po porodzie niechciana i niekochana...

20.05.05, 22:25
Od 7 miesiecy czuje sie strasznie samotna. Mowi "kocham" ale nie mowi tak jak
kiedys np:"jestes piekna". Przejdzie mu kiedys?? Nie bardzo sobie z tym
radze. Wiem ze po porodzie nie wygladam najlepiej, rozstepy na pupie i udach
i 10 kilo do zrzucenia, ale naprawde boli kiedy ukochany nie traktuje Cie tak
jak wczesniej. Napiszcie jak bylo z Wami..
    • andaba Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:32
      Mój mi nie powiedział, ze jestem piękna nigdy w życiu, więc nie ma mnie co
      załamywać po porodach smile). A tak na serio, to nie martw się, przecież nie słowa
      są najważniejsze, tylko to jak się zachowuje w stosunku do ciebie i dziecka.
      Jeżeli w porzątku to nie masz powodów do zmartwień.
      • sowa_hu_hu Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 23:19
        ja akurat nie miałam z tym problemu... ja chyba zawsze dobrze wyglądam dla
        mojego chłopa smile po porodzie też mu sie podobałam... akceptowała mnie - jestem
        tego pewna - moje kilogramy i moje rozstepy...

        ale tez mi nie mówi ze jestem piękna smile a pamiętam jak kiedys , na początku
        kiedy stałam przed nim toples po namiętnym sexie powiedział do mnie " taaaak...
        to jest mój ideał kobiety..."

        niestety nigdy nie jest tak jak na początku...
    • edycia274 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:33
      haha podobnie az go wzielam na rozmowe...............chcesz pogadac? gg
      8751679 eda27@wp.pl
    • lidkakn Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:35
      Myślę, że nie powinnaś się tak zamartwiać. Powrót do "normalności" to kwestia
      czasu. Kilogramy też zrzycisz w parę miesięcy. Może Twojemu mężowi towarzyszy
      stres w związku z Twoim porodem, pojawieniem się w domu dziecka. Jeśli naprawdę
      Cię kocha, a zakłądam, że tak jest, przejdzie mu. U mnie było akurat odwrotnie.
      Mężowi nie przeszkadzały moje dodatkowe kilogramy i rozstępy, a wręcz podobał
      się powiększony o dwa rozmiary biust. Inaczej było ze mną, ciągłe zmęczenie i
      instynkt macierzyński ostudziły moje zainterespowanie płcią przeciwną. Teraz
      jest już w porządku. Pozdrawiam.
    • margosia.kr Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:37
      Dla Ciebie też byłoby lekkim szokiem gdyby mąż miał nagle 10 kg więcej, np.
      brodę i parę innych dodatków smile. Myślę,że zawsze po porodzie jesteśmy bardziej
      wrażliwe na swoim punkcie, same czujemy się mało atrakcyjne zwłaszcza, gdy
      często myślimy o swoich mankamentach. A poza tym Oni nie będą do końca życia
      mówili, że jesteśmy śliczne.
      Nie pocieszyłam Cię zbytnio, ale nie rozpaczaj. Myślę, że jesteś dla Niego kimś
      więcej niż wcześniej. Wcześniej byłaś kochaną, śliczną żoną, a teraz jesteś
      jeszcze kobietą, która urodziła Mu dzieciątko.
      Dobra rada : nie mów przy nim o swoich rozterkach związanych z wyglądem, o tych
      kilogramach, rozstępach itp.
      Głowa do góry, będzie dobrze !!!!
      Pozdrawiam - Małgosia
    • d224224 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:46
      Nie tylko to ze nie mowi... Nie jest tak jak bylo. Nie caluje, nie dotyka nie
      przytula. Ciagle nie ma ochoty albo jest zmeczony.....
      • andaba Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:47
        d224224 napisała:

        > Nie tylko to ze nie mowi... Nie jest tak jak bylo. Nie caluje, nie dotyka nie
        > przytula. Ciagle nie ma ochoty albo jest zmeczony.....

        No to już gorzej... A dziecko z wami śpi?
        • d224224 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 22:55
          Spi ale czasem jedzie Niunia na dzialke z babcia i jestesmy sami. Wtedy nic sie
          nie zmienia...
          • andaba Re: po porodzie niechciana i niekochana... 20.05.05, 23:03
            Może mąż jest zazdrosny o dziecko? Wiem, że to może głupio brzmi, ale myślę, że
            mój mąż nie byłby zachwycony, gdyby dziecko z nami spało... A gdy jesteście
            sami, to głupio mu sie przełamać, mężczyźni są uparci... Spróbuj z nim
            porozmawiać, może powie o co mu chodzi, bo trochę wątpię, żeby o te dodatkowe
            kilogramy.
      • sowa_hu_hu Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 09:05
        jeśli ciągle nie ma ochoty i jest zmęzony to coś jest nie tak... musisz z nim o
        tym porozmawiać ale tak szczerze... bo im dłuzej to potrwa to będzie gorzej...
    • kalina_p Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 07:18
      Niemialam tak ale pomysl - może on jest np. wykończony, zęczony, czy po prostu
      bardzo przezywa fakt zostania ojcem?
      Moz trafi go to, ż musi sie odnaleźć w nowej roli a jest mu trudno...
      Rozmawiałaś z nim? Mówiłaś, co czujsz?
      Większość małżeństw przechodzi kryzys po urodzeniu dziecka...pewnie to
      chwwilowe.
      Pozdrawiam
    • 76kitka Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 10:45
      mój mężuś nigdy wylewny za bardzo nie był. Ale kilka razy po porodzie poczęstował mnie komplementem typu : ładnemu we wszystkim ładnie (powiedział mi tak w przymierzalni, kiedy Go poprosiłam o opinię). A męża może poprostu spytaj czy Mu się podobasz, albo co by w Tobioe zmienił, bo to może wcale nie chodzi i rozstępy, czy nadwagę. Czasem się tak zmieniamy po zostaniu mamami, że zamiast modelu rodziny mata i tata + dziecko jest mama i dziecko + tata, może się czuje niepewnie w nowej roli, albo mniej ważny dla Ciebie. Przed nami lato, kąpiele, spacery, mnóstwo owoców i warzyw i upały, które powodują, że nie chce się jeść. Pozrzucamy co trzeba. Grunt to podobac się sobie !!!!!!
    • 18lipcowa Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 11:17
      d224224 napisała:

      > Od 7 miesiecy czuje sie strasznie samotna. Mowi "kocham" ale nie mowi tak jak
      > kiedys np:"jestes piekna". Przejdzie mu kiedys?? Nie bardzo sobie z tym
      > radze. Wiem ze po porodzie nie wygladam najlepiej, rozstepy na pupie i udach
      > i 10 kilo do zrzucenia, ale naprawde boli kiedy ukochany nie traktuje Cie tak
      > jak wczesniej. Napiszcie jak bylo z Wami..

      zadbaj o siebie. 10 kilo za dużo to bardzo dużo.
      • dorka.3 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 12:09
        super rada, czy Ty myslisz, że przy małym dziecku tak łatwo można zadbać o
        siebie. skad wiesz, może ona juz prędzej 10 kilo zrzuciła, i zostało jej
        bagatela jeszcze 10. poza tym, trzeba się z tym liczyć, że po porodzie nie
        każda kobieta wraca do poprzedniej figury. może ona walczy z tą nadwagą, a
        sobie rady nie daje.
        • 18lipcowa Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 15:00
          dorka.3 napisała:

          > super rada, czy Ty myslisz, że przy małym dziecku tak łatwo można zadbać o
          > siebie. skad wiesz, może ona juz prędzej 10 kilo zrzuciła, i zostało jej
          > bagatela jeszcze 10. poza tym, trzeba się z tym liczyć, że po porodzie nie
          > każda kobieta wraca do poprzedniej figury. może ona walczy z tą nadwagą, a
          > sobie rady nie daje.

          Super rada. Wziąć się za siebie ,schudnąć i tyle. Tyle kobiet radzi sobie mając
          dzieci to i ona może.
          • l.e.a Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 15:20
            18lipcowa napisała:

            > dorka.3 napisała:
            >
            > > super rada, czy Ty myslisz, że przy małym dziecku tak łatwo można zadbać
            > o
            > > siebie. skad wiesz, może ona juz prędzej 10 kilo zrzuciła, i zostało jej
            > > bagatela jeszcze 10. poza tym, trzeba się z tym liczyć, że po porodzie ni
            > e
            > > każda kobieta wraca do poprzedniej figury. może ona walczy z tą nadwagą,
            > a
            > > sobie rady nie daje.
            >
            > Super rada. Wziąć się za siebie ,schudnąć i tyle. Tyle kobiet radzi sobie
            mając
            >
            > dzieci to i ona może.


            Lipcowa - kiedyś w dłuugiej debacie z Tobą na forum udowodniłam Ci,że nie każdy
            może ot tak sobie zrzucić kilogramy nadwagi, opisałam Ci wszystko dokładnie,
            czekałam na Twoją odpowiedź ale się nie doczekałam. Nie kązdy Lipcowa, nie
            każdy. I jeszcze jedno to nie kilogramy są w związku małżeńskim najważniejsze,
            gdyby tak było, byłabym wiecznie samotna i opuszczona.

            Pozdrawiam - lea
          • kalina_p kocha się tylko szczupłe? 23.05.05, 10:24
            lipiec, jesli Ciebie facet kocha za to/dlatego, ż nie jestes gruba, to
            współczuję.
            • 18lipcowa Re: kocha się tylko szczupłe? 23.05.05, 10:41
              kalina_p napisała:

              > lipiec, jesli Ciebie facet kocha za to/dlatego, ż nie jestes gruba, to
              > współczuję.



              A skąd ten pomysł? Byłam i chuda i gruba i kochał mnie tak samo. Jednak ja
              siebie nie kochałam grubej. Poza tym szczupły zawsze lepiej wygląda, do tego
              jeszcze zadbana fryzura, nowy ciuch i napewno autorka postu poczuj się lepiej...
            • iurandum Re: kocha się tylko szczupłe? 23.05.05, 11:21
              Przede wszystkim trudno facetowi kochać jak sama siebie nie kochasz, nie
              akceptujesz i zwalisz wszystko na kilogramy...

              Najczęściej jak obserwuje to kobiety dążą do doskonałości figury, a faceci
              zwracaja uwagę nie tylko na te najszczuplejsze, byle miały wdzięk zalotne
              spojrzenie, były roześmiane i nie wiecznie skrzywione.
              Obserwuje to jak trochę się przytyje to od razu dres XXL i 2 numery za duży
              tshirt – żeby niby ukryć te kilogramy. Wtedy oczywiście jest katastrofa -
              samosprawdzjaca się przepowiednia. Pracuje z paroma nie najszczuplejszymi wcale
              dziewczynami ubierającymi się w fajne obcisłe ciuchy i cieszącymi się dużo
              większa adoracją niż te szczupłe...
    • klarek Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 13:01
      A może nie o pogorszenie wyglądu tu chodzi ale o to, że fizycznie byłaś i wcąż
      jesteś bardzo odmieniona, a do tego dla niego jesteś już mamą. Mój mąż tak to
      odbierał. Choć przed ciążą byliśmy wyjątkowo udanym i kochającym się
      małżeństwem, później do mojego brzucha podchodził jak pies do jeża. Widząc, jak
      się zmieniam nie potrafił wykrzesać w stosunku do mnie odrobiny erotyzmu, pomimo
      całego wsparcia i opieki, jaką mi zapewniał. Po porodzie podobnie, bo wciąż
      fizycznie byłam inna (nie gorsza, ale inna) byłam już matką, karmiącą matką. O
      ironio, przed i po porodzie poświęcałam mężowi wyjątkowo dużo uwagi i troski, by
      nie czuł się odrzucony. I wcale nie od razu zostałam "mamuśką", macierzyństwo
      budziło się u mnie baaardzo powoli... To bardziej mąż został "tatuśkiem" od
      pierwszych chwil życia naszej córeczki, nawet mówił o sobie nie "ja", ale
      "tatuś". I może właśnie również to "tatusiowanie" utrudniało mu przełączenie się
      na "mężowanie"? Kilka miesięcy po porodzie wszystko zaczęło wracać do normy, na
      szczęśćie.
      Może i Twój mąż potrzebuje czasu, żeby się z nową sytuacją oswoić. I, choć tak
      byłoby prościej, nie tylko, a może w ogólnie nie o dodatkowe kilogramy tu chodzi.
      • l.e.a Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 15:17
        Słonko- musisz sie dowiedziecz od niego dlaczego tak się dzieje, my jniestety
        możemy sobie tylko pogdybać, a przyczyn zmiany zachowania Twojego męża może
        byćnaprawdę wiele. A Ty czytając je, będziesz się zamartwiać i zastanawiać a
        może ona ma rację ? a może nie ?
        Żadna z nas nie da Ci odpowiedzi, niektóre tylko opiszą swoje doświadczenia z
        mężami, którzy nie radzili sobie z nową sytuacją , kiedy to pojawia się w domu
        niemowlę. Mężczyzna nie przyzna się do tego, że nie potrafi znaleźc się wnowej
        roli ojca. Żenagle wszystko się zmienia, że jego kobieta nagle przytyła,
        zajmuje się głónie dzieckiem, a nie nim. Że jej piersi służą do karmienia, a
        nie do przytulania, bo płynie z nich mleko. To mężczyzn przeraża - nie umieją
        się wtym odnaleźć. Jeżeli jednak nie porozmawicie ale to na spokojnie, bez
        emocji może być gorzej, a Ty będziesz cierpieć. A Twój mąz jeżeli Cię kocha to
        napewno nie za boskie ciało.
        Spróbój delikatnie zapytac męża, czy jest mu cieżko, czy daje sobie z nową
        sytuacja radę, czy potrzebuje czasu itp. Tylko spokojnie.

        Trzymaj się i powodzenia smile
        pozdrawiam - lea
      • iurandum Re: po porodzie niechciana i niekochana... 22.05.05, 10:14
        > To bardziej mąż został "tatuśkiem" od
        > pierwszych chwil życia naszej córeczki, nawet mówił o sobie nie "ja", ale
        > "tatuś". I może właśnie również to "tatusiowanie" utrudniało mu przełączenie si
        > na "mężowanie"?

        Mezczyźni przenosza część dotychczasowych uczuć z żony na córeczkę, a kobiety z
        partnera na synków.
        Czasem przybiera to katastrofalne rozmiary.
        Ale zauważcie że jak obserwuje rózne watki i historie które sam znam, to mamy
        córeczek skarżą sie na osamotnienie uczuciowe (seksualne) a jeśli ojcowie to
        zawsze problem dotyczy zazdrości o syna.
        Wątek o tym > etata > Synek mamusi, córeczka tatusia...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=22953291&a=22953291
    • sm30 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 16:01
      napiszę coś bardzo niepopularnego i różnego od wypowiedzi poprzedniczek i może
      zostanę za to zakrzyczana. Wszystkie pisały : schudnij, postaraj się, może go
      nie rozumiesz, daj mu czas itp. A ja ci powiem, że jak ktoś kocha, KOCHA ( a
      nie jest zakochany, zauroczony - bo to właśnie mija ) ale kocha, to mimo coraz
      rzadszego prawienia komplementów ( to normalne w każdym związku ), druga strona
      czuje się kochana, bo widzi starania męża / żony w codziennych sprawach i
      wspólne pokonywanie codziennych trudności, liczenie się ze zdaniem
      współmałżonka. A jeżeli nie czujesz się kochana to tzw. kobieca intuicja cię
      nie myli. To tak samo jak czuje się że jest się w ciąży jeszcze przed
      zrobieniem testów lub, że jest się zdradzaną mimo, że nie ma się dowodów. I
      jeśli w twoim facecie coś wygasa to wybacz mi ale możesz stanąć na głowie ( tu
      o doradzanym odchudzniu ) i nic z niego nie wykrzeszesz. Ileż można przytoczyć
      przykładów, że odeszli do starszej, grubszej, brzydszej. A z drugiej strony
      przykład takiej Ewy Bem . Całe życie gruba, potem przez momęt szczupła i znów
      gruga jak beczka a o 5 lat młodszy mąż przez dwadzieścia parę lat cały czas
      przy niej. Tu nie o wygląd chodzi... a o co ? sama nie wiem. Czytam to forum od
      paru miesięcy i widzę, że te co krzyczą i te co płaczą i te co podają wszystko
      na tacy ( z sobą włącznie ) jak mają przegrać to i tak przegrają. A jeśli masz
      schudnąć to nie dla związku tylko dla siebie. Wiem coś o tym. W ciąży przytyłam
      21 kg. Już prawie wszystko zrzuciłam ( 7 m ) i zrobiłam to dla siebie ( od
      początku ciąży byłam sama ). I choć nie zamierzam w najbliższym czasie "polować
      na faceta" to na pewno zrzucenie kilogramów spowodowało, że czuję się
      ładniejsza, atrakcyjniejsza a tym samym pewna siebie, nie chowam się w
      workowatych ubraniach, chętniej nawiązuję znajomości, nawet na placach zabaw,
      bo nie czuję skrępowania i dostaje czasem komplementy ( a nawet te w sklepie od
      starszej pani czy dziadka w przychodni bardzo dowartościowują )
      • sowa_hu_hu Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 16:47
        tak-najlepiej niech schowa dziecko do kojca na cały dzień i biega zeby 10kg
        schudnąc co by sie męzowi podobać....

        jeśli dla kogoś 10kg w związku ma znaczenie to ten ktoś jest dla mnie kretynem!

        a moze najlepiej by było zeby w ciazy przytyła tylko o wage dziecka to by juz
        potem nic zrzucac nie musiała...

        lipiec - w skali prowokacji od 1 do 10 - 10!
        czasami sie zastanawiam czy ty naprawde tak myslisz (a jest to nie tyle odmienne
        zdanie co poprostu proste jak drut w tej sytuacjii przynajmniej , choć w innych
        tez ci sie często zdarza) czy robisz to tylko po to zeby wszyscy odpisywali na
        twoje zaczepki...

        i nie mysl że mi ciśnienie podniosłaś - tak sobie napisałam - bo nie mam co
        robić - nie "podnieca" mnie twoja osoba a raczej twoja paplanina...

        pozdrawiam


        nadwrażliwiec
        • edycia274 Re: po porodzie niechciana i niekochana... 21.05.05, 20:29
          18 lipcowa bardzo madra jestes.ja tez mam duzo po porodzie zostalosci i cio?
          nie mam z kim dziecka zostawic jestem z nim od 5 do 22 i kiedy mam zadbac o
          siebie? co?i praiwe nic nie jem mam diete i nic, taka mam genetyke i hormony..
          a mzoe dziecko mamzamknac w pokoju co? i se cwiczyc? pomysl troche
    • lila1974 Re: Jeszcze inna strona medalu 22.05.05, 10:52
      Przez 9 m-cy ciazy rozpieszczane bylysmy bezgranicznie przez cala rodzine i
      meza oczywiscie. Mozna sie latwo przyzwyczaic. A tu nagle wystarczy jeden
      dzien, by spasc z piedestalu. Nagle Malenstwo, a nie my, staje sie Centrum
      Wszechswiata. Czasami to troszke boli. Maz nadal kocha ale my boimy sie, ze nie
      i zadamy zapewnien o nieustajacym uczuciu.

      Obawiam sie co prawda, ze maz autorki watku ma jakies wieksze problemy skoro
      opedza sie od niej. Nie sadze jednak, ze najwiekszym jest jej wyglad. Sedno
      tkwi zapewne gdzies glebiej.
      • iurandum Re: Jeszcze inna strona medalu 23.05.05, 10:20
        > Nagle Malenstwo, a nie my, staje sie Centrum
        > Wszechswiata. Czasami to troszke boli. Maz nadal kocha ale my boimy sie, ze nie
        > i zadamy zapewnien o nieustajacym uczuciu.

        Jeżeli dziecko jest najważniejsze to na dłuzszą metę poczatek równi pochyłej w
        związku.

        Jak to napisał Hellinger w "Miłość szczęśliwa"
        Dla związku ważne jest, ze ma pierwszeństwo przed byciem rodzicami, bowiem bycie
        rodzicami jest kontynuacja związku. Jeśli jakaś para ma trudności i prosi mnie o
        rade, wtedy często pytam: „Co ma dla was pierwszeństwo:­ bycie rodzicami, czy
        bycie para?”. Albowiem jeśli para ma dzieci, często bycie rodzicami zabiera cala
        energie i dla pary niewiele wówczas pozostaje. Miłość rodziców do dzieci karmi
        się miłością pary, jest jej kontynuacja. Jeśli wiec relacja pary znów może zając
        pierwsze miejsce, wtedy udaje się tez lepiej bycie rodzicami. A przede
        wszystkim: dzieci, które widza, ze ich rodzice się kochają, czuja się bardzo
        szczęśliwe.

        Z reguły to mężczyżni sie skarża że kobiety zmieniają sie po dziecku, a te mają
        jedna odpowiedź - że są oni niedojrzali. A tu chodzi o coś wiecej, nic, także
        niłośc nie jest nam dane na zawsze, o wszystko co jest warte trzeba dbać...

        • ledzeppelin3 Re: Jeszcze inna strona medalu 23.05.05, 10:35
          Zgadzam się z iurandum ze Spychowa. Jeśli jesteś najpierw matką, a dopiero
          potem żoną, to partner widzi w Tobie właśnie mamusię, a nie swoją kobietę. No i
          spanie z dzieckiem...Który facet dobiera się do żony, kiedy obok śpi dziecko?
          Faceci w znacznej większości nie lubią spania z dzieckiem (odsyłam na forum
          etata, tam ten temat sie przewijał i mężczyźni właśnie tak się wypowiadali),
          łóżko powinno być Waszym terytorium. Nawet jak dzieciak jest pod opieką innej
          osoby mąż czuje, że śpi z mamuśką a nie z ponętną laską.
Pełna wersja