zakaz kontaktow pozaszkolnych

06.05.05, 14:54
W grupie zerowkowej córki jest pewna dziewczynka.Rzadko usmiechnieta, robi
wrazenie wiecznie nadasanej.Bardzo podobna do swojej mamy, ktora jak idzie,
wyglada jakby kij polknela albo chodzila w gorsecie, idzie wyprostowana i na
boki sie nie rozglada.Sprawia wrazenie bardzo chlodnej i wynioslej.Dzien
dobry odpowie, ale sama nic nie zainicjuje, Krolowa Sniegu.
Nie mam w zwyczaju uprzedzac sie do kogos, kogo nie znam, tlumaczylam sobie,
ze moja ocena moze byc mylna(choc najczesciej prognozy sie sprawdzaja), a one
obie sa byc moze tak naprawde sympatyczne, a jedynie sprawiaja wrazenie
niedostepnych ksiezniczek.
Dzis porozmawialam sobie z dziewczynka niezobowiazujaco.Otoz mama nie pozwala
jej do zadnej kolezanki pojsc z wizyta ani tez zadnej nie zaprosi, bo nie
wiadomo co to sa za ludzie, tak to ujela.Uznalam, ze jednak wrazenie mylne
nie bylo.
Zastanawiam sie, jak ona zamierza dziecko, ktore wkraczyło w wiek szkolny,
wychowywac.Kontakty tylko w szkole, zero spotkan towarzyskich, z obawy
przed "tymi ludzmi"? A moze to ja przeginam, starajac sie nawiazywac kontakty
z rodzicami, zapraszajac dzieci(przyznam, ze to moze rodzic problemy, jakich
mama tej dziewczynki stara sie uniknac- zapraszalam dziecko, ktore teraz
uwazam za nieodpowiednie dla mojej córki towarzystwo, musze to odkrecac).
Wasze dzieci spotykaja sie z innymi w domu, czy wzorem tej mamy nie
pozwalacie na takie kontakty z "niewiadomokim" w trosce o nie?
    • e_r_i_n Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 06.05.05, 15:01
      Moj syn chodzi dopiero do zlobka, ale mamy troche kontaktow pozazlobkowych -
      dokladnie mowiac z dwiema dziewczynkami (i ich mamami), ktore chodzily/chodza z
      Wiktorem do grupy, spotykamy sie poza zlobkiem.
      Ja generalnie lubie nawiazywac znajomosci, lubie towarzystwo innych, wiec i na
      nowe kontakty jestem otwarta. Nie ma od pierwszego spotkania jakiejs wielkiej
      zazylosci - musze sprawdzic, czy ktos, kogo np. mam zaprosic do mojego domu,
      jest tego 'wart' - dlatego poczatki zazwyczaj sa na jakims neutralnym gruncie.
      A potem, w zaleznosci od tego, czy sobie do gustu przypadniemy, czy nie -
      znajomosc jest kontynuowana lub 'ochladzana'.

      Sporo znajomosci, czy wrecz przyjazni, udalo mi sie zawrzec rowniez dzieki
      forum smile
    • j_e_s_z Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 06.05.05, 15:48
      Smutno mi się zrobiło, jak to przeczytałam. Smutno ze względu na tę
      dziewczynkę. Dobrze, że z nią porozmawiałaś. Może warto czasem to powtórzyć -
      ona przecież musi się czuć samotna. Znam taki typ, jak jej matka. Taka jest
      moja teściowa - nienawidzi świata i ludzi, nie ma przyjaciół, wychowywała syna
      w niechęci i nieufności do wszystkich naookoło (na szczęście nie udało jej
      się). Takich osób się raczej nie zmieni, ale dziecka szkoda.
      • halina25 Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 12:09
        Ja kiedyś słyszałam słowa dziewczynki przechodzącej koło pełnej dzieci
        piaskownicy: "Te dzieci są chore, prawda babciu?" Żal mi jej było.
    • yenna_m Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 12:44
      dobrze robisz, przeciez sama wiesz

      na przyklad masz kontrole nad tym, jak wyglądają relacje Twojego dziecka z
      innymi dziecmi
      wiesz, co to są za dzieci, kim są rodzice i wiesz, dlaczego warto "odkręcic"
      taką znajomość. Nie uciekasz od problemu tylko się z nim mierzysz.
      moim zdaniem, pomimo niedogodnosci - same plusy takiego postępowania

      szkoda tamtego dziecka
      ale... może temu dziecku jakoś nie zal tego, co traci?

      no i jak znam zycie - dzieci kiedys mocno dokuczą takiemu wyalienowanemu z
      grupy dziecku.
      bo dzieci tak mają, niestety
    • lila1974 Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 13:26
      Dziewczynka wychowywana w ten sposob raczej nie zauwazy, ze jest "biedna".
      Bedzie uwazala inne dzieci za plebs.
      Warto chyba ja nagabywac, moze przyjmie zaproszenie i tym sposobem przekona
      sie, ze inne dzieci nie gryza.

      Ja wogole nie dobieram Koniczynie towarzystwa sugerujac sie wygladem rodzicow.
      Mialam natomiast w dziecinstwie kolezanke, ktora mama nauczyla, ze mozna sie
      kolegowac tylko z osobami swojego gatunku. W praktyce wyszlo na to, ze
      spotykala sie tylko z tymi dziecmi, ktore mogly sie jej czyms interesujacym
      zrewanzowac.
      • lola211 Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 14:30
        Warto chyba ja nagabywac, moze przyjmie zaproszenie i tym sposobem przekona
        > sie, ze inne dzieci nie gryza.

        Mysle, ze ona to wie, w koncu ma kontakt z dziecmi w zerówce.Ma swoja ulubiona
        kolezanke, ale i z nia sie nie spotyka poza szkola, a z tego co widze, sa to
        ludzie na poziomie.

        > Ja wogole nie dobieram Koniczynie towarzystwa sugerujac sie wygladem
        rodzicow.

        Wiesz, ja tez poczatkowo wychodzilam z takiego zalozenia. Ale zycie
        zweryfikowalo, zamierzam dokonywac pewnej selekcji po tym, jak
        sie "sparzylam".Dzieci kilkuletnie juz wynosza z domu pewne zachowania, ktorych
        ja nie akceptuje i nie chce, by moje dziecko sie ich uczylo, a lapie, jak
        zauwazylam, blyskawicznie.

        > Mialam natomiast w dziecinstwie kolezanke, ktora mama nauczyla, ze mozna sie
        > kolegowac tylko z osobami swojego gatunku. W praktyce wyszlo na to, ze
        > spotykala sie tylko z tymi dziecmi, ktore mogly sie jej czyms interesujacym
        > zrewanzowac.

        Ja chcialabym, by miala kolezanki z domów na jako takim poziomie, nie chodzi
        mi o status materialny.
        • lila1974 Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 14:39
          Dzieci z mojego bloku nie wzbudzaja na razie moich zastrzezen (choc rodzice
          niektorych nie wygladaja zachecajaco, ale sa dla nas mili). Ja rowniez nie
          zamierzam byc bezkrytyczna, gdybym zauwazyla jakies szkodliwe zagrania.
          Na razie to sa dzieci bardzo mlode, do 6 lat (moja ma 3,8 lat).
          Sadzac po wlasnym dziecinstwie, to wydaje mi sie, ze dziecko wynosi z domu
          pewien poziom i sam na nos trafia na swoich. No czasami zdarza sie, ze dziecko
          jest wplywowe i trzeba faktycznie byc bardziej czujnym.

          Lola, znam juz Twoja forumowa tworczosc i daleka jestem od podejrzewania Cie o
          zadzieranie nosa. Wiem o co Ci chodzi i rozumiem. big_grin
          • lola211 Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 15:03
            Ciesze sie, ze nie zostalam opacznie zrozumianasmile), o co na forum nietrudno.
    • cruella Re: zakaz kontaktow pozaszkolnych 09.05.05, 16:03
      Trudno powiedzieć, co z takiej dziewczynki wyrośnie. Podejrzewam, że nie nauczy
      się wielu społecznych zachowań, integracji z koleżankami, rozwiązywania
      konfliktów i wielu innych rzeczy, które człowiek nabywa będąc w grupie.

      U mojego starszego syna (13lat) jest taki kolega. Bardzo sympatyczny, choć
      nieco zamknięty w sobie. Rodzice mili ale z zasadami nie do przejścia. Oboje
      pracują, mama w krótszym wymiarze godzin.
      Zapisali syna na wszystkie możliwe zajęcia (chórek, kółko matematyczne, kółko
      biblijne, kółko robótek ręcznych, szydełkowania). Chłopiec przychodzi do szkoły
      o 8 a wychodzi ok.17.30. Naturalnie nie ma kontaktu z kolegami. Nie wychodzi z
      domu, żeby "z byle kim się nie spotkać", z nikim nie wolno mu się spotkać po
      zajęciach, o weekendzie już nie wspominając. Rodzice kupili mu komputer ale
      wolno mu wgrać tylko programy edukacyjne. Książki owszem, mają, ale tylko do
      nauki.

      Czyli można powiedzieć, że rodzice dbają o jego edukację i wychowanie. Szkoda
      tylko, że jest zupełnie odizolowany od reszty klasy. Wiek 13 lat to wiek buntu.
      Obserwuję swojego syna, czasem coś powie, czasem tupnie nogą. Ma chwile buntu i
      to też trzeba przeżyć. Tamtego chłopca po prostu mi żal. Czasem widzę, jak
      idzie "pod linijkę", jakby bał się wyjść poza płytkę chodnikową.

      Dodam jeszcze, że nikomu nie pożycza lekcji (gdy ktoś jest chory), przyborów
      szkolnych, podręcznika. Podobno rodzice mu nie pozwalają.
      Ma młodszego brata (jest rówieśnikiem mojego młodszego -8lat). Ten również już
      w I klasie został zapisany na kółko matematyczne dla III klas. Wydaje mi się,
      że to jakieś nadrabianie własnych braków.

      Szkoda mi takich dzieci.
Pełna wersja