Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatusia?

09.05.05, 12:49
Już kiedyś się Wam o tym opowiadałam - mój mąż ma nasze dziecko w nosie.
Najchętniej by się jej pozbył. Mamy idealne dziecko, z gatunku "aniolkow", a
on sie wscieka, ze Lidzia potrzebuje jednak odrobiny mojej uwagi. Jest o nia
potwornie zazdrosny, choc jak moge staram sie go nie zaniedbywac.
Ona ma teraz 4 miesiace, ile jeszcze dac mu czasu? Bo ja czuje sie z tym tak
zle, ze jestem gotowa na rozwod. Wole, zeby nie miala zadnego taty, niz ma
miec takiego, ktory odrzuca jej uczucie.
    • anka1 Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 13:12
      wiesz co mam obawy ze niektorzy nie dojrzewaja do ojcostwa nigdy niestety. znam
      przypadek gdzie dzieciaczek ma juz 14 miesiecy, jest super-cudownym maluszkiem
      a ojciec nadal nic...
      ((((
    • j_e_s_z Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 14:10
      Podobno mężczyźni (przynajmniej ich część, ta która nie złapała od razu miłości)
      zaczynają czuć się ojcami, gdy dziecko robi się kontaktowe, zaczyna chodzić,
      mówić... Pamiętam Twoje posty i jeśli nic się nie zmieniło, to uważam, że
      powinnać nalegać na to, by twój facet poszedł do dobrego psychologa.
      A w kwestii rozwodu... Wiesz, na to zawsze będzie jeszcze czas. Twoja córka i
      tak ma ojca, czy rozwiedzionego czy nie. Ma i koniec. Rozwód nic tu nie zmieni,
      przynajmniej na korzyść. Rozstanie tylko pogłębi przepaść między nimi. Tak mi
      się wydaje. A Tobie mogłoby by ć jeszcze bardziej gorzko, gdy za parę lat
      okazało by się, że tatuś jednak zapałał uczuciem i bierze sobie córeczkę jak
      swoją własność, nie doceniając zupełnie twojego wkładu w jej wychowanie.
      Rozwodem mogłabyś dac mu znak - ok, zwalaniam cię z obowiązku troszczenia się o
      nią, ja się nią całkiem zajmę. Nie dawaj mu jeszcze wolnej drogi...
      Wiele sił ci życzę.
    • malagos2 Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 15:06
      Ja z kolei nie pamietam twoich wcześniejszych postów ale z tego co piszesz to
      chyba rzeczywiście masz dość skoro nawet pomyślałaś o rozwodzie. Nie wiem czy
      próbowałaś metody zostawiania go z dziekiem sam na sam. Pod pretekstem twojej
      wizyty u lekarza, fryzjera itd. Może to poskutkuje jak będzie musiał sam się
      wszystkim zająć i zobaczy, ze to nie jest straszne a dziecko potrafi tak
      cudownie oddawać nam nasze zaangażowanie. Ja wychowuję moją córeczkę wraz z
      facetem, który nie jest jej biologicznym ojcem. U niego proces pokochiwania
      trwał niemal rok. No wiem oczywiście, ze to inna sytuacja ale... udało się.
      Byłam cierpliwa i zaciskałam zęby z podobnymi myślami do Twoich (o rozejściu
      się) ale przetrwalismy. Czego i Wam życzę.
    • martaglowacka Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 15:23
      Witaj!!
      Po pierwsze masz śliczną córeczkę smile
      Przeczytała Twoją stronę i jedno mnie uderzyło, a mianowicie fragment, że Ty
      bardzo Dzidzię chciałaś a Tata "po namowach" się zgodził....
      Może moje rozumowanie jest błędne, ale może Twój Mąż nie był jeszcze faktycznie
      gotowy, uległ Twoim namowom, a teraz jest to jakby forma (nie wiem jak to
      nazwać) buntu lub odreagowania - niekoniecznie świadoma z jego strony.
      Niestety nie znam na to lekarstwa sad
      • sonnja1 Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 16:09
        martaglowacka napisała:

        > Witaj!!
        > Po pierwsze masz śliczną córeczkę smile
        > Przeczytała Twoją stronę i jedno mnie uderzyło, a mianowicie fragment, że Ty
        > bardzo Dzidzię chciałaś a Tata "po namowach" się zgodził....



        Dokladnie takie samo wrazenia odnioslam- moze rzeczywiscie tata nie jest
        przygotowany do roli taty?
        Ale moze tez tak byc jak to juz napisala ktoras z mam, iz mezczyzni zaczynaja
        odczuwac cos do dziecka gdy ono sie robi kontaktowe. U nas dokladnie tak bylo.
        Setki razy zloscilam sie na meza, iz najwyrazniej nie przepadal za towarzystwem
        synka (choc wiem ze bardzo go kocha) i preferowal komputer czy telewizor. Na
        moje naleganie "pobaw sie z nim" odpowiadal "a co ja mam z nim robic? on
        jeszcze nic nie umie", no a teraz juz pomalutku sie to zmienia, choc bardzo
        pomalutku. Zreszta milosc do dziecka nie pojawia sie przeciez automatycznie. To
        jest proces; u kobiet wprawdzie proces ten zachodzi szybciej, taka juz jest
        natura.
        Ale wiesz, moze jest jeszcze cos. Moze Ty sie zmienilas? Kobiety po porodzie
        jednak sie zmieniaja. To slynne zaniedbywanie meza to przyklad klasyczny, choc
        wydaje mi sie ze chodzi o cos wiecej niz tylko brak czasu dla meza. Smutne to
        ale prawdziwe- wiele par sie rozpada wlasnie po pojawieniu sie dziecka. Tez mam
        czasem wrazenie, ze moje malzenstwo stoi na krawedzi!

        pozdr.
        • katse Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 19:27
          większość moich dzieciaty kolegów wzdycha

          "kiedy on/ona będzie już kontaktowe, żeby wziąść do kina, na lody, pograć w
          piłke, pogadać, pokazać świat itp itd"

          na szczęście z ust mojego nie słyszałam takich westchnień - póki co spacer ze
          śpiącą córką też jest dla niego interesujący

          K
          • magdapol75 Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 09.05.05, 20:27
            Moze wlacz go bardziej do opieki nad nia,zostaw go od czasu do czasu z nia sam
            na sam,powiedz mu zeby zabral ja na spacer,niech zmieni jej pieluszke,niech ja
            wykapie,niech ja polozy spac itp.
            Moze w ten sposob bedzie sie czul bardziej z nia zwiazany,u nas tak bylo od
            zawsze i moj maz ma z nasza 2 letnia corka bardzo bliski kontakt.
    • j_e_s_z Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 10.05.05, 10:37
      Tak jeszcze sobie pomyślałam : Kocianno, unikaj jednej poważnej pułapki. T
      apułapka wygląda mniej więcej tak: „Ja ci córeczko wystarczę za mamusię i
      tatusia, ja ci wszystko dam, ja ci poświęcę życie, on nam nie jest potrzebny”.
      Taka postawa jest zbudowana na 1. kłamstwie (nieprawda, że dziecku nie jest
      potrzebny ojciec i nieprawda, że można go zupełnie wyeliminować z życia, będzie
      w nim istniał, nawet jako BRAK OJCA) i 2. ogromnym obciążeniu dla dziecka
      (zobacz, poświęciłam dla ciebie wszystko, całe życie jest podporządkowane
      Tobie - dla dziecka to koszmar, wiem, sama jestem takim dzieckiem). Dopóki się
      da, dopóki starcza ci sił i cierpliwości, angażuj męża w opiekę nad dzieckiem,
      oswajaj go z nią, ucz go jej. Nie wyręczaj! Nie przymilaj się! Postaraj się żyć
      normalnie, niech on nie czuje, że starasz się mu zrównoważyć ten niekomfortowy
      fakt bycia ojcem.
      Jeszcze raz - dużo sił.
    • weronikarb Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 10.05.05, 11:47
      No coz u nas ten proces trwal 9 m-cy - jak bylam w ciazy
      Od dnia porodu synek dla meza jest calym swiatem.
      Zajmuje sie nim z ochota, na wszystko pozwala zawsze ma dla niego czas
      i az mu zazdroszcze bo synus bardziej chyba przepada za nim jak za mna.
      Ja jestem ta co wychowuje a tatus tym kto rozpieszcza smile
      U ciebie mysle ze musi jednak troche sie nauczyc bycia tatusiem, mysle ze jak
      bedzie wiekszy kontakt to sie zmieni smile
    • peut-etre Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 10.05.05, 15:05
      To może jako facet się wypowiem?
      U mnie to trwało około 7-8 miesięcy. Co więcej - doskonale wiedziałem że tyle
      będzie trwało i powiedziałem o tym zonie. Serio. Po prostu zawsze miałem dobry
      kontakt z małymi dziećmi,. ale niemowlaki - to zupełnie co innego. Przerażały
      mnie. No bo co z takim robić (nie krzyczcie że tysiąc rzeczy, pamietajcie że
      pisze z pozycji faceta)
      Żona nie chciała wierzyć, ja właściwie miałem nadzieje że bedzie krócej, ale
      nie. Nie zrozumncie mnie xle. Wstawałem w nocy, wymieniałem pieluchy, ka[pałem,
      chodziłem na spacery. Ale najgorsza tortura jaka mnie mogła spotkać to kiedy
      żona mówiła "no, pobaw się z nim".
      Jak?
      Jak?
      Jak?
      Starczało mi cierpliwosci na 2-3 minuty a wydawało mi się ze to godzina.
      Zaczałem byc zły na żone że mnie do tego zmusza i wymigiwałem się jak mogłem.
      Żona oczywiscie była zła że uciekam. Książka, gazeta, film, byle nie dziecko.
      Ja z kolei zacząłem być zły że tylko cały czas dziecko i dziecko. A ja? a dom? a
      wakacje? itd.
      Chodziliśmy wkurzeni potwornie. A mały dodatkowo dawał nam w kość bo to
      rozrywkowy facet i nieprzespane noce zrobiły swoje.
      Było źle. Ale po co ja piszę?
      Bo to nie tylko o mnie. To samo się zdarzyło u wszystkich naszych znajomych.
      Zdaje się że wszyscy zapomnieliśmy o czymś. Nauczyliśmy się jak przewijac
      dziecko i czym go karmic, ale nikt nie był przygotowany na tak drastyczną zmianę
      życia. Nie chodzi nawet o niedospanie, ale o to że priorytety matki i ojca śa
      tak różne i tak różnych rzeczy zaczynają od siebie wymagać.
      Zapewne z perspektywy żony - byłem zimnym mężem skupionym na własnej
      przyjemności i niedostrzegającym dziecka.
      Z mojej perspektywy - zona , najbliższy mi człowiek nagle zgłupiała i z pięknej
      kobiety zamieniła się w gosposię i nianię nie mówiącą normalnie tylko gulgającą
      po dziecięcemu.
      Czyli oboje zwariowaliśmy.
      Teraz, teraz jest super. Gramy z synem w piłke, robimy wypady rowerowe i kawały
      mamie. Właściwie spędzam z nim cały wolny czas na głupotach często smile I
      naprawdę to lubię. Ale polubiłem w momencie kiedy zaczął do mnie przyłazić na
      czworakach, rozumieć żarty, kiedy uznalem go za człowieka i pokochałem, a nie
      kiedy był taka wrzeszczącą lalą której z jednej strony ssało a z drugiej
      wydalało (wybaczcie dosłowność).
      To jest różnica - kobieta kocha od razu i bezwarunkowo. Facet poźniej - i za coś
      (usmiech, słowo "tata", potoczenie piłeczki.
      Jasne - są liczne wyjątki, ale to jest standard. Trzeba z tym żyć i jakoś
      przeżyć, a niestety spora część znanych mi par - nie przeżyła. Rozpadły się
      wraśnie wtedy kiedy zobaczyli w sobie obcych nieznanych ludzi i co gorsza nie
      wiedzieli że tak będzie i że to minie..
    • anek.anek Re: Ile moze trwac uczenie sie milosci przez tatu 10.05.05, 15:18
      my obydwoje w końcu poczuliśmy "coś" do dziecka jak mały skończył ok 6-go m-ca.
      Wtedy zaczął się robić bardziej kontaktowy.
      Ale pomiędzy tatusiem a synem prawdziwe uczucia nawiązały się dopiero kiedy
      zaczęli mieć "wspólne" sprawy: kiedy młodego można było zabrać do Muzeum
      Kolejnicta itd. Syn miał ok 2 lat.
      Nigdy jednak nie było problemu z zazdrością, czy okazywaniem negatywnych uczuć.
      Raczej pewna oschłość, ale bez wyraźnej niechęci.
Pełna wersja