paulaikasia
25.05.05, 09:00
Witajcie,
Od urodzenia mojej córeczki mam pewien problem z teściową (nadmienię, że
przed narodzinami wszystko było ok, złego słowa nie mogłam o Niej
powiedzieć), która za każdym razem jak mnie widzi lub słyszy (telefon) pyta
się czy mam wystarczająco dużo pokarmu i sugeruje abym sobie zbadała
jego "jakość". Jest to dla mnie przykre, gdyż na początku miałam kłopot z
pokarmem ale walczyłam - laktator, ziółka, picie dużej ilości wody, popijanie
Karmi, odstresowywanie się przy muzyce itp - i udało się mała zaczęła ładnie
przybierać na wadze. Od tego czasu minęło 6 tyg., a teściowa swoje "a jak tam
z pokarmem?" - pyta niby od niechcenia. Odpowiadam, że ok ale to Ją nie
uspokaja i przy najbilższej okazji sytuacja się powtarza

Najgorsze było
jak pojechaliśmy do dziadków - prawie cały czas teściowa asystowała mi przy
karmieniu i znowu zadała to PYTANIE! Mam tego dość! To mnie doprowadza do
szału. Teraz zbliza się Dzień Matki, a ja pierwszy raz nie chcę jechać do
teściów, bo boję się tego pytania. Czy teściowa myśli, że ja głodzę własne
dziecko? Najgorsze jest to, że po takim doświadczeniu wpadam w panikę i boję
się czy mi nie zabraknie pokarmu dla małej. Czy ze mną jest coś nie tak? Może
przesadzam?
Co Wy Drogie Mamy o tym sądzicie?
Załamana