fioolka
25.04.05, 22:11
Celem wprowadzenia Was w tę historię nakresle zarys sytuacji i sylwetke osoby
o ktorą chodzi.Otoz moja dobra kolezanka jest typem kobiety ktora wszelkie
swoje plany, zainteresowania zmienia pod wpływem facetow w jej zyciu i tak
będąc przez chwile z Ukraincem postanowiła studiowac filologie , nastapiła
wybitna fascynacja kulturą obyczajami Ukrainy mega angaz w sytuacje
polityczną tego kraju, pomaranczowe tipsy itd itd gdy zas zauroczyła sie
facetem pracujacym zawodowo w wojsku prenumerowała pismo Komandos
interesowała bronią itd itd facetow było multum chyba nikt w swoim zyciu nie
miał tyle zainteresowan

Wiem ze od zawsze podoba sie jej moj maz , widze jak na niego patrzy , widze
ze przychodzac na ploty zwierza sie głownie jemu , uwielbia gdy jej słucha
jak z nia rozmawia, nie jest to typ tupeciary raczej szarej myszy ktora
zawsze uwazała mnie za cos lepszego ,wie jak silną jestem osobowoscią i nigdy
nie zdobyłaby sie na to by wprost go przy mnie uwodzic ale jakis czas temu
poinformowała nas ze podjeła studia na uczelni gdzie studiuje moj mąz ,studia
w tym samym kierunku.Wybuchłam smiechem wiedząc ze od zawsze podejmuje tego
typu zyciowe decyzje pod wpływem faceta po chwili dotarło do mnie ze tu
chodzi o mojego faceta!Ewidentnie chce podzielic jego zainteresowania i
zblizyc sie do niego.Oczywiscie w niedługim czasie zaproponowała ze bedzie go
podwozic , poprosila o pomoc , o materiały.Mimo ze moj maz miał niezbyt
wygodny dojazd na uczelnie (studiuje w innym miescie)podziekowalismy i nadal
dojezdzał na własna reke.Dodam ze moj maz jest mi całkowicie oddany kocha do
szalenswa jednak zainteresowanie kolezanki wyraznie go łechce i jest dla
niego bardzo miłe co doprowadza mnie do furii ale jako ze jestem osoba dumną
i za zadne skarby nie zrobie z siebie zazdrosnicy histeryczki do tej pory
dzielnie zaciskałam zeby.Az do wczoraj gdy czekajac w fikusnej bieliznie na
meza studenta wraz z nim w drzwiach zastałam ową kolezanke.Byli razem na
uczelni razem wrocili, razem, razem , razem... załozyłam na buzke maske z
usmiechem bo za cholere nie zrobie z siebie idiotki to by dopiero miała
satysfakcje ze jestem o nia zazdrosna!Wszystko super wypilismy po butelkowym
drinku pozegnalismy sie, zostalismy sami.I wtedy wstąpił we mnie diabeł
zaczełam wyzywac sie na mezu za ta sytuacje ,ignorujac go ,traktujac jak
powietrze totalnie zlewajac a on łaził za mna na kolanach ,płakał ,błagał
wychodził z siebie abym powiedziała co sie stało, niestety moja wielka duma
nie pozwoliła mi powiedziec mu prosto z mostu ze mam pretensje ze z nia
przyjechał ze nie chciałam zeby do tego doszło nawet jednorazowo. Nie
przeszłoby mi to przez gardło bo a noz ona dowiedziałaby sie ze jestem
zazdrosna a tego nie przezyje! I tak od wczoraj moj maz płacze i ma mnie dosc
bo zachowuje sie w stosunku do niego wrednie i chamsko, karząc go za
wczorajsze.Juz wiem ze zle to rozegrałam ale jak powinnam postapic zeby wyjsc
z tej sytuacji z twarzą, nie zniose mysli ze ona dowie sie ze jestem o nia
zazdrosna, nie chce zeby moj maz wiedzial ze jestem zazdrosna a jednoczesnie
zachowuje sie tak beznadziejnie ze niedługo to stanie sie ewidentne, pomocy...