jak wyjść z tego z twarzą........................?

17.05.05, 14:23
w sumie to znam odpowiedź na to pytanie ale chce sie troche pożalić...
wiem że dla wielu z was to nie jest problem ale mnie jest tak przykro że
szkoda gadać...
od 8 lat kumpluje sie z pewną kolezanką(pisałam juz o niej nie raz)
w ciągu tych lat tyle razy wystawiła mnie do wiatru i okłamała że wszyscy
naokoło stukaja mi w czoło i dziwią sie ze ja nadal utrzymuje z nia kontakt...
ale ja zawsze miałam poczucie ze nie moge jej zostawic bo ma trudną sytuacje
zyciową... i pomagałam jej jak mogłam zarówno wspierając ja jak i finansowo
czy rzeczowo...
od kilku miesięcy sytuacja mojej kolezanki diametralnie sie zmieniła -
zostawiła faceta brutala - znalazła faceta wręcz idealnego ktory zaakceptował
w pełni jej dziecko... jego rodzina tez uwielbia zarówno ja jak i dziecko...
nic tylko sie cieszyć... sama jej tego zyczyłam od dawna i namawiałam aby
ułozyła sobie zycie z kimś innym , ona w to nie wierzyła ze tak moze byc a ja
ją dopingowałam ze oczywiscie tak byc moze...
i zgadnijcie co sie stało?
sowa poszła w odstawke...
moja droga kolezanka nie widzi potrzeby utrzymywania ikontaktu ze mną - z
wyjątkiem tego ze ostatnio potrzebowała zebym jej pewien wyciag z banku
załatwiła - oj wtedy to sie sypała lawina smsów...
a tak poza tym to cisza...
mimo iz wiedziała że miałam dośc cięzki okres ostatnio nie zapytała jak sie
czuje...
nie dośc tego zarzuciła mi brak lojalności i szczerosci wobec jej osoby...
nawet nie chciała mi powiedziec o co chodzi... dopiero kiedy wpadłam w niezła
furie dowiedziałam sie ze ona sie od kogos dowiedziała ze ja wygaduje o niej
jakies niestworzone rzeczy - oczywiscie ja nigdy czegos takiego nie mówiłam...

wiem ze powinnam olać jej osobe... ale czy ja na tym wyjde z twarzą jesli
przestane sie oddzywać? czy moze powinnam jej wszysto wygarnąć? sama juz nie
wiem...
bo ona teraz jest święta a ja jestem wstrętną , obłudną babą ktora obrabia jej
dupe...
szkoda tylko ze jej facet nie wie jak ona potrafiła mnie traktować...
jemu sie równiez wydaje ze ona ze swoim byłym była ze starchu - owszem po
czesci tak - ale była z nim rwónież dla pieniędzy...
nie moge zrozumiec dlaczego tacy ludzie sie ślizgają z taką łatwością...
nie moge zrozumiec ze po tym wszystkim co dla niej zrobiłam ona o mnie nie
pamięta... i jeszcze wierzy ze ja gadam o niej takie bzdury...

ech...

ide gotowac obiad - a pyszny bedzie , pyszny... a później do nauki bleee
    • karinka21 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:29
      po co wogóle to pytanie??? przecież i tak zrobisz co zechcesz, czyli będziesz
      dalej narzucać się "koleżance" a ona to wykorzystywać wtedy, kiedy jej to
      będzie na rękę
      mama Oliwki(1.07.03) i Wikusi(4.01.01)
      • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:35
        nie uważam zebym sie komukolwiek narzucała - nigdy nie właziłam z buciorami w
        jej życie - sam do mnie przychodziła po pomoc...
        dla mnie to naturalne ze jak w lodówce nic nie miała to jej dałam na chleb...

        a jesli cie nie interesuje moje pytanie to po co czytasz?
        • jagienkaa Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:49
          sowa - czy Ci naprawdę zależy na koleżance? czy raczej na swojej opinii?
          pogadaj z nią i tyle, nie bedzie łatwo, ale przynajmniej może się obraz
          wyklaruje i bedziesz wiedziała na czym stoisz. Albo przynajmniej że próbowałaś.
          Jeśli ona od kogoś usłyszała, że ją oczerniasz, a nawet jeśli jest to kłamstwo,
          to ona ma prawo być zła a Ty możesz jej wszystko wyjaśnić. Może się dowiedziała
          że piszesz o niej na internecie?
          A poza tym to wiadomo jak baby głupieją jak mają nowego faceta.
          • inia25 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:54
            wygarnij i później olej. Nie zatruwaj sobie wiecej życia. szkoda go na takie
            bagno (przezyłam podobna sytuacje).
    • czajkax2 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:40
      Wygarnij koleżance i wtedy olej.
      Niech przynajmnie wie o co chodzi.
    • karinka21 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:41
      czy ja napisałam że mnie nie interesuje?? zabolała Cię moja odpowiedź, więc
      rzucasz się?? gdyby mnie nie interesowała nie odpisywałabym, daje Ci ktoś dobrą
      radę- daj sobie spokój z "koleżanką"- a Ty się rzucasz.
    • lila1974 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 14:56
      Sówko,
      nie miej zalu,
      dziewczynie sie odmienilo, wiec sie zachlysnela szczesciem.
      Rozumiem, ze Ci przykro. Lubimy, jak nas ktos doceni. Nie wypominaj jej. Ciesz
      sie, ze w jej zyciu dobrze sie poukladalo i odpusc sobie. Jej pewnie jest wstyd
      za te gorsze czasy, a Ty jestes ich swiadkiem. Ona sie moze podswiadomie boi,
      ze mozesz kiedys zrobic jakis uzytek z posiadanych wiadomosci i pewnie dlatego
      jest wyczulona na punkcie "obgadywania" jej. Ja bym raczej dopadla owej
      kolezanki i powiedziala, ze zycze jej szczescia i mocno wspieram. Bez pretensji
      i zalu wycofaj sie z jej zycia. Jesli zateskni to wroci. Jesli zas wroci tylko
      po kolejna pomoc, nie pozwol sie wodzic za nos.
      • sowa_hu_hu karinka 17.05.05, 15:03
        nie zauwazyłam żebym sie rzucała - spokojnie siedze na krzesle - jak na razie
        jakichkolwiek drgawek brak
      • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:09
        dowiedziała sieze ja powiedziałam ze bawi sie facetami... a ja w zyciu czegoś
        takiego nie powiedziałam! wydaje mi sie ze po tym jak jej tyle lat pomagałam to
        nie powinna wierzyc w takie rzeczy... a przynajmniej powinna była sie zapytac
        czy tak powiedziałam... a ona mi o tym powiedziała odbijając piłeczke na mój
        zarzut... gdyby nie to nigdy bym sie o tym nie dowiedziała...

        poza tym nie rozumiem zachłysnięcia szcęściem - bo jak ja byłam szczeliwa to jej
        nie zostawiłam... rozumiem ze sie nie mozemy widywac tak czesto jak kiedyś ale
        na maila to chyba można znaleźc czas czy nawet na głupiego smsa... czy na
        spotkanie raz w miesiącu...

        ja jak mam do niej jakiś problem to wale prosto z mostu... a ona albo coś ukrywa
        albo mnie okłamuje...


        sprawe z tym ze niby coś na nią powiedziałam juz wyjasniłysmy (przez telefon)
        • ala_willa Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:12
          Sówko ja bym olała,pamietaj winny się tłumaczy,albo bym tylko powiedziała że to
          nieprawda i że się zawiodlaś ze wierzy innym nie tobie

          co na obiad robisz,błagam o przepisssssss pliiiiiiiiissmile
        • tojaa33 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:24
          sowa_hu_hu napisała:
          > poza tym nie rozumiem zachłysnięcia szcęściem - bo jak ja byłam szczeliwa to je
          > j
          > nie zostawiłam... rozumiem ze sie nie mozemy widywac tak czesto jak kiedyś ale
          > na maila to chyba można znaleźc czas czy nawet na głupiego smsa... czy na
          > spotkanie raz w miesiącu...

          Dla Ciebie jest to zrozumiałe, dla mnie całkowicie też, co wiecej dokładnie tak
          samo uważam, ale dla takich osobników jak nasze koleżanki już nie.
          Dlatego lepiej sobie darować,dlaczego masz być na jej skinienie tylko wtedy,gdy
          ona ma problem ,gdy ona potrzebuje pomocy, wsparcia?Widać jak na dłoni,że nie
          stać jej na odrobinę dobrej woli,empatii i dbałosci o wasz związek, liczy się
          tylko ona
    • tojaa33 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:13
      doskonale Cię rozumiem, też miałam nieprzyjemość mieć taką "przyjaciółkę",daj
      sobie spokój z nią , bo będą spotykać Cię tylko kolejne rozczarowania, to
      jednostronna relacja, Ty dajesz-ona bierze...moja też wypięła się gdy pojawił
      się nowy pan serca na widoku,kiedy nie potrzebowała mnie w danym momencie,ale
      tak naprawdę co innego otworzyło mi oczy (zaczęła wbijać podły klin w moje udane
      małżeństwo-widać nie mogła tego znieść , wszystkiego mi zazdrościła)
      nie ma sensu kontynuować takiej znajomosci, tacy ludzie to złodzieje czasu a
      przede wszystkim energii
      odpuść ją sobie definytywnie
    • yenna_m Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:37
      Sowa, a ja nie dzialalabym pochopnie, zwlaszcza jesli zalezaloby mi na
      kolezance. Na utrzymaniu znajomosci.
      Bo czy zalezy - to Ty sama wiesz. Tylko Ty.

      Raz: nie wygarnialabym. Sprobowalabym wyjasnic sprawę, albo pogadac z nia, ale
      dopiero, gdy mi miną nerwy. Wyjasnilabym jej, że pewne zachowania odewbralam
      tak a nie inaczej i mam nadzieje, że to wina jakis moich gorszych dni, że moze
      sie przeczulenie odezwalo.

      Jesli zalezaloby mi na znajomosci - sprobowalabym ubrac to wlasnie w taką
      formulke. JEsli jest cos na rzecz- kobieta i tak będzie wiedziala, o co biega i
      ze pretensje są uzasadnione. Jesli nie ma, jesli w tej chwili ten brak
      kontaktow to jakis zbieg okolicznosci, wynik jakiegos koszmarnego zabiegania
      (bo tak tez sie zdarzy) - nikogo nie urażam w ten sposob. No i nie psuję tego,
      co między nami dobre.

      Jesli i zalezy - sugeruję wielką powsciągliwosc w dzialaniu.
      Imprzede wszystkim nie unoszeniu się dumą czy nadmierny emocjonowaniem się
      sytuacja.

      Jesli zas by mi nie zalezalo na znajomosci -urwalabym kontakt. Grzecznie, bez
      wygarniania.

      SWiat nie stanie się lepszy, jesli komus, kto byl mi bliski wygarnę. Malo tego -
      jesli nie inwestuje w znajomosc, to tym bardziej powinnam sie liczyc, że tej
      osoby nie zmienie. A wiec szkoda moich nerwow.

      Odpuscilabym po prostu.
      I juz.
      • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 15:56
        napisałam wygarnąc ale nie miałam przez to na mysli dzikiej awantury tylko
        powazną , szczerą rozmowe...

        z resztą ona mnie wystawia nie po raz pierwszy... to juz któryś raz z kolei...
        za kazdym razem rozmawiam (ja rozmowe inicjuje mimo iz to ona źle sie zachowała)
        , ja wybaczam...

        kiedys oskarzyła mnie że chciałam ją oszukac na 4zł - po czym powiedziała mi
        wprost ze mnie za to nie przeprosi...
        nie wi9em jak mozna w ogole zarzucić takie coś , kiedy ja jej pozyczylam full
        kasy nie mówiąc o tym ile razy w zyciuz a nią płaciłam...
        kiedy ja przewiniłam przynajmniej potrafiłam ją za to przeprosić...
        chociaz nigdy nie wywinełam jej takich numerów jak ona mnie...

        trudno mi powiedzieć czy mi zalezy...
        pewnie tak... zawsze traktowałam ją jak siostre - naprawde... i darzyłam bardzo
        ciepłymi uczuciami... dlatego trudno mi sie pogodzic z tym ze trace kogoś
        bliskiego... bliskiego w moim mniemaniu... bo tak naprawde co to "związek" kiedy
        jedna ze stron caly czas oszukuje i niestety moim zdaniem zauwaza tylko czubek
        swojego nosa...
        • yenna_m Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 16:42
          Sowa, Ty znasz sytuację i klimaty lepiej
          sama musisz rozważyc, co zrobic

          przy kazdej opcji - szukalabym delikatnego rozwiązania
          żeby jak namniej siebie i kogos pokaleczyc
          i jak najwiecej sobie i komus nerwow oszczedzic

          kurcze, wez kartke Sowa
          przewalkuj to - na kartce
          za i przeciw
          i jeszcze wez pod uwage swoje emocje, te calą przyjazn, czy warto ją roztrwonic
          o to, że ktos namieszal miedzy wami czy też dlatego, że ona w tej chwili cieszy
          się tym facetem i swiata poza nim nie widzi
          bo przyjazn tez na drodze nie lezy.... ja na ten przyklad niezbyt latwo się
          zaprzyjazniam - nie wiem, jak Ty masz

          a facet lepiej zadomowi się w jej zyciu i ona znormalnieje i znow poczuje chec
          do spotkan z przyjaciolmi

          bo jak czlowiek sie zakochuje na amen, to mu Bog rozum odbiera. I zylby ten
          czlowiek miloscia tylko i tym drugim, wspolzakochanym wink czlowiekiem

          na szczescie predzej czy pozniej rozum wraca wink
          bez szkody dla milosci-szkodniczki wink
          • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 16:48
            ale ja nie mam zalu ze ona ma faceta i jest szczesliwa...
            nawet nie chodzi mi o to że ktoś coś powiedział...
            tu juz chodzi o całokształt...
            właśnie powiedziałaś - ze ja wiem najlepiej - i niestety wiem jaka ona jest...
            zbyt duzo sie stało zebym mogła ją nadal usprawiedliwiać...
            • yenna_m Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 16:57
              No to sobie odpowiedzialas...

              sówka, i teraz realizacja - malo inwazyjna
              żeby sobie nerwow nie napsuc niepotrzebnie
              i niepotrzebnie wrogow nie narobic
              i ewentualnie, jesli kobieta przemysli - żeby drzwi nie zamykac, chocby juz
              znajomosci a nie przyjazni

              bo wiesz, mawiaja: lepiej miec jednego przyjaciela mniej niz jednego wroga
              wiecej... wink
    • wisienka78 Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 18:18
      Droga Sowo
      Mialam kiedyś podobną przyjaciółkę i już nie mam.

      Jenda sprawa to, że się wyprowadziłam do innego miasta,
      ale jak wiadomo przy prawdziwej przyjaźni to nie ma znaczenia.

      Druga sprawa to ją olałam już dawno i jak widać
      ona nie stara sie w żaden sposób odnowić naszej przyjaźni.

      Od zawsze było tak: jak ja do niej przychodziłam nigdy nie miała czasu,
      nawet nie wpuszczała mnie do środka.
      A gdy ona do mnie ja zawsze miałam dla niej czas.
      Gdy była bez faceta, ja byłam dobra, ale jak pojawiał się nowy
      (a było ich wielu) już nie miała koleżanki, raz miała kiedy ja chodziłam
      z jej chłopaka kolegą.

      Potem znów w potrzebie, miałam zostać jej świadkiem na ślubie.
      Przychodziła codziennie, była koleżeńska, miła...
      Na ślubie przed wszystkimi udawała jakie to z nas przyjaciółki.
      Po ślubie koniec, poszłam tylko do niej nast. dnia
      a ona już krzywo patrzyła, oczywiście nie zaprosiła mnie do środka,
      bo i po co? Dostała to co chciała i finito.
      Od tamtej pory jest definitywny koniec naszej pseudo przyjaźni.
      Powiedziałam sobie; dość!

      Moja rada to olać, wtedy zobaczysz czy bedzie się starała.
      I jak znowu o coś Cię poprosi, odmów jej po prostu.
      Wtedy się okaże czy jesteś jej potrzebna tak naprawdę jako pzryjaciółka
      czy jako ktoś kogo można wykorzystać.

      Pozdrawiam
      Marta


    • ba_warka Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 18:39
      Hej.Sytuacja jest mało przyjemna.Napiszę Ci co ja bym zrobiła na Twoim
      miejscu.Nie odezwałabym się pierwsza a gdyby kol.to zrobiła rozmawiałabym
      grzecznie,póżniej to ja zadzwoniłabym do niej-tak dla przyzwoitości- zapytać o
      zdrowie.I tak rozmawiałabym o niczym.
      Gdyby kol.znowu przyszła do mnie z problemem-nie pomogłabym.Może to byłoby
      nieludzkie ale nie znoszę ludzi wykożystujących innych to trochę pasożynicze
      podejście dożycia.Rozumiem,że jest Ci przykro - nie pomaga się innym dla ich
      wdzięczności(nikt nie mówi kol.żeby kiedy Cię widzi rzucała Ci się na szyję) ale
      proste dziękuję i telefon co jakiś czas to chyba niewiele?To oczywiście moje
      zdanie.Pozdrawiam.
      • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 18:56
        napisałam do niej smsa - okazało sie ze jest chora , nie ma nic na karcie i
        dlatego nie pisze...
        ale ostatnie 2 tyg miała dostep do internetu i mogła sie odezwać...

        ja oczywiście nie oczekuje ze ona mi sie naszyje będzie rzucac! ja poprostu
        chciałabym wiedziec ze jest mi wdzięczna za pomoc... zeby sie anuczyła mówić
        dziękuje... przepraszam... tak sama od siebie..
        tak naprawde to cały czas liczyłam na to ze sama przyjdzie do mnie i powie mi
        zawaliłam w tym i w tamtym - przepraszam cie... ale jak na razie od tych kilku
        lat sama do mnie nie przyszła i nie porozmawiała ze mną w ten sposob...

        w tym momencie nie mam zamiaru juz sie oddzywać... zapytałam o zdrowie , czy jej
        czegoś nie trzeba... jesli bedzie chciała sama sie odezwie choćby z telefonu
        swojego faceta...

        coś musi byc tu nie tak , skoro z zadnymi innymi kolezankami nie mam takich
        przejśc a znią cały czas - od lat...

        ja juz nawet nie ejstem zła tylko bardzo , bardzo mi przykro że ona mnie tak
        traktuje... raz po chamsku , raz jak powietrze... ilez można to znosić...

        nie mówie bywały miłe chwile i pomoc z jej strony - ale teraz zadaje sobie
        pytanie - czy to było szczere...?
        • ba_warka Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 20:24
          hmmmmmmmm,"dla chcącego nic trudnego"i choroba na pewno nie jest wytłumaczeniem
          dlaczego jest jak jest.Nie bądż smutna bo kol.na pewno nie jest tego
          warta.Naprawdę nie powinnaś z jej powodu robić sobie "doła"-kochana życie jest
          zbyt piękne i zbyt krótkie na smutki.Masz inne koleżanki-jesteś szczęściarą i
          one na pewno przyjażnią się z Tobą bo chcą a nie bo im z Tobą wygodnie(bo mogą
          na tym skożystać).Pozdrawiam.

        • ursgmo Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 20:31
          Byłam kiedyś w podobnej sytuacji.
          Jedna jest rada - odpuścić sobie , takie osoby się nie zmieniają . Ja czułam
          się w pewnym sensie poniżona , będąc jedyną osobą podtrzymującą przyjaźń.
          Miała faceta - przyjaźni nie było , były jakieś kłopoty - od razu do mnie
          leciała itd.itp.
          A ja głupia pomagałam ..........
          Pewnego dnia się odcięłam , już nie dzwoniłam , byłam ciekawa czy się odezwie
          pierwsza . Nie , juz sie nie odezwała. Minęły prawie 3 lata , dużo się
          wydarzyło . Teraz gdyby się nawet odezwała , nie wiedziałabym o czym z nią
          rozmawiac. Ot taki kiedyś bliski - teraz obcy człowiek .
          Nie dzwoń do niej Sowo już więcej , poczekaj aż ona to zrobi , a juz na pewno
          nie pomagaj .Powiedz twardo - NIE ! i czekaj co będzie dalej . Jeśli jej zależy
          sama będzie dążyła do wyjaśnienia sytuacji .
    • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 21:09
      ta naprawde to były juz dwie sytuacje kiedy nie oddzywałyśmy sie po 3 mies - z
      jej winy... i to ja wyciagnełam pierwsza ręke... gdybym tego nie zrobiła ona by
      sie nie odezwała... a jakie miała na to wytłumaczenie - stwierdziła ze szanuje
      moja decyzje o tym ze przestałam utrzymywac kontakt... a naprawde miałam powazne
      powody by przestac sie oddzywać... ona wolała "uszanowac moją decyzje" niz mnie
      przeprosić...
      • ba_warka Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 21:24
        Wiesz są ludzie,którzy w swoim słowniku nie mają słowa-przepraszam ani innych
        równie magicznych.Uwierz mi,żal życia na takich ignorantów.Nie będę Ci opisywała
        sytuacji z mojego życia ale Wiesz co(?)MUSISZ nauczyć się być asertywną.Wtedy
        przestaniesz się zamartwiać osobami,które są jakie są.Ja też musiałam się
        nauczyć wcale nie mówię,że było łatwo ale było warto.Dość "jazdy"po mojej
        osobie.Pierwsze-NIE zawsze jest trudne i "uśmiechnij się jutro będzie
        lepiej...".Pozdrawiam Cię cieplutko.
      • ursgmo Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 17.05.05, 21:59
        Nie wiem czy Twoja przyjaźń jest jeszcze z czasów szkolnych ? Moja taka była.
        I co zauważyłam ( oczywiście są wyjątki) takie przyjaźnie w starszym wieku
        rozluźniają się i umierają śmiercią naturalną. Jedni się zmieniają , drudzy
        nie , niektórzy dorastają innym bycie dzieciakiem zostaje na całe życie.
        Często ludzie którzy w młodych latach mogli "konie ze sobą kraść" potem nie
        maja ze sobą wiele wspólnego. Tak było ze mną i moją hm "przyjaciółką ".
        Teraz jestem znacznie ostrożniejsza w doborze dobrych znajomych , mam teraz
        dobrą koleżankę , czy przyjaciółkę ? czas pokaże. Sowa rozejrzyj się wokół
        siebie ,może i dla Ciebie znajdzie się ktoś ..........
        • sowa_hu_hu Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 18.05.05, 10:19
          na brak kolezanek to ja nie narzekam akurat...
          ale kazda z nich jest inna , i nie da sie jednej osoby zastąpić drugą...

          z ta kolezanką znamy sie od liceum - 8 lat... tak jak z kilkoma innymi moimi
          kolezankami... z nimi wszystko układa sie w porządku... a z nia cały czas coś
          jest nie tak...

          ja chyba naiwnie wierzyłam ze coś zmieni , że ona sie czegoś nauczy w końcu...
          no bo ile mozna popełniac te same błędy... ale z tego co widze nic sie
          niezmienia a jest nawet gorzej... ja w kazdym razie nie mam juz siły sie starać...

          dzieki dziewczyny - upewniłyście mnie ze nie ma sensu w to ślepo brnąć...
          • ba_warka Re: jak wyjść z tego z twarzą.................... 18.05.05, 12:20
            Brrawooo i tak trzymaj!!Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja