mąż zrobił sobie wakacje...

01.05.05, 21:17
mój mąż jakiś tydzień temu podjął decyzję o wyjeżdzie..beze mnie...bez
dzieci...malutkich. zostałam sama, ja wakacji nie mam, on odpoczywa...chyba
ode mnie...sama nie wiem, co mam o tym myśleć. nigdy wcześniej to się nie
zdarzyło, nie jeżdziliśmy osobno, zawsze razem. czy ja robię problem z
niczego? od dawna jakoś się nie układało, ale taki krok. dostałam tylko sms
czy już za nim tęsknię...problem w tym, że w ogóle, ale mam ogromny żal. ja
nie mogę ot tak sobie spakować torby i wziąć urlopu od rodziny. zalecił mi,
żebym "zajeła się dziećmi". nie ma czego naprawiać ani o co się już starać...
    • lidkakn Re: mąż zrobił sobie wakacje... 01.05.05, 22:16
      A może mąż chce Cię do czegoś sprowokować, np. Zebyś zaczęła za nim tęsknić...
      • discombopulated Re: mąż zrobił sobie wakacje... 01.05.05, 22:18
        problem w tym, że właśnie jego wyjazd "dobił gwóźdź do trumny". ja za nim nie
        tęsknię, tylko mam do niego ogromny żal...
        • lidkakn Re: mąż zrobił sobie wakacje... 01.05.05, 22:32
          Nie dziwię Ci się, sama byłabym wściekła. Pojechał, zostawił Cię z dziećmi, jak
          mógł! ALe niestety zdarzyło się to i musisz to jakoś przełknąć. Obrażoną minę
          możesz po jego przyjeździe pokazywać przez jakiś czas, ale na co się to zda?
          Musicie poważnie porozmawiać. Nie piszesz, dalczego tak postąpił?
    • czajkax2 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 01.05.05, 22:54
      No ja bym się wściekła strasznie.Wakacje bez rodziny?A umęczona obowiązkami
      MATKA(CZYLI TY) TO CO,PIES??? Makabra. Najgorsze ze twój zal nic tu nieda(ale
      rozumiem ze go masz.Tez bym miala). Musicie porozmawiac i wileeeeeeele sobie
      powyjaśniac. Oczywiście jezeli chcecie ratowac ten związek. Pozdrawiam i zycze
      powodzenia.
      • tynka11 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 01.05.05, 23:27
        a ja bym chyba po jego powrocie tez sobie wakacje zrobiła i zostawiła go z
        dziećmi i gospodarstwem na głowie!!!! nie wiem jakie duze dzieci macie bo jeśli
        przy cycu któreś wisi to raczej sie nie uda! sad jak nic na 2 , 3 dni bym sobie
        gdzies śmignęła! niech sie pomeczy troche!!!!po dopoczynku przecież bedzie miał
        wiecej siły no nie??!!!
        • maadzik3 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 01:22
          Swietny pomysl! Przywitalabym usmiechem, haslem "wiesz Kochanie, nie mialam
          czasu tesknic, ale z jednym mnie zainspirowales, wyjezdzam od... do... (tu
          podac dni) sama (ew. z przyjaciolka, jak wolisz), zrobie Ci liste czynnosci
          przy dzieciach. Powazne tematy - po Twoim powrocie.
          magda
          • lidkakn Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 08:04
            Może to i dobry pomysł- zafundować mężowi atrakcje, które on wcześniej zgotował
            rodzinie. Gorzej z dziećmi. Ja bym się rczej bała mu je zostwić. A znowu
            wyjechać z dziećmi to tak, jakby zrobić mu kolejne wakacje. I tak źle i tak
            niedobrze. Jedno jest pewne. On musi się poczuć choć trochę zazdrosny skunks
            jeden.
            • kalina_p Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 09:08
              hehehe..."skunks jeden", cudne!
              a co do męża - pogadać na pewno a może i zimny prysznic w postaci zostawienia
              go z dziećmi nie jest złym pomysłem?
              powodzenia i pozdrawiam
      • zona_wojtka Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 11:49
        czajkax2 napisała:

        > A umęczona obowiązkami
        > MATKA(CZYLI TY) TO CO,PIES???

        Psa też się ze sobą na wakacje zabiera...
        • czajkax2 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 14:39
          zona_wojtka napisała:

          > Psa też się ze sobą na wakacje zabiera...

          To był tylko zwrot takismile) Pies oczywiście jeździ z nami.
    • iwles Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 09:24
      A gdybyś wysłała mu takiego sms-a, jakiego on oczekuje od Ciebie?
      że tęsknisz za nim i żeby przyjechał po Was i zabrał Was razem - całą rodzinę
      na te wakacje ?

      I dopiero potem, kiedy będziecie razem powiedzieć mu, jak wielką przykrość Ci
      zrobił i jaki masz do niego żal...

      Wydaje mi się, że mąż chciał ci coś zasygnalizować, być może, jak wiele mam -
      odstawiłaś męża na "boczne tory" i on nie czuje się z tym dobrze...

      Spróbuj mu wysłać takiego sms-a, nawet gdy tak nie czujesz...
      • koka22 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 09:33
        Hmmm...A dlaczego?
        Dlaczego Discombopulated ma napisac mężowi miłego sms-ka,udawać, bawić się w
        jakieś gry?
        Z doświadczenia wiem, że takie coś przynosi odwrotny skutek:tłumienie w sobie
        żalu pozornie nie zaognia sytuacji, potem te żale wybuchaja ze zdwojoną
        siłą,pod byle pretekstem...
        Może lepiej poczekać aż wróci i porozmawiać?
        • tynka11 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 09:41
          lidkakn napisała ze bała by sie zostawic dzieci!!! nie kumam?? z ojcem dzieci
          bałabys sie je zostawic??????a dlaczego??????
          wiem ze matce ciezko było by pojechac na dni kilka bez dzeciaczków z którymi
          jest non stop i teskni sie wtedy strasznie! ale 2 dni mozna zacisnąć zeby!!
          potem porozmawiac i wyjaśnic wszytsko! jak pan posiedzi w domowym kieracie to
          moze szybciej zrozumie argumenty pani!!!!
          • zzz12 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 15:32
            fajnie, mozna odplacic ta sama moneta, tylko wtedy dzieci ponioslyby kare za
            grzechy taty. Nie mam pomyslu, jak problem rozwiazac, ale kosztem
            uprzedmiotowienia dzieci- nie sadze, zeby to bylo dobre wyjscie.
      • zona_wojtka Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 11:55
        iwles napisała:


        > Wydaje mi się, że mąż chciał ci coś zasygnalizować, być może, jak wiele mam -
        > odstawiłaś męża na "boczne tory" i on nie czuje się z tym dobrze...

        Ale morde to on chyba ma i pierwszy sygnał powinien chyba być czysto akustyczny
        a nie od razu przeszedł do czynów. I to do jakich.
        • iwles Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 13:20
          zona_wojtka napisała:
          > Ale morde to on chyba ma i pierwszy sygnał powinien chyba być czysto
          akustyczny
          >
          > a nie od razu przeszedł do czynów. I to do jakich.

          A może mówił? Tylko autorka wątku o tym nam nie napisała?

          Przeciez ja nie napisałam, że pochwalam zachowanie męża - tez bym się nieźle
          wkurzyła, gdyby mój tak zrobił.
          Ale co szkodzi dziewczynie odpowiedzieć na jego sms-a ? Że tak, owszem, tęskni,
          a za to co zrobił to i tak "burza" go nie ominie.
      • lidkakn Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 21:27
        A ja myślę, że skoro domnimany mąż zdecydował się na czasowe opuszczenie
        rodziny i samotny wypad, to przekroczył pewną barierę i sms mu nie pomoże.
    • anek.anek Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 13:22
      Ja bym się nie wściekała - zresztą często niemąż robi sobie wakacje beze mnie.
      Nie ma dla mnie w tym nic dziwnego. Większość ludzi potrzebuje oderwania się od
      przyziemności i codzienności - a na codzień ma Was.
      Nich odpocznie, a jak wróci, to wyjedź Ty. Też sama, i też odpocznij.
    • art_of_classics Pieprzony egoista. 02.05.05, 14:29

      Powinien zastać puste mieszkanie. Wyjedź gdzieś z dziecmi, jak będzie wracał i
      nie mów mu gdzie. Dupek.
      • lidkakn Re: Pieprzony egoista. 02.05.05, 21:31
        Popieram, kobiety są zbyt tolerancyjne i tylko by głaskały. To nie jest jedyne
        lekarstwo!
    • nanuk24 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 14:50
      Hmmm... Skoro sama mowisz, ze miedzy Wami od dawna sie nie ukladalo... To mezowi
      sie nie dziwie i bynajmniej nie uwazam, ze postapil jak swinia. Jesli w
      malzenstwie sa zgrzyty, to pragnie sie odseparowac od siebie jak najdalej,
      chociaz na jakis czas. W tej sytuacji mezowi sie nie dziwie. Sama kiedys tak
      zrobilam i wrocilam z podjetymi decyzjami. Ale wtedy dziecka nie mialam.

      to moze byc dla Was przelomowy okres. Moze akurat zastanawia sie nad Waszymi
      relacjami? Moze podejmuje decyzje, byc z Toba, czy jednak odejsc...
      Przeczekaj. Zobacz, czy cos sie zmienilo po jego powrocie. jesli nie. radze
      spakowac walizki i tez wyjechac na urlop. Moze to go otrzezwi....
      • czajkax2 Tak mi teraz wpadlo do głowy 02.05.05, 14:54
        ze moze on czeka na jakiś znak od ciebie,że tobie zalecy i ze chcesz jeszcze z
        nim byc. Skoro ostatnio źle wam się układało to moze faktycznie, jak pisze
        nanuk, potrzebuje on spokoju zeby wszystko przemyślec.Moze ma nadzieje ze
        zastęsknisz(stąd ten sms) i okazesz mu ze kochasz. Nie wiem,ale ja bym odpisala
        mimo nerwów. A raczej bym zadzwonila do niego,ze owszem tęsknie ale jestem tez
        zła. I pogadała sobie. moze latwiej będzie wam porozmwaic na odleglosc.
        Pierwsze lody zostalyby przełamane i w domu byłoby łatwiej układac wasze
        stosunki.
    • casual Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 16:00
      Hmmm, byloby mi bardzo przykro, ale wiem, ze gdyby tak sie stalo, to bylby ku
      temu jakis powod - najprawdopodobniej poczucie zepchniecia na boczny tor, bycia
      niepotrzebnym. Mozesz wywinac mu ten sam numer na zlosc, ale nie sadze, zebys
      poczula sie po tym lepiej - w ten sposob nic nie zalatwisz. Mozecie ze soba
      grac, robic sobie na zlosc, ale jezeli chcecie byc nadal razem i chcecie cos
      zmienic musicie nad tym popracowac. Daj mu czas, niech sobie wszystko
      przemysli, pouklada, Ty tez przygotuj sie na jego powrot i nie zmarnujcie tego!
      No chyba, ze juz wam nie zalezy?
    • mamamonika Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 16:18
      Współczuję Ci bardzo sad Dobrą stronę widzę jedną - też masz czas na spokojnie
      pomyśleć o Wszym związku. Z tego co wyczytałam, to nie jest jakiś
      nieodpowiedzialny wyskok, tylko raczej uzupełnienie całokształtu. Ja bym się
      zastanawiała jak wszystko dalej zorganizować, niekoniecznie w jego
      towarzystwie sad
    • kawka74 Re: mąż zrobił sobie wakacje... 02.05.05, 16:35
      > mój mąż jakiś tydzień temu podjął decyzję o wyjeżdzie..beze mnie...bez
      > dzieci...malutkich.
      Nie skonsultował tej decyzji z Tobą? Tak o, z marszu, wziął walizki i pa pa?
      zostałam sama, ja wakacji nie mam,
      Dlaczego nie masz? Matkom wakacje się nie należą z urzędu?
      on odpoczywa...chyba
      > ode mnie...
      Dlaczego tak uważasz?
      sama nie wiem, co mam o tym myśleć. nigdy wcześniej to się nie
      > zdarzyło, nie jeżdziliśmy osobno, zawsze razem.
      Z drugiej strony, abstrahując od okoliczności towarzyszących, ciągłe wyjazdy
      razem doprowadziłyby mnie (i pewnie kilka innych osób) do apopleksji
      czy ja robię problem z
      > niczego?
      Nie przypuszczam.
      od dawna jakoś się nie układało, ale taki krok. dostałam tylko sms
      > czy już za nim tęsknię...problem w tym, że w ogóle, ale mam ogromny żal.
      No, nie dziwię się wcale.
      ja
      > nie mogę ot tak sobie spakować torby i wziąć urlopu od rodziny.
      A mąż może? Dlaczego za pierwszą czy wręcz jedyną odpowiedzialną za dzieci i
      dom uważa się matkę i żonę?
      zalecił mi,
      > żebym "zajeła się dziećmi".
      A Ty co mu zaleciłaś? Bo ja zaleciłabym mu dobrze się zastanowić, zanim coś
      zrobi.
      nie ma czego naprawiać ani o co się już starać...
      TO oznacza, że jest większy problem...
    • twinmama76 wrrrrr 02.05.05, 16:54
      Jakby mój małżonek wyjechał sam i przysłam mi smsa "czy już za mną tęsknisz?"
      to chyba by mnie szlag trafił!!!
      Bardzo jest ęnteligentny taki facet, który myśli, że kobieta opiekująca sie
      sama dwójką małych dzieci ma siłę i ochotę za kimś jeszcze tęsknić.
      Ja bym chyba zrobiła to, co radziła juz jedna dziewczyna - wyjechała z dziećmi
      w siną dal (na jakis czas oczywiście). Ciekawe, kto by zaczął tęsknic wcześniej?
      Aha, w sumie nie mam nic przeciwko wyjazdom osobno. Ale taki wyjazd uzgadnia
      się WSPÓLNIE i obie strony musza się na niego zgodzić.
      • discombopulated on tego nie rozumie... 02.05.05, 21:45
        dziewczyny, cały problem w tym, że on tego nie rozumie. on nie rozumie, że
        decyzje w małżeństwie podejmuje się wspólnie, on nie rozmuie, że jedziemy na
        tym samym wózku, RAZEM! jego hasło "zajmij się dziećmi", słyszałam już tysiąc
        razy, bo pomimo tego, że jeszcze niedawno biegałam sama do pracy, to teraz on
        uważa, że jestem TYLKO od zajmowania się domem i nieważne, że cholera długie
        lata pracowałam na swoją pozycję zawodową. dla niego teraz jestem tylko MATKĄ
        jego dzieci. to nie jest złe, ale TYLKO...nie przyjaciółką, żoną ,kochanką,
        TYLKO MATKĄ...więc on wyjeżdża, a ja siedzę w domu. nie mogę wyjechać, syn
        jest za malutki...ledwo radzę sobie z jego kąpielą...sama. piszecie, że
        dupek...ja mam w głowie gorsze określenia, ale wstyd pisać, bo on jest ciągle
        moim mężem. nie widzę przyszłości przy jego boku...a jego wyjazd jeszcze mnie w
        tym utwierdził.
        • wieczna-gosia a ja mysle 03.05.05, 00:34
          ze twoja reakcja jest w duzej mierze wypadkowa uczuc jakie do niego zywisz, a
          raczej tego ze juz nie zywisz. I jego wyjazd oczywiscie tylko potwierdza ze
          skunks, swinia i w ogole.

          Moj maz tez mi komunikuje ze wyjezdza. Co- o pozwolenie sie ma mnie pytac? Ja
          oczywiscie mam niemowlaka na piersi, jestem ograniczona, ale w pierwszym planie
          wybieralam sie na ten weekend w gory. I tez mu zakomunikowalam ze sie wybieram,
          ba, nawet powiedzialam ze musi w zwiazku z tym mniej wydawac, bo bede wyjezdzala
          przed 1 i musze miec forse. Wyjazd nie doszedl do skutku z powodow takich ze sie
          towarzystwo nie zgralo.

          Do czego zmierzam- dla mnie wakacje meza nie sa a priori rzecza naganna. To ze
          komunikuje tez nie jest. Fakt ze wasze relacje wygladaja tak a nie inaczej, ze
          czujesz sie pomiatana i lekcewazona powoduja ze tak to odbierasz. I ja od tego
          bym zaczela w zyciu po wyjezdzie. Czyli od po pierwsze odpowiedzi sobie na
          pytanie czy chce z tym typem byc a po drugie na jakich warunkach. A nie od
          zmywania mu glowy ze pojechal. Co on dziecko jest?

          A ty?- Piszesz ze ledwie sobie radzisz z kapiela dziecka- dlaczego?? Wzgledy
          zdrowotne czy brak praktyki? Moze przez te pare dni zamiast sie katowac-
          pomyjesz je na sucho? A moze urzadzisz sobie wspolna kapiel z dziecmi? Mi tez
          przy wanience kregoslup wysiadal.... OK, mowisz ze nie wyjedziesz- moze wiec w
          ramach swojego czasu wolnego zrzucisz na niego opieke nad dzecmi na weekendy, a
          sama zrelaksujesz sie nawet z ksiazka w wannie? Czy z kolezanka na plotach?

          Oczywiscie moge sie mylic, pora po polnocy sprzyja zabawie w psychologa jesli
          tak to sorry. Napisalam posta bo wszystkie jak jeden maz i jedna zona potepily
          faceta co wyjezdza (no andaba nie...) a ja tymczasem nie widze zasadniczo
          problemu. Chce wyjechac- niech wyjezdza. Wazne by mi o tym powiedzial
          odpowiednio wczesniej- bo byc moze mam jakies plany, i by pozniej wykazal
          wieksza inicjatywe w opiece nad dziecmi. Byl taki czas ze ja wyjezdzalam co
          tydzien bo nurkowalam. Moj maz podchodzil do tego spokojnie, ustawial weekendy
          pod moje plany, finansowal, jak bylo z czego, jak nie bylo to nie finansowal. Do
          glowy by mi nie przyszlo jakos glebiej z nim to uzgadniac- jade i juz. Jak sa
          inne plany to sa i nie jade. Ale jak nie ma to po kiego w domu siedziec?
          • pesteczka5 Re: a ja mysle 03.05.05, 02:27
            Gosia, do głowy by Ci nie przyszło uzgadniać, bo Wasz układ jest zdrowy,
            symetryczny i zakłada wzajemnosć i zgodę.

            A obawiam się, że w małżeństwie autorki wątku tak to nie wygląda i taki wyjazd
            to jest manifestacja tego, że każdy sobie rzepkę skrobie plus ona ma jeszcze
            dwie małe rzepki i niezupełnie może się zająć tylko skrobaniem swojejsad
            Może dobrze by było, gdyby zamiast skupiać się na odczuwaniu złości i
            obmyślaniu zemsty (ew. po terapeutycznym daniu upustu w tej kwestii) skupiła
            się na rozeznaniu swoich uczuć. Tęskni, nie tęskni? Nie tęskni, bo zła? bo nie
            kocha? bo zakręcona w opiece nad dziećmi?

            Jak będziesz wiedziała, co czujesz (to do Autorki), łatwiej Ci będzie rozmówić
            się z mężem po powrocie. Jeśli jesteś współwinna Waszemu kryzysowi, odsuwasz
            męża na boczny tor, przyjmij jego argumenty i wysuń swoje, czego brakuje Tobie.
            Jeśli on jest kompeltnie nieodpowiedzialny, niepodatny na współpracę - zareaguj
            zdecydowanie i nie popuszczaj.

            Wydaje mi się, że w nierozwiązanej sytuacji przedwyjazdowej, bazowej nazwijmy
            to, podejście Gosi i usprawiedliwienie wyjazdu faceta - nie pyta, bo co on,
            dziecko? - wygladałoby jak hodowanie sobie Piotrusia Pana.

            U nas też tak jest, że każde z nas po prostu mówi, że robi to i to (najczęściej
            jednak są to np. służbowe delegacjesad - ale taki układ umożliwia zdrowy związek.

            Gdybym, zakładam hipotetycznie, miała chęć "zajrzeć w siebie" na temat swojego
            życia czy związku, to bym to szczerze małżonkowi naświetliła, a nie mówiła,
            wypocząć jadę i w d... Cię mam. I byłabym wyczulona na to, jakie emocje
            odkrywam w sobie, czy tęsknię, czy i czego mi brak. I już widzę, co by sms-ował
            mążsmile

            Może mężowi autorki potrzeba takiego uczuciowego dialogu, skoro pyta, czy
            tęskni, a ona jest na to zamknięta? Nie wiem.

            Jest teraz smutno i źle, ale warto choć dociec przyczyn. W związku, w którym w
            dodatku są dzieci, nikt nie ma prawa tak po prostu wymiksować się z życia i
            jechać na samotny wypoczynek, nie biorąc drugiej połówki pod uwagę. Jakkolwiek
            niepoprawnie to brzmi.

            Pzdr
    • ania.freszel Re: mąż zrobił sobie wakacje... 05.05.05, 14:14
      Troche to nie za bardzo z jego strony. Jednak ja sama nie mialabym nic przeciw
      temu zeby chlop sam wyjechal. Nam tez sie nalezy jak psu buda odpoczynek od
      meskich fochow, zbierania brunych ciuchow po chalupie i seksu na zawolanie.
      Natomiast to ze podjal taka decyzje kompletnie nie liczac sie z Twoim zdaniem
      to juz bezczelnosc najwyzszych lotow. Rozumiem ze uklad jest taki ze to ON
      pracuje a Ty ( tak zwane) "siedzisz w domu i nic nie robisz"....
      W takim ukladzie po jego powrocie lub za pare tyg jak bedzie cieplej,
      spakowalabym dzieciaki i sama siebie i na 2 tyg w gory lub nad morze.
      Oczywiscie bez niego. Ja tak zrobilam jakies 2-3 lata temu jak mi Kris za
      bardzo za skore zalazl. I nie mow mi ze sobie z dziecmi nie radzisz.
      poradzisz sobie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja