Wiara a wiedza - pomocy!

24.05.05, 12:33
Wiem, że głupie, ale sama nie uciągnę. Jak wytłumaczyć pięcialoatkowi różnice
między Biblijnym przekazem stworzenia Świata a naukowym.
Innymi słowy przetłumaczcie mi na język sepleniący problem: kreacjonizm a
ewolucjonizm.
Chyba już wolę o seksie i prokreacji wink)
    • twinmama76 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 12:48
      poczytaj tutaj forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=21237066&v=2&s=0
      • buka9 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:03
        Dziękuję za link. Niestety nie rowiązał problemu.

        ...Chodzi o teorię Oparina - stworzył jedną z najsłynniejszych teorii powstania
        życia na Ziemi.
        Zakładała ona, iż w efekcie trzyetapowego procesu koncentracji materii
        organicznej powstały tzw. koacerwaty - skupiska białkowe w postaci kropli.
        Następnie twory te, dzięki zaangażowaniu coraz to nowych typów cząsteczke
        organicznych, dały poczatek pierwszym homeostatycznym prakomórkom. Kościół
        twierdzi że własnie w powstaniu tych pierwszych żywych komórek uczestniczył
        BÓG.

        To bardzo mądre, ale pięciolatek pyta: jeżeli Bóg stworzył zwierzęta a
        następnego dnia Adama i Ewę, to gdzie jest miejsce na dinozaury?!
        I skoro Bóg stworzył ten pierwszy atom to dlaczego mówi się, że stworzył od
        razu człowieka?
        No i co?
        • babka71 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:10
          Pytasz Ty czy syn?
        • wieczna-gosia Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:10
          buka, rozciagnij pojecie dnia- dzien moze trwac 4 miliardy do 5 a wlasnie tyle
          tralo powstawanie zycia. I to byl jeden dzien bozy.

          i tak najgorszy jest ten nastepny dzien- czyli powstawnie czlowieka- jak go Bog
          stworzyl? Jako neandertalczyka? czy jako homo erectus? tu wymiekam, ale przyznam
          ze moje dzieci jakos ominely ten problem wink
    • joanna666 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 12:53
      Cześć,
      Mój syn jeszcze o to nie pytał. Ale chyba w swoim czasie mu opowiem, że to
      zagadnienie przedstawione jest w Biblii obrazowo. Tak, żeby mogli to zrozumieć
      wszyscy, w każdym czasie. Że zwykli ludzie wiele, wiele lat temu, kiedy zapisano
      Pismo św., nie wiedzieli zbyt dużo, nie umieli pisać ani czytać (najczęściej).
      Dlatego trzeba im było przedstawić to w sposób bardzo prosty. Że "jeden dzień"
      oznacza tam bardzo długi czas. Że wszystko, co się działo na Ziemi przez tysiące
      lat było dziełem Boga, który jest wieczny i dla niego wiele milionów lat to jak
      jeden dzień dla człowieka.
      Uff, chyba więcej zamieszałam, nż wyjaśniłam. Najcięższe są proste pytania. I
      chyba najłatwiej powiedziec dziecku, że jeżeli czegoś nie rozumie do końca, to
      powinno po prostu w to uwierzyć (dotyczy oczywiście zagadnień wiary, a
      zrozumienie przyjdzie później. My sami tez często nie mamy innego wyjścia.
      • buka9 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:05
        O! dzięki joanno, to już krok milowy.
        Rozkładają mnie pytania oczywiste. Na przykład: dlaczego trzeba być dobrym?
        • mabrulki Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:14
          buka9 napisała:

          > O! dzięki joanno, to już krok milowy.
          > Rozkładają mnie pytania oczywiste. Na przykład: dlaczego trzeba być dobrym?

          Ponieważ na dłuższą mete to nam się opłaca smile
          Dobro do nas wraca itp...
          Generalnie jeśli jesteś dla kogoś miły i mu pomagasz,to ta osoba może ci
          odpłacić tym samym,a jeśli jesteś dla niej niedobry to już nie masz co na nią
          liczyć smile
          • buka9 Re: Wiara a wiedza - pomocy! 24.05.05, 13:27
            No, ale to jest czysty biznes, a dobrym trzeba być bezinteresownie wink
            Gosiu, dziękuję.
            Cholera, a podobno chrześcijaństwo to taka nieskąplikowana religia.
    • saskia123 Obok tematu 24.05.05, 13:54
      Obok tematu, ale nie całkiem.

      Do parafii przychodzi młody wikary, który po pierwszej katechezie w miejscowym
      liceum, ze łzami w oczach przychodzi do proboszcza i mówi:

      - Oj, proszę księdza proboszcza, ja to chyba zrzucę sutannę! Ja sie w ogóle nie
      nadaję na księdza!
      - Dlaczego, Józiu - pyta proboszcz
      - Ja w ogóle nie potrafię trafić do tej młodzieży! Oni nie rozumieją, co ja do
      nich mówię - ja nie rozumiem, co oni mówią do mnie. I to jest najgorsze!!!
      Żadnego konraktu! Żadnego porozumienia! Jestem do niczego!!!
      - Eee, Józiu, nie jest tak tragicznie - mówi pleban - wiesz, oni mówią mniej,
      więcej, tak jak my, tylko, że - rozumiesz - większość wyrazów skracają.
      Mówią: "wporzo" zamiast - "w porządku". mówią: "spoko" zamiast - "spokojnie",
      mówią: "nara" zamiast - "na razie"... To, w gruncie rzeczy, bardzo proste. Po
      prostu przygotuj sobie z góry kilka takich odzywek, zaskocz ich nimi, a od razu
      będziesz dla nich "swój chłop" i w pełni wiarygodny.

      Młody wikary wziął sobie rady proboszcza do serca, otarł łzy i, gdy rano wszedł
      do klasy, radośnie podniósł do góry rękę i zawołał gromko: "POCHWA!!!"
Pełna wersja