mgb1976
31.05.05, 16:28
Być może przesadzam, ale już nie wytrzymuję.
Mój brat (24 lata) od lutego jest z dziewczyną. On mieszka z rodzicami,
ona "pomieszkuje", czyli spędza wszystkie noce. ok, nie czepiam się. Otóz
chodzi o to, że do niedawna mieliśmy wszyscy świetny kontakt - rodzice,
dziedkowie, my z mężem i brat. zawsze mozemy na siebie liczyć, niestety, w
tej chwili brat odpada... O co go proszę, to mówi, że nie ma sprawy, a potem,
ech... Dodam, że on zarabia niewiele, i niemal co miesiąc przychodzi do mnie
po "pożyczkę". Stać mnie, daję. Ale szklag mnie trafia, że z tych pieniędzy
laska robi sobie tipsy i kupuje ekskluzywną bielizną. Laska ma 21 lat,
przerwała 1 rok studiów, nie pracuje, jest na utrzymaniu matki + alimenty od
ojca (od kiedy się nie uczy ojciec przestał łożyć na nią, i wg mnie słusznie)
On zapatrzony, zakochany, świata poza nią nie widzi. I tak powinno być,
jednak, jeśli obiecuje że coś dla mnie załatwi (jestem w 40 tyg. ciąży), i
nie robi tego, dzwonie do niego po kilkanaście razy i nie odbiera. dzwonie na
jej nr, ona odbiera, pytam, czemu on nie odebrał, a ta do mnie z mordą, że
skoro nie odbiera, to widocznie nie może, a potem łaskawie przekazuje
słuchawkę. zamurowało mnie do tego stopnia, że nawet się nie odezwałam...
nie wiem, co robić, nie chce kłócić sie z bratem, ale nie pozwole sobie, żeby
gó..ara, która śpi w moim łóżku, w moim pokoju (jeszcze z panieńskich lat)do
mnie krzyczała. myśle, że przestanę finansować go (przynajmniej chwilowo),a
jej powiem, żeby do mnie nie przychodziła.
I... jeszcze jedno, ona po miesiącu znajomosci gadała o slubie i dziecku...
Może i jestem toksyczna, bardzo proszę o komentarze. Moze to moje zachowanie
jest nienormalne, sama nie wiem