maggs1
23.04.05, 05:22
i muszę coś napisać, żeby się wyżalić. Nie tak dawno pisałam, że dostałam fajną pracę,i faktycznie po tygodniu jestem zadowolona, ale w tym rzecz, że mój synek(14m) się rozchorował i prawie nie spałam od 48 godzin. Mąż akurat pracował na noce, a ja po nieprzespanej nocy do pracy. Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie przewidziałam, że synek się rozchoruje. O 3 nad ranem miał 39,8, ma biegunkę i zwymiotował. Bylismy wczoraj u lekarza, przepisał antybiotyk, bo mały miał czerwone gardło, coś dał od biegunki i paracetamol od gorączki. Myślę jednak, że to może być rotawirus, bo teściowa miała biegunke kilka dni temu, teraz dopadło teścia (opiekują się synkiem, jak jesteśmy w pracy). Jedno się w życiu układa, to drugie się wali. jeszcze moja mama chora na białaczkę leży w szpitalu, ma chemioterapię. Staram się, jak Pollyanna szukac we wszystkim dobrych stron, ale doprawdy nie mogę siedząc o 5 nad ranem nad chorym dzieckiem. Boję się żeby mi się nie odwodnił. Niby daję mu dużo picia, ta biegunka nie powtarza się na razie częściej niż co 4-5 godz. Chyba dziś znowu pojdziemy do lekarza, a ja musze sie przespać. Mam nadzieję, że do poniedziałku będzie lepiej, bo ja po 5 dniach pracy nie pojdę na zwolnienie, najwyżej mąż weźmie. Ale się rozpisałam, trochę bezładnie, ale musiałam się wypisać.