dlaczego???

11.05.05, 17:58
Dlaczego ludzie po kilku latach malżeństwa czasem przestają się kochać. Żyją ze sobą ale po prostu się nie kochają, nie darzą miłością.

Dlaczego czasem to uczucie znika całkowicie i są ze sobą, bo tak wypada, nawet nie mając dzieci.

Dlaczego żyją obok siebie a nie ze sobą?? Mijają się w domu, zdawkowo zagadną, czasem się ze sobą prześpią, bo w końcu wypada.

A co, kiedy nagle pojawia się ktoś.... Totalny przewrót w życiu. Żadnych deklaracji, wyznań, obietnic, nic - czysto totalnie. A jednak zwrot o 180 stopni.


I co teraz???
    • marcelino1 Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:16
      tamirr napisała:

      > A co, kiedy nagle pojawia się ktoś.... Totalny przewrót w życiu. Żadnych
      deklar
      > acji, wyznań, obietnic, nic - czysto totalnie. A jednak zwrot o 180 stopni.
      >
      >
      > I co teraz???


      Ktoś czyli jakiś inny mężczyzna? Tak różny od codzienności. Ktoś czyli
      beztroska, brak problemów tych zwykłych szarych codziennych?
      Czy dobrze Ciebie zrozumiałam? Poznałaś kogoś?
      • tamirr Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:31
        marcelino1 napisała:

        > Ktoś czyli jakiś inny mężczyzna? Tak różny od codzienności. Ktoś czyli
        > beztroska, brak problemów tych zwykłych szarych codziennych?
        > Czy dobrze Ciebie zrozumiałam? Poznałaś kogoś?

        nie , to nie tak. Że beztroska, że brak problemów. Wrażenie, że to jest to, na co się czekało całe zycie.
        Paskudna sprawa.
        • marcelino1 Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:34
          Myślę, że prawdziwemu zakochaniu zawsze towarzyszy przeświadczenie, że jest to
          osoba, na którą czekało się całe życie.
    • lola211 Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:24
      > Dlaczego czasem to uczucie znika całkowicie i są ze sobą, bo tak wypada,
      nawet
      > nie mając dzieci.

      Znika tzw. zakochanie, po prostu chemia sie ulatnia i nic na to poradzic nie
      mozna.I teraz albo zakochanie z biegiem czasu przerodzi sie w prawdziwa milosc
      (rzadko) albo nie, wowczas ludzie sa ze soba z przywyczajenia, dlatego ze sobie
      slubowali i z masy innych powodow.Według mnie trwanie w długoletnim, czasem
      dozywotnim zwiazku, monogamia, sa sprzeczne z natura ludzka.Gdyby kierowac sie
      instynktem to zmienialibysmy partnerow, gdy ten nasz nam sie znudzil, gdy stan
      zakochania minal, ale normy spoleczne, moralne stoja temu na przeszkodzie.A
      natura o swoje sie upomina..
      • marcelino1 Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:29
        lola211 napisała:


        > Gdyby kierowac sie
        > instynktem to zmienialibysmy partnerow, gdy ten nasz nam sie znudzil, gdy
        stan
        > zakochania minal, ale normy spoleczne, moralne stoja temu na przeszkodzie.A
        > natura o swoje sie upomina..

        Wiesz, coś w tym jest. Czytałam kiedyś teorię o tym, że w naturze człowieka
        leży aby partnera zmieniac średnio co 4 lata. Tylko jak by wtedy wygladał ten
        świat?
        • driadea Re: dlaczego??? 11.05.05, 18:56
          marcelino1 napisała:
          Tylko jak by wtedy wygladał ten
          > świat?

          Normalnie.
          Nie sądzisz, że życie wbrew naturze prowadzi, nawet jeśli nie bezpośrednio, do
          anomalii? A jaki teraz jest ten świat..?
    • leeya Re: dlaczego??? 11.05.05, 19:00
      Hmmm..
      Teraz to forum Samodzielnej Mamy.
      Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia. Zycie jest czasem baaaardzo brutalne.

      Leeya
    • zona_mi Re: dlaczego??? 11.05.05, 22:19
      tamirr napisała:

      > Dlaczego ludzie po kilku latach malżeństwa czasem przestają się kochać. Żyją
      ze
      > sobą ale po prostu się nie kochają, nie darzą miłością.
      >
      > Dlaczego czasem to uczucie znika całkowicie i są ze sobą, bo tak wypada,
      nawet
      > nie mając dzieci.
      >
      > Dlaczego żyją obok siebie a nie ze sobą?? Mijają się w domu, zdawkowo
      zagadną,
      > czasem się ze sobą prześpią, bo w końcu wypada.

      Bo nie pielęgnują swojej miłości. Bo im się nie chce. Bo wygodniej chodzić po
      domu w rozwleczonych galotach i rozczochranych kudłach. Bo już mają, więc nie
      muszą się starać o tę drugą osobę. Bo są zmęczeni. Bo się nudzą. Wymieniać
      dalej?

      > A co, kiedy nagle pojawia się ktoś.... Totalny przewrót w życiu. Żadnych
      deklar
      > acji, wyznań, obietnic, nic - czysto totalnie. A jednak zwrot o 180 stopni.
      >

      A ten ktoś, to chyba nie przewraca życia nagle, trzeba nad tym popracować? Nie
      wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Może bezpieczniej ucinać zawczasu?

      > I co teraz???

      No właśnie, co?
Pełna wersja