discombopulated
01.05.05, 21:17
mój mąż jakiś tydzień temu podjął decyzję o wyjeżdzie..beze mnie...bez
dzieci...malutkich. zostałam sama, ja wakacji nie mam, on odpoczywa...chyba
ode mnie...sama nie wiem, co mam o tym myśleć. nigdy wcześniej to się nie
zdarzyło, nie jeżdziliśmy osobno, zawsze razem. czy ja robię problem z
niczego? od dawna jakoś się nie układało, ale taki krok. dostałam tylko sms
czy już za nim tęsknię...problem w tym, że w ogóle, ale mam ogromny żal. ja
nie mogę ot tak sobie spakować torby i wziąć urlopu od rodziny. zalecił mi,
żebym "zajeła się dziećmi". nie ma czego naprawiać ani o co się już starać...