Kryzys macierzyństwa-poradźcie

06.06.05, 14:26
Mam 30 lat i 2,5 letniego synka.Mały był fajnym spokojnym niemowlakiem,
często jadł w nocy więc byłam permanentnie niewyspana przez pierwszy rok ale
ogólnie byłam zachwycona macierzyństwem.Gdy trochę podrósł okazało się,że ma
dość ciężki charakter i wymaga ogromnej konsekwencji i "prowadzenia", bo jest
potwornie uparty i ma skłonności do despotyzmu.Do tej pory sobie z tym
całkiem nieźle radziłam i w efekcie dziecko było mimo wszystko grzeczne i
posłuszne a ostatnio nie wiem co się dzieje. Czy jemu się mocno pogorszył
charakterek (kryzys dwulatka??), czy to mnie brak cierpliwości i popełniam
błędy.Bo oczywiście dopóki jestem opanowana to jakoś udaje mi się zapanować
nad nim , ale jak sama się denerwuje to mam wrażenie ,że jest to
samonakręcająca się spirala.Zawsze miałam morze cierpliwości do niego i tym
wygrywałam, byłam łagodna ale nieustępliwa a teraz nie wiem co mi jest.Czasem
mam ochotę poprostu go stłuc, a wiem,że bicie to tylko wyraz własnej
bezsilności.Ale kiedy kolejny raz okazuje się,że on nie zje obiadu - bo
widelec jest nie taki albo talerzyk nie taki albo ja coś pokroiłam a on nie
chciał pokrojonego albo sto innych problemów w tym stylu, to sobie myślę,że
choć bardzo go kocham to czasem go nie lubię.I oczywiście za wszystko winię
siebie- jest niegrzeczny bo na pewno jestem fatalną matką itd. itp.Ominęła
mnie depresja poporodowa to teraz chyba złapię depresję mamy dwulatka. Oboje
z mężem kochamy siebie i Jego, jest otaczany miłością i troską - wydawałoby
się ,że powinien być szczęśliwym malcem a od jakiegoś czasu jest chodzącym
niezadowoleniem.Pocieszcie jakoś bo właśnie mieliśmy zacząć starania o drugie
dziecko, ale jak skoro nie radzę sobie z pierwszym.Buuuuu. ewa
    • lila1974 Re: To ja Cie dobije 06.06.05, 14:32
      Moja droga nastaw sie, ze one tak maja notorycznie (w sensie - dzieci).
      Co teraz wyprawia moja prawie czterolatka, to ludzkie slowo nie opisze.
      • ada_zie Re: To ja Cie dobije 06.06.05, 14:35
        o nie!!!
        ja ostatnio też nie wyrabiam nerwowo z moim 26 miesięczniakiem... a ma być
        jeszcze gorzej??!!
        tak na powaznie to psychicznie dobija mnie tylko marudzenie mojego dziecka -
        potrafi tak niby pakac i wołac mamaaaa przez kwadrans - więcje nigdy nie
        wytrzymałam wink))
      • monika19782 Re: To ja Cie dobije 06.06.05, 14:41
        Nie szukaj w sobie winy, kochasz synka i robisz co możesz żeby wszystko było
        ok. ale jesteśmy tylko ludźmi a nie posągami z kamienia więc mamy prawo do
        słabości załamania itp. to nic złego. Sama mam 3 letnia córkę która przechodzi
        rozmaite bunty na różne tematy średnio co tydzień więc doskonale cie rozumiem.
        Czasem myslę że nawet bycir górnikiem jest łatwiejsze niż bycie matką. Nie
        wymagajmy od siebie zbyt wiele. Pozdrawiam.
      • wegatka Lila 07.06.05, 19:57
        To te nasze prawie czterolatki też chyba mają ze sobą wiele wspólnego wink, bo ja
        ostatno miewam wręcz mordercze zapędy względem Agaty. Ona chyba nie przechodziła
        buntu dwulatka (przynajmniej nie pamiętam), za to teraz z podwójną siłą atakuje
        ją bunt czterolatka. Tak się o byle co ciągle awanturuje, że zaczynam się
        zastanawiać, czy mnie w końcu opieka społeczna wkrótce nie odwiedzi.
      • weronikarb Re: To ja Cie dobije 08.06.05, 11:55
        To mnie tez dobilas ja juz nie wytrzymuje 19 -m-niaka a gdzie 4
        lata ?????!!!!!!!!
    • bea.bea Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 14:36
      witaj..smile)))
      ach te dwulatki smile)))
      mam podobny egzemplarz w domu smile))
      uparty do bulu , i do tego nerwus....sama jestem nerwowa wiec chyba nie dzieia
      mnie jego podgapione u mamusi zachowania...typu rzucanie czyms w zlości (
      niestety mnie się to zdarza sad(

      ale my tu mielismy ciebie pocieszyć smile))

      wiec tak :
      wydaje mi sie , ze jesli chcesz mieć drugie dziecko to najwyższa porasmile
      maluch na tyle zaabsorbuje twój czas , że nie będziesz martwic sie niejedzeniem
      tego starszego....

      mnie takiego pogejścia nauczył mój mąż....nie chce jeść to nie je....zglodnieje
      sam przyjdzie....i to sie sprawdziło, choc było mi trudno na początku , mnie
      jako matce patrzeć na mojego syna ( na glodzie drugi dzień smile)
      ale teraz jest tak , ze jemy o stałych porach, jak nie chce to nie.... sam
      przychodzi i ciagnie mnie do lodówki....
      wychudzony nie jest 14,5 kg...

      kiedys pewnej kolezance powiedziałam , ze mój syn jest terazw najgorszym
      wieku....... a ona mi na to , ze teraz juz kazdy wiek bedzie najgorszy ...to tak
      na pocieszenie smile))
      • ada_zie Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 14:37
        ha ha - a mi kiedyć pewni państwo, obserwujący nasze użeranie się z synkiem
        powiedzieli "wiecie najgorsze jest .... pierwszych 20 lat" smile)))
        • bea.bea Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 14:51
          to tak jak pewna wróżka powidziała facetowi smile))

          jeszcze 10 lat bedzieszklepał biede....

          a potem???


          a potem , przyzwyczaisz się smile))


          pozdrawiam smile)
    • lila1974 Re: :) 06.06.05, 14:51
      Bardzo podoba mi sie takie zdanie:
      "Dzieci sa tak slodkie, ze chcialoby sie je zjesc, a pózniej sie zaluje, ze sie
      ich nie zjadlo."
    • galia29 Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 15:06
      Wprawdzie mnie nie pocieszyłyście ale rozbawiłyście a już się zastanawiałam czy
      się nie rozryczećsmileZ jedzeniem to tylko przykład- on ma poprostu fobie na
      punkcie pewnych (wielu ) rzeczy -żadnych czapek w lecie , toleruje tylko dwie
      pary butów- obie zimowe,ważne jest jaki talerz, jaki widelec , w którym miejscu
      stoi talerz a nawet które krzesło.Zawsze chce by mu kroić kotleta ale czasem
      siedzi nad pokrojonym kotletem, płacze i próbuje go posklejać bo dziś akurat
      nie chciał.Kiedy smażę mu rybę - stoi na krzesełku i płacze - ryba am! ryba!
      am! nie mogąc się doczekać i zapewne umierając z głodu a potem....zjada samą
      marchewkę, albo ziemniaki o takich drobiazgach jak pragnienie jedzenia zupy
      łyżeczką a makaronu rurką do napoi to ja nawet nie wspomnę.I jest w tych swoich
      fobiach tak cholernie konsekwentny, ze gdybym miała choć połowę jego uporu i
      konsekwencji to zrobiłabym Swiatową karierę w dowolnej branży.Boże daj mi
      cierpliwości.....ewa
      • akseinga Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 15:42
        A wiecie co ja ostatnio zaobserwowałam, że dzieci rodziców którzy nie wariują
        na ich punkcie są poprostu grzeczniejsze, potrafią się same bawić i cieszą się
        z byle czego . Nie chodzi mi o rodziny patologiczne, ale o takie w których
        dziecku nie poświęca się całej uwagi.
      • katse Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 15:43
        rany,
        ja mam taką prawie dwulatke,
        23 miesiące była łagodna i konsekwentna
        nie krzyczałam
        tłumaczyłam

        ale teraz nie wyrabiam
        jak mała leży na podłodze i 20 minut wrzeszczy.
        ja nawet się nie denerwuje, tylko czekam, ale tak mnie to męczy, że to takim
        występie to się czuje tak powtornie zmęczona.

        no i żałuje że jej nie zjadłam pół roku temusmilesmile
        • misia695 Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 16:16
          hej też to przerabiałam-kubek z misiem ,2 słomkiitp.,ale jak trochę odpuściłam
          i określiłam granice-on to zrozumiał i jako 6-latek jest słodki,ciągle się
          przytula,prawi mi komplementy.
          czapki za to chce nosić ciągle-jak uchylamy szybę w aucie on zakłada coś na
          głowę.
          dobrze któraś napisała,za bardzo skupiamy się na maluchach.kup sobie dziewczyno
          jakiś drobiazg.może brakuje wam towarzystwa-wyjdzie na plac zabaw.
          ps.powodzenia w staraniach o drugą dzidzię!pozdrawiam
          • mamanatali Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 06.06.05, 17:17
            Cóż,przechodzę to samo z moją prawie dwuipółlatką.Zupka to tylko rurką do
            napoi,buciki to tylko ocieplane adidaski,choćby na dworze 50 stopni,na podwórko
            chce o 7 rano,to nic,że ma na sobie jeszcze piżamkę,spać tylko z
            mamusią,kanapeczkę tylko z serkiem,jak serka nie ma to taki ryk,że hej itd
            itd.Bardzo kocham moją córkę,mam cierpliwość,którą wszyscy
            naokoło "podziwiają",ale mi tez czasami brakuje już siły i ręce świerzbią.To
            chyba żaden kryzys macierzyństwa,tylko jedno z jego obliczy.Pediatra powiedział
            mi,że dziecko w tym wieku określa swoje terytorium i musi wiedzieć,co wolno a
            czego nie wolno i że należy pewnych rzeczy z całą stanowczością zabraniać i nie
            ulegać,choćby się darło i kładło plackiem na środku chodnika w centrum miasta.
            Hm,łatwo powiedziećsmile
            Za parę tygodni mojej córci przybędzie braciszek,bardzo,ale to bardzo boję się
            co wtedy będzie,bo mała już zapowiedziała,że nie odda dzidzi łóżeczka ani
            zabawek.Liczę jednak,że wszystko jakoś się ułoży,bo inaczej...Boże miej mnie
            pod swoją opiekąsmile)
    • black-cat Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 09:24
      Ostatnio usłyszałam od pediatry: jak dziecko wrzeszczy a my mu ulegamy to ono
      wychowuje nas, a jak wrzeszczy a my dalej robimy swoje to wtedy my wychowujemy
      dziecko. Kryzys dwulatka jeszcze przede mną, aktualnie jestem na etapie "mam
      ochotę cię zjeść" chociaż przyznaję są momenty, że nie mam ochoty, wkrótce
      pewnie będę żałowała, że nie zjadłam. Wyluzuj, pozwól mu samemu pokroić kotleta
      itp. a jak nie ma ochoty niech nie je. Zgłodnieje - sam poprosi. Ma ochotę
      popłakać, a widzisz, że krzywda mu sie nie dzieje - niech płacze. Każdy z nas
      czasami miewa "humory" a dwulatki mają je znacznie częściej.
      • galia29 Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 10:17
        Dzięki za wszystkie porady.Chyba rzeczywiście "se wrzuce na luz" i przestanę
        się tak przejmować.Jestem po prostu zmęczona- balansowanie pomiędzy dzieckiem,
        firmą , prowadzeniem domu i pielęgnowaniem ogrodu nie jest łatwe.Zwłaszcza ,że
        moja zmienniczka wyjechała na urlop i od dwóch tygodni pracuję siedem dni w
        tygodniusad((I need a break! Ale za dwa tygodnie to ja jadę na urlop i to bez
        synka- babcia zabiera go na wakacje (Boże miej Ją w swej opiece).Oczywiście już
        się czuje jak zdrajca ,że jadę bez niego i już oczyma wyobraźni widzę jak to po
        powrocie nie będzie już kochał mnie tylko babcię ( która, jak to zazwyczaj
        babcie ma do niego genialne podejście i świętą cierpliwość), ale...no właśnie
        od tej chwili "wrzucam na luz". Jeszcze raz dziękuje , podniosłyście mnie na
        duchu. Ewa mama potworka
        • j_e_s_z Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 10:43
          I może ten urlop właśnie na zdrowie wam wyjdzie? Odpoczniecie od siebie trochę,
          a kochać cię będzie tak samo smile Babcia to babcia, ale mamy nikt nie zastąpi.
    • zuzulek Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 11:16
      Pocieszę Cię odnośnie jedzenia - a moze odnośnie wszystkiego.
      Moja starsza córka pięknie jadła w wieku 2 lat. A rok później - nie potrafiła
      usiedzieć przy stole nawet minuty. Biegała, śmiała się, krzyczała, uciekała.
      Najgorzej było w czasie wakacji, jak jedliśmy na powietrzu. Ja wpadałam we
      wściekłość. Goniłam ją, krzyczałam i dość często dawałam klapsy.
      A teraz - znowu zjada przy stole, bez fochów (na ogół) i dość szybko. Za to
      uciekać zaczęła młodsza... Ale ja już wiem, że jej przejdzie. Czasami zupełnie
      wbrew "mądrym radom" trochę za nią biegam, żeby cokolwiek zjadła. Ale
      przeważnie się nie denerwuję, nie chce jeść, to nie. I widzę, że jak mam
      dystans do jej poczynań, to wszystkim to wychodzi na dobre. Więc nie martw się,
      Twoje dziecko po prostu wyrośnie i zanim zacznie się kryzys czterolatka trochę
      sobie odsapniesz smile

      Pzdr,
      Zuza
      • galia29 Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 11:26
        Kryzys czterolatka???????????????To jest coś takiego???
        To mnie miało pocieszyć???? Olaboga !
    • natiz Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 11:46
      Ja jestem w trakcie buntu 4-latki. Wszystko jest na "nie". Mąż mi czasem każe
      wyjść i ochłonąć. Przyjmuję melisę. Nie wiem czy przeżyję bunt nastolatki (sama
      byłam w tym czasie durnowata do granic mozliwośći- wybacz mamo!)
      • wegatka Natiz 07.06.05, 20:03
        Natiz, nie wiedziałam, że Ty też masz w domu taki egzemplarz. Może razem z Lilą
        założymy grupę wsparcia dla "sfrustrowanych matek zbuntowanych czterolatek" ?
        • natiz Re: Wegatko 08.06.05, 12:04
          Potrzebuję wsparcia na gwałt! Gdybym chociaz miała cień nadziei, że mała z tego
          wyrośnie. A może ona jest taka po matce???? Matko kochana, toż to się nigdy nie
          skończy!
    • ursgmo Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 12:17
      galia29 napisała:
      > Ale kiedy kolejny raz okazuje się,że on nie zje obiadu - bo
      > widelec jest nie taki albo talerzyk nie taki albo ja coś pokroiłam a on nie
      > chciał pokrojonego albo sto innych problemów w tym stylu, to sobie myślę,że
      > choć bardzo go kocham to czasem go nie lubię.

      Mój synek jeśli chodzi o jedzenie ( i picie) jest dokładnie taki sam ! tak samo
      wymagający. Ja postanowiłam przeczekać. Tak poza porami posiłków , to jest
      ok ., całkiem grzeczny chłopczyk , ale przy jedzeniu wrrrrrrrr
    • maczkama Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 14:02
      Raz jest lepiej raz gorzej...
      Mój syn jak miał 2 lat dostał histerii w autobusie bo mu się podłoga nie
      podobała i chciał do innego. Wył całą drogę, koszmar...
      Ale to było kilka takich spektakularnych wyskoków. Na codzień jest zmaganie się
      ze zwykłymi sprawami. Syn ma teraz 11lat, ma lepsze i gorsze okresy. Przy
      maluchu jest głównie zmęczenie fizyczne, a przy starszym dziecku psychiczne.
      Ale nie zgadzam się z tym, że im dziecko starsze tym większe problemy.
      Przynajmniej u mnie, bardziej wykańcza mnie 13mczna córka niż 11letni syn. Ale
      trzeba być nieustępliwym w zasadniczych kwestiach. "Czego Jaś się nie nauczy..."
      To mądre przysłowie.
      Acha i u mojej młodszej widzę takie cykle w zachowaniu przeważnie miesiąc jest
      lepiej potem miesiąc ciężej...potem znów lepiej.
      Przetrzymaj, będzie łatwiej i daj sobie prawo do odpoczynku i słabości.
      • mapta Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 18:32
        Czytalam kiedys pewna ksiazke, ktora Wam bardzo polecam nota bene:
        "dziwny przypadek psa nocna pora"
        autora teraz nie podam, bo nie pamietam, musialabym sprawdzic.
        W kazdym razie ksiazka traktuje o genialnym dziecku, ktore jednoczesnie cierpi
        na pewien rodzaj autyzmu (jakos sie ten rodzaj nazywa, ale znowu nie pamietam w
        tej chwili...). Polega on na tym, ze dziecko ma swoje "upodobania" ale tak
        skrajnie absurdalne czasami, ze potrafia doroslego wyprowadzic z rownowagi np.
        żółte cukierki je a różowych nie, potrawy na talerzu nie mogą sie stykac ze
        soba, bo inaczej nie tknie jedzenia, slodycze musza lezec w metalowej puszce
        itd itp.
        Jedno, co jest pewne u takiego dziecka to to, ze jest absolutnie kompletnie i
        totalnie konsekwentne! smile

        Mam nadzieje, ze to ie dotyczy Twojego synka (czy tez Waszych dzieci, bo tu juz
        kilka mam sie odezwalo w sprawie tych jedzacyh zupke przez slomke smile
        ale tak dla rozrywki polecam, poczytjacie sobie ta ksiazke.

    • mapta Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 18:33
      a "jezyk dwulatka" Tracy Hogg znacie?
      Moze tez tam znajdziecie cos dla siebie? Wlasnie dzis odebralam ta ksiazke na
      poczcie i licze na nowa wiedze smile)
      • blum5 Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 07.06.05, 20:20
        pocieszylam sie tymi listami, bo moje dziecko tez jest bardzo uparte, ma swoje
        upodobania, a ja nie wyrabiam. najbardziej denerwuje mnie to jak ludzie
        komentuja jej zachowanie, a przeceiz ja to wszystko wiem i nikt nie musi mi
        mowic ze moja Zuza jest uparta i nie slucha sie.
        ale i tak mi lepiej po waszych listach, nie jestem sama.
    • weronikarb Re: Kryzys macierzyństwa-poradźcie 08.06.05, 12:09
      Etap buntu 2 latka trwa u mnie od ukonczenia przez malego 12 m-cy.
      Obecnie (19 m-cy) moj synek przytula sie i na raczki chce tylko do taty i
      babci, chyba ze ich niema to ewentualnie moze byc mama.
      Dalam sobie poprostu na luz, bo tez nerwowo nie wytrzymywalam.
      Maly jest niejadkiem, gdyz dostaje jedzenie, grzebie, rozrzuca wszystko z nim
      robi oprocz jedzeniaa - ja zabieam i wynosze do kuchni - oczywiscie ryk bo
      zepsułam mu dobra zabawe.
      Ma humor lub cos mu sie nie podoba ryk, rzucanie sie o podlagoe i kopanie w
      nia - mama bez reakcji.
      Proba zrobienia chaosu w kuchni - wyprowadzenie stanowczo z niej - ryk.
      Bawienie sie czyms niedozwolonym - zabranie przeze mnie - ryk
      Moge mnozyc przykladow mase, babci natomiast i tata pozwalaja mu prawie na
      wszystko, dziecko robi co chce z nimi i oni twierdza ze przeciez nie warto go
      teraz niczego uczyc bo i tak nie zrozumie.
      A jako przyklad podawaja mi to ze niby czy ja pamietam cos jak mialam 19 i mam
      ami tlumaczyla sad
      I co ja mam zrobic? adal bede wyrodna matka?
Pełna wersja