natiz
26.04.05, 13:27
moje dzieci. Patrzę na malutkie noski i łapki wtulone w poduszki i zamiast
się cieszyć ogarnia mnie potworny, wręcz irracjonalny lęk - to
ODPOWIEDZIALNOŚĆ(rzadko się zdarza, ale zdarza).
Zastanawiam się czy dobrze je wychowuję, czy będą dobrymi ludźmi. Jak zniosę
ich cierpienia kiedy będą dorosłe, czy dożyję ich dorosłości. Czasem nachodzą
mnie myśli co by z nimi było jakbyśmy z mężem zginęli w wypadku, potwornie
boje się, że je ktoś skrzywdzi, przecież w koło tylu zwyrodnialców.Póki są
malutkie otaczam je kloszem, chronię jak lwica, dałabym się za nie pokroić,
ale jak długo? Przecież ruszą kiedyś w świat. Serce mi chyba pęknie...z lęku,
niepewności, ze strachu, z miłości poprostu. Jak trudno być matką, dobrą
matką...
A tak coś mnie dzisiaj naszło...