtemu ustępować i tyle.
      • kasia_wp Re: Dzięki dziewczyny 19.04.05, 10:58
        Wiesz, nie rozumiem jednego, skoro Twój maluch jeździ spokojnie na swoim
        rowerku to dlaczego ma od razu oddawać koledze, a Ciebie serce boli. Ja bym
        wstała, powiedziała tamtemu dziecku: teraz będzie jeżdził.... a Ty musisz
        poczekać, po prostu włączyłabym się dyskretnie do zabawy, nie pozwoliłabym na
        zabranie zabawki. Absolutnie nie zwracałabym uwagi na to " że będzie cyrk", w
        końcu" nie twoje małpy".Pozdrawiam i życzę dobrego rozwiązania
Pełna wersja