maz i Internet - co wy na to

03.05.05, 16:42
wiem, ze taki problem istnieje, ale (jak zwykle) nie sadzilam, ze mnie to
dotknie osobiscie.
otoz - okazalo sie, ze moj maz jest zalogowany na portalu randkowym
co wiecej - nosi w teczce prezerwatywy - 3 - wiec chybe JESZCZE nie uzyl (tej
paczki...).
oraz ma spis tel do kobitek oferujacych swe wdzieki - dostaje sie iles
numerow jak sie wysle sms pod dany numer.

tlumaczenie bylo nastepujace-
1. swinia jestem, ze mu do rzeczy zajrzalam
2. od kiedy jestesmy razem z nikim nie byl i nie jest
3. portal randkowy sprawdzil Z CIEKAWOSCI jak to dziala, bo kolega cos o tym
wspominal.
4. prezerwatywy ma od dawna (moim zdaniem od wyjazdu na delegacje z pewna
kolezanka) bo to jego prywatny protest i lek na frustracje bo nam sie nie
uklada w seksie (fakt, ze sie nie uklada i to z mojej winy)

I co wy o tym myslicie?
    • marcelino1 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:12
      Moim zdaniem, to on sobie szykował "stanowisko" na skok w bok a Ty go
      nakryłaś. Piszesz, że się Wam nie układa w seksie z Twojej winy. Co to znaczy?
      Dlaczego tak się dzieje? Napisz coś więcej to może zaradzimy.
      Nie zmienia to faktu, że facet zachował się beznadziejnie i sam fakt
      zalogowania się i te numery telefonów komórkowych jest dla mnie perfidnie
      przemyślanym planem zdrady. Obym się myliła.
      Napisz Kochana więcej szczegółow. Może inne dziewczyny coś lepiej doradzą.
      • lisa15 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:26
        moim zdaniem tez sie szykowal do zdrady, ktora to nie nastapila - jak to
        wyjasnil bo mnie caly czas kocha.
        jego tlumaczenie jest takie, ze sprawdzal jak to dziala.
        czy to mozliwe? on rzeczywiscie taki troche z tych sprawdzajacych.
        co do seksu - po prostu nie mam ochoty. wielokrotnie go odtracalam i jak mowi
        czuje sie nieszczesliwy, zaniedbany, bo zero zainteresowania z mojej strony etc.
        czy to usprawiedliwia zdrade?
        • marcelino1 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:38
          Moim też - ewidentnie szykował się do zdrady, niestetysad
          Ale go rozumiem, bo ile można czekać i czuć się wiecznie odtrąconym i
          zaniedbywanym. W pewnym sensie sama go do tego skłoniłas swoim zachowaniem.
          Jedyna rada - przełamać się w sprawach seksu. Od tego przecież jest małżeństwo.
          Jak się ta sfera życia ułoży to, moim skromnym zdaniem, wszystko między Wami
          wróci do normy.
          • lisa15 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:45
            Ok zaniedbywalam - ale jak jest kryzys w zwiazku to trzeba o tym najpierw
            rozmawiac a potem sobie radzic samemu.
            tak mysle.
            ale czy to znaczy, ze mozna go usprawiedliwic?
            szczerze mowia chcialabym to do was uslyszec. chcialabym wymyslec jakies
            wytlumaczenie dla niego. i dla samej siebie, bo mimo wszystko bardzo mi na nim
            zalezy.
            • marcelino1 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:56
              lisa15 napisała:

              > Ok zaniedbywalam - ale jak jest kryzys w zwiazku to trzeba o tym najpierw
              > rozmawiac a potem sobie radzic samemu.
              > tak mysle.
              > ale czy to znaczy, ze mozna go usprawiedliwic?
              > szczerze mowia chcialabym to do was uslyszec. chcialabym wymyslec jakies
              > wytlumaczenie dla niego. i dla samej siebie, bo mimo wszystko bardzo mi na
              nim
              > zalezy.

              Moim zdaniem to nie można Was usprawiedliwić ale można zrozumieć dlaczego mąż
              tak postąpił.
    • zona_wojtka Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 17:19
      Ja bym się zaczęła martwić...
    • lenka80 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 21:36
      A moim zdaniem nie ma usprawiedliwienia.
      facet glupoty opowiada jako tlumaczenie

      pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 21:53
      IMO dłuższe odmawianie seksu bez racjnalnych powodów w pełni usprawiedliwia
      skok w bok. Tyle, że zdradą trudno to nazwac, raczej zaspokojeniem potrzeby
      fizjologicznej.
      Piszesz o rozmawianiu: facet Ci mówi, że czuje się nieszczęśliwy, odrzucony
      itd. Ty nie masz ochoty. To miej, do lekarza idź, zrób coś ze SOBĄ.
      Chyba, że brak ochoty jest efektem czegoś strasznego co Twój mąż zrobił.
      • kalina_p Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 21:58
        ja żadnego zobowiazania do seksu iles tam razy w miesiacu w momencie ślubu nie
        podpisywałam...
        No przepraszam. Przez rok nie mialam ochoty a mąż żyje i ma sie dobrze i ani mu
        sie śni skakac w bok!
        Wytłumaczenia męża bzdurne ale problem jest, wiec trzeba go rozwiazac...
        • lisa15 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:03
          tylko jak rozwiazac?
          on sie zamyka na wszystkie rozmowy, a moje pretensje nazywa zajmowaniem sie
          glupotami.
          czujecie?
          poza tym ja zadnych objawow kryzysu w zwiazku nie widzialam - wrecz przeciwnie
          bylo tak jak dotychczas czyli OK.
          to ,ze sie czuje nieszczesliwy i odtracony tez mi wykrzyczal podczas awantury -
          nic wczesniej ani nie mowil ani nie pokazywal.
          i co o tym myslec?
          • marcelino1 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:05
            lisa15 napisała:

            nic wczesniej ani nie mowil ani nie pokazywal.
            > i co o tym myslec?

            Że w końcu nie wytrzymał i Ci powiedział, bo sama sie nie domysliłaś smile



          • kalina_p Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:08
            faceci sa inni niz kobiety - baba gada o wszystkim, co czuje i dlaczego czuje
            to, co czuje a facet dusi w sobie az wykrzyczy przewaznie.
            Teraz usiadz z nim i spokojnie pogadajcie o tym seksie - bo to chyba glony
            problem. Chyba ze wyjdzie na wierzch cos innego przy okazji rozmowy.
            Nie wierze w to, ze facet nie chce gadac, jak usiadziesz naprzeciw i
            powiesz "nie mam ochoty kochac sie z Toba, bo..." a potem zaproponujesz,
            zebyscie wspolnie ustalili, co z tym fantem zrobic.
            A masz jakis wazny powod, zeby sie z nim nie kochac? Czy to po urodzeniu
            dziecka?
            Czy sie poklociliscie kiedys i od tamtej pory?

            Musicie sami to rozwiazac...
          • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:09
            Nie sypiasz z facetem, olewasz jego - w końcu normalną i zdrową - chęć
            współżycia i zdziwiona?
            Człowiek ma swoją dumę, godność, nie chce żebrać czy dopraszać się po
            kolejnym "nie".
            Rany, nie sypiasz z chłopem i twierdzisz, że kryzysu nie dostrzegłaś!
            Co masz mysleć? Ty nie myśl tylko się ciesz, że jeszcze nie ma romansu.
        • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:06
          Kobieta pisze, że wielokrotnie męża odtrącała. Powód "nie mam ochoty" przez
          długie miesiące to żaden powód. Problemy ze zdrowiem, wahnięcia hormonalne,
          depresja to wszystko można leczyć. Można wymagać abstynencji pod warunkiem, że
          druga osoba wie, że ta abstynencja kiedyś się skończy tj. w przewidywalnym
          terminie.
          • kalina_p Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:09
            Ja nie przewidywalam, kiedy mi ochota na seks po porodie wroci. nawet
            spodziewalam sie, ze nigdy nie wroci, hehehe...

            Ale zgadzam sie, ze jest to problem i nie mozna przczekac czy przmilczec bo
            efekty sa wlasnie w pierwszym poscie tego watku opisane.
    • mijaczek Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:34
      lisa15 napisała:

      > I co wy o tym myslicie?

      myslimy, ze macie problem i trza sie za niego ostro wziasc. im szybciej tym
      lepiej.
      • lisa15 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:54
        czyli waszym zdaniem on jak najbardziej mial prawo tak sie zachowac?
        • mijaczek Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 22:57
          moim zdaniem nie mial. ale w zwiazkach nie mozna oceniac tylko efektow...
          trzeba wiedziec co sie dzialo... a najlepiej wiedza oni i powinni cos z tym
          zrobic.
        • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:01
          Moim zdaniem i tak jest bardzo w porządku.
          • lisa15 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:03
            jak to?.......
            • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:07
              Normalnie. Byłam kiedyś po tej stronie co Twój mąż: spławiana, "nie, bo
              nie", "nie dziś", "gdybyś coś tam zrobiła...". Trochę wytrzymałam prosząc,
              wdzięcząc się, płacząc po cichu a potem ex dostał imponujących rogów i związek
              się skończył.
              • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:12
                No tak po co rozwiązac problem,lepiej rozpie[rzyc wszystko i iść do wyra z innym.
                Super podejście do sprawy.
                • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:19
                  Moja droga, rozmowy były. Propozycje terapii dla par również. Jak się nie
                  urodziłam zakonnicą i nie ukrywałam, że dopasowanie temperamentów jest ważne a
                  seks jest jednym z filarów udanego związku. Dla mnie. Dla innych może nie.
                  Po co miałam się szarpać, dostawać pełnoobjawowej nerwicy i chodzić po ścianach?
                  Nie dawał tego co obiecywał to w końcu poszukałam gdzie indziej.

                  Dla mnie pół roku bez seksu to wieczność, jak facetowi nie pasuje nie musi ze
                  mną być, prawda?
                  • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:20
                    Jak najbardziej masz rację.
                    A wcześnie j nie znałas jego temperamentu,a on twojego.
                    • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:29
                      Znałam. I nacięłam się, bo nie przewidywałam, że facet dawkując i ograniczając
                      współżycie będzie mnie w ten sposób "ustawiał". Nagroda, kara czyli abstynencja.
                      Trochę czasu mi zajęło zanim zrozumiałam co jest grane.

                      Tak na marginesie - na boku mnie zdradzał o czym dowiedziałam się kiedy
                      znalazłam niezbite dowody.wink
                      I wiesz co? Jak czytam o tych żonach/mężach co ochoty nie mają przez dłuugi
                      czas bez dania racji (choroba, żałoba, potworny stres w pracy, depresja) to w
                      pełni usprawiedliwiam ulżenie sobie z kimś chętnym.
              • mijaczek Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:39
                ktos powiedzial,zebrak ochoty na seks jest usprawiedliwieniem zdrady. otoz nie.
                Jest jej wytlumaczeniem, ale nie usprawiedliwieniem. zasadnicza roznica.
                uwazam, ze waszym problemem jest komunikacja, ale kurde, zeby sie od poczatku
                dogadac musielbyscie przegadac ze trzy dobry omawiajac na spokojnie cale wasze
                zycie...
            • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:10
              a moim zdanie ile bys z nim nie sypiała to nie miał prawa tego zrobić.Uważam,że
              bycie ze soba nie mierzy się w ilości odbywnych stosunków.
              Jeżeli mąż czekał az sie domyślisz i sie nie doczekał jego zasranym obowiązkiem
              było posadzic dupe przed toba i porozmawiac o tym problemie a nie szykowac nalot
              na inna laskę.Przysięga małżeńska obowiązuje cokolwiek nie działo by sie w związku.
              Ja z miom mężem tez nie mamy kolorowo,ale nie zdradzamy sie ani nie robimy sobie
              podobnych akcji.
              A napewno nie rozwiązuje sie problemów przez seks,bo tu problem tkwi głębiej niz
              nie sypianie ze sobą.
              • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:15
                Ciekawe, autorka twierdzi, że kryzysu nie było... i tylko z seksem się nie
                układa, bo ona nie ma ochoty. Dlaczego nie ma ochoty - nie pisze.

                Owszem, jakość współżycia jest ważna, przynajmniej dla kogoś kto ma jakieś
                libido i jeśli strona przed ślubem była chętna a po ślubie zakonnica albo mnich
                to popełniła chamskie oszustwo.
                • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:21
                  Właśnie co jest przyczyna twojej niechęci do seksu?
                  • triss_merigold6 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:30
                    Mojej?! Chyba autorki wątku....
                    Ja potrzebuję regularnie.
                    • mijaczek Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:46
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ja potrzebuję regularnie.

                      raz na rok to tez regularnie... sorki,ale nie moglam sie powtrzymac... nie o to
                      mi chodzilo... chodzilo mi o to, ze oni sie strasznie kiepsko dogaduja...
                    • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 03.05.05, 23:58
                      Tak chodzi mi o autorke wAtku.
              • kolorko Re: maz i Internet - co wy na to 04.05.05, 00:00
                Ale czego nie miał prawa zrobić??? Logować sie na portalu randkowym?? A jesli
                rzeczywiście zrobił to z ciekawosci?? A to noszenie prezerwatyw w teczce to
                naprawdę zbrodnia?? Bardziej nie podoba mi się inwigilacja autorki wątku, tym
                bardziej, że pisze , że podejrzewa od jakiego czasu małzonek nosi prezerwatywy-
                czyżby regularnie "sprawdzała" jego teczkę?? Nie wiem, jak było, znamy relację
                jednej ze stron, ciekawe jak to wyglada ze strony męża? Swoją drogą nieżle bym
                się wkurzyła na swojego małzonka, gdyby mając takie "dowody" jak w tym wątku,
                zamiast rozmowy ze mną wysmarował post z prosbami o radysmile)
                • marcysia51 Re: maz i Internet - co wy na to 04.05.05, 00:04
                  No podobno rozmawiali,tylko on zwala wine na nią.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja