kangur4
24.05.05, 11:40
Wczoraj byłam na spacerze w parku z moją córeczką. Od kilku dni jeździmy w
spacerówce a moja pszczółka ochoczo macha bosymi stópkami. Obok nas
przechodził chłopczyk, na oko jedenastoleni ze sporym psem na smyczy. Pies
oczywiście nie mógł się powstzymać, podszedł do wózka i polizał stopy mojej
córeczki. Nic się oczywiście nie stało, w sumie było to nawet zabawne, ale...
Zadałam sobie pytanie, czy gdyby pieskowi coś głupiego strzeliło do głowy,
czy taki chłopiec dałby sobie z nim radę? A co by było, gdyby jego piesek
(zakładam, ze grzeczny i dobrze ułożony) spotkał na drodze jakiegoś
agresywnego psa? Czy jedenastolenie dziecko potrafiłoby zachować zimną krew i
zapanować nad psami i samemu uniknąć pogryzienia? Watpię.
Dlatego doszłam do wniosku, że pod żadnym pozorem nie powinno się pozwalać
dzieciom samodzielnie wyprowadzać psów na spacer. Dla dobra i dzieci, i
innych spacerowiczów.
Co o tym myślicie?