76kitka Re: Boję się :-( 12.06.05, 13:08 Bądz teraz blisko męża, na jego ewentualne szorstkie traktowanie nie reaguj, to normalne, że facet nie chce byc niańczony, to On chce być opiekunem dla Ciebie, ale okazuj Mu, że Go kochasz. W sprawie pracy zapytaj męża o zdanie, jeśli powie, że masz pójść to idź, pokażesz Mu w ten sposób, że wierzysz, że z tego wyjdzie, że masz co do Was plany na przyszłość. A magisterka nie zjąc nie ucieknie ! Trzymaj się dziewczyno, musisz być dobrej myśli za siebie, męża i dziecko !!! Będę trzymała kciuki za to by Twój mąż miał siłę do walki. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Badzcie dobrej mysli 12.06.05, 16:48 Nawet nie wiem, co napisac, bo wyobrazam sobie, jak bardzo sie boisz ... Wierze, ze przezwyciezycie chorobe, bo jestescie mlodzi, silni i bardzo sie kochacie. Zycze z calego serca powrotu zdrowia i szczescia do Waszego domu Odpowiedz Link Zgłoś
l.e.a Re: Boję się :-( 12.06.05, 16:58 Jezeli jestescie wierzacy , ufajcie Panu, w modlitwie, nadziei i milosci Wasza sila. Maz jest mlodym czlowiekiem, trzeba wierzyc z calych sil, ze z tego wyjdzie , myslami i modlitwa bede z Wami. Monanan, nie bedziesz miec na to czas ale pomysl tez o sobie, bo czeka Cie dluga i ciezka droga, musisz miec sil dla siebie, meza i synka. Mocno przytulam - lea Odpowiedz Link Zgłoś
eni7.08 Nadzieja w wizualizacji 12.06.05, 21:17 Wiesz co, jeśli będziecie podchodzić do tego w ten sposób: boże mam nowotwór to koniec to faktycznie wszystko w ręku Boga. Ale możecie mu trochę pomóc.Od kilku lat na całym świecie nadzieje daje wizualizacja.Jest to nic innego jak zaprzągnięcie do pracy naszego systemu innunologicznego który uwierz mi ma sposoby i możliwości aby poradzić sobie nawet z nowotworem złośliwym.Pomaga nawet w nowotworach mózgu kiedy specjaliści dawali dziecku 2 miesiące życia.A najlepsze w tym jest to że nie potrzeba żadnego sprzętu ani szpitala.Metoda ta jest następująca.Wieczorem albo popołudniem pacjent siada sobie wygodnie w ciszy wycisza się i zaczyna sobie intensywnie wyobrażać że jego białe krwinki zaczynają zjadać komórki nowotworu.Tak jakby oglądał to pod mikroskopem.Komórka po komórce ,białe krwinki podchodzą i zaczynają je usuwać.Wtedy niewiadomo dokładnie dlaczego nasze krwinki rzeczywiście zaczynają atakować chorą tkankę.Taki zabieg powinien trwać codziennie po 2-3 godzin.Wiem że wydaje się to dziecinne i głupie ale ta metoda pomodła już niejednemu więc dlaczego nie spróbować?Jeśli będzie wierzył że to pomaga to efekty będą zaskakujące.Nie myślimy :Boże ja umrę ale:To tylko głupia choroba a ja dam radę .Spróbuj Odpowiedz Link Zgłoś
abi28 Re: Boję się :-( 13.06.05, 09:12 jestem z Tobą......trzymaj się....będzie dobrze.. Odpowiedz Link Zgłoś
lajlah Re: Boję się :-( 13.06.05, 09:16 Kochanie, trzymajcie się, wszystko bedzie dobrze, zobaczysz. Mój szwagier także zachorowal na raka jakiś rok po ślubie, mieli maleńkiego synka, jego stan był beznadziejny, lekarze rozkładali ręce. Wyglądał tragicznei, schudł 30 kg, łysy po chemii, którą znosil okropnie. Wszyscy stracili nadzieję, tym bardziej, że jego siostra umarła na białaczkę. I nagle zwrot, choroba odeszła , całkowita remisja. Minęło dziesięć lat, ma dzieci, mimo, że wycięli mu jądro, jest zdrowy, świetnie sobie radzą. Wierzę, że i u Was będzie dobrze, wspieraj męża z całych sił, bo jeśli on uwierzy, że bedzie zdrowy, to wygra. Zyczę Ci siły i wiary. Odpowiedz Link Zgłoś
cocollino1 Re: Boję się :-( 13.06.05, 12:39 ja tez jestem myslami przy Tobie i Męzu, bedzie dobrze, musi byc i juz! Odpowiedz Link Zgłoś
goha66 Re: Boję się :-( 13.06.05, 12:47 Jestem z Tobą, rozumiem Twój ból i strach... Dwa lata temu w dzień dziecka zgasła moja mama po 12 lata walki z nowotworem... Niech pocieszeniem Ci będzie, że w chwili gdy przyjmowano ją na oddział lekarz kazał nam się z nią pożegnać, ponieważ po 5 dniowej zapaści nie dawano jej nawet tygodnia... a on przeżyła jakby im na złość prawie 12 lat ... Podobnie mój były szef - po zdjagnozowaniu przerzutów dawano mu góra dwa miesiące, a on.... szefował nam jeszcze blisko 20 lat ... Nie poddawaj się rozpaczy, ponieważ udzieli się ona Twoim bliskim, walczcie oboje, bo tak jak napisałaś macie siebie wzajemnie ... Powodzenia... Goha Odpowiedz Link Zgłoś
elasz4 Współczuję 13.06.05, 14:53 Współczuję Ci, ale musisz być silna i pomóc mi przez to wszystko przejść. Odpowiedz Link Zgłoś
agazet3 Re: Boję się :-( 13.06.05, 22:24 Trzymam za Was kciuki. Na pewno wszystko będzie dobrze. Trzeba wierzyć i się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
lidkakn Re: Boję się :-( 13.06.05, 22:34 Wszystko będzie dobrze. NBajważniejsze, byś ty potrafiła podtrzymać męża na duchu. Życzę Wam dużo siły. Lidka Odpowiedz Link Zgłoś
monanan Re: Boję się :-( 14.06.05, 21:26 Bardzo wam wszystkim dziękuję za wsparcie. Niestety zdolowalam sie jak zaczelam szukac w necie cos wiecej o tych nowotworach (guz ma utkanie mieszane - jeden to mięsak a drugi chyba się nazywa rak kosmówkowy czy jakoś tak). ten pierwszy ma lepsze rokowania, tak jak mowila onkolożka. Ten drugi niestety gorsze. W necie jest napisane 40 - 75 % ( i zadnych szans na spontaniczną remisje... Siedze i wyję, chociaz wierzę ze bedzie dobrze. Poki co mąż wyglada i czuje się ok, tylko szybciej się meczy, ale do pracy chodzi normalnie. Szef wykazal sie klasą, naprawdę. Zaproponowal pomoc, kiedy sie dowiedzial, nawet kase chcial mu pozyczyc. A w koncu ma zmienic mu umowe zlecenie na normalny etat! Zeby maz mial z ZUS-u placone, w razie gdyby go musieli do szpitala polozyc. Jestem w szoku, bo to typowy poznanski sknera byl do tej pory. A ja myslalam ze sprobuje się go pozbyc. Poki co zalatwilismy "po rodzinie" i w czwartek maż ma wizyte prywatna u zaprzyjaznionego onkologa, moze bedzie cos wiecej wiadomo. W poniedzialek zaczyna chemię. W szpitalu zrobią mu usg brzucha zeby zobaczyc czy są przerzuty i wlasciwie od tego wszystko teraz chyba zalezy. Ja chyba zrezygnuje z obrony, zrobie to we wrzesniu. Teraz musze miec czas dla meza i synka przede wszystkim. Bede Was informowac, co się dzieje i gorąco dziękuję, ze jesteście ze mną. To dla mnie naprawdę ważne Odpowiedz Link Zgłoś
sm30 Re: Boję się :-( 14.06.05, 23:17 Wiem, o czym piszesz. Jestem po trzech chemiach i jeszcze czekam na pięć kolejnych. daję więc sobie prawo do pocieszenia cię. Dodam jeszcze, że nie miałam takiego szczęścia jak Ty bo wychowuję dziecko sama. Myślę, że ciężej jest osobie toważyszącej choremu niż jemu samemu. Powiem ci jedno, choroba bądź zdrowie jest w głowie a przysłowie : wiara czyni cuda jest jak najbardziej na miejscu. Co moge poradzić. Żyjcie jak dotychczas, nie lamętujcie i nie udawajcie, że wszystko jest ok. Niech twój mąż pracuje - to dla zdrowia psychicznego, zwłaszcza, że szef pokazał ludzką twarz. To b. dobrze, że jest dziecko, przy nim nie ma czasu na użalanie się nad sobą. Powiem jak wyglada to u mnie. Oczywiście po pierwszej chemi dla rodziny był szok. Wymioty przez 2 dni, trzeci dzień dochodzenie do siebie. Oczywiście wszyscy skakali w okół mnie, ale to naprawdę niepotrzebne i męczące. Twój mąż będzie potrzebował po chemii ok. 3 dni spokoju. Nie pytaj się co 5 min czy coś potrzeba. Wystarczy, że raz mu wyraźnie zakomunikujesz, że jesteś obok w razie potrzeby. Nie ma się siły na uprzejme odmawianie gdy mdli jak na karuzeli. Weź dziecko na cały dzień na spacer, niech mąż ma spokój. Jak dolegliwości się skończą, jedźcie na wycieczkę, spacery, róbcie zakupy, chodźcie do kina. Choroba nie musi być tematem tabu, ale nie może stać się tematem nr 1. Ja nie spanikowałam i widzę , że moja Rodzinka moje chemie traktuje jak coś, co po prostu jest co 2 tygodnie. Od paru dni zaczęłam tracić włosy - ale odrastają o wiele mocniejsze !!!! j atraktuję całą terapię jak kolejną rzecz przez którą trzeba przejść. Akurat mam taką chorobę, która nie boli, więc całe dolegliwości to skutki uboczne chemii. Jeżeli chcecie się jeszcze o coś spytać to podaję GG : 1605861. Jeśli się odezwiesz to napisz kim jesteś bo rozmawiam tylko ze znajomymi. Pozdrawiam i wytrwałości życzę. Jestem przekonana, że razem przejdziecie przez to zwycięzko Odpowiedz Link Zgłoś
juska2 Re: Boję się :-( 14.06.05, 23:21 Jestem z Wami. Trzymajcie się. Będzie dobrze, musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
fioolka Re: Boję się :-( 15.06.05, 11:04 Leczenie onkologiczne pomimo ze z reguły cięzkie jest do przejscia ,liczy sie wkoncu cel bycie zdrowym.Chemioterapie znosi sie indywidualnie niektorzy odczuwają minimalne skutki uboczne, pracują ,funkcjonują normalnie, nie rezygnują z pasji ,planów.Ja niestety nie miałam tyle szczescia i dla mnie chemia to kilka miesiecy wyjetych z zycia cykle co 2 tygodnie w ciągu ktorych jako tako czułam sie tylko w dzien poprzedzający kolejny wlew.Jednym słowem koszmar ale zyje i mam sie dobrze!A włosy?Odrosły mi piękne gęste loki pomimo ze nigdy wczesniej włosy nie wykazywały najmniejszych tendencji do kręcenia teraz są cudooo Odpowiedz Link Zgłoś
neniach Re: Boję się :-( 15.06.05, 12:05 Tak mi przykro.Jestem z Tobą i wspólczuje.Jeśli rokowania są pozytywne to wierze że z każdym dniem będzie lepiej.Nie zadręczaj się, nie myśl w czarnych barwach, bądz twarda, nie pokazyj przy mężu słabości.Napewno macie dobrego duszka, który czuwa nad Wami. Bedzie dobrze musi byc dobrze-bardzo bym chciała. Głowa do góry. Wysyłam pozytywne fluidy i dużo uśmiechów Odpowiedz Link Zgłoś