Nie daję już rady - długie

05.05.05, 18:14
Wiem, że to nie temat na to forum, ale proszę nie wyrzucajcie mojego postu na
edziecko, czy wychowanie. Jestem obecna na tym forum od kilku lat, pod innym
nickiem. Nie chcę pod nim pisać, jest mi trudno, może ktoś zrozumie.
Problem dotyczy nie tylko mojego dziecka ale i mnie. Jestem mamą małego
tyrana. Syn ma prawie 7 lat, od zawsze był rozkapryszony, wszystko próbował
egzekwować krzykiem, wrazaskiem. I pomimo, że mu się nigdy nie ulegało, wcale
nie wyciąga z tego wniosków. Jest wręcz przeciwnie, robi się coraz bardziej
nerwowy i coraz bardziej próbuje postawić na swoim. Jest odporny na wpajane
mu zasady, a przy tym okropnie uparty.
Nie ma dla niego kary, każdą ma za nic i za nic ma też nas, dziadków i
wszystkich.
Kilka razy zdarzyło mi się, że uciekł na dworze i szukałam go po 15-20 minut,
bo nie wiedziałam gdzie jest. Kiedyś przyszłam z nim do rodziców i wpuściłam
go do klatki schodowej, miał wejśc na piętro, a ja zamknęłam drzwi i poszłam
do sklepu. Kiedy wróciłam, okazało się, że mojego dziecka nie ma - poczekał
aż ja odejdę i uciekł. Dzisiaj było podobnie, poszedł z kolegą na dwór, miał
być pod blokiem. Kolega przyszedł do domu, a ja mojego szukałam przez 15
minut. Za każdym razem po takim zdarzeniu dostaje karę, najczęciej nie wolno
mu samemu wychodzić na dwór przez jakiś czas np. tydzień. Tyle, że na niego
kara nie skutkuje!!!
Do tego pyskuje, czasem nawet próbuje bić. Oczywiście, że mu się na to nie
pozwala, staramy się, żeby go oderwać od domu, podwórka, nie biega całymi
dniami samopas. W miarę możliwości organizujemy mu czas. Spędzamy dużo czasu
na spacerach, jeździmy do parku, nad wodę, na rowerach, zimą sanki. Od
urodzenia trzeba mu było poświęcać 100% uwagi, bo inaczej broił, albo starał
się zwrócić na siebie uwagę inaczej (np. trzaskając klockami o ziemię). Nie
powiem, że teraz nie potrafi się zająć owszem uwielbia klocki, potrafi się
nad nimi skupić.
Kolejna sprawa to traktowanie dzieci. Kilkakrtotnie zdarzyło się, że był w
stosunku do dzieci bardzo agresywny, kilka dni temu nakrył 2 lata młodsze
dziecko kocem i przyduszał. Mogło się to skończyć tragicznie!!!!!
Ja robię się coraz bardziej nerwowa, boję co będzie dalej. Staję się
bezsilna, nie mam na niego sposobu. Jestem z dziećmi dłużej w domu niz mąż,
bo on pracuje do późna. Córka jest zupełnie innym dzieckiem, a wychowana
przecież przez tych samych rodziców?
Nie jestem zwolenniczką bicia, ale kilka razy nie wytrzymały mi nerwy. Nie
potrafię nad sobą zapanować, kiedy on wie że źle zrobił, a jeszcze pyskuje.
Nie ma w sobie nic pokory. Nie wymagam, żeby błagał mnie, przepraszał, nie o
to chodzi. Chciałabym, żeby choć raz wyciągnął wnioski, stał się
posłuszniejszy.
Do tego krzyki, kaprysy, kiedy nawet najmniejsza rzecz jest nie po jego
myśli. Nawet z przyjemności nie potrafi się cieszyć, tylko marudzi. Nie wiem
jaki przykład podać, ale każda najdrobniejsza rzecz jest przyjmowana z
grymasem, bo coś ZAWSZE jest nie tak jak chciał.
Prosze pomóżcie mi, poradźcie coś kochane mamy, bo boję się co będzie dalej z
nim i ze mną i z relacjami między nami. Nie chcę, żeby w mojej rodzinie tak
było. Jak reagować na takie dziecko, co zrobić aby go wychować i aby to
wychowanie nie było porażką. Czasem nie umię z tym wszystkim żyć.
Kocham go, ale ta miłość jest coraz trudniejsza.Nie chcę krzyków, awantur,
kar. Staram się jak mogę nad sobą panować, podchodzić do niego z uśmiechem,
rozmawiać, ale nie zmienia to jego zachowania.
Byłam u psychologa, ale chyba niestety źle trafiłam, a na prywatnego mnie w
tej chwili nie stać.


    • kalina_p Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 18:17
      Coś czytałam o ADHD, tak czy siak zgłoś sie z nim do jakiejs innej poradni.
      Napisz, z jakiego miasta jesteś?
    • aleksandrynka Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 18:42
      pierwsze, co mi przyszło do głowy, to psycholog. Piszesz, ze byłaś, ale "źle
      trafiłaś". Mogłabyś to jakoś rozwinąć? Dlaczego uważasz, że źle trafiłaś, co
      powiedział?
      • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 18:50
        Jestem z Sosnowca.
        Dlaczego źle trafiłam? Bo pani psycholog jakby nie słyszała moich pytań,
        problemów i stwierdziła, że dziecko nie ma ADHD bo potrafi się koncentrować.
        Była to starsza kobieta, pracowała na materiałach z lat mojego
        dzieciństwa.Podejrzewam, że nikt już nie dba o doszkalanie takich osób.
        • kalina_p Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 18:52
          Poszukaj innego osrodka koniecznie, nie mam teraz czasu pogrzebac, wychodze ale
          postaram sie jutro jakies adresy znależc. Albo może ktos cos wie?
          Panipsycholog rzeczywiście wydaje sie byc ...odczekujaca czas do emerytury..?
          Chociaz nie wiadomo. Ale do innego na pewno musisz sie udac.
          Pozdrawiam
          • margosia.kr Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 18:58
            Niekoniecznie dzieci ruchliwe, złośliwe, niesłuchające rodziców cierpią na
            zespół ADHD. Rzeczywiście podstawowym symptomem ADHD jest brak możliwości
            dłuższej koncetracji i tu pani psycholog miała rację. Jednak, by całkowicie
            wykluczyć ten zespół chorobowy przeprowadza się w osrodkach psychologicznych
            specjalne testy.
            Mam dla Ciebie pewną propozycję. Napiszę na adres gazetowy.
            Pozdrawiam - Małgosia
    • sofi84 Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 19:14
      tez nie jestem zwolenniczka bicia ale sprałabym tak tyłek że przez tydzień by
      na nim nie usiadł i nie byłoby drobnych przyjemnosci skoro nie sprawiaja frajdy
      i ignorowalabym wrzaski i krzyki a jakby mi juz zabrakrło cierpliwosci to
      przułożyłabym tak w tyłek ze miałby dopiero powód do wrzasku coby nie darł sie
      brz powodu. nie daj sie szantarzować niestety jeśli nic nie pomaga to nie masz
      innego wyjscia. nie chodzi mi o to zeby sie wyłądować na dzieciau ale tez zeby
      sie nie oszczedzac czesto dziecku wystarcza jednorazowe solidne manto zeby sie
      uspokoic i pohamowac - poprostu przestac probowac na ile sie mu pozwoli bo
      widze ze chyba przylozylas mu nie dość porzadnie skoro siega dalejsad

      powodzenia
      Gosia
      • verdana Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 19:50
        Moim zdaniem - musisz iść do psychologa. I - wybacz- nie oczekiwać korzystnej
        dla ciebie diagnozy, jaka jest ADHD. Pani psycholog niewątpliwia miała rację,
        dziecko które potrafi sie koncentrować nie ma ADHD, co nie oznacza, ze jest z
        nim wszystko w porządku. Niestety, nie ma nic takiego, jak odosobniona terapia
        dziecka. Jesli dziecko jest zaburzone, a nie ma przyczyn organicznych, leczyć
        trzeba całą rodzinę. A i od psychologa mozna usłyszeć cos nieprzyjemnego pod
        własnym adresem - i musisz być na to przygotowana. Wielu rodziców przerywa
        terapię w momencie, gdy słyszy, że popełniają błąd, że musza sami sie zmienić.
        Nie popełniaj tego błędu. Sa ludzie, którzy latami pielgrzymują od psychologa
        do psychologa liczac na prostą poradę lub stwierdzenie u dziecka jakiejść
        dającej się leczyć nieprawidłowości. A to nie jest takie proste, niestety.
      • marcelino1 Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 21:15
        sofi84 napisała:

        > tez nie jestem zwolenniczka bicia ale sprałabym tak tyłek że przez tydzień by
        > na nim nie usiadł i nie byłoby drobnych przyjemnosci skoro nie sprawiaja
        frajdy
        >
        > i ignorowalabym wrzaski i krzyki a jakby mi juz zabrakrło cierpliwosci to
        > przułożyłabym tak w tyłek ze miałby dopiero powód do wrzasku coby nie darł
        sie
        > brz powodu. nie daj sie szantarzować niestety jeśli nic nie pomaga to nie
        masz
        > innego wyjscia. nie chodzi mi o to zeby sie wyłądować na dzieciau ale tez
        zeby
        > sie nie oszczedzac czesto dziecku wystarcza jednorazowe solidne manto zeby
        sie
        > uspokoic i pohamowac - poprostu przestac probowac na ile sie mu pozwoli bo
        > widze ze chyba przylozylas mu nie dość porzadnie skoro siega dalejsad
        >
        > powodzenia
        > Gosia


        Powodzenia w czym, w laniu dzieciaka!! Przecież to będzie miało odwrotny
        skutek!! Współczuję serdecznie Twoim dzieciom.Mam nadzieję, że są na tyle
        doskonałe, że nie musisz ich bić za krnąbrność!!
        • kkatie Re: verdana 05.05.05, 21:19
          bardzo dobrze to ujelas. zgadzam sie z Toba, dokladnie tak samo mysle.
          ale mimo wszystko uwazam, ze autorka postu powinna poszukac innego psychologa.
          pozdrawiam i zycze powodzenia
    • rzukers Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 21:29
      obejrzyj nianię na medal program BBC jest w czwartki o 12.20 naprawdę polecam
      kobieta obserwuje chore relacje w domu (najczęściej dziecko terroryzujące całą
      rodzinę) a nastęstępnie udziela rad i pomaga je wcielić w życie
    • agacz2905 Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 22:04
      Witaj, jestem w podobnej sytuacji jak Ty, z tą różnicą, że mój "potwór" ma 4
      lata. Mam skierowanie do psychologa, trzy razy próbowaliśmy się dostać "na
      fundusz" do dobrej pani psycholog (polecanej nam przez nasza koleżankę
      psycholożkę, mamę 3 dzieci). Niestety, mieliśmy pecha. Dwukrotnie przekładano
      wizytę, bo dzień przed wyznaczonym terminem (mąż dzwonił i się upewniał)
      okazywało się, że jaśnie wielmożna p.psycholog jest na L-4. Za trzecim razem
      sytuacja powtórzyła się, z tym, że uzyskaliśmy informację, że pani psycholog
      jest i nas przyjmie (wg. rozmowy tel. po południu dzień przed). Na miejscu, po
      odstaniu kolejki do rejestracji (żeby założyć kartę) okazało się, że p.
      psycholog nie ma, godzinę wcześniej przyniosła zwolnienie lekarskiesmile).
      Ponieważ mamy dość brania urlopów celem odbywania wizyt u różnej maści
      specjalistów - daliśmy sobie spokój z dobrą, acz chorowitą niesamowicie
      p.psycholog, której na oczy nie było mi dane zobaczyć. Mnie np. ciężko jest
      stwierdzić, czy moje dziecko ma ADHD. Część objawów wskazuje na to niemal
      jednoznacznie, ale diagnozę może postawić tylko dobry i douczony psycholog
      dziecięcy w ściśle określonych warunkach, na podstawie określonych testów i
      badań. Mój nadpobudliwy synek też ma siostrę, która jest zupełnie inna od
      niego - tj. spokojniejsza, zero problemów z koncentracją... Myślę sobie czasem,
      że to przeze mnie jest taki. Jestem niesamowicie nerwowa osobą, choruję na
      zaawansowaną nerwicę, którą leczę u różnych lekarzy (aktualnie u dermatologawink.
      A syn odziedziczył po mnie temperament, sposób patrzenia na świat,
      usposobienie... tak jak ja jest b. zmienny emocjonalnie, płaczliwość i
      drażliwość wymieszane z momentami euforii są na porządku dziennym. Syn często,
      co tu dużo gadać, doprowadza mnie do furii. Dlaczego? Bo jest do mnie aż tak
      podobny, ma moje idiotyczne głupie cechy, z którymi ciężko się żyje. Jestem DDA
      i staram się nad sobą pracować, widzę jak nerwowa atmosfera w domu przekłada
      się na nerwowość i pobudliwość dziecka (dziwne, że tylko tego starszego, ale
      tak właśnie jest). Również nie stać mnie na psychoterapię z prawdziwego
      zdarzenia, poza tym jak do tej pory - syn bardziej cierpi z powodu silnej
      alergii wziewnej i astmy alergicznej niż z powodu "nerwów". Może Twój syn
      cierpi na coś bardziej "fizycznie", a potem to przenosi się na jego
      rozdrażnienie i "nieznośność"? Np. mój ma alergię, niedrożne drogi łzowe i zw.
      z tym infekcje (wymaga operacji), ma refluks żoł.-przeł. nie wymagający
      interwencji chirurga. Często myślę, że te niby "drobne" dolegliwości muszą go
      summa summarum strasznie wkurzać i utrudniają mu życie.Nie życzę Ci diagnozy w
      postaci ADHD. To choroba b.męcząca dla dziecka i jego otoczenia, dziecko męczy
      się też samo z sobą... Musiszzasięgnąć porady dobrego specjalisty (odradzam
      tych nadmiernie posuniętych w latach i utytułowanych). Pozdrawiam
      Agnieszka
      • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 05.05.05, 22:31
        Bardzo dziękuję za odzew. Widzę, że ten psycholog to jednak konieczność, muszę
        się za to wziąć. Zdaję sobie sprawę, że to może być wina całej rodziny, nie
        unikam krytyki, ale chciałabym konkretne rady i na temat. Wiele rad plynących z
        ksążek, bądź powtarzanych przez psychologów w przypadku mojego dziecka się nie
        sprawdza.
        Agnieszko, bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, może to marne
        pocieszenie, ale trochę mi lżej, że nie jestem sama. Już czasem mi wstyd za
        siebie, że nie potrafię sobie dać rady z własnym dzieckiem, że może jestem złą
        matką, nie jestem dla własnego dziecka żadnym autorytetem. Kiedy mój syn miał 3
        lata inna pani psycholog stwierdziła u niego nadpobudliwość, była to wizyta
        konieczna ze względu na logopedę (mój syn zaczął mówić jak miał prwawie 4 lata
        i konieczna była też konsultacja właśnie u psychologa). Potem urodziła się
        córka i nie miałam za dużo czasu. Tak sobie myślę, że może gdybym wtedy
        bardziej zadbała o te wizyty teraz by było inaczej.
        Niestety zachowanie syna odbija się też na mnie, wprawdzie nie mam
        poważniejszych problemów ze sobą, ale widzę, że robie się coraz bardziej
        nerwowa. Zaczęłam się leczyć w Poradni Leczenia Chorówb Metabolicznych, gdzie
        po pierwszej rozmowie z lekarzem szybko rozszyfrował, że obiadam się pod
        wplywem stresu (a stres wynika np. z zachowania syna).
        Mój syn jest zdrowy, ale jak przeanalizowałam to co Ty piszesz Agnieszko, to
        może właśnie drobne z pozoru dolegliwości to powodują, u nas to że późno mówił
        i zrobił się nerwowy z tego powodu, źle widzi? Może właśnie przy jego
        ruchliwości te rzeczy nie dawały mu pełengo kontaktu z otoczeniem?


        • agacz2905 Re: Nie daję już rady - długie 06.05.05, 21:09
          Mój syn też ma opóźnioną mowę - zaczął gadać w wieku 3 lat, właściwie po 3.
          urodzinach, jakiś rok temu. Złożyłam to na karb trudności adaptacyjnych (jak
          miał 2,5 roku został starszym bratem, poszedł do żłobka, przeprowadziliśmy
          się). Najgorsze jest to że mój pierworodny (wierz mi, mam ochotę napisć: "ten
          gó..arz") nerwicuje moją spokojną i nie wadzącą nikomu córeczkę - niespełna 2-
          letnią Agatkę. Non stop jej dokucza, jest chyba niesamowicie zazdrosny. Nie
          rozpływam się nad małą w nadmiernych zachwytach, ale chwalę, gdy coś jej się
          uda (nota bene rysowanie i gadanie idzie jej w tej chwili lepiej, niż 4-
          letniemu Szymkowi). Nie mam cierpliwości do synka, biję się w piersi, choć
          wiem, że skrucha to za mało. Trzeba znaleźć w sobie tą cierpliwość, a to takie
          trudne... Chwilo wytchnienia trwaj... (dziś Szymek nocuje u moich
          rodziców)...jesteś tak pięknasmile Pozdrawiam Cię, "mamy potworów" łączmy się, oby
          się nie okazało, że to my jesteśmy...potwornymi mamamismile Czego sobie i
          wszystkim życzę.
          Agnieszka
        • maja2005 Re: Nie daję już rady - długie 06.05.05, 21:28
          Nie do końca negowałabym diagnozy pani psycholog. Ale warto się upewnić jeszcze
          gdzie indziej.
          Z tego co napisałaś bardzo ważnym elementem jest wbijanie was w poczucie winy.
          To mozna zaobserwować np. Kiedy nie zamierza cieszyć się z prezentu. Ale
          podejżewam, ze nie tylko wtedy. Że jak przychodzi po "ucieczce" do domu, też
          próbuje tej techniki.
          Sprawdź sobie jakie stosował manipulacje wami i potem przeanalizuj to na sucho.
          Czy to jest tylko złość wynikająca z samej złości, czy to aby nie jest
          rozgrywka.
          Wcale nie trzeba takiego dziecka bić. Ale nalezy mu rozbić jego dotychczasowe
          ścieżki postępowania. Twoje reakcje powinny byc inne niż do tej pory.

          Ważnym elementem jest też brak konsekwencji. My jako matki cały czas szukamy
          podświadomie wytłumaczenia. Czy aby nasza kara nie była dla dziecka zbyt
          bolesna. A po drugie, już tak jesteśmy zmączone, że odpuszczamy.
          A dziecko wie, że jeśli się spóźni 3 min, będzie awantura, ale jeśli nie
          przyjdzie przez godziną to matka bądzie się cieszyć, że maluch się odnalazł. W
          tym momencie zamiast skutecznie zareagowac, jesteśmy szczesliwe ze koszmar się
          skończył i możemy wracać do domu. A dziecko to wyczuwa.
          czasami tzreba być bardzo stanowczą aby odnieść sukces. Czasami ta stanowczość
          nas boli. I ważne też by być stanowczym także, a może głównie w błachych
          sprawach.
          Ogladaj jeśli to możliwe "nianię z klasą", to na prawdę super serial.
          • meginak Re: Nie daję już rady - długie 06.05.05, 21:57
            Drogie mamy " potworów".Od kilku lat zajmuję się z przyczyn losowych
            problemami "niegrzecznych" dzieci. Mam syna cierpiącego na atypowy autyzm,
            zaburzenie rozwoju mieszczące się w szeroko pojętym spektrum autyzmu. Mój syn
            ma już 11 lat i oczywiście nie zamierzam go porównywać do waszych dzieci, bo
            jednak jest bardziej, jak mniemam zaburzony,ale zabieram głos gdyż od dawna
            obserwuję gwałtowny wzrost zaburzeń rozwoju dzieci. Często te małe " potwory"
            do których nic nie dociera ,wobec ktorych zawodzi stosowana rozsądnie praktyka
            wychowawcza, są po prostu chore. Jest to temat rzeka i nie jestem w stanie
            opisać złożoności przyczyn, ale często takie trudne dzieci mają problemy
            neurologiczne( w wielkim uproszczeniu). Nie jest to wasza wina! Obie
            wspominałyście o opóźnionym rozwoju mowy- jest to już pierwsza przesłanka,
            która daje do myślenia. Zdrowe dzieci, wychowywane z przeciętnych, wcale nie
            nadzwyczajnych rodzinach- nie stwarzają takich problemów. Wydaje mi się, że
            wizyta u psychologa polecana tu- nie załatwi problemu.Raczej to powinien być
            specjalista od zaburzeń rozwoju dzieci pracujący w jakimś zespole . Większość
            psychologów nie wie np. o istnieniu takiego zaburzenia neurologicznego jak
            Zespoł Aspergera- jest to występujące , często u chłopców zaburzenie ze
            spektrum autyzmu ( znam osoby zdaignozowane w wieku... 20 lat!) Przeciętnie
            diagnoza Z. Aspergera pada około 6- 8 roku zycia, a przedtem nieświadome matki
            usiłują " normalnymi" metodami poskromić dziecko, wpędzając się w poczucie
            winy. Mikrouszkodzenia mózgu- też mogą być przyczną ( czy poród był ciężki,
            czy dziecko mogło doznać niedotlenienia? Czy brało dużo szczepionek?)
            Rzecz w tym, że trudne dzieci często są niesłusznie strofowane, łajane, bite
            albo poddawane huśtawkom emocjonalnym ze strony rodziców, podczas gdy one np.
            są nadwrazliwe na bodżce, dźwięki itd.
            Polecam wam forum na stronie Dzieci Sprawnych Inaczej( wiem, jak to przykre
            szukać czegoś o swoim dziecku- zdrowym na " takiej stronie" smile)
            www.dzieci.org.pl
            Pozdrawiam was i nie załamujcie się.
            • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 09:53
              Dziękuje dziewczyny za odpowiedź. Zdaję sobię sprawę z tego, że moje metody
              wychowawcze nie są doskonałe, że powinnam bardziej wyciszać dziecko. Ale
              niestety niekiedy się nie da, kiedy np. odnajduję go po ucieczce mam go ochotę
              porządnie sprać, nie wiem czy żeby rozładować napięcie jake miałam poszukując
              go, czy za karę. Rzecz jasna nie robię tego, raczej jest głośna awantura i
              kara. Kara raczej przestrzegana konsekwentnie. Wogole staramy się być
              konsekwentni wobec niego, bo wiemy już z doświadczenia że nawet małe odstepstwo
              zaczyna być traktowane jak reguła. Przykład - kiedyś podczas choroby babcia
              pozwoliła mu obejrzeć bajkę, której w domu nie wolno mu oglądać, potem były
              dzikie awantury, że u babci raz mógł, a w domu nie itd.
              Czytam trochę na temat wychowania, może ktoś mi poleci jakąś dobrą książkę, tak
              jak napisałam wcześniej, staram się korzystac z tych porad, tylko że one się
              nie zawsze sprawdzają w stosunku do mojego dziecka.
              Agnieszko, mam pytanie, jak jest u Ciebie gdy nie masz córki w domu, czy Twój
              syn też jest taki jak zwykle? Bo u mnie on jest wtedy zupełnie inny. Moje
              dzieci są bardzo za sobą, lubią się razem bawić, wiadomo, ze nie zawsze, ale
              nie przejawiają aż takich wielkich objawów zazdrości. Nie wiem czy kiedy małej
              nie ma w domu syn jest spokojniejszy bo nie czuje się "zagrożony" czy dociera
              do niego automatycznie mniej bodźców, w domu jest ciszej?

              Najgorsze jest to, że żyję ciągle w poczuciu winy, że sobie nie radzę,
              zastanawiam jak go traktować, chciałabym jak każda matka żeby czuł się w domu
              bezpieczny, kochany. Nie wiem czy tak jest, bo każdy jego wrzask działa na mnie
              jak płachta na byka i sama zaczynam się wtedy robić nerwowa. Jakoś z trudem mi
              przychodzi pogodzić się z tym, że on taki jest i takiego go akceptować. Boję
              się o przyszłość, o to że będzie podatny na coraz większe pokusy. Jak go
              nauczyć, że są granice, których się nie przekracza?

              Pozdrawiam serdecznie
              • moni1978 Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 10:23
                dołączam sie do rady rzukers. Obejrzyj sobie 12.05 (czwartek) na TVP 2
                serial "Niania na medal" (godz. 12.15).W ostatnim odcinku był własnie taki
                problem, jak masz Ty. Z rady psychologa tez warto skorzystać, ale może i troche
                ten serial pomoże, nasunie Ci jakiś pomysł.
                pozdrawiam cieplutko i życzę wytrwałości i cierpliwosci, bo bardzo sie przyda
              • agacz2905 Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 10:37
                Tak, Szymek jest inny bez Agatki. Np. u moich rodziców w domu, podczas gdy
                Agatka jest z nami. Wczoraj też była taka sytuacja - ja z małą na spacerze,
                Szymek w mieszkaniu grzecznie "pomagał" tatusiowi skręcać nowy fotel. Kiedy
                wróciłam z Agą do domu, kwadrans później przyjechali moi rodzice - mały stał
                się nieznośny. Wkurza mnie ten stan rzeczy. Moja mama mówi, że Szymek jest
                nadpobudliwy, bo w pierwszym trymestrze ciąży zażywałam tegretol (lek
                p.padaczkowy), a potem leki przeciwlękowe. Możliwe, ale głowy sobie z tego
                powodu teraz nie urwę. Pozdrawiam
                Agnieszka
            • agacz2905 do Meginak 07.05.05, 11:00
              Czytałam kiedyś bodajże na forum:ADHD o częstem współistnieniu nadpobudliwości
              a: alergii, astmy alergicznej, częstej antybiotykoterapii, opóźnionej mowy i
              grzybicy układu pokarmowego, która pozornie zaleczona, istnieje sobie w
              organizmie nadal, i to w całym. Oprócz tej grzybicy (której nie jestem w stanie
              stwierdzić bez b.dokładnych badań) syn ma wszystkie wymienione dolegliwości, do
              tego refluks żołądkowo przełykowy i wk...ające mnie niejadztwo. Czy przyczyną
              nadpobudliwości dziecka może być np. fakt, że będąc w I trymestrze ciąży
              zażywałam tegretol? A może geny? Mam 31 lat i właściwie napady słabo
              kontrolowanego szału występują u mnie z taką sama częstotliwością, co u synasad.
              Jedyne co jest nie tak u mnie: szalejące eeg, na podstawie którego to badania
              mylnie zdiagnozowano epi i pakowano mnie przez 2 lata tegretolem (z czego
              ostatnie 3 miesiące przypadaja właśnie na początek ciąży). Wiem, że dużo tych
              pytań. Jak to przeczytasz to napisz, proszę, co myślisz. NIE CHCĘ spędzić życia
              na wędrówkach u specjalistów. Wystarczy mi, że sama jako dziecko b.chorowałam,
              po wielu operacjach zaczęłam niemal cudem (a może cudem?) chodzić niedługo
              przed 6.urodzinami. Chę żyć normalnie, pracować póki mogę pracować i mam pracę,
              wychowywać dzieci, chodzić na spacery (również: póki jestem w stanie). A syna
              mam często dość, już półgodzinny kontakt z nim jest w stanie wyprowadzić mnie z
              równowagi. U wszelkich lekarzy gość po prostu ODMAWIA współpracy. Tak było u
              logopedy (8 wizyt), na bzdurnym bilansie 4-latka, gdzie za Chiny nie dał się
              zmierzyć, u okulisty tarza się po podłodze, odmawiając bdania wzroku (nawet nie
              powie pani, co widzi na obrazku i mówi obrażonym tonem: nie będem mówić), u
              pani alergolog SIŁOWO musiał mieć robione testy skórne, inaczej nigdy nie
              został by zdiagnozowany. Ale ja sama nie jestem lepsza...np. u dentysty (nie
              tarzam się po podłodze, fakt, ale ogólnie nie odbiegam zachowaniem od
              syneczka). Przepraszam za długość postu i pozdrawiam
              Agnieszka
              • meginak Re: do Meginak 07.05.05, 15:46
                Agacz, myślę,że problemy dziecka mogą mieć związek z zażywaniem Tegretolu,
                ale kto to stwierdzi z 100 % pewnoscią? Być może dziecko powinno być na diecie
                bezglutenowej i bezmlecznej, bo białka ( gluten i kazeina) często bywają
                przyczyną nadpobudliwości ( dziecko nie rozkłada tych białek do końca) Nie
                jest to klasyczna forma alergii, raczej coś w rodzaju nietoleracji. Testy tego
                nie wykażą, tylko próbne wprowadzenie diety. Zdarza się też czasem ukryta forma
                celiakii ( może Ty ja kobieto masz i nic nie wiesz o tym...?) Oczywiście- to
                są tylko domniemania.
                Myślę, że nie od rzeczy byłoby sprawdzenie zdrowia dziecka i swojego u
                jakiegoś bystrego alergologa, gastroenterologa.
                -------
    • leksheygyatso warto umówic się choć na 1 konsultację!!! 07.05.05, 10:28
      WITAM,

      osobiście polecam w tym trudnym przypadku do kontaktu osobistego lub listownego
      Panią dr Barbarę Smolińska-psychologa psychoterapeute mającego
      WIELKIE WIELKIE doświadczenie pracy z rodzicami i dziecmi.
      Namiary:
      dr Barbara
      SMOLIŃSKA
      namiary:
      superwizor
      nr lic. 77
      l-p@l-p.pl
      Gabinet prywatny
      tel. (22) 843 08 05
      btsmolinscy@wp.pl

      Pani dr Smolińska prowadzi dział listów w miesięczniku DZIECKO
      Odpowiedzi z ubiegłych numerów
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/0,56001.html
      Adres korespondencyjny
      Redakcja "Dziecko"
      ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa,

      tel. (0-22) 555-68-82, faks (0-22) 555-66-69

      e-mail: dziecko@agora.pl

      Serdecznie pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego
      NAMO AMITABHA BUDDHA
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey



      • mamapotwora Re: warto umówic się choć na 1 konsultację!!! 07.05.05, 10:47
        Nietsty serialu nie mogę odlądać, bo jestem o tej godzinie w pracy, chyba że są
        jakieś powtórki wieczorem? Nie mam już magnetowidu żeby nagrać, zepsuł się
        niestety i koszt naprawy to była cena DVD, więc zrezygnowaliśmy z naprawy. A
        może ktoś ma jakieś odcinki i mi pożyczy?
        Dziekuję też za namiary na Dr Smolińską, ale mieszkam 300 km od Warszawy.

        Agnieszko, piszesz o lekach, zauważyłam że chyba wszystkie doszukujemy się
        jakiś czynników z zewnątrz. Ja natomiast piłam bardzo dużo kawy i to parzonej.
        Miałam taki system pracy, ze wstawałam o 4.30 a bałam się iść na L-4 na całą
        ciążę z obawy że po macierzyńskim nie będę miała gdzie wracać. Może to ta
        cholerna kawa jest po części winna, może to ona w jakimś stopniu uszkodziła
        system nerwowy mojego dziecka? W każdym razie kiedy zaszłam w ciążę z córką
        odstawiłam kawę po pierwszym pozytywnym teście, tak "na wszelki wypadek".

    • mmc2 Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 14:53
      Mnie nasuwa sie mysl ze Twoj syn jest bardzo zazdrosny o siostre.
      Trudno mi sobie wyobrazic ze chore dziecko potrafiloby tak kierowac zachowaniem
      ze byloby spokojne gdy nie ma siostry.
      Wydaje mi sie ze synek cieszy sie ze moze miec ktores z rodzicow tylko dla
      siebie a ze w poblizu nie ma rywalki, wiec nie potrzebuje zachowywac sie zle
      zeby zwrocic na siebie uwage.
      Czy widzisz dobre strony swojego synka i potrafisz go za nie chwalic?
      Wiem ze to bardzo trudne jesli dziecko tak czesto zachowuje sie zle.

      Moze synek slyszy jak chwalisz jego siostre ktora zawsze jest grzeczna.
      Wie ze zlym zachowaniem zawsze zdobedzie Twoja uwage, wiec zachowuje sie zle.
      Moze sprobuj przerwac ta spirale tym ze przez jakis czas zacisniesz mocno zeby
      i postarasz sie "nie zauwazac" zlego zachowania syna(chyba ze zrobi cos
      niebezpiecznego dla zdrowia swojego lub innych)i mniej go karac.
      Za to glosno go chwalic(tez do meza i dziadkow) jesli zrobi cos dobrze.
      Moze udaloby Ci sie zorganizowac 1 w tyg. 2 godz. tylko dla syna i 1 w tyg.2
      godz. tylko dla corki tak zeby kazde dziecko mialo mame chociaz raz w tyg.
      tylko dla siebie?
      Wazne jest zeby syn(corka) mogl wtedy sam zadecydowac jak spedzicie ten wspolny
      czas.

      Jak wyglada sytuacja przed zasnieciem, macie chwile czasu na spokojna rozmowe
      jak minal dzien czy przeczytanie ksiazeczki?
      Dobra metoda jest konczyc dzien
      z dzieckiem opowiadajac mu co dobrego zdazylo sie tego dnia(niekoniecznie
      musi to byc zwiazane z zachowaniem dziecka) i dziecko powinno miec mozliwosc
      opowiedziec co dobrego czy milego przezylo tego dnia.
      Zeby pozytywnie zakonczyc dzien.
      Czy synek ma prawo do jakis wyborow? np. na jakie zajecia chodzi? Czy Ty
      decydujesz za niego?
      Jaka koszulke czy spodenki zalozy? itp.
      Czy pytasz go czasem o zdanie i bierzesz pod uwage to co on mowi?
      Czy granice ktore mu stawiasz nie sa za ciasne, moze w drodze kompromisu
      mozna zlagodzic ta czy inna regule?

      Serdecznie pozdrawiam

      • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 15:33
        Mój syn był nieznośny jeszcze przed narodzinami siostry. W zasadzie od
        urodzenia potrzebował żeby 100% uwagi poświęcać jemu. Bedąc z nim sama w domu
        nie mogłam ugotowac, posprzątać, ba nawet skorzystać z toalety. Jeśli mam
        możliwość to tak jak piszesz poświęcam czas tylko jemu - jeździmy razem na
        rowerze, idziemy do kina, na spacer, czasem zabieram go z sobą do sklepu.
        Szcerze mówiąc różnie się zachowuje, kiedyś np. uciekł mi w sklepie i wszedł za
        palety z napojami i za nic nie mogłam go skłonić do tego żeby wyszedł. Kiedy
        powiedziałam, że ja wobec tego idę do kasy i odeszłam zaczął tak potwornie
        wrzeszczeć, że postawił na nogi pół sklepu. No i oczywiście z wyjściem
        fizycznie nie miał problemu.

        Myślę, że we wszystkim o czym piszesz jest sporo racji. Czasem naprawdę w ciągu
        dnia nie zrobi jednej rzeczy za którą można by go pochwalić, za to 100 za które
        powinien zostać ukarany. Dni są różne, te lepsze i te gorsze. Niekiedy jest
        przesłodkim dzieckiem, niczym nie przypominającym potwora w którego potrafi się
        zmienić. Od czego to zależy? Naprawdę nie widzę zależności. A czasem, pomimo,
        że ma prawie 7 lat nie potrafi się niczym zająć, nawet jeśli próbuję mu wskazać
        konkretną czynność.

        Poza tym szczerze niepokoi mnie jego zachowanie w stosunku do innych dzieci,
        jego agresja. Skąd się to bierze? Mój dom jest spokojny, nie kłócimy się z
        mężem, nigdy nie podniósł na mnie ręki, u dziadków jest podobnie. Nie ogląda
        zbyt dużo bajek w telewizji, raczej na DVD, staramy się kontrolować co ogląda.
        Boje się o moje dziecko i na pewno wyciągnę wnioski z tego co tu zostało
        napisane, ale czy to wystarczy?
    • kingaolsz Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 15:38
      W wieszosci z powyzszych postow sa naprawde dobre rady ( no poza tym o
      porzadnym laniu...) na Twoim miejscu na poczatek udalabym sie do dobrego
      neurologa dzieciecego i ogolnie pochodzilabym po "specjalistach", zeby
      sprawdzic maksymalnie jak najwiecej mozliwosci, zrobic badania itp.

      Kwestia siostry wydaje mi sie tez miec znaczenie, juz sam sposob jak o nich
      piszesz pokazuje, ze corke faworyzujesz ( nie pisze tego jako zarzut, a tylko
      to co zauwazylam). Dzieci sa rozne, rodzenstwa sie roznia, to przeciez dwie
      rozne osobowosci z charakterami. Moze skoro tak duzo chwalisz corke , to
      powinnas czesciej to robic z synem, bez wzgledu jak malutkie beda jego
      osiagniecia, czy poprostu jak cos zrobi poprawnie. Chwalic go glosno i
      wyraznie. No i zamiast wysylac jego do dziadkow, czy zostawiac z tata, to moze
      podrzuc im mala a z synkiem spedz wiecej czasu 1:1 , poswiecajac mu 100% uwagi?
      Nie mowie, ze to jak wychowujesz dzieci jest przyczyna zachowania syna, ale
      moze troszke inne podejscie do niego zlagodziloby problem? A swoja droga i tak
      szukajcie przyczyn i leczenia czy terapii.

      Tak na koniec chcialam jeszcze dopisac, ze wiele dzieci ma problemy z
      zachowaniem pod wplywem m.in. jedzenia. Jest to , upraszczajac, cos w stylu
      uczulenia. Czasem jest to wywolywane przez jaks konserwant, przyprawe,
      skladnik. Np. ja zauwazylam, ze jak moje dziecko dorwie gdzies chispy ( na
      codzien nie dostaje) to po zjedzeniu po paru godzinach robi sie nieznosny,
      krnabrny, nerwowy, a na codzien jest dzieckiem bardzo spokojnym. Moze watro sie
      przyjrzec temu co je synek. Nawet jesli je to samo co Wy, to na niego moze
      inaczej dzialac poprostu.

      Pozdrawiam i zycze duuuuzo dobrego i szybkiego "rozwiazania" Waszej zagadki.
      Kinga
      • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 16:19
        Nie wysyłam dzieci do dziadków, są raczej dalecy od tego żeby się nimi zajmować
        na codzień, zostawać na noc. Czasem ich pobyt tam to konieczność, ale dużo
        czasu spedzają w domu. Całe popołudnia są ze mną, mąż długo pracuje.Niedzielę
        staramy się poświęcać dzieciom, kiedy możemy być całą rodziną.

        Ale dziękuję za krytyczne uwagi.

        Aha, nasz prywatny lekarz pediata jest neurologiem i zna mojego syna od dawna,
        obserwuje jego zachowanie i nie zauważył w tym kierunku żadnych odstępstw.

        • kingaolsz Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 16:29
          mamapotwora napisała:

          > Nie wysyłam dzieci do dziadków, są raczej dalecy od tego żeby się nimi
          zajmować
          >
          > na codzień, zostawać na noc. Czasem ich pobyt tam to konieczność, ale dużo
          > czasu spedzają w domu. Całe popołudnia są ze mną, mąż długo pracuje.Niedzielę
          > staramy się poświęcać dzieciom, kiedy możemy być całą rodziną.
          >
          aha, ja pisalam tylko po tym co przeczytalam w Twoim poscie, a zycie zawsze
          jest bardziej "skomlikowane" smile szkoda, ze nie masz pomocy dziadkow sad

          > Ale dziękuję za krytyczne uwagi.

          nie ma za co i do uslug, mam nadzieje, ze nie urazilam Cie
          >
          > Aha, nasz prywatny lekarz pediata jest neurologiem i zna mojego syna od dawna,
          > > obserwuje jego zachowanie i nie zauważył w tym kierunku żadnych odstępstw.
          >
          hmmm... no ale nie zaproponowal nic? dalszego "sprawdzania" ? moj synek tez ma
          pewne "dziwne" zachowania i wlasnie pediatra neurolog bardzo duzo nam dala rad
          i wskazowek co dalej robic i szukac. szkoda , ze mieszkasz daleko bo bym Ci ja
          polecila ( jest w Toruniu).

          Ok, musze leciec bo dziecie wstalo.
          Naprawde mam nadzieje, ze znajdziecie odpowiedzi. Trzymam kciuki.

          Pozdr
          Kinga
          • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie - do Kingaolsz 07.05.05, 19:31
            Kingo, może to bez znaczenia, ale wyjaśnię, jak to u mnie jest z dziadkami.
            Dziadków mamy jednych, tylko moich rodziców, pomagają nam dużo, wychowali nam 2
            dzieci od momentu, kiedy ja wróciłam po macierzyńskim do pracy rodzice byli z
            dziećmi. Ale są z nimi tyle ile jest to konieczne - czyli dopóki ja jestem w
            pracy lub mam coś bardzo pilnego do załatwienia, prawie nic ponad to. Syn jest
            w zerówce, więc często to dopiero ja go zabieram i jedziemy do domu, czasem idę
            do rodziców po przedszkolu z nim. Niestety nie mogę liczyć na to, że np. pójdę
            z mężem do kina a dzieci zostawimy na noc u rodziców, nawet z Sylwestem jest
            problem, chociaż oni od lat już nigdzie nie byli. Ale cóż, jestem i tak
            wdzięczna za to co mam.

            Co do lekarza, to Toruuń jest zbyt daleko, mieszkam na Śląsku. Z neurologiem
            miałam na myśłi to, że mój syn jest neurologicznie w porządku, raczej to
            problem psychologiczny.

            A jeśli chodzi o krytyczne uwagi - nie - nie uraziłaś mnie, raczej odbieram je
            pozytywnie. Nie pisałam po to aby ktoś nade mną się litował jaą to ja biedną
            matką jestem. Może właśnie postronnym, nie znającym mnie osobom łatwiej ocenić
            sytuację.

            Pozdrawiam serdecznie.
    • monanan Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 16:27
      Ja mam rocznego synka dopiero, ale wiesz, czuje się podobnie. Czasami wręcz się
      go boję. Bywa agresywny, ciągle wszystko wymusza płaczem, krzykiem. Jest bardzo
      marudny, zwykle bez powodu. Nie lubi patrzeć w oczy, chociaz ogolnie nawiązuje
      kontakt ("rozmawia", powtarza slowa, smieje się kiedy spiewam mu piosenki)
      Wszystko niszczy, drze, gryzie, rzuca na ziemię, trzaska. Cały czas mówię
      sobie, że to normalne w tym wieku i mu przejdzie, ale Twoj post mnie przerazil
      Czy mozesz napisac wiecej o swoim synku, kiedy byl malutki - jak sie wtedy
      zachowywal? Ja tez dziecka nie rozpieszczam, tzn. nie ustępuje we wszystkim.
      Zwykle ignoruję placz, jesli wiem ze nie ma wyraznej przyczyny. Biore na rece
      zawsze dopiero gdy zaczyna sie uciszac itd. Co z tego, kiedy on po prostu budzi
      sie z krzykiem zlości i tak samo zasypia sad
    • adsa_21 Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 18:11
      Ja bym poszla do specjalisty - bo faktycznie sytuacja jest powazna.
    • sofi84 Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 19:25
      przeciez napislam wlasnie zeby nie katowac dzieciaka tylko sprobowac raz
      pokazac mu ze nie powinno "panować" nad rodzicem. z tego co widze autorka
      probowala wszystkiego. mowie o porzadnym klapie a nie wyrzywaniu sie na
      dzieciaku za jego charakter. nie chodzilo mi o pranie dzieciaka w sensie serii
      pasów sad nie odbierajcie tak tego.

      gosia
      • mamapotwora Re: Nie daję już rady - długie 07.05.05, 19:32
        Niestety agresja wywołuje agresję. Znana prawda.
Pełna wersja