jedzenie u babci

25.05.05, 08:07
Moja corka czesto przebywa u moich rodzicow. No i wtedy, nie wiadomo dlaczego,
dostaje wilczego apetytu (podobno smile. Je wszystko i w duzych ilosciach.
Oczywiscie to babcia, czyli moja mama, jej to wszystko proponuje. Nie sa to
niby slodycze, ale ciagle a to jogurcik, a to kanapeczka, a to buleczka, a to
zupka, a to kotlecik. No niby samo zdrowie, ale ona bo tygodniu przebywania z
moimi rodzicami ma buzie okragla jak ksiezyc! W domu tak nie je. Tlumaczylam
mojej mamie, ze nie mozna tak ciagle dawac jej jedzenia i w tak duzych
ilosciach, ale moja mama twierdzi, ze nie moze jej zabronic jesc jak dziecko
jest glodne!
No i co ja mam zrobic? Po wakacjach moje dziecko bedzie jak beczka...
    • natiz Re: jedzenie u babci 25.05.05, 08:30
      Pozostaje tylko sie cieszyć z apetytu dziecka!!!! Ja podobno też tak miałam jak
      byłam mała - u babci mi lepiej smakowało. Rodzicom było wstyd, bo wyglądało
      jakby mnie głodzili w domu...
    • anek.anek Re: jedzenie u babci 25.05.05, 10:02
      mój syn generalnie na brak apetytu strasznie nie narzeka, ale też tak jest, że
      u babci wsuwa wszystko podwójniesmile W przedszkolu też - i toam na szczęście
      nauczył się jeść surowe warzywa chociaż ja osobiście do tej pory nigdy w zyciu
      na żywo niewidziałam żeby zjadł chociaż plasterek pomidorasmile
      Jeśli uważąsz jednak, że to jest problem i grozi otyłością, to podsuń babci
      jakąś literaturę, tabelę żywieniową, zaproś na wizytę do pediatry, który
      wytłumaczy jakie ilości jedzenia, jaki przyrost wagi jest bezpieczny.
    • lola211 Re: jedzenie u babci 25.05.05, 10:32
      To jest problem.Mnie skreca jak jestem u mamy czy tesciowej, gdy widze z jaka
      czestotliwoscia podsuwaja dziecku jedzenie, dosłownie co chwile.Ich
      postepowanie kojarzy mi sie z tuczem gesi.Jeszcze nie zdazyla strawic zupy, a
      juz czeka drugie danie(w domu jada tylko jedno danie).A po godzinie moze
      jogurcik?
      Rozmowy nic nie daja, ja juz machnelam reka, ale tylko dlatego, ze moja córka
      do jedzenia chetna nie jest i po prostu jak sie zaprze, to nie zje.Gdyby
      pochlaniala to wszystko, co jej podsuwaja , rozmowa bylaby inna.Moze powolaj
      sie na autorytet pediatry, ze niby zwrócił uwage na tusze córki?
      • cocollino1 Re: jedzenie u babci 25.05.05, 11:36
        no u mnie tak samo, moja mam tuczy jak gąskę synka, a to drozdzoweczka,
        chlebek, jogurcik, kopytka i co tam jeszce, ale raz na jakis czas nie zaszkodzi
        mu, mama i dziecko zadoolone wiec nic juz nie mowie.
    • kangur4 Re: jedzenie u babci 25.05.05, 10:52
      Wiesz, to chyba tak jest, że niektórym dzieciom wszystko lepiej smakuje poza
      domem. Ja w przedszkolu pochłaniałam wszystko co miałam na talerzu, u obu babć
      było to samo, a kiedyś, gdy bylismy na wczasach i karmili nas tym okropnym
      komunistyczno-wczasowym żarciem, na stołówce rozległ się mój donośny
      głos: "Mamo, dlczego ty w domu nie gotujesz takiej dobrej zupy?" Gdyby wtedy
      wzrok mojej mamy mógł zabijać, to zabił by nie tylko mnie ale i innych
      wczasowiczów, którzy turlali się ze smiechu.

      Inna rzecz, że po pobytach u babć nie wracałam grubsza, co najwyżej wyższa. Po
      prostu cały czas biegałam z kuzynkami i kuzynami na świeżym powietrzu. Może
      powinnaś namówić babcię, aby zapewniała więcej ruchu twojej córeczce? O ile to
      mozwliwe oczywiśce, moje obie babcie mieszkają na wsi, więc w czasie pobytu u
      nich zapominałam, ze istnieje cos takiego jak telewizor.
    • mamapa Re: jedzenie u babci 25.05.05, 12:00
      a może zasugeruj , by babcia połowę z tego co jej daje zamieniła na owoce?Kasia
Pełna wersja