umówiłam się na rozmowę z teściową - długie

07.05.05, 22:24
Zaraz przedtswię sytuację ale na początku powiem o co mi chodzi: o radę, może
któraś z Was była w podobnej sytuacji, jak powinnam rozmawiać i czego mogę
się spodziewać. No więc jest tak. Mam dobrą teściową, znamy się już 10 lat i
zawsze były świetne relacje, szczere, chociaż niezbyt częste rozmowy. Ona
uważa, że ja jestem mądrzejsza niż jej syn. Więc było świetnie, ale...ona nie
jest dobrą babcią. Nasz syn ma 15 miesięcy i ona się nim nie interesuje.
Mieszka 60 km od nas ale jest zmotoryzowana i ma taka pracę, że ma sporo
wolnego czasu. Mogłabym przytaczać wiele przykładów tego braku
zainteresowania ale nie chcę tutaj pisać książki. W każdym razie tak jest,
tak twierdzę nie tylko ja ale też mój mąż, moi rodzice, krewni i znajomi.
Dodam, że teść nie żyje a dla Teściowej jest to pierwszy wnuk, pomimo, że ma
57 lat. Wielokrotne nasze telefony do niej, z prośbą/propozycją żeby
przyjechała kończyły się jej niechęcią. Sama została z Jędrkiem tylko raz.
Ostatnio wymysleliśmy plan, żeby ją wciągnąć do opieki i gdy jej ten plan
przedstwiliśmy to powiedziała, że ona nam sfinansuje opiekunkę. Dodam, że
oprócz tego, że nas boli jej brak zainteresowania naszym dzieckiem to zależy
nam jednocześnie i na tym by nam pomogła bo oboje dużo pracujemy i na tym, by
dziecko miało z nia kontakt. Moi Rodzice pomagaja nam bardzo a ona prawie
wcale. Ten brak zainteresowania widać nawet w (będę dosadna) cenie
sporadycznie kupowanych prezentów. A możliwości finansowe ma duże. Nie chodzi
o kasę bo sobie radzimy, tylko chodzi o rodzinę! Nie rozumiem czemu tak sie
zachowuje. Jeszcze kiedy byłam w ciąży było inaczej: troszczyła się o nas,
interesowała naszym życiem, czasem była az nadopiekuńcza. Tearz nawet nie
zadzwoni, to my ciągle dzwonimy. Rozmowy mojego męża nic nie dały, więc suma
sumarum umówiłam się z nią na środę na rozmowę w cztery oczy. Specjalnie
biorę wolne w pracy bo jest to dla mnie ważne. Generalnie wiem jak chcę
rozmawiać: spokojnie, bez wyrzutów (bo w końcu nie ma obowiązku) ale
unaocznić jej naszą sytuację i nasze patrzenie na jej zachowanie. spróbować
razem z nią odnaleźć źródło problemu. Ale moja prośba do Was: jezeli możecie
mi cos doradzić to proszę odpiszcie.
    • umasumak Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:30
      Wydaje mi się, że Twoja teściowa nie dojrzała jeszcze do bycia babcią. Ta rola
      jej wybitnie nie leży i nie wydaje mi się, żebyście zmusili ją do zmiany
      nastawienia. Może gdy synek będzie starszy, to złapie kontakt z babcią, a ona z
      nim? Trudno powiedzieć. Na Waszym miejscu nie naciskałabym. Pzdr
    • rybkaisia Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:33
      Na pewno nie wyrzucałabym braku prezentów i braku opieki nad dzieckiem. Może
      nie ma ochoty już tego robić - może ma swoje życie, o którym do końca nie
      wiecie. Ale tak jak nam to przedstawiłaś powiedziałabym jej, że po prostu Wam
      jej brakuje, że nie czujecie się pełną rodziną, że chcecie aby wnuczek dobrze
      znał swoją babcię i ją kochał - i że Tobie i mężowi zależy na tych dobrych
      stosunkach. Ale na siłę nie namawiałabym jej do opieki. A może zapytaj w takim
      razie jeszcze co się zmieniło od czasu Twojej ciąży - może nieświadomie coś
      sprawiło, że nie chce się wtrącać w Wasze życie?
      Pozdrawiam i daj znać jak tam rozmowa.
      • jusiadyk odpowiadam 07.05.05, 22:44
        Dzięki, że piszecie. Od razu odpowiadam, że od casu mojej ciąży zmieniło się w
        życiu mojej Teściowej sporo. Wiem, że to ważne, nie pisałam o tym by się za
        bardzo nie rozpisywać. Ale analizowaliśmy to już 100 razy i wydaje się nam
        (mężowi i mi), że te zmiany jeszcze bardziej powinny ją do nas zbliżyć. Otóż,
        kiedy byłam w 8 miesiącu zmarł mój teść o czym Teściowej powiedział mój mąż. Z
        tym, że Teściowie nie żyli ze sobą, Teść nawet mieszkał daleko i tam jest
        pochowany. Kiedy zaś Jędrek miał 4 miesiące młodszy syn mojej Teściowej
        wyprowadził sie z domu na studia.
      • mapta Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:50
        Wydaje mi sie, ze dobro wlasne twojej tesciowej jest dla niej wazniejsze niz
        kontakt z rodzina, z wnukiem, wami - synem czy synowa...
        To mi troche przypomina sytuacje z moja tesciowka i dlatego tak napisalam.
        Bylam po cesarce, ze szwami, w bloku bez windy 4-te pietro, maz pracowal a z
        tesciowa sie umowilam, ze przyjedzie zaraz po pracy, zeby mi pomoc z
        wyprowadzeniem psa, no bo ja mialam wybor albo z dzieckiem (= z wozkiem z tymi
        szwami po schodach itd) albo zostawic je samo w domu. Tak zle i tak niedobrze.
        I ona przyjechala po poltorej godzinie spoznienia bo jeszcze sobie cos tam po
        drodze pojechala zalatwic. Przy czym ja zaznaczylam, ze bardzo na nia czekam,
        bo tego dnia nie mam sobie jak poradzic. Skonczylo sie na moim wzywaniu
        jakiegos tam kolegi z kilku ulic dalej, zeby mi sie pies nie zesikal. MIalam do
        niej zal i powiedzialam jej o tym, ze liczylam na nia i zeby mnie na drugi raz
        uprzedzala o spoznieniach.
        Nie minal miesiac, kiedy miala znowu (kolejny juz raz) przyjechac do mnie na
        konkretna godzine i... sie spoznila kilka godzin, bo postanowila jeszcze sobie
        ufarbowac wlosy.
        Trzeci raz byl taki sam, tylko, ze wezwala szklarza do domu, zeby jej
        wmontowal szybe w drzwi przed weekendem...

        Zawsze jej sprawy stoja na pierwszym miejscu i mimo, ze na prawde nie
        naduzywamy jej pomocy to nie pala checia do kontaktow nawet bardziej
        sporadycznych niz codziennych. Taki charakter. Czasem sobie mysle, ze tego jej
        egoizmu to sie powinnam troche od niej pouczyc, bo ja zawsze siebie na ostatnim
        miejscu itd ale to inny temat smile

        W kazdym razie podziwiam Cie, ze sie z nia umowilas na rozmowe i chcesz ta
        sytuacje zmienic, bo to dobrze rokuje. Jesli bedziesz konkretna i po prostu
        powiesz na czym Wam zalezy to reszta juz zalezec bedzie tylko od niej, czyli i
        tak nie masz na to wplywu. Zrobisz wszystko co mozesz, a wszystko to znaczy ze
        juz nic wiecej, czyli nie bedziesz mogla sobie nic zarzucic.

        A syn ta babcie sam pozna kiedys lepiej i w razie niewygodnych pytan, zawsze
        bedziesz mu mogla odpowiedziec jak to bylo na prawde.

        Powodzenia!!!
    • monanan Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:47
      Sorki, ale to Ty masz problem - nie ona.
      To ty zaszlas w ciąże, urodzilas itd. Dlaczego uważasz że ona powinna się
      zajmować twoim dzieckiem, zostawac z nim etc. ...
      Moze zwyczajnie nie lubi dzieci? Moze nie chce brac na siebie
      odpowiedzialności? Moze miala jej wystarczajaco, kiedy wychowywala Twojego
      męża? A moze po prostu ma swoje zycie? Wielu ludzi czeka z utesknieniem na
      moment, az dzieci dorosną, zeby w koncu miec czas dla siebie.
      Nie wiem czy u was tak jest faktycznie, ale popatrz na to z innej perspektywy,
      nie zakladaj ze ona powinna, musi Wam pomóc i zajmowac się malym.
      Dobrze ze mozesz z nią szczerze porozmawiac, ale na pewno nie atakuj. Po prostu
      zapytaj jak jest i cokolwiek powie, spróbuj zrozumiec
    • anias29 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:47
      Wg mnie to trochę dziwne, że chcecie teściową "na siłę" wciągnąć do opieki nad
      dzieckiem. Sorry ale uważam, że dziadkowie MOGĄ ale nie MUSZĄ zajmować się
      wnukami... Może teściowa do Was nie dzwoni, bo czuje się nagabywana o tę
      opiekę? W końcu ma prawo żyć własnym życiem.
      • kasia-sapulka Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 22:57
        A może chodzi o to , że to wnuczek a nie wnuczka? U mnie jest ten problem,
        teściowa nie intresuje się moi synem bo ona chciała wnuczkę.
      • jusiadyk Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:04
        No przeciez napisałam w tym pierwszym poście, że ona nie ma obowiązku. Wiem, że
        tak może być i liczę się z tym ale jeżeli tak jest to chciałabym się o tym od
        niej dowiedzieć. Tymczasem Teściowa zciemnia wszystkim naokoło jak to tęskni za
        swoim jedynym wnuczkiem. Poza tym, jak też już pisałam, zmienił sie jej
        stosunek do mnie i męża - nami sie tez nie interesuje tak jak kiedyś. Ja wiem,
        że jesteśmy dorosli. Chodzi mi o zainteresowanie a nie opiekę. W końcu jestesmy
        bliską rodziną a nie znajomymi z wakacji, którzy czasem do niej zadzwonią.
        Wydaje mi się, że w normalnej sytuacji babcie "rzucają się " na wnuki zaraz po
        urodzeniu, tymczasem ona przyjechała na godzinkę, kiedy Jędrek miał 10 dni. A
        naprawdę nie chodziło o to, że nie miała jak, bo jak pisałam ma i czas i
        samochód a te 60 km to tez nie jest koniec Polski.
        • anias29 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:18
          Nie wszystkie babcie "rzucają się" na wnuczka. Moja mama często zabiera małego
          na spacer, teść również, a teściowa nie była jeszcze ani razu na spacerze, choć
          mieszka 10 minut drogi od nas. Absolutnie nie mam do niej o to pretensji
          oczywiście smile
        • kawka74 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 11:22
          Kiedy babcie rzucają się na wnuki zaraz po urodzeniu, są atakowane za wtrącanie
          się i narzucanie. Więc i tak źle, i tak niedobrze.
        • zona_wojtka Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 11:24
          jusiadyk napisała:

          > Wydaje mi się, że w normalnej sytuacji babcie "rzucają się " na wnuki zaraz
          po
          > urodzeniu

          I wydaje ci się to takie fajne? No to fajnie...
          Ale wierz mi - fajne to nie jest...

    • marcelino1 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:09
      Zostaw kobite w spokoju - już pisałam ale powtórzę - teściowa tez człowiek!!
      Ma swój rozum, swoją wolę, swoje sprawy i swoje tylko jedno życie.
    • inga17 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:13
      A tak naprawdę to chodzi o to żeby Wam pomogła, czy żeby interesowała się Waszym
      dzieckiem??? Bo może Twoja Teściowa nie chce zajmować się dzieckiem, może tego
      nie lubi, nie czuje się na siłach, lub po prostu nie ma ochoty... Ma do tego
      prawo. Powiedziała, ze sfinansuje wam opiekunkę po przedstawieniu Jej planu
      opieki. Czyli po prostu nie chce zajmować się dzieckiem, a czuje się do tego
      zmuszana!!! Może dlatego nie dzwoni i reaguje niechętnie na zaproszenia? Bo
      zapraszacie Ją po to, żeby wspólnie posiedzeć przy kawie, czy po to żeby ciągle
      mówić o tym (bądź sugerować)żeby Wam pomagała, czy nawet ciągle opowiadać, jak
      to pomagają Wam Twoi Rodzice. Nie jest to dla Niej przyjemne, ani miłe. Może po
      prostu zaakceptujcie, że Teściowa tego nie chce i uszanujcie Jej wolę. A
      zapraszajcie Ją wyłącznie po to, żeby posiedziała przy kawie i ewentualnie
      (jeśli będzie miała na to ochotę!!!) chwilę pobawiła się z wnukiem w Waszej
      obecności. Żeby nie było od razu- Mamo, a moze Mama zmienii pieluchę, a może
      Mama z Nim zostanie a ja tylko skoczę do sklepu...itp, itd
      Co do rozmowy z Teściową- możesz usłyszeć wprost że nie życzy sobie zajmowania
      się Waszym dzieckiem, ale również możesz zyskać wroga na całe życie.

      Pozdrowienia, inga
      • monanan do inga17 07.05.05, 23:22
        No i ja się z Tobą zgadzam.
      • jusiadyk Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:24
        Dziewczyny, bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Teraz muszę spadać do
        domowych obowiązków a później spanka ale jeśli ktos jeszcze chce coś napisać,
        to bardzo proszę, ja tu jeszcze zajrzę przed środą. Nie dziwię się, że różnie
        patrzymy na mój problem, chociażby dlatego, że nie wszystko tu opisywałam.
        Myślę, że wroga nie zyskam, bo naprawdę nie chcę na Teściowej niczego wymuszać
        czy robić jej wyrzutów. Zawsze potrafiłam z nia rozmawiać. Tak czy owak rozmowa
        nam sie na pewno przyda. Dzieki raz jeszcze, nie sadziłam, że tyle osób mi
        odpowie.
      • maxim31 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:32
        Ja uważam, że oczywiście teściowa ma prawo itd.
        Ale kiedys (sama pamietam chwile spedzone z babcią) było inaczej. Pewnie, że
        świat i świadomośc ludzi się zmienia. Tylko, że babcia to taki bardzo przyjemny
        składnik dzieciństwa. I ważny, tak myślę. Ja swoją bardzo ciepło wspominam,
        chwile spedzone z nia były inne przeciez od tych spędzonych z mamą. I z
        pewnością takich wspomnień nie miałabym, gdyby babcia żyła tylko swoim życiem.

        Z drugiej strony, jak teściowa nie chce, to wołami jej nie zaciągniesz. I moim
        zdaniem jest to smutne. Ale może dlatego tak mówię, bo u mnie jak byłam mała -
        było inaczej. A jakie babcia pyzy robiłasmile Palce lizac. Aaa, i jeszcze pierogi
        z kapustą i grzybami. Mniamsmile
        • maxim31 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:40
          A tylko jeszcze dopowiem, że z druga babcią juz takich kontaktów nie miałam -
          były one bardzo sporadyczne. To, gdy byłam dzieckiem, zdarzało mi się do niej
          powiedziec per "ciociu"big_grinD
    • monanan Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 07.05.05, 23:20
      Hmmm, a moze jest taktowna i chciala wam dać się nacieszyc dzieckiem, nie
      chciala sprawiac klopotu, burzyc wam rytmu dnia, jak synek byl mniejszy. Moze
      nie chce byc taka tesciową, co to do wszystkiego sie wtraca? I moze naprawde
      teskni po swojemu za wnuczkiem - ja jak mojego slubnego nie widzę też tesknie i
      oczy wyplakuje, a jak wraca to po pol godzinie czasem mam juz go dość wink
      Moze stwierdzila ze teraz chce miec czas dla siebie, skoro wy juz sie jakoś
      urzadziliscie i ulozyliscie sobie zycie. pomoc jakąś tam zaoferowala
      (sfinansowanie opiekunki). A tak ogólnie to jej jest na pewno nielatwo. Kobiety
      w tym okresie często np. popadają w depresje na skutek syndromu pustego
      gniazda, co nie znaczy automatycznie, ze powinny sie pchac do cudzego (waszego).
      Moze trzeba jej czasu zeby ulozyc sobie zycie, zadbac o swoje sprawy. To
      niekoniecznie znaczy ze wami sie nie interesuje - ale wie ze sobie radzicie
      • gagarin3 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 00:30
        Temat teściowych na forum jest wałkowany na okrągło. Jak odwiedza i chce się
        opiekować wnukiem - źle, bo za często, bo się narzuca, bo zawsze nie w porę.
        Jak dzwoni codziennie - źle. Jak nie dzwoni - źle. Jak nie odwiedza i nie
        opiekuje się - źle. Zwariować można wink)) Idąc tropem autorki wątku powinnam
        dojść do wniosku, że moja mama jest najbardziej wyrodną babcią na świecie, bo
        nigdy nie była z moim synkiem na spacerze, nigdy nie została z nim nawet na pół
        godziny, ba! Nigdy go nawet nie przewinęła, ani nie nakarmiła. A ja nie wpadłam
        na to, żeby się z nią umówić na rozmowę w cztery oczy i wygarnąć, co o tym
        myślę. A myślę, że tak jest OK, jeżeli nie czuje się na siłach albo nie ma
        ochoty, nikt nie ma prawa jej zmuszać do opieki nad wnukiem, ani niczego
        sugerować. Tym bardziej, że jest już po sześćdziesiątce i nie cieszy się dobrym
        zdrowiem. Teściowa, choć znacznie młodsza, nie pracuje, nie ma innych wnuków
        oprócz mojego synka - bardzo rzadko odwiedza małego. Jej wybór i jej prawo.
        Oczywiście byłoby mi lżej, gdyby było inaczej, ale skoro jest tak, jak jest
        muszę sobie radzić sama i nigdy nikomu nie robiłam z tego powodu żadnych
        wymówek. Może po prostu za mało wymagam od bliźnich wink))
        • maxim31 Re: Zgadzam się z gagarin3 08.05.05, 11:43
          Na pewno jest lżej, gdy ma sie pomoc ze strony babc. Ale jak nie chce babcia
          nic robic przy wnukach - to nawet najszczersza rozmowa nic nie zmieni.
          No chyba, że brak kontaktu z wnukiem nie jest uwarunkowana jej niechęcią, tylko
          innymi przyczynami. To może wtedy cos ta rozmowa da.
    • 18lipcowa Daj spokój tej kobiecie. 08.05.05, 09:52
      Kurna molek, no co to znaczy wciągnąć do opieki? Na siłę? Chyba tak bo widać że
      kobita nie chce, a wy ją zmuszacie. Ludzie - to jest Wasze dziecko i teściowa
      nie ma obowiązku sie nim zajmowac. Tak samo jak nie ma obowiązku kupowania
      prezentów mimo że ma środki.

      Jezuu jak mnie wkurza takie rozumowanie.To z tobą jest coś nie tak a nie z
      Twoją tesćiową i jestes bezczelna że od niej wymagasz czegoś co nie jest i nie
      powinno byc jej obowiązkiem.
    • zona_wojtka Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 11:19
      Moim zdaniem to zły pomysł.
      Możesz myśleć o niej co chcesz, pisać o tym na forum, wyżalić się, ale
      umawianie się na rozmowę? To nie jest dziecko, które możesz wezwać na dywanik
      jak dyrektor w szkole i wypalić reprymendę.
      A tak swoją drogą, to jej życie. Jeśli nie chce być babcią, która tylko za
      wnuczkami gania i nie ma swojego życia - to wg mnie dobrze, że ma swoje sprawy,
      pewnie znajomych. Dlaczego co niektórym wydaje się, że kiedy 50-cio czy 60-
      letnia kobieta zostaje babcią to ma rzucić wszystko w kąt i bawić się w
      niańkę...
    • ethomas Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 11:51
      widzisz.... a może ona po prostu boi się zająć małym dzieckiem? Może to
      niewiarygodnie, ale mam taką sytuację z prababcią. Wychowała mnie, moją siostrę
      i dwóch moich kuzynów, ale teraz jest starsza i po prostu boi się zajmować małym
      dzieckiem, bo twierdzi, że nie da rady. Ja jej wierzę.

      Może twoja teściowa chciałaby mieć kontakt z wnukiem, ale boi się, że kiedy
      zgodzi się na kilkukrotną powiedzmy parogodzinną opiekę, to będziecie małego
      podrzucać przy każdej okazji? Wiesz różnie to bywa. Generalnie to jest wasze
      dziecko i teściowa nie musi się nim zajmować.

      Myślę, że powinnaś spytać dlaczego nie interesuję się małym. Możesz zasugerować
      jej strach przed tym co napisałam powyżej. Jeśli będziesz delikatna możę uda Ci
      się otowrzyć tę kobietę i dowiedzieć się co w niej siedzi. Nie można od razu
      zakłądać, że jest z gruntu zła.

      Pozdrawiam i życzę dyplomacji w rozmowie.
    • onika27 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 08.05.05, 20:43
      troszkę mam wrażenie po przeczytaniu twojego postu ze bardziej wam chodzi o
      pomoc niz o rodzine.Piszesz o tym że nie chce opiekowac sie wnukiem.Przeciez
      nie ma takiego obowiązku.Pójdziesz i z nią porozmawiasz.I co jej powiesz? że
      masz pretensje ze kupuje nie dość drogie prezenty twojemu dziecku.Wydaje mi sie
      że po prostu ona ma swoje życie i wystarczaja jej sporadyczne kontakty z
      wami.Moze ona nie chce juz zajmować sie dziećmi bo w końcu swoje juz wychowała
      a wydaje mi sie ze rozmowa i tak nic nie pomoze.Po prostu dajcie jej spokuj
      odwiedzajcie raz w tyg i przestań sie tym zadreczać
      • ewa2233 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 10:25
        Ja też odniosłam wrażenie, że bardziej potrzebujecie jednak jej pomocy.
        "Zajmowania" się dzieckiem.
        Jeśli jest niechętna do przyjazdów - wyjeżdżałabym do niej.
        Macie mniej czasu? Ale jeśli chcecie ~KONTAKTU - jedźcie w niedzielę!
        Może częstsze wizyty sprawią, że babcia bardziej będzie do wnuka lgnęła?
        Nie uśmiecha się Wam jeżdżenie? Może ona też nie lubi podróży?
        Może nie przyjeżdża, bo przy wizycie u Was czuje, że ma się "zajmować"
        dzieckiem, a tego nie lubi?
        Mam podobną sytuację: moi rodzice uwielbiają być z wnukami i się
        nimi "zajmować". Teściowie nie. To my jeździmy do nich co jakiś czas (to samo
        miasto). Po prostu mają inne "natury". Może z powodu tego, że jest młodą
        babcią, nie czuje się jeszcze w tej roli?
        A Ty byś chciała, by Cię ktoś na siłę zmieniał? Byś "na siłę" zajmowała się np.
        chrześniakiem, dzieckiem siostry itp. (przykłady teoretyczne), bo tak wypada.

        W ogóle nie wyobrażam sobie tej planowanej rozmowy.
        Co masz zamiar powiedzieć teściowej? Zajmuj się dzieckiem, bo moi rodzice się
        zajmują? Przyjeżdżaj częściej?
        A co Wy robicie by kontakty zacieśnić?
        -----------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • cocollino1 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 10:43
          A ja ci napisze tak: jesli kiedykolwiek bedziesz miala jakies watpliwosci w
          zwiazku z tesciowa, NIGDY nie pisz o tym na tym forum. Jak napiszesz to masz
          gwarantowane ze zostaniesz oceniona jako ta zla, ktora wykorzystuje, nie
          rozumie, wymaga itp. W koncu to Ty znasz najlepiej swoja tesciowa, wiesz jakie
          w rodzinie panuja zwyczaje, wiesz czego mozesz spodziewac sie ewentualnie po
          tesciowej. Dlatego przzemysl sprawe z mezem, ewentualnie apytaj kogos kto
          rodzine i sytuacje zna. Bo widzisz jak tylko jakas mama napisze tu ze wyraza
          cichutka nadzieje, ze tesciowa pomoze jej zajac sie dzieckiem od razu jest
          skrytykowna jako wygodna, samolubna itp. Nie zawsze tak jest, dlatego nie lubie
          takiego tonu odpowiedzi.
          • anias29 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 10:52
            Ale autorka tego wątku wcale nie wyraża "cichutkiej nadziei". Wręcz przeciwnie.
          • ewa2233 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 10:54
            Idąc tokiem myślenia Cocollino - nie powinno się też pisać o problemach z mężem
            i dzieckiem smile

            Nie o to chodzi, by OCENIĆ kogoś. Chodzi o to, by napisać swój pogląd na sprawę-
            obiektywnie. Ale opinia zawsze będzie którąś stronę "trzymać".
            Oczywiście, nikt nie zna "klimatu" rodziny.
            Dlatego jestem za tym, by sprawy wyjaśniać samemu.
            Jednak, gdy się chce poznać opinię z forum, trzeba się liczyć z tym,
            że ktoś ma inne zdanie na konkretny temat.
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • katse Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 11:00
              ja wiem jak to przykro jak się babcia nie interesuje wnukiem

              no ale czasem są takie babcie i tyle

              K
            • cocollino1 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 12:25
              wiesz, jakos tak poprostu zapada mi w pamiec zawsze watek odnosnie tesciowych,
              i nie chodzi mi o to zeby w ogole nie pisac na forum, tylko akurat watek
              tesciowych zawsze jest tak traktowany. A tak jak pisalam, nie znamy sytuacji do
              konca, wiec bylabym ostrozna z wypowiedziami tego typu jakie tu sie pojawiaja.
              Pozdrawiam
    • kotka.szrotka Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 12:23
      Jak dla mnie to bezczelność: przedstawiliście jej plan jak ją wciagnąć do
      opieki nad dzieckiem!! Fajnie, ze pracujecie, ale to też znaczy, że stać was na
      opiekunkę - bez łaski, bez zmuszania i wykorzystywania bliskich. I chcecie
      porobić oszczędności cudzym kosztem. Teściowa już swój obowiązek wypełniła -
      wychowując własne dzieci. Poza tym to młoda babcia, do tego mieszka jakby nie
      było jednak kawałek drogi i to taka frajda ma być, dwa razy dziennie po
      godzince w te i we wte. I pewnie widzi jak się wyslugujecie kim popadnie, i tak
      dobra kobieta bo proponuje wam dofinansowanie opieki. Ja tam bym ucekała od
      takich krwiopijców, jeszcze pewnie wyrzutami sumienia będziesz ją dręczyć, że
      jest niedobrą babcią. Poza tym kobieta może być chora i nie chcieć się ujawniać.
      • cocollino1 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 12:36
        no wlasnie, dziekuje za ten post, wlasnie o takie posty mi chodzilo, czy aby
        napewno znasz tak dobrze autorke zeby pisac w ten sposob? ludzie troche sie
        pohamujcie.
        • maxim31 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 09.05.05, 13:01
          Moim zdaniem nic sie nie stałoby, gdyby CZASAMI babcia zajęła się wnukiem.
          Naprawdę. Bo np. ja tez nie mam babc na zawołanie. Ale, gdy się umówię z tą
          babcią, która nie pracuje odpowiednio wcześniej, to czy to naprawdę musi byc
          takim problemem pójście np. dwa razy w miesiącu na spacer? Nie sadzę. Nie
          należy, moim zdaniem popadac w skrajności. Powiem Wam tylko tyle, ze teraz,
          zajmując sie praktycznie sama swoimi dziecmi, nie wyobrażam siebie w roli babci
          na codzień. Ale myślę, ze zanim moje dzieci sie usamodzielnią, minie dużo czasu
          i zapomnę jak to jest byc uchetaną dzieciarami. I sądzę, że przyjemniścia
          bedzie przebywac CZASAMI z wnukami. Przeciez to będą dzieci moich dzieci!
          Problem chyba leży w tym, że jak da sie palec, to zgarnia się całą rękę. A
          przeciez wszystko można wypośrodkowac.
    • inga17 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 10.05.05, 14:21
      myślę, że ktoś zadając takie pytanie na forum nie oczekuje konkretnej
      odpowiedzi, tylko właśnie różnych reakcji przypadkowych, nieznajomych ludzi.
      Reakcji przypadkowych... Bo w tym poście autorka napisała o sprawie
      kilkadziesiat zdań. trochę za mało by poznać stosunki rodzinne i je oceniać. Po
      odpowiedziach można się domyśleć, jakie relacje mają ludzie w swoich domach- jak
      to jest u innych. Są osoby oburzone zachowaniem babci, są oburzone zachowaniem
      Autorki i sa osoby które starają się spojrzeć obiektywnie (choć tylko na
      podstawie informacji z postu). Służyć to może więc wyłacznie poznaniu innych
      opinii i ewentualnie na tej podstawie przemyślenia sobie pewnych spraw.
      Pozdrawiam, Inga
      • czajkax2 Re: umówiłam się na rozmowę z teściową - długie 10.05.05, 14:33
        Moja teściowa nie przyjeżdża do swojej jedynej wnudczki.Nie wychodzi na spacer
        itp itd Zawsze słyszę jak to ona kocha wnusię,tylko jakoś te słowa nie
        przekładaja się na czyny. Czy mam o to pretensje? Nie. czasem tylko pojawia się
        taki żal,że mogłoby byc inaczej. Ale to jej sprawa. Skoro nie inicjuje
        kontaktów z wnuczką, to niech się tereaz nie dziwi że wnusia nie chce siedziec
        jej na kolanach,czy dac buziaka. Ja ze swojej strony jezdzę z mała co niedzielę
        do teściów,żeby mała wiedziałą ze ma dziadków ze strony taty. moja córka nie
        bardzo za nimi przepada(teścia lubi bardziej) i widzę ze teściową to boli. Ale
        chyba nie boli na tyle,zeby próbowac zmienic sytuacje. To naprawde ich sprawa.
        Bedą mieli takie kontakty z wnuczką na jakie zapracują. To tylesmile
        A w zmuszaniu kogokolwiek do kontaktów nie widzę sensu.Bo cheć spotkań musi byc
        dobrowolna aby miała sens.
        • rybkaisia No i jak tam rozmowa??? 13.05.05, 14:28

          • jusiadyk JESTEM PO ROZMOWIE 13.05.05, 16:11
            Najpierw pierwsza część: prosiłam o wypowiedź te osoby, które były w podobnej
            sytuacji lub podjęły taką próbę jak ja. Nie prosiłam o ocenę kto ma rację bo
            jestem wystarczająco dojrzała by kierować się swoim rozsądkiem a nie forum
            internetowym. Rację ma cocolino pisząc, że nie można w kilkunastu zdaniach
            przedstawić złożonej sytuacji rodzinnej w której się jest ponad 10 lat.
            A teraz część druga: niezrazona opiniami przynajmniej połowy wypowiadających
            się tu forumowiczek porozmawiałam z Teściową. Nie mam wroga na całe życie,
            mam ... nadal bardzo fajną Teściową, która nie jest najlepszą babcią. Ogólnie
            mówiąc przegadałyśmy 4 godziny (wreszcie miałysmy na to czas i spokój) o
            wszystkim, równiez o tym, na czym mi zależało. Pojechałam z nią porozmawiać,
            wyjaśnić, zrozumieć a nie negocjowac warunki zajmowania sie moim synkiem.
            Efekt? Kilka rzeczy zrozumiałam, ona pewnie też. W sferze faktów pewnie wiele
            sie nie zmieni ale przynajmniej nie będzie się tak we mnie kumulować
            rozczarowanie. Myślę, że to bardzo dobrze, że ta rozmowa się odbyła. Dziękuję
            za wsparcie kilku osób, które zrozumiały moje intencje.
Pełna wersja