marinera
22.05.05, 17:17
No właśnie. Wczoraj widziałam kobietę w wysokiej ciąży, która paliła. Nie
moja sprawa i nie mój problem. Jej wybór, jej dziecko może mieć problemy. Nie
potępiam, nie piętnuję, ale też nie chwalę. Zastanawia mnie tylko jedna
rzecz. Czy dla kobiety palącej w ciąży, a później w czasie karmienia, zdrowie
dziecka to sprawa bez znaczenia??? Czy przez to, że świadomie zagraża swojemu
dziecku kilkoma substancjami rakotwórczymi i wielom toksycznymi mam rozumieć,
że w razie choroby jakiejkolwiek nie będzie się martwiła o swoje dziecko?
Przecież trując je daje do zrozumienia, że nie zależy jej na zdrowiu i życiu
dziecka. Czy tak jest faktycznie? No bo to chyba tak trzeba rozumieć. Jak
ktoś chce, aby jego bliscy byli zdrowi, to chyba świadomie ich nie truje???
A jak Wy - mamy palące w ciąży i w czasie karmienia - czy naprawdę życie
Waszych maluchów jest Wam obojętne? Bardzo mnie to nurtuje.
Pozdrawiam
P.s. sama kiedyś paliłam (ogromne ilości), ale kilka lat przed planowaną
ciążą rzuciłam i do tej pory się trzymam (bardzo dobrze mi z tym niepaleniem).