niepokorna21
22.05.05, 12:31
Od jakiegoś czasu urwała mi się pomoc ze strony rodziny męża jeśli chodzi o
opiekę nad moim 5-cio miesięcznym synkiem. Moi rodzice mieszkają 500 km ode
nie więc tym bardziej nie mogę ich prosić o pomoc. Postanowiłam, że wbrew
wszystkiemu nie przerwę studiów i mimo, że mieszkam spory kawałek od Warszawy
to dojeżdżam co 2 tygodnie na zajęcia razem z Marcinkiem. Biorę go z wózkiem
do pociągu i... jedziemy.Tylko czemu to wywołuje takie głupie uwagi ze strony
ludzi starszych i studentów? Czy Wy też uważacie, że to idiotyczne? Myślałam,
że to takie oczywiste, że mimo iż jestem mamą to chcę realizować się i robić
coś dla siebie, a reakcja otoczenia okazała się bardzo zaskakująca. Fakt, że
jestem na zajęciach z dzieckiem wcale nie daje mi żadnej taryfy
ulgowej...zresztą nie umiałabym z niej korzystać, a docinki ze strony
studentów są czasami naprawdę przykre. Proszę napiszcie jakie jest Wasze
zdanie na ten temat.