martyna1985
26.05.05, 23:33
Cześć dziewczyny. Zacznę od tego, ze nie jestem w ciąży, nie mam nieślubnego
dziecka, nie spóźnia mi się okres ani nic z tych rzeczy. Powiem tak,
rozstałam się wczoraj z chłopakiem, z którym byłam 4,5 roku, planowaliśmy
ślub na przyszły rok itp. Problem polegał na tym, że każda impreza
(sylwester, wesele, czy grill u znajomych) kończyła się kłótnią z powodu,
upicia się M. Tyle ile było imprez, tyle razy obiecał mi, że tak nie będzie.
Ja mu wierzyłam. 3 tyg temu przegiął, rozstaliśmy się, on płakał,
przepraszał, że już tak nie będzie, że już zacznie się ograniczać w piciu
itp. Uwierzyłam poraz któryś z kolei. Nie minął miesiąc a tu wczoraj tel od
zawalonego M. Zaczął się wypytywac gdzie jestem itp, bo chciał pewnie
obliczyć czas za jaki będę w domu i czy zdązyć wytrzeźwieć. Nie będę pisała,
że byłam zszokowana, znerwicowana itp bo to chyba jasne. Powiedziałam mu co
miałam powiedzieć, że już nie ma powrotu, że wykorzystał ostatnią szansę itd.
Nie będę też wspominała jak jego mama sie załamała (mieszka tylko z nią). No
i strasznie mi teraz ciężko, nie mogę się skupić na nauce, w poniedziałek mam
egzamin, zaczyna się sesja. Po tym ostatnim razie nie byłam pewna, czy chcę z
nim jeszcze być, ale skusiłam się i w tym czasie naprawdę było super, tak, że
znów odzyskałam wiarę w nasz związek itd. Nie wiem co mam robić. Czekać...ale
na co? nie chcę z kolei, żeby on myślał, że może robic ze mną co chce bo i
tak wrócę. Wy, jako doświadczone żony, dorosłe kobiety poradźcie mi. jest mi
naprawdę bardzo ciężo.A poza tym ma same zalety: jest jednym z najlepszych
studentów na Politechnice, jest opiekuńczy, dobry miły itp.