mama_debiutantka
04.06.05, 22:45
no właśnie. chyba mnie złapał

nie macierzyństwa - tylko matkowania. chodzi mi o rutynę: pobudka, śniadanko,
zabawa, spanie, obiad, spacer, jedzenie, zabawa, kolacja, kąpiel, usypianie.
a w międzyczasie pranie, prasowanie, obiad, zmywarka, net, książki, nauka.
i tak jeszcze półtora roku przede mną, chyba że wcześniej zwieję do pracy.
ja wiem, to wspaniale obserwować rozwój dziecka i mieć na ten rozwój wpływ.
ale w sumie nie miałabym nic przeciwko temu, żeby było jednak mniej rutynowo.
ech. wracam do nauki