Czy to koniec???????

13.06.05, 13:33
Właśnie dowiedziałam się,że mój mąż był w lutym nie w delegacji tylko na
nartach z kolegami.
Kupił sobie cały sprzęt a mamy taki problemy finansowe.
Nie mogę sobie z tym poradzić ja naiwie siedziałam w domku potulna żonka a on
szusował po stokach mając mnie w d....
Na wytłumaczenie stwierdził że nie powiedział mi bo bał się że go nie puszczę,
Nie wiem czy mu jeszcze zaufam
CO robić nie mogę na niego patrzeć..................


    • umasumak Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:07
      Jednak niektórzy faceci są jak duże dzieci. Tak jakbym czytała o moim eks... ;-
      (, co oczywiście nie oznacza, że Twój też musi stać się eksem. Jeżeli do tej
      pory nie miał podobnych zagrań, to po prostu z nim porozmawiaj i powiedz mu co
      oznaczają dla Waszego związku podobne zachowania. Najistotniejsze jest to, żeby
      teraz zdeklarował się, że był to tylko incydent, no i żeby się to nie
      powtarzało. Pzdr
      • 18lipcowa Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:19
        Eee tam trza olać. Ja jakbym miała wybrać też wolałabym by mnie facet zdradził
        z nartami niż z babą.
        • umasumak Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:32
          Lipiec, ale to jest kwestia odpowiedzialności. Pomijając nadwyrężone zufanie
          (ale jak tu pominąć takie coś?), to jest jeszcze sprawa wspólnych finansów.
          Wyskok małożonka Metamorfozy, w sytuacji kiedy ich budżet ledwie dyszy, jest
          bardzo nie na miejscu.
          • 18lipcowa Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:47
            umasumak napisała:

            > Lipiec, ale to jest kwestia odpowiedzialności. Pomijając nadwyrężone zufanie
            > (ale jak tu pominąć takie coś?), to jest jeszcze sprawa wspólnych finansów.
            > Wyskok małożonka Metamorfozy, w sytuacji kiedy ich budżet ledwie dyszy, jest
            > bardzo nie na miejscu.

            Nie, no jasne. Zgadzam się.
    • maria_rosa Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:20
      Kurcze skąd ja to znam...
      Ty się zabijasza by starczyło do przysłowiowego pierwszego.
      Nic sobie nie kupisz bo i za co, a jak juz by było "za co" to przecież szkoda
      bo są ważniejsze rzeczy, prawda?

      Wcale się nie dziwię, że na niego patrzeć nie możesz.
      Masz może gdzie wyjechać aby sobie wszytko przmyśleć, poukładać?
      Moze taka mała rozląka przyda się na pozbieranie wszystkiego do kupy.

      ps. a jak się dowiedziałaś o tym wyjeździe.

      ps. 2
      Mój były kiedyś zadzwonił, ze musi zostać dłużej w pracy i wróci póżno, oj
      późno w nocy...
      Jakiś miesiąc później zupełnie przypadkowo znalazłam zdjęcia z imprezy( w
      necie ) z dosyć popularnego klubu w wawie, oczywiście mój mąż na kilku....

      pozdrawiam,
      • metamorfoza1 Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 14:38
        Dowiedziałm się zupełnie przypadkiem od osoby która go tam widziała zapytałam
        męża czy to prawda potwierdził,
        Jakoś nie potrafię o tym zapomnieć i z dnia na dzień dręczy mnie co on tam robił
        mówi że tylko jeździł na nartach ale skoro mnie okłamał to może kłamać i w tej
        sprawie,
        A ja zawsze miałam wyrzuty nawet wtedy jak kupiłam sobie głupią bluzke z lumpa
        siet.....
        Miałabym gdzie wyjechać ale nie mogę wziąźć narazie urlopu w pracy
        Biorąc pod uwagę siebie to ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobiła i to osobie
        którą kocham,
        Im bardziej dociera do mnie to że mnie oszukał i to jak mnie traktuje na
        codzień to mój mąż chyba mnie już nie kocha i tym bardziej nie szanuje,
        dlatego jest mi tym trudniej się pogodzić z tą sytuacją
        Spróbujcie sobie wyobrazic zadowoloną minę "życzliwej" osoby od której się tego
        dowiedziałam i mój wytrzeszcz oczu
        Mam ochotę w ogóle się do niego nie odzywac i chyba przeniosę się do innego
        pokoju
        Ryczeć mi się chce myslałam zawsze że to ten facet = facet dla mnie jesteśmy
        małżeństwem 4 lata.
        • maria_rosa Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 15:04
          A dzieci macie?
          • karolcia111 Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 15:39
            po co zaraz rowód?? zrobił źle to fakt. daj mu pożądną szkołę i tyle. jak nie
            wyciągnie nic z tej lekcji to wtedy trzeba zaczą rozmawiać inaczej.
    • karolcia111 Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 15:04
      gdyby mój tak zrobił to by było po nim...co za egoista!!! ty zastanawiasz się
      jak tu wytrwać od 1-go do 1-go a ten sobie narty kupił.!! musiał Cię dawno
      oszukiwać bo niby skąd sobie na nie uzbierał?? pożyczył??
      • metamorfoza1 Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 15:29
        Tak mamy synka ma 2 latka.
        Mąż często wyjeżdżał w delegacje dlatego nic nie podejżewałam a pieniądze miał
        z drugiej pracy która wykonywał po godzinach powiedział mi jednak pewnie
        mniejszą kwotę jaką zarobił niż było w rzeczywistości i stąd miał na narty więc
        to ukartował.
        Jestem załamana
        Wiem że muszę z nim o tym porozmawiać ale jakoś na razie brzydzę się nim
        Najgorsze jest to że nie wiem co teraz zrobić wszytsko byłoby bardziej proste
        gdybyśmy nie mieli dziecka choć jeżeli by się coś stało to dam sobie radę i
        rodzice mi pomogą ale czy jest to powód do rozwodu
        Czuję potworny ból
        Cholera życie jest do d.... zawsze jakieś kłody
        Dzięki wam dziewczyny za posty musiałam już napisać choć rzadko piszę
        codziennie was czytam nie mogłam sobie sama z tym poradzić
    • michaellka Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 16:33
      ...a to swinia !! Wspólczuje Ci serdecznie. Pytasz czy to koniec ? Dla mnie to
      bylby koniec zaufania i dopatrywanie sie na kazdym kroku oszustwa. Nie wiem co
      Ci poradzidz... chyba tylko wysmiac go Ci pozostaje ale tak prosto w twarz i
      rozejrzec sie za jakims wolnym ciekawym wyjazdem dla siebie ... moze teraz nad
      morze smile) Trzymaj sie dzielnie i nie daj oszukiwac !
      • maria_rosa Re: Czy to koniec??????? 13.06.05, 18:30
        Czy powód do rozwodu, nie wiem.
        Wiem natomiast, że zachował się jak świnia.
        Skoro sobie poradzisz zacznij myśleć o sobie.
        Kiedy byłaś u fryzjera i takie tam pierdy...?
        Skoro zarabiasz, znaczy zarabiasz też na siebie i swoje potrzeby, zatem niech
        szanowny małżonek się ograniczy w wydatkach.

        Powodzenia,
    • magdawrzec Re: Czy to koniec??????? 14.06.05, 16:52
      Bardzo ci współczuję. NIektórzy faceci po prostu nigdy nie dorastają do
      małżeństwa.
      Napewno taki jednorazowy wybryk nie jest od razu powodem do rozwodu, ale
      napewno to dogłębnego przeanalizowania waszego małżeństwa.
      Dla mnie jest to niewyobrażalne że mąż sobie jedzie sam na narty... mi się to w
      głowie nie mieści.
      Musisz mu teraz dać pożądną "szkołę jazdy" tak żeby mu się odechciało kłamać
      raz na zawsze.
    • mama_kakaszka Re: Czy to koniec??????? 14.06.05, 17:46
      wiesz co powód do rozwodu, to nie jest, ludzie sobie gorsze rzeczy wobaczają.
      Swiństwo zrobił paskudne i domyślam się jak się możesz czuć, ale może
      faktycznie obawiał się, że go nie puścisz, faceci często rozumują podobnie jak
      dzieci. Zastanawiam się czy zdaje sobie sprawę z Waszych problemów finansowych
      czy nie. Jeśli zdaje, to może dlatego bał się powiedzieć (nie żebym go broniła,
      próbuje zrozumieć), tylko to dziecinne jest. A jeśli nie ma pojęcia o Waszych
      finansach, to zrzuć mu je na głowę choćby na miesiąc. I wiesz co wierć mu
      dziurę w brzuchu tekstami o nadwyrężonym zaufaniu, niech mu będzie głupio.
      Zapytaj go co będzie gdy pojawią sie poważniejsze problemy i wątpliwości, skoro
      teraz w przypadku takich dupereli kłamie. Ja też uważam, że powinnaś domagać
      się spełnienia Twoich potrzeb i zachcianek i dziecka oczywiście, niech się
      teraz dwoi i troi, żeby Ci ten wyjazd zrekompensować.
      Trzymaj się Ania
    • mifka Re: Czy to koniec??????? 14.06.05, 18:17
      miedzy malzenstwem a rozwodem jest jeszcze np. separacja. w twojej sytuacji
      prawdopodobnie ucieklabym sie do tej opcji z kilku powodow:
      -aby nie doprowadzic do kolejnych awantur, ktroe teraz beda wybuchac co i rusz
      -aby ochlonac i przemyslec jak na prawde wyglada wasze malzenstwo, na czym sie
      opiera, czego potrzbujesz i oczekujesz itp
      -aby maz mial mozliwosc przemylsec czy aby na pewno zalezy mu na waszym zwiazku
      -aby miec mozliwosc przekonac sie czy rozstanie jest w ogole dla ciebie mozliwe
      separacja moze okazac sie takim "zerknieciem z boku" i zastanowieniem sie co
      nie gra, czy i co nalezy zmienic aby zaczac jeszcze raz od nowa i tym razem
      lepiej a przede wszystkim jestem pewna, ze dla wszystkich lepiej abyscie sie w
      tym momencie nie widywali za duzo, bo to moze zaowocoac slowami czy czynami,
      ktorych oboje bedziecie zalowac.
      jest mi bardzo przykro, ze zostalas postawiona w takiej sytuacji, mam nadzieje
      ze uda ci sie rozwiazac wasz problem pozytywnie i ze sie wszystko ulozy czego
      zycze tobie i twojej rodzinie.
      • camilcia Re: Czy to koniec??????? 14.06.05, 19:39
        jak to bał się że go nie puścisz? to chyba razem powinniście podejmować takie
        decyzje...
        no bo faktycznie, zachował się strasznie, dzieciak, oszust ... itp, ale jeżeli
        tak zrobił to potraktował Cię jak rodzica, którego się oszukuje że się idzie
        uczyć do kolegi a ląduje na imprezce.
        nie rozumiem niektórych ludzi - głównie facetów - którzy uważają, że jak
        pracują to im się należy a dzieci się nakarmią same i ubiorą, no i rachunki
        popłacą z nieba.
        no ale myślę dlaczego doszło do takiej sytuacji? że on się bał? absolutnie nie
        chcę powiedzieć 'twoja wina bo ...' tylko zastanowić się, jak on Cię traktuje?
        jako strażnika?
        myślę że u nas to by wyglądało tak, mąż by powiedział że chce jechać, ja bym
        była wściekła i snuła domysły, parę szczerych rozmów, no jakby się uparł to ok,
        niech jedzie. chyba lepiej tak niż oszukiwać, mój mąż ma dużo
        imprez 'służbowych' albo czasem ochotę na spotkanie z kumplami. wiem że to dla
        niego dużo zanczy, że ja się zgadzam. ja też czasem sama wychodzę. z drugiej
        strony wiem że bym mu utruła nieźle nawet po powrocie i wypominała wyjazd,
        głównie jeżeli chodzi o kasę. bo jak nie ma to się trzeba liczyć z wydatkami i
        ustalać razem. kurczę, strasznie trudna sytuacja.
        tu by chyba pomogła spokojna rozmowa, albo niejedna, a napewno nie pokazowe
        wyjazdy, próby odegrania się czy tym podobne. niech wie, że zawiódł, ale niech
        wie że jeżeli kiedykolwiek będzie chciał gdzieś jechać to może z Tobą pogadać i
        nie usłyszy 'chyba oszalałeś, absolutnie nie ma mowy', może przemyśli i sam
        zrezygnuje. trudno doradzić. zależy jak Ty się z tym czujesz, czy on skruszony
        czy najeżony, że niby nic się nie stało, no i czy to było jednorazowe czy nie.
        w kazdym razie życzę trafnych decyzji i niech Wam się jakoś ułoży.
    • mama_kakaszka Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 19:27
      metamorfozo, proszę odezwij sie co u Ciebie słychać,
      pozdrawiam Anka
    • mama_patulki Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 21:00
      Trzymaj się!!!
    • mamamjulkizuzulki Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 22:12
      czasami sie zastanawiam,dlaczego my ludzie jestesmy tacy zaborczy(szczegolnie
      my kobiety) ,kochamy ale wolnosci za duzo to nie, nie. i tu sie pojawia
      problem.twoj maz bardzo chcial tam pojechac. ty pewnie wymyslilabys tysiac
      powodow dla ktorego nie powinien pojechac,wiec wymyslil delegacje. postapil nie
      tak jak powinien.sklamal cie ale inaczej nie pojechalby na narty.a to przeciez
      tylko narty.i powiem ci ze ja wierze ze to tylko narty w gronie meskim.jakies
      piwko, jakas dyskoteka. oni tez czasami chca od nas odpoczac. tak prawdziwie
      odpoczac jak my bysmy chcialy ale przeciez my wszystkie jestesmy matki
      polki ,nie zostawimy dzieci. nigdzie nie chodzimy ,bron boze wyjechac,jak
      moglybysmy a dzieci? takie juz jestesmu(i ja tez wierzcie mi ja tez)ale tak
      sobie czasami mysle dlaczego ten moj biedny maz ktory czasami
      potrzebuje "wolnosci" w dobrym tego slowa znaczeniu ma byc taki uwiazany.nic mu
      sie od tego zycia juz nie nalezy?.ciagle ma sluchac tego mojego, naszego
      gderania marudzenia. moze tym naszym mezom tez sie cos nalezy. nam oczywiscie
      tez. pewnie sama pojechalabys na narty z kolezankami.
      wiesz moze ty tez powinnas sie zastanowic dlaczego maz cie sklamal. wiedzial ze
      nie pozwolisz mu odpoczac a on tego potrzebowal. ja mysle ze powolutku ucze sie
      myslec tak jak moj maz tak praktycznie rozsadnie bez podejrzen i zazdrosi.moze
      wkrotce sama zaproponuje mu aby sobie gdzies pojechal, odpoczal, i wrocil
      stesknieony do rodzinki a za jakis czas moze ja sobie pojade odpoczac i tez
      szybko wroce.i calkiem mozliwe ze juz nigdy zadne z nas lub was wiecej nie
      bedzie tak bardzo chcialo jechac bo bedzie wiedzialo ze to nie jest
      ten "zakazany owoc" a js esli nawet bedzie chcial to przeciez nic w tym
      zlego.odpocznie i wroci.
      wiec przemysl to i daj mu zyc i daj sobie zyc.
      pozdrawiam
      monika mama julki i zuzulki
      • burza4 Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 22:16
        kwestia wolności to najmniejszy z problemów. A co powiesz na to, że facet
        obkupił się w sprzęt a autorka pisze, że mają problemy finansowe? to już jakoś
        mniej fajnie? jakoś nie znam kobiety, która wydałaby najpierw na siebie a potem
        na dziecko, facet zaśnie miał żadnych skurupułów. Myślenie przez "ja" kiedy ma
        się rodzinę nie świadczy najlepiej
      • szaramysz2 Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 22:24
        mamamjulkizuzulki napisała:

        a to przeciez
        > tylko narty.

        narty + wiazania - min 600 zł
        buty - min 300 zl
        kije, pianka, kurtka, gogle/okulary itp - min 300 zl
        karnety - najtansze dniowe jakie widzialam to 60 zl
        nocleg - min 30 zl/ noc poza sezonem

        to nie "tylko narty", to wydatek powyzej tysiaca zl. W obliczu powaznych
        problemow finansowych w domu szczytem egoizmu i gowniarzerstwa jest wywalanie
        takiej sumy na wlasna przyjemnostke...
        • lolinka2 Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 22:52
          Przyznam się wam, że też skądś to znam: osobiście cierpię na zaburzenie
          afektywne dwubiegunowe i w fazie manii potrafię być lekko nieobliczalna.
          Ostatnio spotkało mnie to zimą i z konta znikło w niewyjaśnionych
          okolicznościach prawie 1500 zł (pół miesięcznego dochodu) które miało być na
          rachunki. Wiem co się stało z max 400 zł, reszta- nie mam pojęcia.
          Mąż mi to po dziś dzień wygarnia, przeczytałam mu ten wątek, skomentował: Dałbym
          kopa i kazał płacić alimenty na dziecko. Mówię: słuchaj, jakoś mi nie kazałeś.
          Nie odpowiedział.
          Wiem jak to później boli samego winowajcę (moralniak) tym bardziej że w
          'normalnych warunkach' sama raczej jeśli na coś wydaję to na dziecko, o sobie i
          mężu rzadko myśląc, w imię 'celów wyższych'. Z drugiej strony to, co któraś z
          przedmówczyń pisała o wolności to też prawda, tyle że my nie przyznając sobie
          tej wolności nie dajemy jej również facetom.
          I co w związku z tym?? Mnie pozbawiono kart płatniczych na jakiś czas (już
          odzyskałam, bo faza się zmieniła), ale z drugiej strony czasem mąż idzie sobie
          na piwo lub kiedy ja jestem 'na nie' wysyła mnie na miasto na zakupy, do
          fryzjera albo do koleżanki na kawę.
          Budżetu pilnujemy oboje a zakupy powyżej 50 zł muszą być konsultowane (np
          telefonicznie).

          Myślę że w tej konkretnej sprawie poczekajcie az opadną emocje, pogadajcie
          szczerze, spiszcie cele i wnioski (jeśli moze to być praktyczne), renegocjujcie
          budżet znajdując coś drobnego dla kazdego (nie na wielki drogi wyjazd ale np
          małe piwo w towarzystwie kolegów). Nie warto chrzanić 4 udanych lat przez jedną
          głupotę. Ale z całą pewnością nie czuj się winna (pojechał i nie powiedział bo
          ja...). I jestem za: podaruj sobie jakąś miłą pierdółkę dla odreagowania.

          3maj się!!
      • metamorfoza1 Re: Czy to koniec??????? 17.06.05, 12:14
        Ale właśnie ja mu nigdy niczego nie zabraniam.
        Jeździ sobie na ryby w soboty o 4 rano wraca jak ja już niestety sama uporam
        się ze sprzątaniem. Widzisz ja nie mam i nie mogę mieć żadnego hobby bo nie mam
        na to czasu ani pieniędzy, rozumiesz ja wstaję o5.30 do pracy wracam przed 18 i
        robota domowa czyli pranie sprzątanie gotowanie on ma czas na wszystko i ja mu
        nie zabraniam ale ech nie chce mi się już nic
    • linkaha25 Re: Czy to koniec??????? 16.06.05, 23:18
      Wiesz co współczuje Ci, bo cie rozumie. fakt, ze mąz mój jakoś nigdy az w tak w
      duzym stopniu mnie nie okłamał, ale małe kłamstewka też bolą. najgorsze jest to
      ,z e czujesz sie tak jakby wcale sie z Tobą nie liczył no i cały sens zwiąku,
      małżenstwa pada w jednej chwili. trzymaj sie
      • metamorfoza1 Re: Czy to koniec??????? 17.06.05, 12:23
        i jeszcze dziś dowiedziałam że komornik mi zajął pensję jestem zdruzgotana bo
        te pieniądze które zarabiał miały być na spłatę zadłużenia a on sobie kupił
        narty i pojechał. Staram się go zrozumieć miał dwie prace ciężko tyrał i może
        chciał mieć coś z tego dla siebie ale dlaczego mnie oszukał Dziewczyny chyba
        wpadam w depresję Boże nie wiem co to będzie ryczę ale co to
        da...................
        • kochamcie Re: Czy to koniec??????? 17.06.05, 14:19
          wiesz, ja mysle, ze on powinien poprostu dodatkowo odpracowac te pieniadze -
          tylko musialabys tego dopilnowac, bo jesli nie znasz dokladnie jego zarobkow, to
          moze Cie oszukac
          Jesli masz mozliwosc sprawdzenia, ile dokladnie dostaje co miesiac, to postaw mu
          warunek, ze ma zalatwic sobie jakas trzecia prace czy cos takiego i oddac Ci/Wam
          te pieniadze
          Pieniadze w malzenstwie sa wspolne, wiec on normalnie Cie okradl, dlatego tez
          powinien je oddac
          Jesli to sie uda, bedzie Ci troche lzej, moze wtedy latwiej bedzie myslec, co
          zrobic dalej... A on bedzie mial nauczke. Moze jak zacznie harowac po godzinach
          i w weekendy to cos zrozumie. A ty nie majac go w domu przemyslisz spokojnie
          wszystkie sprawy.
Pełna wersja