Studia z dzieckiem!

22.05.05, 12:31
Od jakiegoś czasu urwała mi się pomoc ze strony rodziny męża jeśli chodzi o
opiekę nad moim 5-cio miesięcznym synkiem. Moi rodzice mieszkają 500 km ode
nie więc tym bardziej nie mogę ich prosić o pomoc. Postanowiłam, że wbrew
wszystkiemu nie przerwę studiów i mimo, że mieszkam spory kawałek od Warszawy
to dojeżdżam co 2 tygodnie na zajęcia razem z Marcinkiem. Biorę go z wózkiem
do pociągu i... jedziemy.Tylko czemu to wywołuje takie głupie uwagi ze strony
ludzi starszych i studentów? Czy Wy też uważacie, że to idiotyczne? Myślałam,
że to takie oczywiste, że mimo iż jestem mamą to chcę realizować się i robić
coś dla siebie, a reakcja otoczenia okazała się bardzo zaskakująca. Fakt, że
jestem na zajęciach z dzieckiem wcale nie daje mi żadnej taryfy
ulgowej...zresztą nie umiałabym z niej korzystać, a docinki ze strony
studentów są czasami naprawdę przykre. Proszę napiszcie jakie jest Wasze
zdanie na ten temat.
    • poziomka212 Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:36
      witaj ja tez studiuje jestem na 3 roku i teraz bede bronic licencjatu.Mam 2msc
      coreczke i nie powiem,ze jest mi latwo,aczkolwiek szkole mam w swoim miescie.
      Popieram Cie w 100%,realizuj siebie i nie zwracaj uwagi na otoczenie,badz dumna
      z tego co robisz! Pozdrawiam Cie serdecznie-Ania i Kornelkasmile
      • sowa_hu_hu Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:37
        zapytam z ciekawości? jak twoje dziecko wytrzymuje tyle godzin na zajęiach?

        nie przeszkadza w wykładach?
        • niepokorna21 Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:42
          Jest naprawdę bardzo spokojny smile No ...marudzi tylko jak zgłodnieje, albo narobi
          w pieluszkę, ale szybko interweniuję i jest spoko. Ludzie na roku akceptują (w
          większości) moją sytuację i nawet pomagają, wykładowcy też nie robią problemu,
          ale te docinki ze strony innych....sad
          • sowa_hu_hu Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:50
            jeśli nie przeszkadza to w czym problem...?

            ja cie podziwiam - sam bym sie nato nie zdobyła...

            a w jaki sposób ci docinają?

            podejrzewam jakie to musi byc przykre sad
    • lila1974 Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:38
      Absolutnie nie masz sie czym przejmowac, choc to faktycznie przykre.
      Przeprosilabym tylko wykladowcow. A moze wartoby bylo zalozyc przedszkole
      akademickie. Wiem, ze w Szczecinie dziala taka bawialnia dla dzieci, gdzie
      jedne studentki pilnuja dzieci kolezanek, oczywiscie za oplata. Moze sprobuj
      cos takiego zorganizowac?
      • lila1974 Re: Praca z dzieckiem 22.05.05, 12:58
        Wiem, jak ludzie potrafia byc uciazliwi. Ja zabieram czasami dzieci do pracy na
        nocke. Nikomu w niczym to nie przeszkadza, bo jestem wowczas w firmie zupelnie
        sama. Swoje obowiazki, ktore akurat w nocy sa minimalne, spelniam. Nie zabieram
        ich dlatego, ze mam taki kaprys. Czasami nie mozemy sie zgrac zmianowo z mezem
        i po prostu mam taka koniecznosc. I oczywiscie znalazly sie osoby, ktore
        obrabiaja mi tylek po katach. Wokol mnie same kobiety. Skad ta zajadlosc?
        Czyzby brak wlasnego zycia i potrzeba zdeprymowania kogos innego? Ja sie tym
        raczej nie przejmuje, choc czasami mam ochote pogadac z jedna, czy druga.
        Stwierdzam jednak, ze to nie ma sensu. przeciez one nie gderaja dlatego, ze sie
        o mnie, czy o dzieci troszcza, ewentualnie o dobro firmy, wiec zadne rozsadne
        argumenty ich nie interesuja. One po prostu musza na kims strzepic jezyki.
    • 18lipcowa Re: Studia z dzieckiem! 22.05.05, 12:52
      Podziwiam Cię - serio. A na docinki nie zwracaj uwagi. Olej.
    • paq jestem pełna podziwu:))) 22.05.05, 14:34
      naprawde...nie wiem czy bymsie na cos takiego zdobyla...podziw podziw i jeszcze
      raz podziwsmile)) olej resztesmile
      • madic Jesteś dzielna! 23.05.05, 10:03
        Podziwiam szczerze i zazdroszczę zorganizowania, którego mi bardzo brakuje (też
        studiuję jeszcze). Trzymaj się i olej głupie komentarze! Pozdrawiam.
        • doktorus Re: Jesteś dzielna! 23.05.05, 10:14
          Nie przejmuj sie niczym, ja jestem troszkę w podobnej sytuacji, ale..
          Po pierwsze jestem na studium doktoranckim, wiec zajęcia i egzaminy (wszystkie
          już zdane) tak prawie jak na studiach. Po drugie mam tez etat asystenta na
          uczelni, wiec zajecia ze studentami i moja praca zajmuja mi sporao czasu. Ale
          sobie radze. Poza tym moja rodzina mieszka 400 km ode mnie, a ja dojeżdzam
          codziennie do pracy 40 km i daję radę. Czasem jak opiekunka nie może biorę
          Marysię do pracy i wszyscy to zaakceptowali, to w końcu moje życie i sama się
          świadomie na to zdecydowałam. Nie żaluje niczego, chociaż czasem chciałabym,
          żeby doba była dłuższa. Pozdrawiam serdecznie
    • g_kasia Re: Studia z dzieckiem! 23.05.05, 10:12
      uważam, ze nie powinnaś przrywać studiów...
      ja mam 3letnią córkę i 6tygodniowego synka, jestem na 2 roku, mąż jeździ ze mną
      na zajęcia z dzidziusiem, żebym mogła go karmić, jedyną taryfą ulgową jest to,
      że bezkarnie mogę wyjść i nakarmić synka. Na inne ulgi tak jak Ty nie mogłabym
      przystać, nawet jeśli zaproponowano mi to...
      wiesz... ja zadziora jestem, kiedy zaczęłam studia teściowa mi powiedziała: "a
      po co ci studia" i chociażby dlatego, żeby pokazać jej że się nie poddam,
      pomimo jej nieprzychylnych komentarzy (kiedyś też powiedziała, że czym się
      martwię jak dostanę dwóję z egzaminu to mnie wywalą i będzie święty spokój) i
      że skończę te studia i pójdęna podyplomowe, bo lubię się uczyć i chcę pogłębiać
      swoją wiedzę...
      nie poddawaj się a takie głupie uwagi świadczą o głupocie i buractwie tych,
      którzy je wypowiadają...
    • formica25 Re: Studia z dzieckiem! 23.05.05, 10:29
      witaj! nie przejmuj sie kims kto nie rozumie Twojej sytuacji i plecie co mu
      ślina na język przyniesie! ja jestem w podobnej sytuacji z tym że oboje z TZ
      studiujemy (ten sam rok)i jesteśmy na studiach dziennych! mieszkamy blisko
      uczelni i poporostu w przerwach pomiedzy zajęciami sie wymieniamy!
      aaa ludzie potrafią być paskudni!! studenci , bo uważają ,że nam wykładowcy idą
      na rekę ( o tyle czasami pójdą że pozwolą odrobić zajęcia z inną grupą i nic
      poza tym)
      a od niejednego wykładowcy usłyszałam że jak chce dzieci rodzić to trza było
      siedzieć w domu... co pozostawiam bez komentarza!
      gdybym miała się przejmować głupotą ludzką to ten najpiekniejszy okres w życiu
      zamieniłby sie migiem w koszmar!
      poprostu nie warto się przejmowac , bo jak to sie mówi :
      są ludzie i taborety...
      a wymagaj od taboreta logiki... wink

      pozdrawiam Kasia i Nadziejka
    • agula82 Re: Studia z dzieckiem! 23.05.05, 11:09
      Mam 4,5 tygodniowego synka i też studiuję(zaocznie).Na zajęciach byłam ostatnio
      ...hmyyy w lutym(?),gdyż miałam problemy i musiałam przejść na tryb leżącysad((.
      Niestety sesja się zbliża i będę musiała wziąć się w garść. Mimo,że bardzo
      Ciebie podziwiam to mam nadzieję,ze będę Wikusia mogła spokojnie zostawic z
      mężem(odciągnę pokarm i będzie debiut butelkowy-awaryjny).
      pozdrawiam/Aga
    • amelia_j Re: Studia z dzieckiem! 23.05.05, 12:49
      Rob swoje i nie przejmuj się docinkami. Podziwiam Cię bo sama tez studiuję i
      wiem, jak czasami jest cięzko- i to pomimo tego, że na ogół udaje mi się
      zorganizować opiekę do dziecka. Ci, którzy się wyzłośliwiają robią to chyba z
      zazdrości że sami nie zdobyliby się na podobny wysiłek.
      Pozdrawiam ciepło,
      A.
      • matulanka1 Re: Studia z dzieckiem! 23.05.05, 21:28
        Podziwiam Cię b.mocno, ja bowiem "padłam" pod naporem argumentów moich
        rodziców "masz dziecko, masz co robić" i odwlekałam zaliczenie dwóch, ostatnich
        semestrów i oczywiście pisanie pracy magisterskiej.Studiowałam zaocznie.
        Obecenie korzystam z urlopu dziekańskiego a dziecko rośnie.... teraz jest
        bardziej świadome i nie wiem, czy tak łatwo będzie mi go zastawiać z mężem.Z
        kolei mój mąż także studiuje zaocznie, toteż w weekand mamy
        mały "pasztet" smilesmile
        Trzymam kciuki za Ciebie, a te docinki innych studentów zostaw bez komentarza.
        Po co zawracać sobie głowę takimi bdzurami, przecież Ty masz poważniejsze
        zadania.
        Pozdrawiam
        • wieczna-gosia Re: Studia z dzieckiem! 24.05.05, 07:53
          a docinkom sie dziwie bo u mnie na uczelni kazdy maluch jest witany
          entuzjastycznie. Praktyki prowadzilam a moja grupa studencka dwa nosidelka mi
          nosila wink)) teraz jedna studentka wlasnie urodzila i tez przychodzi z maluchem,
          a ja prawde mowiac czuje sentyment ze przez caly rok to cos siedzialo w brzuchu
          a teraz po tej stronie brzucha tez przychodzi.

          a mam taki pomysl- bo mi troche szkoda malucha tyle godzin w budynku....- znajdz
          sobie kolezanke z dzieckiem i sie umawiajcie w jakims parku niedaleko uczelni-
          ona ci popilnuje dziecka, za forse czy za opieke nad jej dzieckiem...
    • mkonkol Re: Studia z dzieckiem! 24.05.05, 09:06
      Ja Amelkę zostawiam z mężem. Zajęcia mam również raz na dwa tygodnie. Sytuacja
      jaką opsiujesz faktycznie wydaje mi się bardzo dziwna. Nie zabrałabym Amelii ze
      sobą bo wiem, że z nauki byłyby nici. Mam na uwdze również studentów będących
      razem ze mną na zajęciach, czy im to nie będzie przeszkadzało, itp. Jakby to
      nie było to są studia a nie żłobek czy przedszkole. Zachowanie studentów z
      Twojej uczelni pewnie jest dziwne ale dziwisz się im? Poza tym co wydaje mi się
      najważniejsze, jak taki maluch czuje się przez cały boży dzień w pomieszczeniu
      (często dusznym) wśród masy ludzi??? Myślę, że powinnaś to jeszcze raz
      przemyśleć i zorganizować zupełnie inaczej. Może jakaś koleżanka, która ma
      dziecko lub znajomi, którzy się starają i może chcieliby się wprawić.
      Pozdrawiam!
    • marta_nie_martka Re: Studia z dzieckiem! 24.05.05, 10:00
      Podpisuję się pod poprzedniczkami - podziwiam. Sama kończę studia, właściwie
      została mi tylko praca magisterska. Jedyny kłopot mam z wysiadywaniem w
      bibliotekach. Jeżdzimy zawsze z mężem i on z małą idzie na spacerek a ja siede
      nad ksiązkmi. Jak córcia jest głodna, to mnie wzywają. Bibliotekarki wiedzą jak
      wygląda sytuacja i jeszcze mi pomagają, żebym dostała szybciej potrzebne mi
      książki, albo przetrzymują mi książki, jak karmię.

      na szczęście jest wiele osób pozytywnie nastawionych do dzieci, resztą sie nie
      przejmuj.
Pełna wersja