dziewczyna mojego brata...długie

31.05.05, 16:28
Być może przesadzam, ale już nie wytrzymuję.
Mój brat (24 lata) od lutego jest z dziewczyną. On mieszka z rodzicami,
ona "pomieszkuje", czyli spędza wszystkie noce. ok, nie czepiam się. Otóz
chodzi o to, że do niedawna mieliśmy wszyscy świetny kontakt - rodzice,
dziedkowie, my z mężem i brat. zawsze mozemy na siebie liczyć, niestety, w
tej chwili brat odpada... O co go proszę, to mówi, że nie ma sprawy, a potem,
ech... Dodam, że on zarabia niewiele, i niemal co miesiąc przychodzi do mnie
po "pożyczkę". Stać mnie, daję. Ale szklag mnie trafia, że z tych pieniędzy
laska robi sobie tipsy i kupuje ekskluzywną bielizną. Laska ma 21 lat,
przerwała 1 rok studiów, nie pracuje, jest na utrzymaniu matki + alimenty od
ojca (od kiedy się nie uczy ojciec przestał łożyć na nią, i wg mnie słusznie)
On zapatrzony, zakochany, świata poza nią nie widzi. I tak powinno być,
jednak, jeśli obiecuje że coś dla mnie załatwi (jestem w 40 tyg. ciąży), i
nie robi tego, dzwonie do niego po kilkanaście razy i nie odbiera. dzwonie na
jej nr, ona odbiera, pytam, czemu on nie odebrał, a ta do mnie z mordą, że
skoro nie odbiera, to widocznie nie może, a potem łaskawie przekazuje
słuchawkę. zamurowało mnie do tego stopnia, że nawet się nie odezwałam...
nie wiem, co robić, nie chce kłócić sie z bratem, ale nie pozwole sobie, żeby
gó..ara, która śpi w moim łóżku, w moim pokoju (jeszcze z panieńskich lat)do
mnie krzyczała. myśle, że przestanę finansować go (przynajmniej chwilowo),a
jej powiem, żeby do mnie nie przychodziła.
I... jeszcze jedno, ona po miesiącu znajomosci gadała o slubie i dziecku...

Może i jestem toksyczna, bardzo proszę o komentarze. Moze to moje zachowanie
jest nienormalne, sama nie wiem
    • kalina_p Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 16:35
      hehehe...ma pannica tupet! A brat zakochany po uszy, to i ślepy...
      Az mnie robawila ta Twoja "bratowa". No cóz, albo czekac, az brat przejrzy na
      oczy, albo jakos to przyspieszyc...
      A co rodzice na to?
      • gagunia Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 16:41
        Zrob tak jak mowisz. Ja bym powiedziala bratu, ze owszem, moge go od czasu do
        czasu wspomoc finansowo, ale nie w celu sponsorowania pannie pazurow czy gaci. A
        jej tez bym powiedziala, ze nie zycze sobie chamskich odzywek.
    • chloe30 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 16:38
      Ojojoj, trochę jak u mojego M.
      Brat M. ma dziewczynę z którą notorycznie pomieszkuje u moich przyszłych
      teściów, mimo że (podobno) dziewczyna ma swoje mieszkanie. Aha - zawsze ze sobą
      przywloką psa, którego rodzice M. nie cierpią.
      Oczywiście wyżarta lodówka, ogrzewanie na full i takie sprawy to norma - a oni
      (rodzice) do bogatych nie należą. I oczywiście złamanego grosza nie ujrzeli.
      Ja obserwuję to z boku, nie wtrącam się, bo tam nie chodzę, znam z relacji, ale
      jedno mnie dziwi - dlaczego ludzie dają sobie wejśc na głowę??? Czasem należy
      mocno tupnąć nogą i powiedzieć dość!
      Tak właśnie Tobie radzę, jeśli stosunki z bratem się ochłodzą, to uwierz mi,
      będzie to chwilowe, kiedyś przejrzy na oczy.
      Szkoda że akurat teraz kiedy jest Ci potrzebny tak sie podziało, no ale...
      życie.

      Tupnij nogą!!!

      Pozdrawiam
      • mgb1976 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 16:53
        dzięki, po prostu potrzebowałam się wygadać, a nie chciałam do męża, bo on jej
        nie trawi, a trzyma dobrą minę do złej gry, żeby nie spsuć rodzinnych
        stosunków. do rodziców ona jest na razie b. miła, a rodzice nie chcą się
        wtrącać w życie brata, jest dorosły...
        dodam, że do mnie do dziś była miła, ale i tak stwierdzałam często, że nie jest
        dziewczyną dla mojego brata. bo albo ja jestem za stara (29 lat), albo ta
        młodzież taka wyemancypowana teraz. żeby opowiadać o robieniu lodów w kiblach
        dyskotek ciągle i ciągle to dla mnie lekka przesada. poza tym pozwalała sobie
        na uwagi do mojego męża i dziecka. do tej pory sie nie wtrącałam, bo on jest
        dorosły, jest nie u mnie w domu, tylko rodziców. jeszcze przekonywałam mamę o
        tym, że to ona jest jeszcze młoda i zmądrzeje. ale ja chyba już nigdy:-00
        poprawiłam sobie trochę humor.proszę jeszcze o komentarze, a ja napiszę, co z
        tego wynikło...
        • umasumak Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 17:22
          No cóż, dziewczyna nie wygląda na watościową osobę, ale niestety, to brat sam
          musi dojść do takiego wniosku. Całkiem być może, że nigdy nie dojdzie. Tobie
          natomiast radzę się odciąć, nie finansować tego chorego układu, ale też nie
          liczyć zbytnio na pomoc brata. Radzę Ci też pogadać z rodzicami, żeby ustalili
          jakieś granice - brat i panna albo pracują i dokładaja się do życia, albo niech
          zakładają własne gospodarstwo - może to ich coś nauczy. A w tej sytuacji, nie
          jest to nawet działanie im na złość, ale w celach edukacyjnych wink. Pzdr
        • babka71 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 17:34
          Bratu chyba na mózg padły te "lody" robione w kiblach na dyskotekach....
          Może się obudzi jak kolega mu opowie co jemu robiła w kiblu!!!!,
          A, na serio
          sama sobie odpowiedziałaś na pytanie i sama już ją oceniłaś w/g mnie prawidłowo
          pozdrawiam
        • sowa_hu_hu Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 19:18
          ja nie rozumiem jak mozna dawac stale kase facetowi który ma 24 lata... więcej
          bym ani grosza nie dała!!! zwłaszcza ze on wobec ciebie jest nie fair...
          a poza tym to ty nie dajesz tej kasy jemu tylko tak naprawde jej z tego co
          piszesz...
          masz swoje zycie , swoją rodzine... niech brat martwi sie sam o siebie i o swoją
          dupencje!
          ty sie od tego zupełnie odetnij!
          jak brat bęcie miał pretensje albo sie obrazi ze mu kasy nie dajesz to znaczy ze
          jest dupkiem!

          pozdrawiam
    • mynia_pynia Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 19:30
      Co do dawania kasy braty to cię rozumię, bo sama mam siostrę która się uczy i
      kasy ma nie zawiele, ale ona to sobie chociaż ciuchy i kosmetyki dla siebie kupuje.
      Zrób tak jak mówiłaś zakręć kurek, to może się ocknie.
      • gocha71 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 20:00
        Własnie, zakręcenie kurka z pieniędzmi przede wszystkim. Może jak pannica nie
        dostanie od Twojego brata forsy na tipsy i gacie, to sama się odczepi smile
        • magi104 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 21:03
          Pytasz, czy twoje zachowanie jest nienormalne... Tak, jest nienormalne!!!
          Niby dlaczego finansujesz brata?? Bo cię stać?? To może pofinansuj mnie???tongue_outtongue_outtongue_out
    • marcelino1 Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 21:50
      Jak to jest taka mała tupeciara juz teraz to co będzie za kilka lat. Mam
      nadzieję, że Twój brat zrzuci klapki z oczek. Miłośc jest ślepa i on jest
      zauroczony. Oby tylko dziewucha nie złapała go na dziecko, bo i brata będzie
      szkoda i tego maleństwa przede wszystkim. I moim zdaniem nie dawaj mu kasy, bo
      to przyniesie odwrotny skutek.
    • mamamjulkizuzulki Re: dziewczyna mojego brata...długie 31.05.05, 23:06
      A ja uwazam, ze z twoim bratem tez jest cos nie tak.Ma 24 lata to juz chyba
      czas zeby wyprowadzic sie od rodzicow (chyba ,ze jeszcze sie ksztalci).Dlaczego
      pozycza od ciebie pieniadze i jeszcze na dodatek ci nie pomaga? Chce utrzymywac
      dziewczyne to niech sobie jakos dorobi.A dziewczyna niestety z niego korzysta i
      przy okazji z ciebie.Nie daj sie ani bratu ani jej. Chca miec fajnie niech
      sobie sami zarobia na przyjemnostki i juz.I nie probuj z nia walczyc nic to nie
      da sama to przerabialam.Na szczescie moja bratowa juz dorosla i jest oksmile
      pozdrawiam
      monika
      • mgb1976 the end 01.06.05, 08:19
        przyszedł do mnie brat, powiedziałam mu, co o tym myślę, obraził się.
        Jeszcze wyjaśnię - 1. brat mieszka z rodzicami, oni mają duży dom, on się uczy
        i pracuje
        2. u mnie w rodzinie jest tak, że jak ktoś potrzebuje pomocy, w tym też
        finansowej, to się pomaga
        3. dokąd nie był z tą panną, to nie było problemu. mógł i chciał pomóc
        Oczywiscie nie mówię tu o jakimś wykorzystywaniu, o rzucaniu wszytskiego, bo
        ktoś z rodziny potrzebuje czegoś, ale zawsze była to sprawa priorytetowa.
        Nie chciałam z nią walczyć, ale nie mogę też pozwolić na jej fanaberie względem
        mnie.Siedzę teraz i ryczę, ale dobre jest w tym wszytskim to, że (jak
        powiedział brat) ona długo nie będzie w domu moich rodziców. dzięki za posty.
        pozdrawiam
        • kborz2 Re: the end 01.06.05, 09:15
          A czy to nie jest tak,że jak go finansujesz to chcesz go miec do dyspozycji na
          wyłaczność? Potrzebujesz pomocy a on ma lecieć jak na skrzydłach bo nie ma
          swojej rodziny?
          Tak się tylko przyczepiłam bo mam doświadczenia z siostra mojego męża, która
          mojego męża a swojego brata wykorzystywała maksymalnie nie zwracając uwagi na
          nasze plany. Pamiętam że mój mąż odbierał jej dziecko z przedszkola, kupował
          leki w aptece i zawoził je nocą bo siostrę bolała głowa, bo jej biedny mąż
          nigdy jakoś tego nie robił. Odkąd my mamy dziecko nigdy nie sostała z nim nawet
          na godzinę i na jej pomoc nigdy liczyc nie możemy. Dlatego super jest się
          nauczyc samodzielności i liczyć na siebie.
          Zgadzam się że dziewczyna nie reprezentuje sobą nic ciekawego i facet kiedyś
          przejrzy na oczy. Do Ciebie nalezy tylko szczera z nim rozmowa i albo facet
          weźmie sobie do serca Twoje obiektywne spostrzeżenia albo przepadł( na jakiś
          czas).Orócz Ciebie są rodzice którzy akceptują pewne sprawy i to chyba w ich
          rękach jest ustalenie zasad na jakich ta dziewczyna mieszka u nich.
          Nie dawałabym, żadnej kasy a tym bardziej na jej wydatki. Skoro brat pracuje to
          powinien nauczyć się tak gospodarowac pieniędzmi żeby mu starczyło, to jest
          właśnie odpowiedzialność. A panienka jak się nie uczy to niech idzie do pracy,
          a nie znalazła sobie sponsora w Twojej rodzinie.
          • mgb1976 Re: the end 01.06.05, 09:40
            może źle to ujęłam, ale nie chodzi o to, żeby brat była na moją wyłączność i
            tylko dlatego daję mu kasę. i nie chodzi mi, że to jemu daję, tylko teraz mnie
            wkurza, ze to ostatnio szło na jej wydatki. ja sama w okresie studiów wiele
            skorzystałam na pomocy finanowej (i nie tylko) mojej rodziny.i wcale nie
            uwazam, że ktokolwiek, oprócz panny nie jest samodzielny. bo tak naprawdę każdy
            z nas moze żyć osobno i też sobie poradzi. tylko po co, skoro układ się
            doskonale sprawdzał, i chwilowo nie liczac brata sprawdza do tej pory. Nie
            ządam, by wszytsko rzucał i jechał mi do sklepu po kilo soli. nie jestem jakąś
            zaborczą siostrą, która wymaga wyłączności brata i chce go na każde zawołanie.
            po prostu wkurza mnie brak wzajemności we wzajemnych stosunkach, zwłaszcza, że
            proszę go o pomoc bardzo rzadko, jak naprawdę potrzebuję. zawsze to było jasne
            i nikomu nie utrudniało życia.
            a że panna przy okazji obraziła sie na moich rodziców, to jest tylko jej wybór.
            w każdym razie, brat dzwonił do mnie przed chwilą i przyznał mi rację. pewnie
            właśnie ze wzgledów, które opisałam wyżej, a także dlatego, że tak naprawdę nie
            mieszam sie w jego życie.
            • kborz2 Re: the end 01.06.05, 09:57
              Co ? Panna obraziła się na Twoich rodziców ? A to niby za co ?
              No jednak Twój brat nie stracił do reszty rozumu skoro przemyslał Twoją z nim
              rozmowę i mam nadzieję że przyznanie racji nie jest tylko spowodowane obawą
              przed utratą Twojego dofinansowania. A czy powiedziałaś mu, że jest Ci przykro
              że pożyczone jemu pieniądze panna wydaje. A może nie powinno Cię obchodzić na
              co on pożycza od Ciebie kasę ? Nie jest to żaden zarzut tylko tak sobie w tej
              chwili pomyslałam. No własnie czy powinnyśmy wiedzieć na co pozyczamy komuś
              kasę ? Mam nadzieję że ta małolata to przejściowe zauroczenie i Twój brat
              znajdzie dziewczyne, z która będziesz mogła się zaprzyjaźnić.
    • lajlah Re: dziewczyna mojego brata...długie 01.06.05, 10:07
      Boże , co za pannice są teraz. Pamiętam gdy ja zostalam u mojego męża pierwszy
      raz na noc (mniej więcej po pół roku znajomości), to rano mi było tak głupio
      przed przyszłą teściową,że ledwo spod kołdry wyszłam. A moj mąż mieszkał w
      oddzielnym mieszkaniu w tym domu co rodzice, sam się utrzymywał itd. Mimo to,
      nocowałam u niego może ze cztery razy w ciagu dwoch lat od poznania się do
      ślubu. A teraz, przychodzą sobie takie jak do siebie , żyją na czyimś
      utrzymaniu i myslą, że są cool. Wspołczuję Ci mgb, naprawdę głupia sytuacja.
    • inguna2 Re: dziewczyna mojego brata...długie 01.06.05, 11:06
      A moze dac dziewczynie szanse?
      Przede wszystkim powaznie pogadac z bratem i pieniazki ograniczyc.A co do
      szansy to u nas byl podobny przypadek.Tyle ze chodzilo o chlopaka
      szwagierki.Przychodzila do meza po kase,sponsorowala narzeczonego,prezenty
      itp.Jak maz sie dowiedzial na co ida te pieniadze powiedzial ze juz nie moze
      wiecej dawac.Zwlaszcza,ze i u ciebie dziecko na horyzoncie,nowe wydatki itp.-
      mozna to zalatwic delikatnie.A co do chlopaka to zaczal studia,wprowadzil sie
      do tesciow(nie byli jeszcze nawet zareczeni),zawalil 2 lata studiow,w ogole
      leser straszny,mnie i mezowi wywinal kilka niesympatycznych numerow.W koncu sie
      pobrali,potem pojawilo sie dziecko i METAMORFOZA.Facet spowaznial,skonczyl
      studia piorunem,znalazl prace,razem ze swoim bratem zbudowal dom -blizniak,do
      ktorego wprowadzili sie pol roku temu.I sa naprawde fajnym malzenstwem.
      I jeszcze jeden przyklad z zycia.Obrzydzanie dziewczyny bratu i sugerowanie
      rozstania moze wywolac odwrotny skutek.Wiec czekaj.Albo im sie ulozy albo
      zwiazek umrze smiercia naturalna.A z bratem pogadaj,bo troche odpowiedzialnosci
      wymagac juz mozna i nie powinien cie olewac.Pozdrawiam serdecznie
      • mgb1976 Re: dziewczyna mojego brata...długie 01.06.05, 11:35
        nigdy nie obrzydzałam bratu tej dziewczyny, powiedziałam mu tylko jeden raz -
        wcześniej co myślę o takim obrocie sprawy, tzn. że wg mnie zbyt szybko planuje
        ślub, dziecko nie mając żadnego zaplecza. przyznał mi rację. nigdy sie też nie
        uprzedzałam do niej - zawsze mówiłam, że jest jeszcze młoda i zmadrzeje.sama
        jeszcze:-0 pamietam te czasy, wtedy studiowałam i zdarzyło mi sie parę razy
        wygłupić. nie ingerowałam ( a mogłam, bo rodzice pytali mnie, co o tym sądzę)
        że nocuje u moich rodziców codziennie. może właśnie dlatego brat przyznał mi w
        końcu rację. co do kasy, to koniec, na inną pomoc dalej może liczyć.
        on ze swojej strony, przynajmniej tak się zarzeka, obiecał że wszytsko będzie
        tak jak kiedyś, tzn. jak będzie potrzeba, to też pomoże. mam nadzieję, że laskę
        otrzeźwi ta awantura, a jak nie to trudno. acha, podobno dzisiaj roznosi
        podania o pracę.
    • anek.anek Re: dziewczyna mojego brata...długie 01.06.05, 14:15
      to by się nadawało do wątku "szaleństwa popełniane z miłości"smile)
      Wyluzuj się i poważnie, na spokojnie z bratem porozmawiaj. Jeśli do tej pory
      mieliście dobry ontakt, to po przyjacielsku powinniście się i teraz zrozumieć.
    • vinca mój mezczyzna ma siostre 01.06.05, 18:44
      No to ja z drugiej strony:
      Mój mężczyzna ma siostrę. Starszą od siebie o 4 lata. Panna ma dziecko którego
      przy każdej okazji podrzuca swoim rodzicom - przy czym przywiexc potrafi -
      zabrac z powrotem już nie, trzeba małego jej odwozić na życzenie 500 km. Dodam
      że dwuletnie dziecko potrafiła przywieźć na ponad miesiac do dziadków chociaż
      sama nie pracuje i ma teoretycznie czas by sie nim zająć.
      Oczywiście nie mieszka z ojcem dziecka tylko z zupełnie innym gościem, po
      drodze urządziła sobie romans z facetem najlepszej przyjaciólki (ale nie jest
      to ten sam z którym teraz mieszka).
      Jej brat - a moj niemąż póki sobie nie kupiliśmy mieszkania musiał mieszkać z
      rodzicami, chociaż jej mieszkanie stało puste (no niezupełnie, bo wynajmuje je
      obcym ludziom).
      Oczywiscie on na kazde wezwanie musi ją przywieźć, zawieźć, odebrać jej
      korespondencje, zrobić to siamto, ona cały czas czegoś chce. A ja tylko bym
      chciała żeby dała mu święty spokój, zaprosiła do siebie lub przyjechała ale
      bezinteresownie.
      Teraz jest mi ona w zasadzie obojetna - bo unikam z nią kontaktu, ale jeszcze
      jakiś czas temu nieprzeciętnie działała mi na nerwy.
    • ja275 walnac w leb gowniarke ................ 01.06.05, 22:29

Inne wątki na temat:
Pełna wersja