patunia13
19.05.05, 19:38
Wlasnie wrocil z nabozenstwa majowego moj syn ze swoim tatusiem. Oboje w
super humorach , bo jednej z komunijnych kolezanek zdarzylo sie po ludzku
mowiac "puscic pawia" w kosciele. Z jakiego powodu nie wiem, ale caly obiad
wyladowal na kleczniku. Na domiar tego jedna z wrazliwszych sasiadek poszla
jej sladem. Dzieciaki jak zwykle zadnej empatii, za to rozbawienie ogolne.
Ksiadz sie nie zalamal. Dobrze, ze nie bylo proboszcza, bo by biedaczek
dostal zawalu, "bardzo przejmujacy sie jest". Rodzinka ubawiona na maksa, a
dla mam przestroga, zeby nie karmic dzieci na sile jak kaczki.