Moj mąz i koleżanka

25.04.05, 22:11
Celem wprowadzenia Was w tę historię nakresle zarys sytuacji i sylwetke osoby
o ktorą chodzi.Otoz moja dobra kolezanka jest typem kobiety ktora wszelkie
swoje plany, zainteresowania zmienia pod wpływem facetow w jej zyciu i tak
będąc przez chwile z Ukraincem postanowiła studiowac filologie , nastapiła
wybitna fascynacja kulturą obyczajami Ukrainy mega angaz w sytuacje
polityczną tego kraju, pomaranczowe tipsy itd itd gdy zas zauroczyła sie
facetem pracujacym zawodowo w wojsku prenumerowała pismo Komandos
interesowała bronią itd itd facetow było multum chyba nikt w swoim zyciu nie
miał tyle zainteresowanwink
Wiem ze od zawsze podoba sie jej moj maz , widze jak na niego patrzy , widze
ze przychodzac na ploty zwierza sie głownie jemu , uwielbia gdy jej słucha
jak z nia rozmawia, nie jest to typ tupeciary raczej szarej myszy ktora
zawsze uwazała mnie za cos lepszego ,wie jak silną jestem osobowoscią i nigdy
nie zdobyłaby sie na to by wprost go przy mnie uwodzic ale jakis czas temu
poinformowała nas ze podjeła studia na uczelni gdzie studiuje moj mąz ,studia
w tym samym kierunku.Wybuchłam smiechem wiedząc ze od zawsze podejmuje tego
typu zyciowe decyzje pod wpływem faceta po chwili dotarło do mnie ze tu
chodzi o mojego faceta!Ewidentnie chce podzielic jego zainteresowania i
zblizyc sie do niego.Oczywiscie w niedługim czasie zaproponowała ze bedzie go
podwozic , poprosila o pomoc , o materiały.Mimo ze moj maz miał niezbyt
wygodny dojazd na uczelnie (studiuje w innym miescie)podziekowalismy i nadal
dojezdzał na własna reke.Dodam ze moj maz jest mi całkowicie oddany kocha do
szalenswa jednak zainteresowanie kolezanki wyraznie go łechce i jest dla
niego bardzo miłe co doprowadza mnie do furii ale jako ze jestem osoba dumną
i za zadne skarby nie zrobie z siebie zazdrosnicy histeryczki do tej pory
dzielnie zaciskałam zeby.Az do wczoraj gdy czekajac w fikusnej bieliznie na
meza studenta wraz z nim w drzwiach zastałam ową kolezanke.Byli razem na
uczelni razem wrocili, razem, razem , razem... załozyłam na buzke maske z
usmiechem bo za cholere nie zrobie z siebie idiotki to by dopiero miała
satysfakcje ze jestem o nia zazdrosna!Wszystko super wypilismy po butelkowym
drinku pozegnalismy sie, zostalismy sami.I wtedy wstąpił we mnie diabeł
zaczełam wyzywac sie na mezu za ta sytuacje ,ignorujac go ,traktujac jak
powietrze totalnie zlewajac a on łaził za mna na kolanach ,płakał ,błagał
wychodził z siebie abym powiedziała co sie stało, niestety moja wielka duma
nie pozwoliła mi powiedziec mu prosto z mostu ze mam pretensje ze z nia
przyjechał ze nie chciałam zeby do tego doszło nawet jednorazowo. Nie
przeszłoby mi to przez gardło bo a noz ona dowiedziałaby sie ze jestem
zazdrosna a tego nie przezyje! I tak od wczoraj moj maz płacze i ma mnie dosc
bo zachowuje sie w stosunku do niego wrednie i chamsko, karząc go za
wczorajsze.Juz wiem ze zle to rozegrałam ale jak powinnam postapic zeby wyjsc
z tej sytuacji z twarzą, nie zniose mysli ze ona dowie sie ze jestem o nia
zazdrosna, nie chce zeby moj maz wiedzial ze jestem zazdrosna a jednoczesnie
zachowuje sie tak beznadziejnie ze niedługo to stanie sie ewidentne, pomocy...
    • ledzeppelin3 Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:18
      Powiedz facetowi WPROST o co suię ciebie rozchodzi, inaczej w życiu problemu
      nie rozwiążecie. A Twoja głupio pojęta duma? Nie kapuję....Co jest złego w
      powiedzeniu Twojemu facetowi, a więc z założenia też najlepszemu przyjacielowi,
      że jest Ci przykro, jak koleżanka go osacza? Co jest złego w powiedzeniu u o
      Twoich uczuciach-że cierpisz, że jesteś zazdrosna? Normalnie, jak
      człowiekowi...Co ma do tego duma? Nie chcesz się przyznać, że masz uczucia, że
      Ci na własnym facecie zależy?
      • mijaczek Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:27
        Uwazam, ze to bardzo zle oczekiwac od kogos zdolnosci czytania w myslach
        innych.
        Jesli nie bedziesz potrafila wlasnemu menzowi powiedziec co cie gryzie, to ja
        nie wiem jak wy rozmawiacie.
        Dume w malzenstwie trzeba troszku zmienic. No chyba, ze lubisz rywalizowac z
        mezem i udowadniacie sobie nawzajem kto jest lepszy.
      • bea_bak1 Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 08:30
        Jestem jak najbardziej, że mężowi wszystko powiedzieć wprost co i jak.
        Faceci są niedomyslni i potrzebują instrukcji 'obsługi' od A do Z.
        Osiągniesz sp[odziewany efekt.
        Ale zrób to szybko, nie przeciągaj struny, bo on może pod pretekstem, że żona
        go nie rozumie, wpaść w łapy koleżanki, bo ONA NA TO TYLKO CZEKA!
        Poza tym skończyłabym taką znajomośc bardzo szybko.
        Życzę powodzenia,
        Bea
    • czajkax2 Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:27
      Pisałaś ten post już jakiś czas temu,tylko wtedy chodzilo o to podwożenie na
      uczelnie. To że szczerze nie porozmawiałaśz mężem ma niestety swoje
      konsekwencje. Problemem jest twoja źle pojęta duma. Powiedz mężowi,że koleżanka
      zastawia na niego sidła i ciebie to nie bawi. że mu ufasz,ale nie chcesz
      wystawiać swojej cierpliwości na próbę. Ja gdybym była twoim mężem to na pewno
      nie chodziłabym za tobą na kolanach,tylko zapytała "o co ci kobieto chodzi? Jak
      nie chcesz mówić to się zachowuj normalnie,a nie chorą atmosferę roztaczasz".
      Zastanów się nad swoim postępowaniem,bo moim zdaniem ta twoja duma do niczego
      dobrego nie prowadzi. Przecież to twój mąż,z założenia najblizszy ci człowiek.
      • paq Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:28
        w ogole...co to za kolezanka?????????!!!!!!!!
    • gagunia ten post juz byl kilka mies temu, co ty dajesz? 25.04.05, 22:28

      • kkatie Re: ten post juz byl kilka mies temu, co ty daje 25.04.05, 22:41
        nic Ci dziewczyno nie poradze bo niestety sama jestem potworna zazdrosnica i
        pewnie zachowalabym sie tak samo. aczkolwiek robilam mojemu mezowi sceny
        zazdrosci, ale rozmawialam z nim o tym (nie byly to przyjemne rozmowy, oj
        nie...). on, jak to facet nie rozumial zupelnie o co mi chodzi, ale poznal moje
        zdanie na ten temat i teraz przynajmniej wie co mysle o "takich kolezankach". i
        wierz mi kocha baardzo i dlatego unika, naprawde (az sama sie dziwie wink) teraz
        takich sytuacji, ktore sprawialaby mi przykrosc.
        hmm, wlasnie to do mnie dotarlo.
        smile
        pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:41
      Czegoś nie rozumiem. Okazanie wprost zazdrości uwłacza Twojej godności czy co?
      Duma nie polega na zawziętym milczeniu i wybuchach niezrozumiałego (dla męża)
      gniewu.
      Może zacznij od wyartykułowania wprost: "Nie podoba mi się, że..."
      • kkatie Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:44
        wydaje mi sie ze ona boi sie zeby kolezanka sie nie dowiedziala o tym ze jest
        zazdrosna, wlasnie o nia. wczesniej pisala ze meza lechce takie nadskakiwanie.
        moglby pewnie niby w zartach to powiedziec, a kolezanka juz podlapalaby ze
        jednak fioolka uwaza ja za konkurencje. i wtedy by sie dopiero zaczelo...
        mysle ze o to fioolce chodzi...
        • czajkax2 WON z taką koleżanką 25.04.05, 22:46
          Nie rozumiem na cholerę utrzymywać kontakty z osobą, która zastawia sidła na
          twojego męża?? Pogoniłabym taką koleżankę i tyle.
          • kkatie Re: WON z taką koleżanką 25.04.05, 22:50
            ooo, i dokladnie tak! zgadzam sie z czajka. po co kolezanka ktora podrywa Ci
            meza. pogonic ja.
            • fioolka Re: WON z taką koleżanką 25.04.05, 23:09
              Tak mam problemy z przyznaniem sie do tego paskudnego uczucia jakim jest
              zazdrosc ,mam rowniez swiadomosc ze jestem osobą trudną,tu akurat chodzi
              głownie o kolezanke , nie chce dopuscic do sytuacji gdzie na jej pytanie
              jedziesz ze mna od odpowie wybacz nie moge bo M wpadła w furie z zazdrosci no
              cholera nie chce dac jej satysfakcji i odstawiłam taka szope z mezem a
              najlepsze ze ta zazdrosc wylazła ze mnie w najgorszy mozliwy sposob, karam meza
              nie porozmawiajac z nim wprost.
    • elza78 Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 22:58
      sprobuj powoli niezbyt drastycznie ochlodzic kontakty z jak piszesz "kolezanka"
      na mezu sie nie wyzywaj bo jej na tym zalezy...
      sprobuj mu ograniczyc z nia kontakty poprzez absorbowanie go domowymi zajeciami
      i wlasna osoba, ale wszystko delikatnie i powoli, bez afer (jesli nie chcesz
      rozmawiac wprost z mezem)... a zobaczysz tamta szybko zniknie z horyzontu....
      no chyba ze zalezy ci na tym aby miec obok takich "przyjaciol" smile
      • arla5 Re: Moj mąz i koleżanka 25.04.05, 23:28
        nie rozmawiajac z nim o problemie pogarszasz sytuacje...a co bedzie jak ona nie
        wytrzyma tego napiecia Twojego i zacznie szukac wsparcia wlasnie u owej
        kolezanki?...roznie w zyciu bywa.Mam znajoma ktora wlasnie przez to ze nie
        potrafila normalnie pogadac z facetem zostala sama...z dzieckiem.
        • elza78 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 00:19
          chodzi mi o to zeby z mezem jak najbardziej gadac i wszystko ok zeby bylo, a z
          kolezanka delikatnie powoli dac sobie spokoj smile
          zadnych awantur ani nic mezowi smile jak cos to pogadac szczerze bez wyrzutow w
          koncu co on winien??
          a kolezanke wystawic za drzwi jak nastepnym razem przyjdzie... a fe! chron nas
          panie boze od takich przyjaciolek smile
    • g0sik Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 00:07
      Jak Twój mąz ma coś zmienić jesli nie chcesz mu powiedzieć co? Moim zdaniem to
      takim zachowaniem udowadniasz, że masz jakieś potworne kompleksy. Co Cię
      obchodzi co pomyśli koleżanka, może ona nie zdaje sobie sprawy, że rozwala
      Wasze małżeństwo. A co będzie jak Twój facet uodporni się po paru takich
      scenach na Twoje fochy i przestanie się nimi przejmować? Przy najbliższej
      okazji jak mąż zapyta po raz kolejny o co Ci chodzi, po prostu powiedz mu jak
      się czujesz i co Ci sprawia przykrosć. Kocha Cię to nie będzie problemów z
      wyautowaniem koleżanki. Jeśli taka sytuacja potrwa mąż może znaleźć sobie kogoś
      komu wypłacze się na ramieniu. Swoją drogą żeby Cię wyleczyć z głupiego
      zachowania powiniem przy najbliższej okazji potraktować Cię tak samo - mogę się
      założyć, że więcej byś się nie zachowywała jak rozkapryszony dzieciak!
      • ledzeppelin3 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 08:32
        gOsik samą prawdę powiedziała...Co Cię obchodzi, co myśli jakaś obca baba? Ty i
        Twój mąż- to wy jesteście tu najważniejsi, Wasz związek. A Szczerość to
        podstawa dobrego związku...
        • ursgmo Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 08:58
          FACECI NIE POTRAFIĄ CZYTAĆ W MYŚLACH , musisz koniecznie z nim porozmawiac.
          A koleżankę bym pogoniła ,znam ten typ ,nie jest warta Twej uwagi , ona zaraz
          przeskoczy na inny kwiatek a Tobie tylko nerwów napsuje.
    • karolcia111 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 09:23
      Powiedz mężowi o co chodzi, bo jak tak dłużej będziesz go trzymała w
      niepewności to znajdzie sobie rękaw do wypłakania w postaci koleżanki. a
      koleżance chyna tylko o to chodzi...
    • umasumak Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 10:04
      No i "chodzisz" z tym problemem już od kilku miesięcy, zamiast go dawno
      rozwiązać. Powiedz mężowi o co Ci chodzi, z zastrzeżeniem że nie życzysz sobie
      żadnego wyjaśniania koleżance, dlaczego zrezygnował ze wspólnych dojazdów. To
      są Wasze sprawy i tyle. Pzdr
    • fioolka Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 14:40
      Zaczełam zastanawiac sie nad moją znajomoscią z opisaną wyzej kolezanką i
      stwierdziłam ze z czasem a dokładniej odkąd w moim zyciu pojawił sie mąz nasza
      relacja stała sie conajmniej dziwna.Znamy sie kilka lat ,zawsze spotykałysmy
      towarzysko na babskie pogaduchy ,nie była to jedna z tych przyjazni na dobre i
      złe ale byłysmy na tyle blisko ze zwierzałysmy sie z problemow,zawsze
      wprowadzała mnie w szczegóły ze swojego zycia gdy pojawił sie moj maz
      automatycznie przestałysmy spotykac sie czysto babsko ,juz nie przychodzi do
      mnie ale do nas,gdy zostajemy same gadamy o bzdetach natomiast wyjatkowo
      odpowiada jej sytuacja gdy jestesmy we trojke lub gdy jest z nim sama ,juz nie
      mowi mi o swoim zyciu robi to tylko w obecnosci mojego faceta ,zrobiła sobie z
      niego powiernika tajemnic ,mowi przy nim nawet o najbardziej intymnych
      szczegołach ze swojego zycia, czy to jest norma , czemu słuzy takie zachowanie?
      Moze ja jestem dziwna ale za cholere nie umiałabym sie zwierzac mezowi czy
      facetowi kolezanki czy wprowadzac go dak dogłebnie w swoje zycie,owszem
      zwierzam sie ale tylko kolezankom a nie ich mezom, partnerom! Zreszta o ile
      sobie przypominam zaden kumpel mojego faceta nie informuje mnie w szczegolach z
      kim sypia i nie opowiada o osobistych problemach ma od tego mojego meza,co
      myslicie o takim zachowaniu?
      • elza78 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 14:56
        utnij ta znajomosc - to o tym mysle, bo mozesz duzo stracic...
        tez kiedys mialam taka "kolezanke" - teraz ma dziecko z moim bylynm facetem smile
        a wszystko zaczelo sie tak wlasnie jak opisujesz, wspolne podwozenie,
        odprowadzanie "biednej samotnej" z imprezy (bo taksowki nie istnieja),
        zwierzenia itp.. dlatego mowie ci - pozbadz sie babska, bo to nie wrozy nic
        dobrego, to taki typ "wampira emocjonalnego" ona nie moze sobie znalezc kogos,
        kto jest wolny tylko wpycha sie z kopytami w wasz zwiazek, bo to ja bawi... smile
        i nei wazne czy to jestes ty czy ktos inny zawsze znajdzie sobie jakies
        szczesliwe stadlo zeby je rozwalic bo sie czuje wtedy dowartosciowana cudzym
        kosztem...
        • g0sik Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:09
          elza78 napisała:

          >pozbadz sie babska, bo to nie wrozy nic
          > dobrego, to taki typ "wampira emocjonalnego" ona nie moze sobie znalezc
          kogos, kto jest wolny tylko wpycha sie z kopytami w wasz zwiazek, bo to ja
          bawi... smile

          A skąd wiadomo, że ją to bawi. Może zachęca ją zachowanie męża który jest
          dobrym i cierpliwym słuchaczem? A jeśli autorka wątku robi jeszcze dobrą minę
          do złej gry to koleżance może się wydawać, że również akceptuje taki układ...
          • elza78 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:55
            wiesz, zazwyczaj dobrzy przyjaciele wiedza tyle o drugiej osobie ze wiedza co
            byloby wzgledem jej nietaktowne i czym moglaby sie poczuc urazona...
            poza tym jezeli sama autorka watku problem sygnalizuje to znaczy ze relacja
            miedzy kolezanka a jej mezem nie do konca jest "zdrowa" i kumpelska... to jest
            tak, ze takie sprawy wyczuwa sie intuicyjnie...
            wiesz, mi nie przyszloby na mysl angazowanie cudzego meza w sprawy mojej nauki
            i w ogole, co innego kumpelstwo z jakims zonatym mezczyzna a co innego proba
            jego uwodzenia, no moze w opisie brzmi to podobnie ale skoro ktos z tego powodu
            cierpi to chyba nie do konca jest normalnie prawda?? chyba cos musi niepokoic,
            skoro watek pojawil sie na forum... a skoro maz jest "czysty" to niestety winna
            jest kolezanka, a zeby sadzic ze nieswiadomie robi komus przykrosc musialabym
            ja uznac za debila (bo nie ze mna takie pitu pitu, bujac to my... niestety
            kazda z nas wie na co mozna sobie pozwolic nie robiac komus przykrosci) stad
            wnosze ze specjalnie doskonale sie bawi kosztem autorki... bo nie wierze ze
            skoro kobieta w domu robi awanture mezowi o tamta to tamta tego nie zauwaza
            chocby w spojrzeniu... w czymkolwiek, ze staje sie powodem klotni, nie wszystko
            mozna ukryc niestety... stad wnosze ze ona specjalnie zajela sie dla rozrywki
            mezem autorki smile
            i tyle smile
            moge sie mylic, ale wtedy ta dziewczyna jest poprostu durna smile
      • g0sik Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:04
        Zachowanie jak zachowanie, każdy zwierza się komu chce. Jedni wolą koleżankom,
        inni mężom koleżanek a jeszcze inni zwierzają się na forum. Normalna sprawa.

        Nienormalne dla mnie jest natomiast, że nie potrafisz szczerze porozmawiać ze
        swoim mężem. Chyba jest to najbliższa Ci osoba? Skoro Twój mąż nie uważa
        zachowania koleżanki za dziwne i krępujące musisz mu po prostu powiedzieć, że
        czujesz się zagrożona ze strony koleżanki, że przeszkadza Ci to co Twojemu
        mężowi schlebia.

        Może ja jestem dziwna jakaś ale mąż jest dla mnie jedyną osobą na świecie
        której mogę bez obaw powiedzieć wszystko. Po co paplać do koleżanek jeśli można
        szczerze poprosić o zmianę zachowania które sprawia przykrość. Przez 9 lat
        bycia razem mój mąż nauczył mnie, że jeśli jego zachowanie jest niezgodne z
        moimi oczekiwaniami po prostu o tym rozmawiamy. Nie znam nikogo kto potrafiłby
        czytać w cudzych myślach...

        Dlatego proponuję Ci nie doszukiwać się "patologi" w zachowaniach koleżanki,
        tylko zweryfikować swoje własne, zanim facet będzie Cię miał po prostu dosyć!
        • fioolka Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:18
          Gosik spiesze poinformowac cie ze moj mąz w tej całej sytuacji jest ok to co
          odstawiałam w niedziele było beznadziejne mam tego swiadomosc, jego zachowanie
          jest w stosunku do niej normalne pozatym ze jest mu zwyczajnie miło no i łechce
          go fakt ze jej sie podoba ,zupełna norma to kazdego buduje mniej lub bardziej,
          rozmawiałam z nim szczerze przeprosiłam za moje zachowanie bo tak naprawde on
          winny nie jest poprostu wpadłam w jakas chora furie i zachowałam sie jak
          rozkapryszony dzieciak,stwierdził ze taka sytuacja juz sie nie powtorzy nie
          bedzie godził sie na podwozenie i nie bedzie sie w zaden sposob spouchwalał
          zreszta nie robił tego do tej pory jak twierdzi.Za to ona za wszelka cene chce
          sie do niego zblizyc i co z tego ze ja odstawie ja towarzysko przestane
          zapraszac jak dopadnie go na uczelni...yhh ta sytuacja to jeden wielki zakret
          • fioolka Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:22
            Pozatym mam wrazenie ze ona chce sie dowartosciowac faktem ze moze miec mojego
            faceta bo jest to osoba zakompleksiona do granic i jak pisałam zawsze uwazała
            mnie za cos lepszego(miec nie znaczy od razu sypiac ale byc z nim blisko)
            Dlatego oszczegam przed zakopleksionymi kolezankami desperatkami bo wczesniej
            czy pozniej tworza sie w zwiazku z takimi znajomosciami problemy jak widac na
            moim przykładzie.
          • elza78 Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 16:01
            wiesz to ze dopadnie go na uczelni to od niego zalezy co on z tym zrobi smile
            ty mozesz mu czas zajmowac tylko smile a ja towarzysko odstawic zeby pokazac ze
            cos jest nie tak smile
            nie pochwalam metod w stylu "odwal sie od mojego meza bo jak nie to..." ale
            kurcze czasem dzialaja smile
            moze postraszyc i tyle wink
          • ulkapolla Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 16:24
            Jezeli wierzysz mezowi to nie powinnas sie zamartwiac. A pytalas go jak on
            ocenia Twoja kolezanke jako kobiete? Jezeli wcale mu sie nie podoba to juz
            calkiem bym sie uspokoila.
            A babsko bym pogonila tak dla zasady. I powiedzialabym co o niej mysle nie
            owijajac w bawelne. Niech jej sie glupio zrobi. I nie przejmuje sie tym co ona
            pomysli o Tobie. Taka znajomosc chyba lepiej zakonczyc.
    • m_o_k_o Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 15:50
      Nie ma miłosci bez zazdrości........podobnotongue_out
      Fioolka powinnas szczerze porozmawiac z mezem o uczuciach. . . . .
      Nic innego nie poczniesz, skąd biedny chłop ma wiedziec co Ci jest? Dlaczego
      karzesz go za swoją słabość?
      Usiądzcie przy kawie wieczorem i porozmawiajcie.
      • kkatie Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 16:25
        dokladnie m_o_k_o. moj maz czasami jak mu mowilam co czuje to byl w szoku, bo
        zupelnie inaczej to widzial. i wiele razy mi mowil ze trzeba mowic facetom
        wprost, bo oni nie czytaja w myslach tak jak kobiety wink
        a co do kolezanki, hmmm moj maz tez jest zawsze naprawde bardzo mily, uprzejmy,
        w dodatku z poczuciem humoru, i to dziala jak magnes.
        odstaw kolezanke i tyle a z mezem porozmawiaj.
        pozdrawiam
      • m_o_k_o Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 19:15
        Koleżanki bym nie olewałasmile Tylko prosto z mostu do niej bym uderzyła.
        Powiedziała o swoich domysłach i złosci itp.
        A nawet gdyby koleznka stwierdziła ze jesteś zazdrosna strasznie to bym
        odpowiedziała ze ma racje, ale tylko dlatego jestes zazdrosna bo kochasz i
        jesteś kochana...........
        • fioolka Re: Moj mąz i koleżanka 26.04.05, 19:35
          Moko ja jestem innym typem osoby sama swiadomosc ze ona wie o mojej zazdrosci
          byłaby dla mnie nie do zniesienia a co dopiero poinformowanie jej o tym
          wprost.Ona zapewne miałaby satysfakcje i bardzo by ją podbudowało ze traktuje
          ją jak zagrozenie za cholere nie pozwole by dowartosciowała sie moim kosztem.
          Nie ,nie utne tej znajomosci ,wyjde z tej sytuacji z twarzą ,pokaze jej ze tym
          zachowaniem robi z siebie idiotke, nie ma ze mną szans bo moj facet za mną
          szaleje jestem go pewna a to są fakty nie mam sie o co bac z jego
          strony ,zamierzam ukazac jej sielanke w naszym zwiazku i dac jej tym po dupie
          rozegram to w ten sposob bez zadnej afery.
          • natiz Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 08:21
            Rozumiem Cie fioolka, ja też cholernie dumna jestem. Ale zacznij działać
            dziewczyno! Pokaż koleżance (chociażby w przejaskrawiony sposób), że jesteście
            na maksa zakochani w sobie. Jak będziecie we trójkę możesz trochę zagrać (te
            spojrzenia, dotyk, aluzja do spędzenia miłego wieczoru we dwoje, itp. -
            warunek, aby mąż podtrzymał Twoją "grę", a jeszcze lepiej jakby sam wyszedł z
            inicjatywą). Niech koleżanka poczuje, że Wasze małżeństwo to twierdza nie do
            zdobycia. Jest wiele sposobów i wcale nie musisz się zupełnie ujawniać, że
            jesteś zazdrosna. Potrzeba tylko kobiecego sprytu i troszkę "pomanewrować"
            mężem. Ważne, żeby Twoja znajoma zauważyła, że Twój małżonek świata poza Tobą
            nie widzi i jej "szanse" są zerowe, a jej zachowanie jest co najmniej
            niestosowne (śmieszne).
            • ledzeppelin3 Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 08:32
              Ja tam nie bardzo rozumiem, bo co mnie może obchodzić zawistna szara myszka?
              Jak się z facetem kocham i dogaduję, to reszta mi wisi.
              • kkatie Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 08:41
                to zalezy od charakteru. mnie tam takie kolezaneczki krew potrafia zepsuc, na
                szczescie sporo sie poodsuwalo od mego meza jak mnie poznal, widzialy ze jest
                naprawde zakochany smile))
                oj, napisalabym niejedna historyjke, gdyby to forum nie bylo otwarte wink
    • karola.v Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 09:26
      Są w życiu sytuacje kiedy dumę najlepiej schować głęboko do kieszeni.
      I taką własnie sytuacją jest ta opisywana przez autorkę wątku.
      W udanym zwiazku rozmawia sie o wszystkim,o radościach,kłopotach... i zazdrości
      też.Rozmowa jest najprostszą drogą do tego zeby w małzeństwie/zwiazku układało
      sie dobrze.
      Nigdy nie wiadomo do czego zdolna i jak daleko może posunąć sie twoja koleżanka
      fiolko.Twoje sielankowe stosunki z mężem,które zamierzasz rozgrywać,mogą być
      także powodem do jeszcze wiekszej próby odbicia ci męża(zazdrość ze jesteście
      tacy zakochani,duma-pokaze jej co potrafie.Ty będziesz odgrywać swoją
      role,koleżanka możliwe że swoją.
      Piszesz,ze mąż cie uwiebia,super!,ale zdaj sobie sprawę z tego,że bywaja kobity
      na tym świecie,które zrobia wszystko zeby dojsć i zdobyć upragniony cel.
      Niestety wiemy i widzimy co się dzieje wokól.Znam pary,które mimo wielkiej
      miłosci nie są juz razem,bo w ich związek wszedł ktoś trzeci.Ktoś kiedyś madrze
      powiedział,ze nic nidgy nie jest darowane na własnosć.W każdym badz razie
      ja,pomimo tego,ze kochamy się z mężem bardzo mam oczy i uszy otwarte non stop
      smile,i nie chodzi tu o zazdrość tylko zwykła czujność.
      Pogadaj z męzem o twoich obawach nie zazdrości.
      Napewno wszystko sie ułozy
      pozdrawiam
      • g0sik Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 09:32
        Dla mnie upokarzające by było odgrywanie takich scenek przed koleżanką -
        czułabym się jak idiotka. Wolałabym porozmawiać z mężem, przecież on może
        bardzo szybko ostudzić zapał koleżanki.
      • ulkapolla karola.v 27.04.05, 14:19
        Doskonale to ujelas. Zgadzam sie w 100%. Zwlasza, ze w tej sytuacji jedyna
        osoba, ktora zle sie z tym czuje jest wlasnie ta dumna zona, tylko ona sie
        meczy. Jestem przekonana, ze kolezance po odpowiednio przeprowadzonej rozmowie
        zrobilo by sie glupio a nie przyjemnie.
        • czajkax2 Re: karola.v 27.04.05, 14:21
          ja jak by zawiodły już inne metody to bym pogadała z koleżanką. W stylu,że ty z
          mężem śmiejecie się troszkę jak to ona się narzuca,że wychodzi na żalosną
          namolną babę itp. Gwarancja sukcesusmile
    • amb25 Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 11:46
      a ja wolałabym porozmawiać z koleżanką. Powiedzieć co i jak i jeśli nie
      zamierzałby tego zmienić to wtedy bym się z nią rozstała. Może ona o tym
      poprostu nie pomyślała.
      Mężowi (w każdym razie mojemu) na pewno nie powiedziałabym, że koleżanka go
      podrywa. Bo zaraz by poleciał ją podrywać. A tak z reguły nie zauważa takich
      rzeczy. Jak twierdzę, że jestem zazdrosna o kogoś to jemu to bardzo odpowiada i
      wtedy jest niesamowity. więc czasem się opłaca ...
      A takie szare myszki wbrew pozorom często podobają się mężczyzną, bo potrafią
      ich dowartościować.
      • zarka Re: A ja mam pytanie 27.04.05, 23:38
        Raczej sporadycznie odzywam się na tym forum, ale śledzę je od chyba 4 lat i
        jestem pewna że identyczny wątek już tu był. W związku z tym mam pytanie - po
        co go wyciągasz na światło dzienne, czyżby:
        - sytuacja się powtórzyła
        - ciągnie się nadal
        - na forum jest mało nowych wątków i trzeba wyciągać przedpotopowe?

        pozdrawiam
        zarka
        • fioolka Re: A ja mam pytanie 28.04.05, 08:15
          Moja droga otóż tak masz racje juz kiedys pisałam o problemie w związku z ową
          koleżanką na forum,jednak chyba zadna z was tak naprawde nie pamięta o co
          wówczas dokładnie chodziło , bynajmniej nie jest to dublowanie czy odgrzewanie
          starych wątków choc tak problem własciwie dotyczy tej samej postaci.Wyjasnie
          czy przypomne bo widze ze kilka osob kojarzy ten wątek ze kilka miesiecy temu
          miałam dylemat w zwiazku z niedogodnym dojazdem meza na uczelnie i podwozeniem
          go przez tą własnie kolezanke ktora notabene liczyła na to ze w ten sposob
          zblizy sie do mojego faceta,pisałam tu rowniez wtedy jaki to typ kobiety co nią
          kierowało aby wybrac sie na studia.Staneło wowczas na tym ze nic sie nie zmieni
          moj maz pomimo fatalnego dojazdu nie bedzie z nią jezdził , mineło kilka
          miesiecy a tu pewnego dnia on wpada mi z nią do domu po zajęciach, reszte znasz
          czytajac powyzszy wątek.
          • yenna_m Re: A ja mam pytanie 28.04.05, 10:12
            A to po co Ci taka kolezanka?
            Wiesz, dziwie sie Tobie bardzo.
            Jeśli masz do niej od dawna tak poważne zastrzeżenia, to czemu nie urwiesz tej
            znajomosci?
            Wiedsz, bez tlumaczenia, ale... jak dzwoni, to nie masz czasu, bo wlasnie
            robisz cos pilnego, jak przychodzi, to najmocniej przepraszasz, ale wlasnie
            wychodzisz zalatwic cos pilnego albo idziesz w gosci. Albo mowisz przez
            domofon, ze przepraszasz, nie mozesz jej teraz poswięcic czasu, bo wlasnie masz
            niezapowiedziana wizyte tesciowej.

            Jesli kobieta zasiala niepokoj i ty od dluzszego czasu nie mozesz sobie z nim
            poradzic - ucięcie kontaktow do zer byloby najlepszym problemem. W razie
            niedawania sobie rady z życzliwoscia kolezanki, gdy o odwozenie ze zjazdow na
            studiach idzie - rozwazylabym przeniesienie się na ten sam kierunek ale do
            innego osrodka akademickiego.

            Wiesz, nie chodzi tutaj o to, czy Twoj facet skorzysta z pokusy. Chodzi tutaj o
            Wasze wzajemne relacje i wyjscie z sytuacji, gdy jakas osoba was po prostu
            osacza.

            I jeszcze jedno - skoro do tej osoby masz tyle zastrzezen, to po co ciągniesz
            to kolezenstwo? Masochistka jestes czy co?
    • kosheen4 Re: Moj mąz i koleżanka 27.04.05, 23:40
      trochę mnie dziwi poczucie dumy o którym piszesz. ciężko ci przyznać się mężowi
      do zazdrości. znam takie przypadki, może nawet i rozumiem ich motywy - kobieta
      nie powinna być wrzaskliwą przekupą, ale dla mnie jest to fałszywe cokolwiek
      pojmowanie godności.
      porażający jest ten opis jeżdżenia po mężu. trochę znam to z autopsji, ale z
      drugiej strony. niemąż miał czasem takie dni, że sie nie odzywał, wiało chłodem
      na kilometr a ja nie wiedziałam o co chodzi. pewnego dnia pękła mi żyłka i
      zapowiedziałam, że jeśli nie będzie mówił co mu leży na wątrobie to ja sie
      pakuję i wracam do mamy wink
      nienawidzę takich sytuacji. zwłaszcza, jeśli nie wiem o co chodzi, nie czuję się
      winna - nie wiem zupełnie. i dostawałam wtedy formalnej histerii, z krzykiem
      żądając, żeby mi powiedział o co chodzi. potem na spokojnie, jak już się
      rozjaśniło, tłumaczyłam żeby mówił. ty też powiedz, bo jeśli mąż czuje to samo
      co ja, to... to jest straszne.

      a co do przyznawania się do zazdrości. niemęża nawiedziła ostatnio jego
      uczennica od angielskiego. w tak krótkiej mini, że ledwo jej zakrywało majtki.
      po jej wyjściu żartem powiedziałam, że następnym razem podejdę do niej z
      linijką, i sprawdzę długość do kolana. a potem bez żenady przyznałam się, że
      jestem zazdrosna. a co! niech wie. i zdziwił się smile chyba go to mile połechtało,
      bo to zawsze on wykazywał oznaki zazdrości smile))
      nie należę do typu kobiet które zazdrośnie strzegą swojego chłopa, ale w
      homeopatycznych dawkach nawet strychnina jest lekiem smile więc odrobina zazdrości
      uświadamia niemężowi, że dalej mi na nim zależy, chociaż to już sporo lat i mógł
      przecież spowszednieć wink
      • bei Re: Moj mąz i koleżanka 28.04.05, 08:26
        najzwyczajniej powiedz mu- co Cie rani w jego zachowaniu...i pomyś- jakbys sie
        czuła na jego miejscu.....
    • b_marta26 TO NIE JEST KOLEŻANKA 28.04.05, 08:27
      To nie jest kolezanka!!!!!!!!!!!!Uważaj na mną bo faceci maja to do siebie że
      jak ona nie da to on nie wyżmie. Ale ona jest bardzo chętna. Wiec zakończ
      znajomośc jak najszybciej. Najgorsze jest to że nie wiesz co jest na uczelni.
      Jakie są ich relacje. (gdy ciebie nie ma w ich towarzystwie) Skoro juz raz
      przyjechali razem to już jest wielkie czerwone światło dla ciebie. A uwaga też
      na męża skora biega i przeprasza to kto wie czy nie czuje sie
      winny!!!!!!!!!!!!!!!
    • petto to jakas prowokacja 28.04.05, 10:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=15653108&a=15657950
    • petto i to jeszcze........... 28.04.05, 10:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=15657626&a=15657626
      • ledzeppelin3 Re: i to jeszcze........... 28.04.05, 10:44
        Rzeczywiście. Szkoda sobie klawiaturę po próżnicy strzępić.
      • yenna_m Re: i to jeszcze........... 28.04.05, 10:49
        no ale to dwa rozne nicki
        fioolka i fiolkaa

        czegos nie rozumiem? wink
        • fioolka Re: i to jeszcze........... 28.04.05, 12:59
          Jestem oburzona i zażenowana!!!!!Jak ktos w tak beszczelny sposob moze podwazac
          moją wiarygodność na forum!!!!Loguje sie tylko i wyłącznie jako FIOOLKA to
          jakies nieporozumienie ludzie czytajcie dokładnie pisownie nickow macie
          problemy z oczami?Jesli interesuje panstwa moja osoba prosze przejrzec moje
          archiwalne wpisy TAK chorowałam na nowotwor by zaspokoic dociekliwosc był to
          Hodgkin NS I CS IIA , moje wpisy nigdy nie były prowokacjami , obecnie jestem
          w remisji koszmar mam za soba ciesze sie zyciem mam nadzieje ze jeszcze bardzo
          długo!Jest mi cholernie przykro bo ktos mylac niki zrobił na mnie najazd i
          wyciagnał post w ktorym pisałam jak bardzo jestem przerazona tym co sie dzieje
          to było po diagnoziesadPowtarzam jeszcze raz loguje sie tylko jako fioolka!
          Zegnam!
        • ledzeppelin3 Re: i to jeszcze........... 28.04.05, 16:41
          Faktycznie....Przepraszam, nie chciałam urazić autorki wątku.
    • fioolka Re: Kilka słow specjalnie do petto 28.04.05, 13:56
      Pozwole sobie publicznie skierowac kilka słow specjalnie do pani .Pomijając
      pomyłki w pisowni nicków ktorych pani chyba celowo nie zauwazyła (bo nie
      zakładam by była ślepa ) myląc w ten sposob osoby zastanawia mnie co panią
      kieruje i jakim prawem oczernia mnie pan publicznie szydząc z tego co pisze na
      temat choroby ktorą przeszłam podwazajac moje słowa traktujac jak dowcip?tak to
      internet mozna tu napisac wszystko ale aby podwazac wiarygodnosc traktowac jak
      załosnego prowokatora nalezy miec niezbite dowody a nie bazowac na podobnym
      nicku !Gratuluje zdrowia to cudownie ze temat chorob nowotworowych jest pani
      tak odległy ze wrecz nierealny a kazdy kto pisze na ten temat anonimowo ma
      według pani na celu tylko i wyłącznie wywołanie wzruszenia u społecznosci
      internetowej.Choruje co 3 osoba w populacji statystycznie wiec
      prawdsopodobienstwo ze spotka to kogos z pani bliskich lub panią samą jest
      bardzo wysokie ,proponuje wiec zastanowic sie nad swoja postawą i zachowaniem
      bo to ze jestesmy w internecie wcale pani nie tłumaczy.Do panskiej wiadomosci
      moj oficjalny i jedyny login na forum gazety wyborczej to Fioolka , pisane
      przez dwa oo i nie zycze sobie wiecej zadnych napasci na moją osobę ,prosze to
      uszanowac,Zegnam!
      • petto Re: Kilka słow specjalnie do petto 28.04.05, 15:55
        nawet nie wiem o czym jest napisane w poście, bo nie czyałam, tylko widze ze
        cos nie tak z Twoim nickiem.
        • umasumak Petto 28.04.05, 16:33
          petto napisała:

          > nawet nie wiem o czym jest napisane w poście, bo nie czyałam, tylko widze ze
          > cos nie tak z Twoim nickiem.

          Nawet nie zadałaś sobie trudu, żeby przeczytać o co chodzi, a oskarżasz
          dziewczynę o prowakacje?
          • ulkapolla Re: Petto 28.04.05, 17:04
            Petto,
            Musisz sie potwornie nudzic, skoro chce ci sie wyszukiwac posty roznych osob.
            Pamietam jak kiedys stworzylas "portret" 18lipiec, ktory zostal oczywiscie
            wykasowany. Strasznie niskie pobudki musza toba kierowac. Nawet jezeli post
            fioolki bylby prowokacja to nie rozumiem kogo i/lub co mialby sprowokowac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja