kryzys matkowania?

04.06.05, 22:45
no właśnie. chyba mnie złapał sad
nie macierzyństwa - tylko matkowania. chodzi mi o rutynę: pobudka, śniadanko,
zabawa, spanie, obiad, spacer, jedzenie, zabawa, kolacja, kąpiel, usypianie.
a w międzyczasie pranie, prasowanie, obiad, zmywarka, net, książki, nauka.
i tak jeszcze półtora roku przede mną, chyba że wcześniej zwieję do pracy.
ja wiem, to wspaniale obserwować rozwój dziecka i mieć na ten rozwój wpływ.
ale w sumie nie miałabym nic przeciwko temu, żeby było jednak mniej rutynowo.
ech. wracam do nauki sad
    • haika Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 09:03
      A robisz coś dla siebie? Jakiś luzik, wyjście, hobby, lenistwo itp? To pomaga.
      Ja miałam kryzys matkowania w pierwszych 2 miesiącach - rutyna mnie dobijała,
      co gorsza mała szybko się ustawiła jak w zegarku z jedzeniem, spaniem itp...
      więc nie było dni nieprzewidywalnych, a wszelkie spontany odeszły w
      niepamięć... Doszłam sobie do wniosku, że bycie matką nie może mnie ograniczać,
      bo "już za chwileczkę, już za momencik w wariackim szale zacznę się kręcić"... -
      -
      Pozdrawiam ciepło!
      WIRTUALNY DOMEK RÓŻY
      POMOC DLA KUBUSIA I PATRYCZKA
      ARTYSTYCZNE MAMY
      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 12:56
        staram się robić coś dla siebie, a jakże smile
        studia właśnie kończę, pracę piszę - może to mnie "rozbiera"?
        dzięki smile
    • joa8 Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 10:01
      taki kryzys dopadł mnie w piątek - apatia, zmęczenie, rozdrażnienie. I
      przerażająca myśl, że to moje matkowanie nigdy się nie skończy wink
      I nawet mój Słodziak mnie nie cieszył.
      Ale wrócił mąż, zajął się synkiem, ustaliliśmy, że w weekend śpię sama w drugim
      pokoju (mleko juz odciągnięte czekało), w dzień tylko karmię i robię to na co
      mam ochotę. Nie myślę o dziecku, nie robię tych wszytskich czynności
      pielęgnacyjnych. Dziś niedziela - jestem wyspana, nieco zregenerowana
      psychicznie, Słodziak usmiecha się do mnine pełną gębą. Tylko mąż ledwo żywy :-
      ))
      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 12:58
        mój niby się młodą zajmuje, a niby pracę piszę. kończy się na tym, że wpadają co
        10 minut, a ja skupić się nie mogę smile
        chociaż wyspana jestem, bo młodzież jest śpiochem po mnie wink
    • sonnja1 Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 10:42
      Kazdy tak miewa.

      ps. Co sie stalo, iz zdobylas sie na zwierzenia na tym forum, ktore regularnie
      obsmiewasz?


      pozdr.
      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 13:00
        no widzisz jak ze mną źle??? wink
        ps: nie obśmiewam forum. nie zgadzam się tylko z wybranymi problemami i postawami.
    • pampeliszka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 11:03
      Ja w weekendy jezdze z mezem i maluszkiem na wycieczki za miasto, na ktorych sie
      regeneruje i nabieram sily na caly tydzien i dreptanie na spacery do tych samych
      parków. W tym tygodniu znajomi obiecali zostac z mala, zebysmy mogli sobie pojsc
      na obiad sami, zobaczymy, jak to wyjdzie. A poniewaz Malgos slicznie spi, to ja
      jestem zadowolona z zycia i wyspana. Dzis np. wstalam o 10, a mala i maz jeszcze
      w lozku...
      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 13:02
        moja mała, na szczęście, też pięknie sypia, we własnym łóżku, nie je w nocy. no
        miód-malina. za miasto też się wybiorę, jak tylko skończę tę cholerną pracę
        pisać. no nie mam do niej serca - przerwy robię pod byle pretekstem.
        pomysł z wyjazdem jest świetny - dzięki smile
        • pampeliszka Re: kryzys matkowania? 06.06.05, 13:08
          A ja wczoraj nigdzie nie bylam, znowu w tym parku na pol godzinki, bo lało jak
          cholera... Zycze Ci,zeby maluch polubil wyjazdy tak jak nasza Malgos. Zaczyna
          drzemac juz w foteliku, a potem kontynuuje w wozku. Budzi sie tylko na jedzenie-
          czasem robimy tak, ze moj maz idzie sobie do muzeum czy na jakas wystawe, a my
          sobie przez godzinke jemy. I wracamy do domu zadowoleni wszyscy troje.
          • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 07.06.05, 12:23
            mała lubi wyjazdy i jest to miła odmiana. jeśli mieszkasz w wawie lub okolicach
            polecam ogród botaniczny w powsinie smile
            • pampeliszka Re: kryzys matkowania? 07.06.05, 21:29
              Dzieki, ale mieszkam w Czechach, do Polski sie wybieram na wakacje, w okolice
              Krakowa. Pozdrawiam.
    • miracll Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 11:51
      Mamo Debiutantko, nie możesz, po tak udanym debiucie, poddać się fali
      zniechęcenia. Na Twoje posty - dowcipne lub, jak kto woli, złośliwe, czekają
      niektóre mamy, np. ja. Pomyśl, możesz mieć gorzej: dziecko dostanie kolki,
      będzie wrzeszczeć całą noc, a o piątej rano obudzi się domagając się zabawy.
      Ciesz się tym co masz, choćby to była rutyna.
      Na poważnie: wypalenie zawodowe dotyczy także matek. Poszukaj kogoś kto Cię
      dopieści. Tu na forum można zawsze wylać morze łez uzalając sie nad sobą,
      zawsze znajdzie się litościwa która pocieszy. Nos do góry, jutro bedzie nowy
      dzień.
      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 13:05
        dzięki smile "wypalenie" brzmi o wiele poważniej smile)) a tym co mam staram się
        cieszyć. naprawdę. zwłaszcza, że jak widzę po forum mam luzik i aniołka (tylko
        czemu jej różki spod czapeczki wystają??? wink)
        no właśnie liczyłam na jakieś litościwe dusze. dzięki smile))

        ps: młoda to już chyba kolki nie dostanie, bo ma 10,5 m-ca, ale kto ją tam wie.
        może nagle objawi się jej ułańska fantazja (tfu, tfu)?
    • pancerniczek Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 13:27
      różne mądrale od psychologii mówią, że pierwszy "kryzys matkowania" zaczyna się
      po 6 tygodniach od porodu. bardziej ortodoksyjni twierdzą, że wtedy
      następuje "koniec bezinteresownej miłości macierzyńskiej", co podobno ma ścisły
      związek z niewyspaniem smile i z rutyną właśnie.

      łapię się czasami na podmiotowym odkładaniu córci na słynną matę tinylove,
      żeby się porozwijała bez mojego udziału smile i to sa moje minikryzysy
      matkowania.
      ale moja malina skończyła dopiero 4 miechy, więc może im więcej miesięcy, tym
      więcej kryzysów smile
      karmię cycem, butla jeszcze nie była w użyciu, więc to nawet nie rutyna a
      niewolnictwo w czystej postaci smile)

      reasumując: łączę się w bólu, choć mój ból narazie mniejszy od twojego smile

      pozdrawiam
      Ania mama Marysi


      • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 13:32
        dzięki smile
        ps: rzeczywiście, przynajmniej dla mnie, po zaprzestaniu karmienia piersią jest
        dużo lepiej. smile)
        • monia72 Re: kryzys matkowania? 05.06.05, 16:37
          taki kryzys dopada mnie codziennie, a od kilku dni jestem ledwo zywa - bobo
          budzi sie regularnie co 2 godz w nocy (a ma 8 mcy) a od 6 rano najchetniej by
          sie bawil. Czasem maz pomoze, rodzina daleko, ja biedna sama z bobo. Ale poki
          co do pracy bym nie wrocila - chociaz kto wie - przydaloby sie wyjsc czasem
          samemu z domu (bez nieporozumien - nie mieszkam aktualnie w Polsce)...A maly
          coraz weselszy, szybszy...
          • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 06.06.05, 12:16
            moja, dzięki Bogu, noce przesypia już od paru miesięcy.
            praca byłaby miłą odmianą, ale pewnie wtedy to "by dopiero było" - i praca i
            bobo, które domaga się 100% mamy po jej powrocie. chyba rzeczywiście nie jest
            tak źle wink
            • kajmanka2 Re: kryzys matkowania? 06.06.05, 13:37
              A mnie jeszcze kryzys nie dopadlsmile 5 miesiecy po porodzie. chociaz moze, zle
              napisalam, nie dopadl jakis duzy kryzys:] jak kazda mama czasami mam lekko
              wszystkiego po dziurki..
              staram sie nie dopuscic do rutyny, chociaz czasami jest nieunikniona.. spotykam
              sie ze znajomymi, czasami wyskocze gdzies do knajpy, a nawet potupac nogasmile) a
              synek wtedy zostaje z tatusiem, albo "sprzedajemy" babciasmile)
              tak samo jak Ty, pisze prace, a wlasciwie zaczynam.. hmmm, a tak naprawde to
              mam zamiar zaczac pisac..hihihi..
              powodzenia w pisaniu pracysmile) i glowa do gory, zawsze zdaza sie gorszy dzien..
              Pozdrawiam
              • mama_debiutantka Re: kryzys matkowania? 07.06.05, 12:23
                trzymam za Ciebie kciuki smile
    • malgosik77 Re: kryzys matkowania? 07.06.05, 17:23
      No cóż, też tak miałam. A od poniedziałku jestem w pracy (jakoś niezbyt fajnie
      tam jest, niestety), do której chciałam wrócić i już wspominam z utęsknieniem
      te chwile, które mnie czasem doprowadzały do czarnej rozpaczy. Jednym słowem-
      dobrze jest tam, gdzie nas nie ma wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja