Kolejny raz się zdołowałam....

06.06.05, 10:54
kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1231623&KAT=239
Nie wiem czemu ten artykuł ma służyć, mnie osobiście zdołował. Ile matek w
Polsce może sobie pozwolic na przebywanie z dziećmi przez pierwsze lata życia.
Pisanie, że dziecko "porzucone " przez matke może miec problemy emocjonalne i
zatracone poczucie bezpieczeństwa nie pomaga mi i tak juz w trudnej chwili
gdy wychodze rano do pracy i odrywam na siłe małego od mojej nogi. I tak mam
te szczęście,że mogłam przebywac z dzieckiem prze pierwszy rok Jego życia.
Ale jak mają sie czuc kobiety, które musza wracac do pracy zaraz po
macierzyńskim?
Szanowne grono psychologów powinno raczej serwowac artkuły sugerujące pomysły
zapracowanej mamie jak skutecznie nadrabiać czas z dzieckiem a dobijać
kobiety dla których decyzja o powrocie do pracy zazwyczaj jest bardzo, bardzo
trudna i podjęta głownie ze względów czysto materialnych.
Mam niesmak.
    • babsee Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 10:59
      A ja się nie zdołowałam tylko wkurzyłam.Jaką karierę???Jak czytam,że Matki
      robią "karierę" to rzygać mi się chce.Karierę robi może co dziesiąta.Reszta
      zarabia na chleb.I nie na wakacje.Nie na autko.Na chleb.Mam w d..pie
      takie "wywody" psychologów.
      • czarna_maruda Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:36
        Pozwól, ze się podpiszę pod Twoją wypowiedzią. Kariera? Dobre sobie...
    • kalina_p Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 10:59
      jak dla mnie artukul jest w porzadku. Teraz jest taki szalony nacisk na
      robienie kariery, pracowanie, że zapomina sie o niektórych waznych sprawach.
      Oczywiscie, matkom, ktore zostawiaja dziecko w domu, bo MUSZĄ iść do pracy może
      byc przykro, ale matka, która własnie sie zastanawia, czy zostac z dzieckiem
      czy wrócic do pracy (kariera! nie pieniadze) może sie nad tym chwilke
      zastanowic. Pozyteczne...
      • kubusala Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:02
        kalina_p napisała:

        > jak dla mnie artukul jest w porzadku. Teraz jest taki szalony nacisk na
        > robienie kariery, pracowanie, że zapomina sie o niektórych waznych sprawach.
        > Oczywiscie, matkom, ktore zostawiaja dziecko w domu, bo MUSZĄ iść do pracy
        może
        >
        > byc przykro, ale matka, która własnie sie zastanawia, czy zostac z dzieckiem
        > czy wrócic do pracy (kariera! nie pieniadze) może sie nad tym chwilke
        > zastanowic. Pozyteczne...

        Kalino widzę,że Ty robienie kariery i zarabianie na chleb stawiasz na jednej
        szali, a to na prawdę bardzo duża różnica.
        • kalina_p kubusalo 06.06.05, 11:34
          wlasnie te 2 rzeczy odróżniam. Pisałam - co innego, jesli matka MUSI i zostawia
          dziecko - może jej byc przykro po przeczytaniu. A co innego matka, która chce
          robic kariere - może po przeczytaniu tego artykułu zostanie z dzieckiem?
    • ledzeppelin3 Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:01
      To prawda....To musi być bardzo trudne dla kobiety -pójść do pracy, gdy dziecko
      ma 16 tygodni, bo nie ma innego wyjścia...Trudne i nieludzkie. Współczuję...
      • driadea Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:07
        Podpisuję się pod słowami ledzeppelin3
    • dosia.samosia Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:13
      Jakiej do cholery kariery?! 90% kobiet w Polsce pracuje na stanowiskach nisko i
      średniopłatnych, bez większych widoków na wyjątkowy awans zawodowy i ekstra
      dochody. Tę karierę robią wszystkie ekspedientki, sprzątaczki, urzędniczki,
      panie na poczcie, pielęgniarki, kucharki itd.? Szalona kariera, szalona po
      prostu...
      • chimba Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:22
        Jestem szalona... tak brzmią słowa jakies piosenki. No tak znowu wyszło, ze
        jestem wyrodną matką, która zostawiłą synka w wieku pięciu miesiecy i robię
        oszałamiającą karierę.... jasne, tylko gdybym nie poszła do pracy to dziecka
        już by nie było umarłoby z głodu... Ale o tym to autor durnego artykułu nie
        pomyślał, pisać mozna łatwo. Ale zamiast pisać, zrobić coś aby mamy nie musiały
        tak szybko roztawać się z dziećmi. Kiedyś urlopy macierzynskie były dłuzsze, a
        teraz.... zostały jakieś ochłapy. Moze czas najwyższy, aby wydłużyć np. urlop
        macierzyński?
    • tennessee Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:14
      A dla mnie ten artykul to kupa smiechu - napisany po łebkach, z wtrąceniami
      czyichś nazwisk dla dodania mu wyższej rangi. Może wprowadzić zamieszanie w
      sercach młodych mam, co wydaje się czynić. Prędko dochodzi tam się do konkluzji
      i skrótowo traktuje sprawę - matka, co idzie do pracy, z pewnościa porzuca swe
      dziecko i funduje mu jakas jednostke chorobowa, w najlepszym wypadku pare lat
      psychoterapii.
      Artykul jest przez to nierzetelny.

      W tym uproszczonym widzeniu swiata, jaki proponuje autorka tekstu, mozna by sie
      zapedzic w taki kat, w ktorym kazda bezrobotna matka to wzor milosci,
      poswiecenia, madrej pedagogiki i ociekajace miodem serce gotowe na kazde
      wyzwanie w imie przyszlosci jej dziecka. Albo najlepiej piatki dziecki, bo
      czemu poprzestawac na jednym??

      Nie zgadzam sie z autorka. Tak dla jasnosci.

    • paulinka32 Re ale to niestety prawda 06.06.05, 11:16
      Wiele kobiet wybiera karierę, a dziecko zostawia na wychowanie babci czy komuś.
      A najbardziej mnie wkurza, jak potem mają o wszystko pretensje do teściowej, że
      źle zajmuje się dzieckiem. Ma prawo wtrącać się, jeśli je wychowuje. Matki
      rodzą dzieci, a potem ciężar łyk na babcię. Ja z góry wiem, że do pracy trzeba
      wrócić, dlatego nie pozwoliłabym sobie na drugie dziecko, by podrzucić je na
      wychowanie. Niestety kobiety rodzą, rodzą i do pracy, niejednokrotnie nie
      dlatego, że brakuje na chleb, ale na solaria, kosmetyki i ich własne luksusy.
      • inez21 Re: Re ale to niestety prawda 06.06.05, 11:32
        Paulinka32-nie uogólniaj w ten sposób bo większosć niestety zarabia na chleb i
        na spłatę kredytu,a nie na kosmetyki i solaria...a gdyby każdy myslał że nie
        zdecyduje się na drugie dziecko bo musi wracć do pracy to pewnie niedługo
        gatunek ludzki by wyginął.

        Myślę,że nie warto brać do głowy takich tekstów,o czymś w końcu muszą w gazetach
        pisaćsmile)))
      • dosia.samosia Bzdury piszesz 06.06.05, 11:35
        Rozumiem matkę usprawiedliwia jedynie konieczność zarobienia na chleb. Wszystko
        ponadto to fanaberia. A jesli matka wraca do pracy bo chce zapewnić razem z
        mężem rodzinie lepsze mieszkanie, wakacje, ciuchy, książki, rozrywkę to już
        wyrodna?
        Wróciłam częściowo do pracy nie dlatego, że brakowało na chleb. Nie brakowało
        ale życie od 1 do 1 mnie nie bawi. Mam prawo jako dorosła kobieta do zarabiania
        także na kosmetyczkę, fryzjera, kawę i pójście do restauracji. Mam ochotę za
        zarobioną kasę ubierać się w sklepach a nie w szmateksach, kupować córce nowe
        zabawki a w niedzielę iść całą rodziną na basen nie licząc czy 40 zł to nie za
        duży wydatek.
        • paulinka32 Re: oczywiście dosiu samosiu 06.06.05, 11:40
          że masz prawo, aletu nie chodzi o twoje prawo, ale o to, że dziecko najlepiej
          rozwija się przy matce i to ona powinna zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa
          przez przynajmniej pierwszy rok jego życia. A jeśli nie moze to nie powinna
          nawet myśleć o drugim dziecku. Wybacz, chyba, że z założenia zakładasz, że
          matka ma rodzić, a babcia wychowywać. Jeśli tak to przepraszam. Ale potem nie
          narzekajcie na matki i teściowe, które zajmują sie dziećmi , wnukami i jeszcze
          zostają krytykowane.
          • dosia.samosia Re: oczywiście dosiu samosiu 06.06.05, 11:44
            Uważam, że zapewniam dziecko wystarczające poczucie bezpieczeństwa. Babcie są
            angażowane sporadycznie.
            Mniejsze poczucie bezpieczeństwa ma dziecko oglądające rodziców jak miotają się
            koło 20 każdego miesiąca bo kasa się skończyła albo zero wakacji bo pieniędzy
            brakuje.
            Na teściową nie narzekam, złego słowa nie dam na kobietę powiedzieć.
            • paulinka32 Re: oczywiście dosiu samosiu 06.06.05, 11:49
              ile mają dzieci lat?
              • dosia.samosia Re: oczywiście dosiu samosiu 06.06.05, 11:54
                Córka ma rok a ja pracuję na pół etatu, głównie w domu. Jesli wychodzę
                popołudniami to zostaje z nią mąż. Takie rozwiązanie mi odpowiada, całowicie z
                pracy bym nie zrezygnowała nawet gdyby szanowny małżonek zarabiał 10 tys.
                Pracuję dla własnej satysfakcji, żeby mieć własne dochody i dodatkowo odciążyć
                męża.
                Na marginesie - nie po to kończyłam studia żeby do 7 roku życia dziecka
                zajmować się tylko wychowaniem i opieką.
                • wieczna-gosia Re: oczywiście dosiu samosiu 07.06.05, 12:52
                  dosia samosia, czyli nie zasuwasz po 10 godzin dziennie. Masz szczescie. Tego
                  szczescia nie ma kuuupa pan.
                  Ja sie nie wypowiem na temat pracujacych matek.
                  Moj maz przez 10 lat zapewnial mi luksus siedzenia z dziecmi. Dorabialam
                  studiowalam, ale zasadnicza czesc zycia spedzialam w domu. Teraz spedzam mniej
                  zasadnicza czesc zycia w domu- bo sama tak wybralam.
                  Mysle ze wiele matek majac mozliwosc pracy na pol etatu zdecydowaloby sie na to,
                  bo siedzenie z dzieckiem 24/7 w domu to wcale nie taki fun.
    • ulkapolla Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:35
      Ach ci psychologowie... Najpierw 3 lata zycia dziecka teraz juz 7. Juz i
      przedszkole jest be. Za pare lat okaze sie, ze 15 lat trzeba poswiecic dziecku
      zeby wyszlo na ludzi. Bzdury jakies. Ilu jest doroslych w obecnym
      spoleczenstwie ktorzy chodzili do przedszkola? Czy tyle samo jest "wykolejencow
      emocjonalnych"?
      Oczywiscie gdybym siedziala z dzieckiem w domu ten artykul badzo by mi pasowal.
      • dosia.samosia Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 11:37
        Jak w USA... większość siedzi w domu dopóki dzieci nie wyjadą do collegu. Tyle,
        że tam nie ma przedszkoli a żłobki (nie całodzienne absolutnie) i niańki są
        upiornie drogie.
      • seniwell Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 13:04
        ulkapolla napisała:

        > Ach ci psychologowie... Najpierw 3 lata zycia dziecka teraz juz 7. Juz i
        > przedszkole jest be.

        no bzdury na resorach!
        etap przedszkola jest niezbedny, m.in. zeby mlody czlowiek poznal smak zachowan
        w grupie, no chyba, ze szanowni autorzy chca za wszelka cene lansowac model
        rodziny z liczba dzieci odpowiadajaca liczebnosci oddzialu przedszkolnego
        (no jak o skrajnosciach, to o skrajnosciach, a co! wink)))
    • cocollino1 Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 12:01
      Ja niestety tez mam takie poczucie winy gdzies w srodku, tak musialam wrocic do
      pracy po macierzynskim, moze nie dlatego, ze na chleb nie ma, ale na lepsze
      zycie zeby bylo,zeby nie wypasc z rynku pracy, wiadomo wolalabym byc z
      dzieckiem przez pierwsze lata zycia np na pol etatu bym chciala pracowac, ale
      to bylo nierealne w moim miejscu pracy. Ale nie wiem tez jak czulabym sie bedac
      z dzieckiem w domu, ale wlasnie nie mogac zapewnic mu tego co bym chciala, bo
      nie bylo by na to funduszy. Sa dwie strony medalu, jak zazwyczaj.
    • 76kitka Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 12:10
      Powiem tak, jeśli to, że mama wraca do pracy spowodowane jest względami materialnymi, nie ma o czym mówić, musi i koniec. Dziecko pod mostem, czy na żebrach z matką nie będzie szczęśliwsze niż: z nianią, babcią, czy w żłobku !
      Jeśli mama chodzi z nudów po suficie, bo nie potrafi żyć bez swojej pracy, a super mamą potrafi być tylko dwie godziny dziennie, to niech idzie do pracy bo dziecko z wściekłą matką też będzie zdenerwowane i nikomu to na zdrowie nie wyjdzie. Ale jeśli mama idzie do pracy bo brakuje na wczasy na Chorwacji, a bez jej pensji w domu jakoś znacznie nie obniża się jakość życia, ani jej praca nie jest jej pasją - to jestem za tym żeby siedzieć z dzieckiem w domu.
      Pozdrawiam
      mama na wychowawczym
      • ada_zie Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 12:40
        a ja wróciłam do pracy jak synek miał 5,5 m-ca, dzisiaj skończył dwa latka i
        cały czas zajmuje się nim ta sama niania
        mimo, ze zarobki męża są wysokie i wystarczyłoby zarówno na życie jak i te
        wyżej wspomniane wczasy to podjełam decyzję, że nie zostaję na wychowawczym
        mam ciekawa pracę, zarabiam nieźle, pracuję 8 godzin i tak naprawdę to będac w
        pracy odpoczywam od tego całego kieratu związanego z domem...
        czy decydując się na dziecko trzeba rezygnowac z siebie?? chyba nie o to chodzi
        ale jeżeli ktoś zostaje na urlopie wychowawczym - podziwiam - ja bym chyba nie
        potarfiła...
        • ulkapolla ada_zie 06.06.05, 13:48
          Mam identyczna sytuacje, nawet wiek dziecka sie zgadza tyle, ze corka.
          Pozdrawiam.
          • ada_zie ulkapolla 06.06.05, 13:54
            to moze pogadamy na tematy - kilogramy, zasób słów, wyczyny naszych dzieci smile))
            moje GG 6383658
            • ulkapolla ada 07.06.05, 10:04
              Dzisiaj wieczorem Cie poszukam na gg. Szkoda, ze dopiero dzisiaj przeczytalam.
              • ada_zie ulkapolla 07.06.05, 10:11
                hej
                na gg bywam do 15-16
                podaję mój email ada_zie@op.pl
        • adsa_21 podobnie jak ja.. 07.06.05, 12:11
          ja siedzialam z synkiem 3 miesiace - pozniej poszlam do szkoly. Skonczylam ja
          jak synek mial rok, siedzialam z nim pol roku w domu..i w lutym poszlam do
          pracy. Pracuje 8 godz. dziennie, nasza sytuacja nie jest zla, mieszkam z
          tesciami wiec odpada kasa na rachunki itp. Pracuje dla wlasnej przyjemnosci,
          mam wlasne pieniadze. Moge sobie i synkowi kupic cos ladnego, nie ogladam
          kazdej zlotowki 2 razy..Siedzac w domu z dzieckiem, zwariowalabym!
    • opieniek1 Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 13:06
      zdanie, że przedszkole jest destrukcyjne dla rozwoju dziecka mnie dobiło. Czy
      osoba pisząca ten artykulik ma jakieś pojęcie o pedagogice? Koszmarne bzdury
      wypisuje.
    • ula_max spokojnie, dziewczyny! 06.06.05, 13:26
      Po pierwsze:
      od kiedy to dla Was kochane mamy coś takiego jak: "Tygodnik Solidarność" jest
      źródłem wiedzy, fachowych opinii i pomocą w codziennym życiu, bo mi „to coś” to
      przypomina Fakt" - dla nie znających tematu -brukowiec i ochłapy jakich nigdzie
      nie spotkałam – a widziałam już wiele. Piśmidło nastawione na robienie tanich
      sensacji i szukaniu dziury tam gdzie jej po prostu nie ma.
      Po drugie:
      Psycholodzy – a znam ich wielu i wyobraźcie sobie każdy mówi inaczej i robi
      inaczej. Przypominam o kimś takim, który się nazywał Samson, który był niemalże
      guru w zakresie wychowania dzieci, wiele osób kierowało się w życiu jego radami
      i opiniami. I co? Psycholodzy to też ludzie, a rzeczą ludzką jest się mylić.
      Po trzecie:
      Czy to dla robienia kariery, czy dla pieniędzy, czy dla relaksu, nie dajmy się
      zwariować, jesteśmy nie tylko matkami ale i ludźmi i nie przestałyśmy być
      człowiekiem, tylko dlatego ze urodziłyśmy dziecko. Ciągle mamy marzenia,
      ambicje, pragnienia, tylko że teraz musimy je pogodzić z macierzyństwem.
      Podkreślam pogodzić, a nie zrezygnować. Nie psycholog, ale właśnie my prawdziwe
      matki wiemy co jest dla naszych skarbów i dla nas równocześnie najlepsze.
      Pozdrawiam
    • bea.bea Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 13:26
      i czym ?? smile)
      jako altewrnatywę polecam ci artykuł z "Wprost" z zeszłego tygodnia pod tytułem
      " Dzieci sukcesu"

      Wprawdzie tyczy on przede wszystkim wyższości rodzin wielodzietnych nad
      jedynakami, ale jest tam jedno zdanie które pozwole sobie zacytować ...."Dzieci
      których rodzice zajmują się tylko domem, wcale się lepiej nie rozwijają. Dziecko
      wzrastające w rodzinie, która intensywnie pracuje, jest przez nią stymulowane, a
      później dązy do zrealizowania tego samego stylu życia.........
      ....związek emocjonalny dzieci z rodzicami przebywającymi w domu wcale nie jest
      silniejszy od tych , którzy duzo pracują. Bezpieczeństwo zapewnia im nie bierne
      przebywanie z nimi, ile przestrzeganie tz. rodzinnych rytuałów. Badania Anne
      O'Conor , psychologa dzieciecego z National ..... , pokazały , że dzieci
      pracujących matek uczą sie lepiej w szkole niz gospodyń domowych. - Lepiej
      spędzic z dzieckiem dwie godziny dziennie na rozmowie, zabawie , czy spacerze,
      niz byc całymi dniami i traktowac jak zło konieczne ( to pan profesor Zbigniew
      Nęcki z UJ)..."

      i jeszcze to:

      ....Badania amerykańskiego.......... dowodzą , ze dwulatki, które duzo czasu
      spędzaja w grupie liczącej więcej niz troje dzieci, gdy dorosną, mają mniej
      problemów w kontaktach z innymi i lepiej współpracują w duzych zespołach....."


      mam nadzieje że to poprawi twój humor smile))
      bo ja pracuje, a mój niespełna dwóletni syn chodzi do przedszkola ....
      oj ale ze mnie wyrodna matka smile))

      całuje
    • cruella Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 13:45
      A czym tak się zdołowałaś? smile)))))
      Przecież oni o czymś pisać musząsmile
      Raz pojawia się artykuł o bezdusznych matkach, które porzucają dzieci w pogoni
      za karierą. Innym razem przeczytasz o matkach bez ambicji, które siedzą biedne,
      sfrustrowane na garnuszku męża.

      Prawda zwykle leży gdzieś po środku. Są takie i inne matki. Każda z nam ma
      swoje miejsce: jedna idzie do pracy bo ta daje jej satysfakcję, inna zostaje w
      domu, jeszcze inna wybiera inną drogę.

      smile))
      Dobrze, jeśli jesteś zadowolona ze swego wyboru.
    • anek.anek szkoda,że zapominamy o ojcach:) 06.06.05, 14:00
      W wielu przypadkach przy rezygnacji z wielu właśnych przyjemności można
      poświęcić się i karierze i dziecku. oczywiście nie będzie to książkowy ideał.
      Nie cierpię kiedy piętnuje się matki - karierowiczki (czy jakiekolwiek inne).
      Może warto pamięać o tym, że obowiązek (i przyjemnośćsmile wychowywania dzieci
      nalezy i do matki i do ojca? Dwoje dorosłych ludzi powinno umieć tak dopsować
      sój rytm dnia, żeby dziecko jak najmniej na tym cierpiało. Są oczywiście
      sytuacje niemal patowe - ale wtedy trzeba szukać rozwiązania: rozglądać
      sieniesutannie za lepszą, inną pracą itd.
      Jedyne czego u rodziców (nie tylko matek) nie potrafięzrozumieć, to sytuacja, w
      której dziecko jest oddawane pod całkowitą opiekę dziadków. Znam dwie takie
      rodziny: w jednej dziecko zostało "wyprowadzone" do dziadków o ponad 200 km od
      miejsca zamieszkania rodziców i ci przyjeżdżają do dziecka tylko w weekendy -
      łumaczą, że są na dorobku, zbierają na mieszkanie i w ten sposób szybciej tę
      kasę uzbierają. ciągnie się to już trzeci rok! Każdy z nich zarabia trochę
      powyżej średniej krajowej - można by z tego i wynająć opiekunkę, i miekszanie.
      a o miekszaniu własnym - jeśli nie starczałoby teraz, myśleć wtedy kiedy
      dziecko pójdzie do przedszkola i koszta się zmniejszą.
      Druga para oddaje dziecko dziadkom w tym samym mieście na od poniedziałku do
      piątku. Odbierają malucha w piątek lub sobotę, po czym w niedzielę zawożą z
      powrotem. u nich tłumaczenie jest takie: "bo tak wygodnie". Tego typu postawy
      piętnuję.
      Ale ogólnie zgadzam się z Kubusalą: dla większość matk i ojców to smutna
      rzeczywistośćsad( I często nie ma innego wyjścia.

      bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
      • paulinka32 Re: anek masz rację 06.06.05, 14:10
        Tylko takie dzieci wychowywane przez dziadków to powinny pod względem prawnym
        też należeć do rodziców. Dla mnie nie ta co urodziła, ale ta co wychowała jest
        matką. A pozostawanie przez 20 dni w miesiącu pod opieką dziadków - to
        lenistwo i wygodnictwo.
    • moofka Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 14:38
      > Każdy rodzic uczciwie musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego w
      >życiu najważniejsze: dziecko czy kariera. Jeśli ktoś inwestuje w karierę
      >zawodową, niech za kilkanaście lat nie ma pretensji, że jego dziecko w życiu
      >dorosłym nie jest takim człowiekiem, jakiego by oczekiwał - apeluje Piotr
      >Wołochowicz.
      _________________________________
      jeżą mnie takie teksty - głupie ograniczone i płytkie
      czyli jeśli wybierasz odpowiedź a zrezygnuj całkowicie z pracy
      jeśli b, z dzieci
      a czy pan uczony zdaje sobie sprawe, ze jest wariant c?
      i d i k i z
      nic nie musze
      ustalenie sobie jako najwazniejszego jak sugeruje pan Wołochowicz priorytetu
      baaaaaaaaaaardzo ogranicza, zubaża
      rownie wazne są zarówno harmonia w rodzinie
      jak i zadowolenie z pracy zawodowej
      równiez chce bez wyrzutów sumienia nakupowac sobie ciuchów
      pojechac na wycieczke, pójsc na impreze - a i owszem czasem bez dziecka
      nie jestem zla matką bo pracuje
      ani złym pracownikiem bo mam dziecko
      z chwilą urodzenia mojego dziecka nie stałam sie matką li i jedynie
      ale również matką
      taki jednostronny, kategoryzujący i biało-czarny swiatopoglądowo artykulik
      kojarzy mi sie z rozprawką napisaną na zadanie domowe w szóstej klasie
      podstawówki
      taką gdzieś na 4 z minusem.
      • moofka Re: Kolejny raz się zdołowałam.... 06.06.05, 14:42
        moofka napisała:

        Jeśli ktoś inwestuje w karierę
        > >zawodową, niech za kilkanaście lat nie ma pretensji, że jego dziecko w życ
        > iu
        > >dorosłym nie jest takim człowiekiem, jakiego by oczekiwał - apeluje Piotr
        > >Wołochowicz.
        > _________________________________

        i jeszcze to -
        kto i jakie ma moralne prawo oczekiwać, ze jego dziecko
        będzie takim czy innym człowiekiem
        albo - co gorsza - miec pretencje, kiedy nie bedzie "takim człowiekim" jak
        oczekiwał
        i jeszcze pytanie - kto temu kretynowi pozwolił upubliczniac te wypociny
        nie pytam juz po co je autorka tesktu cytuje jako prawdty objawione
    • hanyszka glupi prawicowy tekst glupiej prawicowej gazety 07.06.05, 13:15
      blabla bla
      Wrocilam do pracy, jak synek mial 4 miesiace. Nie dlatego, ze chcialam -
      musialam. Fajnie sobie teoretyzowac i mowic co dla dziecka najlepsze -
      najlepiej niby karmic wylacznie piersia do 6 msca zycia - tylko ciekawe jak to
      zrobic, kiedy po 4 miesiacach wraca sie do pracy? Nie wiem, jak Wam, ale dla
      mnie odciagniecie na czas mojej nieobecnosci ok. 450 ml pokarmu przekracza moje
      mozliwosci. W taki wlasnie sposob szczytne teorie rozmijaja sie z polityka
      prorodzinna naszego panstwa.I z naszymi realiami finansowymi
Pełna wersja