Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!!

13.06.05, 14:46
Dziewczyny, jak byście zareagowały na sytuację, która przydarzyła mi się parę
dni temu(ja do tej pory nie mogę ochłonąć)?
Miejsce gdzie dzieci bawią się przy makiecie torów brio, stoi 2, 3 dzieci w
różnym wieku i wpada mój maluch, 2,8 m-cy. Mały jest bardzo energiczny,
szybki, chce się zachłannie bawić, a ja niestety nie wzięłam z domu żadnego
wagonika(zapomniałam). Łapie co się da i jeździ dookoła, raz dziecko
omijając, raz przepychając się. Od czasu do czasu zabiera innemu dziecku z
ręki samochodzik i jedzie po tych torach. Ja nie stoję przy nim, bo stoję
przy wózku z drugim, 8-mio miesięcznym dzieckiem, ale obserwuję starszego.
Jest żywy, szybki, widzę, że zabiera te samochodziki, ale żadnemu nie wyrywa
na siłę, żadno dziecko nie szarpie się z nim, żadno dziecko nie krzyczy,
żadno nie płacze, więc nie reaguję. I w pewnym momencie matka stojąca przy
swoim dziecku łapie mojego syna za łokieć, szarpie nim i krzyczy do niego,
żeby nie zabierał zabawki jej dziecku! A ja zbaraniałam, zamurowało mnie! W
końcu spokojnie jak się tylko da pytam czemu szarpie dziecko? odp., bo się
zachowuje agresywnie. To ja na to, że to ona jest agresywna, ale dalej
spokojnie. No a tamta w krzyk, że mój syn ma chyba adhd, a jej jest spokojny
i opanowany. Zabrałam małego i poszliśmy, ale nastrój mam podły, nikt tak
nigdy na mnie nie napadł i nie umiałam się zachować, nie chcę tej baby( w
sumie młoda, ładna mama) spotkać bo ta jej nienawiść w głosie, ech...

Mój syn jest rzeczywiście wulkanem energii, ale nigdy nie miał i nie ma
zachowań agresywnych, tzn. nie bije, nie kopie, jeśli nawet ktoś mu coś
zabiera to mocno trzyma i płacze, ale nigdy nie machnie, by uderzyć. Ma w
domku braciszka, dla którego jest czuły, głaszcze i całuje, większość dzieci
tuli i całuje, a tu taki wykład na temat agresji dostałam...
    • ula_max Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 14:54
      Widząc że Twoje dziecko zabiera innym zabawki,a inne dzieci nie reagują, nie
      upoważniło Cię do udawania, że nic się nie dzieje. Powinnaś zareagować
      natychmiast! Przeprosić dzieci, mamy i zwrócić uwagę synkowi, że powinien
      spytać się czy może się pobawić tym czy tamtym. Ewentualnie pożyczyć grzecznie
      zabawkę. Takie moje zdanie.
      • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:00
        Pisałam o tym na forum wychowanie. Moja córka jest bardzo niesmiała i zawsze
        ustępuje innym dzieciom. Sama się o swoje nie upomni. I jak wpadnie takie
        przebojowe dziecko i będzie jej zabierac zabawki to ona będzie stała jak
        sierotka.
        Ja nie będę interweniować, bo nie chcę jej wyręczać w walce o swoje. Z
        pewnością jednak nie byłabym zadowolona, że inne dziecko zabiera jej zabawki.
        Moim zdaniem powinnaś interweniować, a nie czekać aż jakaś mama nie wytrzyma i
        zrobi to za Ciebie.
      • justimic Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 16:18
        ..... też tak uważam, powinnaś zareagować widząc, że Twoje dziecko zabiera coś
        innym...... nie wolno pozwalać dziecku zabierać innym dzieciom zabawek bez
        pytania..... Twoje dziecko będąc tym, któremu zabrano na pewno poczułoby się
        pokrzywdzone czy smutne a Ty na pewno byś zareagowała....

        .... co oczywiście nie upoważnia żadnej osoby do szarpania Twojego dziecka, czy
        jakiejkolwiek innej formy agresji wobec niego....

        ... pozdrawiam...
      • ursgmo Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 21:57
        Powinnaś była zwrócić synkowi uwagę że nie można zabierać zabawek innym
        dzieciom ani nie można się przepychać .Bawić się kolejką mogą wszystkie
        dzieci , nie tylko on.
        Twoja postawa - nie bije , nie będę interweniować , słusznie skłoniła tamtą
        mamę do obrony dziecka . Gdyby to Twojemu synkowi odebrano zabawkę ,
        prawdopodobnie zachowałabyś się w ten sam sposób.
    • maadzik3 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 14:59
      No przykre, nie powinna sie tak zachowac. Z drugiej strony... moj 2 latek
      (swiezo upieczony) juz wie ze zabawek sie innym dzieciom nie zabiera, nie tylko
      nie wyrywa. oczywiscie czasem probuje ale zawsze na to reaguje. I musze
      przyznac ze w miejsu gdzie w tej chwili mieszkam (srodkowy zachod USA) jest to
      norma. najczestsze zdanie wyglaszane do maluchow to "musisz sie dzielic". I 3-4
      latki zawsze juz pytaja mnie czy moga pobawic sie np. lopatka malucha, a jak
      czasem robi sie czsem zamieszanie to i ja zwracam uwage innym dzieciom i inne
      mamy mojemu (zawsze grzecznie i z usmiechem). W koncu jak to np. kolej 3-latka
      na hustawce to czemu ma ustapic dwulatkowi?

      Podsumowujac: forma zwrocenia uwagi Twojemu dziecku byla bardzo przykra i nie
      na miejscu, ale jego zachowanie moglo pewnie irytowac ciutke starszych
      wlascicieli wagonikow.
      Magda
    • norma_jean Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:04
      Twoje dziecko WYRYWAŁO innym zabawki, i Ty nie reagowałaś???
      To nie dziw sie, że ktoś zareagował.
      Dlaczego pozwalasz żeby twoje dziecko zabierało innym ICH zabawki?
      Wytłumacz mi bo nie rozumiem.
      • volta2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:17
        Nie WYRYWAŁO, bo wtedy musiałoby użyć siły(gdy wyrywa, reaguję zawsze), a
        tamten chłopczyk nie reagował właśnie, zareagowała jego mama. Te zabawki nie
        były ICH, tylko społeczne, tzn. przynależące do tejże makiety.

        Jedna z mam już mi nieco nakreśliła sytuację, może rzeczywiście ten chłopczyk
        był takim "sierotkiem marysiem"?
    • aneta.wis Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:06
      Zgadzam się z przedmówczynią, ale... ta Pani zachowała się również
      nieodpowiednio.
      Takiego zachowania, nie można również tłumaczyć...
      "Wymiarem sprawiedliwości" w takich przypadkach powinni być ZAWSZE rodzice
      dziecka, uwagę mogła zwrócić, oczywiście nie szarpiąc, nie krzycząc, tylko
      normalnie... np. "chłopczyku, nie wolno wyrywać zabawek innym dzieciom - będzie
      im bardzo przykro, trzeba zawsze poprosić, zapytać - zapewne chłopczyk pożyczy
      Ci zabawkę..." czy podobnie...
      To jest moje zdanie na ten temat...inni mogą mieć odmienne smile
      • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:08
        Zgadzam się z Tobą Aneto. Dlatego ta mama, zamiast szarpać chłopczyka, powinna
        ustalić kto jest jego mamą i przygadać jej do słuchu na stronie.
      • norma_jean Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:11
        aneta.wis napisała:
        > "Wymiarem sprawiedliwości" w takich przypadkach powinni być ZAWSZE rodzice
        > dziecka,

        Zgadza się. Ja na miejscu tej mamy podeszłabym i powiedziała "Czy może Pani
        zwrócic uwagę synkowi?". Cos w tym stylu.

        Ale bardziej zastanawia mnie to, że mama widząc jak jej dziecko szaleje nie
        reagowała. Nie do pomyślenia, nie wzięłam mu akurat zabawki, niech wyrwie innym.
        • mama_myszka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 16.06.05, 18:29
          U nas jest również taka kolejka Brio, kiedy idziemy tam z młodym zawsze jest
          pełno dzieci no i niestety wagoniki są już zajęte, wtedy zawsze podchodzę do
          dzieci z synem i pytam czy mogliby podzielić sie z nami wagonami lub pożyczyć
          jeden wagonik. Tak sie składa że wtedy zawsze dzieci dają lub jakaś mama mówi
          do swojego dziecka "Jasiu daj chłopczykowi jeden wagon". Dzięki temu moj syn
          uczy sie, że zanim sie coś dostanie trzeba o to poprosić. Nie pochwalam
          zachowania mamy ktora wyszarpała twoje dziecko ale potrafię zrozumieć jej
          zdenerwowanie. Kiedy widzę matkę ktora stoi z boku i przygląda sie jak jej
          dziecko zachowuje sie w zupełnie nieodpowiedni sposob to mnie normalnie ciśka,
          sama mam ochotę takiej porządnie nawciskać i wyłożyc kilka zasad dobrego
          wychowania. Dziecko nie powinno zabierać innym zabawek nawet jeśli nie bije.
          Powinien najpierw spytać lub poprosić. Pamiętaj, ze czym za młodu skorupka
          nasiąknie tym na starość trąci.
    • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:15
      W sumie to cieszę się, że powstał taki post. Zawsze denerwują mnie mamusie,
      które uważają, że ich dzieciom wolno wszystko. Mogą bawić się zabawkami innych
      maluszków bez pytania ich o zgodę, mogą zabierać rowerek na placu zabaw. No
      przecież to tylko dziecko, powiedzą. Niech się troszkę pobawi, przecież nic się
      nie stanie. Ale taka zabawka czy rowerek to dla dziecka - właściciela - coś co
      należy tylko do niego. Dziecko nie rozumie dlaczego nagle wpada jakiś
      przebojowy chłopczyk i bez pytania zabiera mu coś co nie należy do niego.
      Bardziej bystre dziecko będzie walczyć o swoje. Dziecko wrażliwe będzie stało
      smutne i czekało aż taki bystrzak się nabawi i sam odda.
      Jeśli mama nie interweniuje to znaczy, że popiera takie zachowania. Dzisiaj to
      bedzie foremka w piaskownicy, a później w szkole co - pieniądze, które
      słabeusze bedą musiały przynosić tym bystrzakom, żeby nie dostać lania?
      • jagienkaa Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:32
        dokładnie się zgadzam z marcelino1.
        Owszem, uważam że mama tego innego dziecka zbyt agresywnie zareagowała i nie
        powinna szarpać Twojego synka. Ale jak widzę takie dzieci jak Twoje to mi się
        odechciewa chodzić na place zabaw. Mój syn jest spokojnym dzieckiem, i wcale
        nie sierotą, po prostu nie lubi agresywnych dzieci i woli oddać (no chyba że na
        czymś mu bardzo zależy) zabawkę innemu dziecku. Ale jak widzę że sam chce
        zabrać czy właśnie to zrobił to zwracam mu uwagę że tak nie wolno. Bo nie
        wolno! i tłumaczenie 'to tylko dzieci' mnie doprowadza do szału. Właśnie
        dlatego, że to są dzieci, należy im zwrócić uwagę. Ja rozumiem, że dziecko
        rocznemu trudno zwrócić uwagę - ale dwulatkowi na pewno. I rozumiem że są
        dzieci żywe i te bardziej wrażliwe. Ale mimo wszystko denerwują mnie
        niereagujące mamy.
      • mapta Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:33
        a ja Ci odpowiem w ten sposob:
        kiedy widze, ze jakies dziecko narusza granice mojego dziecka (np. sypie mu
        piaskiem w oczy, zabiera zabawke, przepycha kiedy biegnie itp.) to zawsze mam
        nadzieje, ze osoba, ktora mu zwroci uwage bedzie jego opiekun. Ze to nie bede
        musiala byc ja. Ale kiedy opiekun nie reaguje...
        Rozumiem takie matki, ktore wtedy same interweniuja, bo ja tez wtedy bronie
        mojego roczniaka, ktory sam nie potrafi jeszcze powiedzec, ze cos mu sie nie
        podoba. Inne dzieci, moze sa strasze niz moj synek, ale nie potrafia tego
        wyrazic z innych powodow i wlasnie wtedy opiekun sie sprawdza (lub nie).

        Uwazam, ze ta pani byla w stosunku do Ciebie i Twojego synka bardzo
        niegrzeczna, dala zle swiadectwo o sobie i tez zly przyklad innym dzieciom i
        rodzicom. nie poucza sie doroslych przy dzieciach, nie podwaza autorytetu
        rodzica wobec obecnosci dziecka, nie krzyczy sie na obcych itd, itp.
        Rozumiem, ze masz prawo poczuc sie z tym zle.
        Sprawa formy nie pozostawia watpliwosci, byla niewlasciwa!
        Natomiast sprawa tresci - jest uz do rozpatrzenia przez CIebie indywidualnie:
        sama tam bylas i wiesz najlepiej, czy rzeczywiscie Twoj synek naruszyl pewne
        dobre obyczaje.

        I ostanie: rozumiem Cie bardzo dobrze, myslac o Tobie z maluchem, ktory wlasnie
        juz bardzo chce wyjsc z wozka z Ty masz tylko dwie rece i dwoje oczu i dwojke
        dzieci pod skrzydlem. Nielatwe to zadanie!!!!
        smile
    • bea.bea Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:22
      myślę,ze najlepiej odpowiesz sobie kiedy odwrócisz sytuacje....to inne dziecko
      zachowuje się w taki sposób ...a twoje jest w tej grupie dzieci....

      uważam ,że powinnaś zareagować sama...bo może inne dzieci nie płakały
      krzyczały,,,,ale twoje już wie ,zemoze bezkarnie sie tak zachowywać...
      osobiście zareagowałabym jak ta matka...

      to czy szrpała twoje dziecko ,czy tylko trzymała,to twoja subiektywna ocena...

      tamta matkadobrze zrobiła zwracając twojemu uwagę...w końcu ktosmusi
      powiedziećdziecku jak powinno się zachować ,jeśli matkatego nie potrafi
    • tynia3 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:26
      Twoje dziecko zachowało się tak - bo myślało, że mu wolno, skoro nie zwracałaś
      mu uwagi. Mała lekcja na pewno by się przydała wink. I właśnie dlatego, mama,
      która na niego nakrzyczała, z całą pewnoscią nie powinna była tego robić.
      Myślę, że zgrabniej byłoby, gdyby swoje pretensje przedstawiła Tobie.
      Gdy ktoś krytykuje nasze pociechy to na pewno nie spotyka się z naszym wielkim
      uznaniem wink. Normalne. Jak ochłoniesz na pewno będziesz umiałą zapobiec
      podobnym sytuacjom w przyszłości.

      pzdr
    • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:27
      Wyobraź sobie, że siedzisz w parku na ławce i czytasz gazetę.
      Podchodzi jakaś obca kobieta, wyszarpuje Ci ją z ręki i zaczyna sobie spokojnie
      czytać, a Ty patrzysz z rozdziawioną gębą - wiesz już o co mi chodzi, czy nadal
      dziwisz się, jak tamta mama mogła się tak zachować?
      • mapta Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:39
        kiedy my jako matki czy opiekunki dzieci jestesmy w gronie dzieci, to chyba
        wszystkie w jakis sposob jestesmy odpowiedzilane za te dzieci, jak myslicie?
        Ja tak to odbieram, poczuwam sie do takiej odpowiedzilanosci. Zdaje sobie
        sprawe, ze jak zwracam uwage innym dzieciom czy doroslym, to wszyscy moga to
        wiedziec i slyszec i dlatego staram sie zawsze zachowywac kulturalnie, dawac
        dobry przyklad innym.
        Co nie znaczy nie byc asertywnm, prawda?


        Dzis pewna mama sto razy zwracala uwage swojej corci lat 3,5, zeby nie ganiala
        mojego psa po podworku, kiedy ja siedzialam ze swoim maluchem w piaskownicy.
        Latala za tym dzieckiem: zuziu, mialas nie gonic, zuziu, nie ganiaj pieska...
        wszystko na nic, zadna prosba nie byla skuteczna dla tego dziecka.
        W koncu ja podeszlam do Zuzi i powiedzialam, ze jesli bedzie ganiac pieska, to
        bede musiala go przywiazac smycza do wozka i sie skonczy cala zabawa.
        Zuzia przestala.

        Mysle, ze sa dobre i skuteczne metody wychowawcze, obysmy zawsze wiedzialy
        ktore to z nich!!!
        smile
        • nelka12 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:46
          Tamta Pani nie powinna szarpać Twojego syna! Karygodne! Powinna "szarpnąć"
          Tobą, że stoisz i biernie patrzysz, jak Twój syn krzywdzi inne dzieci!
          A dlaczego Ty nie reagowałaś, kiedy Twoje dziecko zabierało innym dzieciom
          zabawki?? Co z tego, że nie siłą? Zabierało i to jest fakt. Brak Twojej reakcji
          również jest karygodny!
    • lola211 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:42
      Twoje dziecko zachowywalo sie nie fair, a Ty nie reagowalas, reakcja matki moze
      byla przesadzona, ale miala powody, by zwrocic uwage Twojemu synowi.Wybacz, ale
      nie mam zrozumienia dla matek takich jak Ty.
      • nelka12 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 15:47
        Wrrrrr!!! Nie cierpię takich matek! Najważniejsze, ze mój syneczek bawi się
        dobrze, inni mnie nie obchodą!
        • mama_szymka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 16:13
          Cóż, zachowanie tamtej kobiety było w najwyzszym stopniu nie odpowiednie. Po
          pierwsze nie ma prawa szarpać cudzego dziecka (swojego zresztą też nie), myslę
          że powinna raczej zwrócić się do Ciebie, jeśli jej syn jest nieśmiały. Kolejna
          sprawa to określenie Twojego syna mianem dziecka z ADHD, niestety zbyt często
          naużywane i to zarówno przez osoby sfrustrowane zachowaniem innych (jak ta
          pani), jak i przez mamy, które nie radzą sobie z wychowaniem swoich dzieci.

          Natomiast jeśli chodzi o całokształt sytuacji to raczej przychylam się do
          opinii, ze powinnaś zareagować, np. znaleźć jeden "wolny" wagonik i wytłumaczyć
          synkowi że ten jest dla niego do zabawy.
          Pozdrawiam i życzę mniej takich sytuacji
        • lolinka2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 13:29
          ostatnio miałam podobną akcję na pikniku w Góraszce- stoimy sobie przy
          zomopłotku z Młodą (prawie 4), gadamy ze znajomymi którzy byli tam służbowo i
          nagle mała mówi "mamo, dlaczego on mnie kopie cały czas?". Powiedziała to
          głośno, spojrzał na nas wilkiem tat dziecka i...odwrócił głowę. Nie wyrobliłam.
          Schyliłam się do agresora i spytałam: Co masz z tego ze ją kopiesz?? Krzywdę jej
          robisz a ona cię nie zaczepia przecież.
          Dziecko wykręciło się do nas zadkiem... ale nie zaatakowało, może dlatego ze
          zmieniłyśmy miejsce na bardzij dogodne...smile)
      • kkatie Re: lola :) 15.06.05, 16:15
        lola211 napisała:

        > Twoje dziecko zachowywalo sie nie fair, a Ty nie reagowalas, reakcja matki
        moze
        >
        > byla przesadzona, ale miala powody, by zwrocic uwage Twojemu synowi.Wybacz,
        ale
        >
        > nie mam zrozumienia dla matek takich jak Ty.



        lola, znow Cie popieram smile))
        moze po prostu wpisz moj nick w sygnaturke, to nie bede musiala sie wpisywac wink)
        pozdrawiam
    • janet3 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 17:26
      Wiesz co strasznie nie lubie w piaskownicach takich matek i takich dzieci jak
      twoje bo psują nam i innym całą zabawę.Moja córka też należy do spokojnych
      dzieci jak ty to okresliłaś "sierotka Marysia" i nie wyrywa innym dzieciom
      zabawek a sama też nie protestuje jak ktoś zabiera jej tylko stoi smutna.W
      takich momentach oczekuję reakcji ze strony matki niestety zdarza się że
      reagują dokładnie tak jak ty czyli wcale.Musiał ktoś szarpnąć twoim dzieckiem
      żebyś ty się obudziła????Moja bliska koleżanka też ma dwójke dzieci w podobnym
      wieku twoich maluchów i jakoś świetnie daje sobie rade(trzymając 6 mc. na ręku)
      zaprowadzić porządek z synkiem który akurat rozrabia w piaskownicy.Może już
      czas zacząć uczyć dziecka dobrych manier???Mam nadzieję że to niemiłe
      doświadczenie będzie dla Ciebie lekcją.
      • katse Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 18:05
        też jestem zdania że to Ty powinnaś zwrócić uwage synkowi.
        Nie wyrywanie to nie jest szarpanie, wyrywanie to gdy dziecko podchodzi i bez
        słowa wyjmuje innemu dziecku zabawke z ręki.
        Jesli nie umie mowic, to Ty powinnas w jego imieniu poprosic o to by Twoj synek
        mogl sie chwile pobawic wspolnymi zabawkami.

        Ta inna mama nie powinna szarpac Twojego dziecka, ale moim zdaniem miala prawo
        poprosic go o zwrocenie autka swojemu synkowi.

        Ja tak robie gdy moje dziecko zostaje bez zabawki. Chyba ze wczesniej zareaguje
        mama malucha.

        W naszej piaskownicy jest sporo dzieci ktore wyrywaja, ale ich mamy natychmiast
        odbieraja im wyrwane, czy zabrane innym dzieciom zabawki i oddaja wlascicielom,
        czy dzieciom ktore sie wlasnie bawily. Istnieje niepisana zasada ze z reki sie
        nie zabiera.

        K
        • janet3 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 18:12
          katse napisała:

          > też jestem zdania że to Ty powinnaś zwrócić uwage synkowi.
          > Nie wyrywanie to nie jest szarpanie, wyrywanie to gdy dziecko podchodzi i bez
          > słowa wyjmuje innemu dziecku zabawke z ręki.
          > Jesli nie umie mowic, to Ty powinnas w jego imieniu poprosic o to by Twoj
          synek
          >
          > mogl sie chwile pobawic wspolnymi zabawkami.
          >
          > Ta inna mama nie powinna szarpac Twojego dziecka, ale moim zdaniem miala
          prawo
          > poprosic go o zwrocenie autka swojemu synkowi.
          >
          > Ja tak robie gdy moje dziecko zostaje bez zabawki. Chyba ze wczesniej
          zareaguje
          >
          > mama malucha.
          >
          > W naszej piaskownicy jest sporo dzieci ktore wyrywaja, ale ich mamy
          natychmiast
          >
          > odbieraja im wyrwane, czy zabrane innym dzieciom zabawki i oddaja
          wlascicielom,
          >
          > czy dzieciom ktore sie wlasnie bawily. Istnieje niepisana zasada ze z reki
          sie
          > nie zabiera.
          >
          > K

          Ech katse ale wam fajnie żeby wszędzie były takie cywilizowane matkismile))
    • kartoflanka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 18:17
      Oj, dostało Ci się!
      Ja uważam, ze nie powinno się interweniowac w zabawy dzieci. Dopoki nikt nie
      placze i krew sie nie leje. w koncu zabawy maja czagos dzieci uczyc. Mysle, ze
      czesto nadopiekuncze mamy wkladaja w glowy dzici swoje wlasne mysli. I sadza,
      ze skoro dziecko nie placze i nie krzyczy to znaczy, ze jest przyslowiowa "dupa
      wolowa" i dlatego sie o swoje nie upomina. Mysle, ze az takimi pie..mi wasze
      dzieci nie moga byc jak to opisujecie. Moze im naprawde nie przeszkadza fakt,
      ze ktos im zabiera samochodzik? moze szybko kieruja uwage na cos innego? moze
      sa tak przyzwyczajone, ze mama zalatwi to za nie, ze rzeczywiscie nie podejmuja
      proby odebrania swojej zabawki...Widze to czasem u mojej corki(2li10m): ktos
      jej cos zabiera a ona z mina badacza mu sie przyglada. widze, ze zastanawia sie
      co teraz zrobic, mam jej przerwac nauke tylko dlatego, ze mnie by bylo w tym
      czasie przykro? wolne zarty, moje dziecko to nie jestem ja...mysle, ze sporo
      mam o tym zapomina...
      Myślę, ze racja jest po Twojej stronie, a Pani zareagowała zdecydowanie zbyt
      impulsywnie.
      pozdrawiam
      • kokolores kartoflanka:)) 13.06.05, 18:36
        W zasadzie masz racje ,ze dzieci najlepiej dogaduja sie same ,ale jezeli rodzice
        nie beda tlumaczyc,ze sie zabawek nie zabiera to skad one to maja wiedziec.Wiesz
        mialam kiedys kolezanke,ktorej syn zaczepial i draznil sie z dziecmi,zabieral im
        zabawki,a jego mama miala jedno wytlumaczenie.Sa dzieci ,ktore zabieraja zabawki
        te ,ktore dadza sobie zabrac.Tak bylo dopoki starsi chlopcy w szkole wlali mu
        jak byl w pierwszej klasie.Mama jednego z nich powiedziala ,ze sa tacy ,ktorzy
        bija i tacy ,ktorzy beda bici.Dopiero wtedy moja kolezanka zrozumiala jak wazne
        jest wychowanie,podkreslam WYCHOWANIE.

        Nie przypuszczam ,ze byloby tej mamie obojetne czy jakies inna dziecko
        zabiera,wyrywa z reki zabawke jej chlopcu.

        Zachowanie tej mamy ,ktora szarpnela dziecko jesz oczywiscie niepoprawne.Powinna
        byla zwrocic chlopcu lub jego mamie uwage!!
        Pozdrawiam.
        • kartoflanka Re: kartoflanka:)) 13.06.05, 18:44
          ale w poscie Volty nie bylo nic o wyrywaniu i zabieraniu z reki...
          a co do wychowania:Ja osobiscie staram siesmile - czyli: kiedy moja mała czegos ma
          w nadmiarze proponuje jej zeby sie podzieliła, kiedy jest jej smutno i widze ze
          brodka drzy wtedy jej pomagam, ale kiedy nie placze i co najwyzej ma
          niezadowolona mine wtedy odpuszczam. Niech sobie radzi sama.


          Piotruś
          DLACZEGO
          • kokolores Re: kartoflanka:)) 13.06.05, 18:50
            volta2 napisala:
            "...Od czasu do czasu zabiera innemu dziecku z
            ręki samochodzik i jedzie po tych torach..."

            Glowi scislosci,he,he!
            Mi chodzi tylko o fakt ,ze ten maly chlopczyk nie wie widocznie ,ze nie wolno
            zabierac zabawek z reki.A jego mama mu nie zwrocila uwagi ,bo uwazala ,ze te
            inne dzieci sa same winne ,ze dadza sobie zabierac.Tak ja to zrozumialam i mnie
            sie zachowanie obu mam nie spodobalo.
            :o)
            • kartoflanka Re: kartoflanka:)) 13.06.05, 18:58
              aaa...mea culpa!
              Ale i tak uwazam, ze nie stalo sie nic takiego co by usprawiedliwialo szarpanie
              dziecka. Kiedys jedna z osiedlowych bywalczyn piaskownicy opowiadala mi o babci
              ktora natlukla samochodem blaszanym(sic!) po glowie jakies dziecko, bo
              zabieralo jej wnuczkowi zabawki.
              To to dopiero jest przykład.
          • lola211 Re: a jednak 13.06.05, 18:52
            >Od czasu do czasu zabiera innemu dziecku z
            >ręki samochodzik i jedzie po tych torach
      • lola211 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 18:48
        Prawda moze byc taka, ze te dzieci sie jednak buntowały(bo jakos nie moge
        wyobrazic sobie sytuacji, by ot tak, jak cieleta, pozwalaly sobie odbierac
        zabawki), ale przeciez nie dowiemy sie tego od mamy, dla ktorej najwazniejsze
        jest dobre samopoczucie jej dziecka, chocby kosztem pozostalych, no bo to taki
        wulkan energii, rozumiecie, zywe sreberko...
    • kokolores Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 18:55
      Volta zacznij moze wychowywac twojego syna i tlumaczyc mu co mu wolno ,a co nie.
      Masz racje ,ze reakcja tamtej matki byla niewlasciwa i przesadzona i nic jej nie
      usprawiedliwia.Twoja nie-reakcja rowniez!
      Pozdrawiam.
    • wegatka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 19:25
      Volta2, mnie owszem, oburza reakcja tamtej kobiety, ale chyba jeszcze bardziej
      oburzające jest Twoje zachowanie. Dziecko jak dziecko, do głowy mu mogą
      przychodzić różne rzeczy, ale od tego ma matkę, żeby pokazała mu co dobre, a co
      złe, co można robić, a czego nie wolno, jak można się bawić, a jak nie. A jeśli
      mały biega jak oszalały, zabierając innym wagoniki i uniemożliwiając im zabawę,
      a jego mama spokojnie patrzy, to otrzymuje od niej jasny komunikat, że to co
      robi jest w porządku. Twój syn na pewno nie jest za mały na to, żeby zacząć
      wpajać mu pewne zasady współżycia z innymi, zresztą powinnaś to robić już dużo
      wcześniej.
      Pomyśl, czy ta kobieta zareagowałaby w taki sposób, gdybyś Ty wcześniej
      upomniała swoje dziecko? Wydaje mi się, ze nie. Jej zachowanie było reakcją nie
      tyle na zachowanie Twojego syna, co na Twoją obojętność.
    • mynia_pynia Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 21:10
      Takie wątki zawsze podnoszą mi ciśnienie.
      Jakby tamta miała za grosz oliwy w głowie to by zwróciła się do ciebie, a jeśli
      nie wie kto jest matką "łobuziaka" to wystarczyło się zapytać czyje to dziecko.
      Powinnaś być dumna że zachowałaś spokój, tylko fakt że później człowieka szarpie.
      W sumie najlepiej na odstresowanie to było walnąć tej babie i powiedzieć że ty
      też masz ADHD smile
      • pesteczka5 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 21:56
        W 105 procentach zgadzam się z Kartoflanką.
        Mam średnio przebojowe dzieci, zdarza się, że stoją jak trusie, częściej niż
        walczą (nieśmiało) o swoje.Nie mówię więc z pozycji mamy pogromców piaskownicy.

        Zabawki były państwowe, to wiele tłumaczy.
        Mama miała żwawego niemowlaka w wózku. Zdarzyło mi się być w podobnej sytuacjiwink
        Krew się nie lała, więc mama pozostała przy wózku, kontrolujac sytuację
        wzrokiem.
        Pani mama piaskownicowa stanowczo zachowała się źle. Widząc sytuację i mamę nie
        mogącą się rozdwoić, mogła spokojnie mediować w sposób godny dorosłego. A
        zachowała się jak dwulatek, tylko silniejszy.

        W tej sytuacji mamie nie pozostało nic innego, niż stanąć publicznie po stronie
        swojego dziecka, wobec którego obcy dorosły użył siły.
        A w cztery oczy wytłumaczyć synkowi zwięźle i jasno zasady współzycia w grupie.

        I już.

        A nawiasem mówiąc, do pasji mnie doprowadzają te mamusie i babcie mówiące na 1
        słowo/zachowanie malucha 10 swoich złotych rad: nie bierz Niusi łopatki. To
        nieładnie. Zostaw dzidzi grabki! Daj Ani swoje autko, Ania się pobawi. Nie bądź
        sobkiem.

        A te dzieci ogłupiałe wiedzą tylko tyle, że ciągle się je strofuje. Same nie
        mają szans zorientować się w świecie towarzyskich praw. Boją się własnego
        cienia, nie umieją mieć, nie umieją dawać i albo siedzą w kącie, albo walą na
        oślep - w zależnosci od tego, jak przepracowują frustrację.
        • kokolores Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:10
          pesteczka5 napisała:
          >...
          > W tej sytuacji mamie nie pozostało nic innego, niż stanąć publicznie po stronie
          >
          > swojego dziecka, wobec którego obcy dorosły użył siły.
          > A w cztery oczy wytłumaczyć synkowi zwięźle i jasno zasady współzycia w grupie.
          >

          No masz racje ,ale ja tego nigdzie w jej poscie nie znalazlam ,a Ty ??????
          Ani tego ,ze stanela po stonie swojego syna ,ani tego ,ze mu wytlumaczyla ,ze
          zle zrobil!!
        • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:27
          pesteczka5 napisała:

          > Zabawki były państwowe, to wiele tłumaczy.

          No i co z tego, że były państwowe? Myślisz, że dziecku to robi jakąś różnicę?
          W przedszkolach też są państwowe zabawki i w związku z tym można wyszarpywać
          innym dzieciom, bo matka za nie nie płaciła?
          W takim razie jeszcze raz przykładowo wyjasnię jak ja to widzę:
          Wyobraź sobie, że siedzisz w czytelni, albo u fryzjera w kolejce i czytasz
          państwową gazetę. Nie płaciłaś za nią ale sobie siedzisz i czytasz.
          Podchodzi jakaś obca kobieta, wyszarpuje Ci ją z ręki i zaczyna sobie spokojnie
          czytać, a Ty patrzysz z rozdziawioną gębą - wiesz już o co mi chodzi?
    • kawka74 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:26
      trzeba się było odszarpnąć wink a tak serio serio Shrek - to żadna z Was, ani Ty,
      ani mama-kapitan drużyny przeciwnej się nie popisałyście. Ona - bo dziecka się
      nie szarpie (zazwyczaj, dopuszczam myśl o szarpnięciu z uzasadnieniem wink, Ty -
      bo nie zareagowałaś na ewidentnie niesportowe zachowanie zawodnika swojej
      drużyny.
      Teraz druga sprawa - Twój synek zapewne nie po raz pierwszy bawił się z innymi
      dziećmi. Zawsze jest taki przebojowy i bierze, co chce? Jeśli tak, to chyba
      czas go nauczyć, że tak się nie da. Że to, że inne dziecko nie reaguje (nie
      wrzeszczy, nie płacze, nie zaczyna się szarpać), to nie znaczy, że mu zabawka
      wisi. Że jeśli ktoś się czymś bawi, to mu się tego czegoś nie zabiera już,
      natychmiast.
      Jestem ciekawa, co będzie, kiedy Twój synek natrafi na opór, na przeciwnika z
      podobnym albo jeszcze żywszym temperamentem, który równie mocno zapragnie bawić
      się akurat tym wagonikiem, którym bawi się Twój syn. Krew się poleje jak nic. I
      prawdopodobnie szarpniesz małoletniego oprawcę za kołnierz krzycząc coś o
      agresji i ADHD wink oby nie...
      • volta2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:49
        > Jestem ciekawa, co będzie, kiedy Twój synek natrafi na opór, na przeciwnika z
        > podobnym albo jeszcze żywszym temperamentem, który równie mocno zapragnie
        bawić
        >
        > się akurat tym wagonikiem, którym bawi się Twój syn. Krew się poleje jak nic.
        I
        >
        > prawdopodobnie szarpniesz małoletniego oprawcę za kołnierz krzycząc coś o
        > agresji i ADHD wink oby nie...

        No już napisałam, że takie sytuacje są częste, że mojemu dziecku ktoś coś
        wyrywa, ale mój nie daje raczej za wygraną i choć nie bije(nie umie), to
        krzyczy i trzyma ile ma sił. Jak mu wyrwą to płacze i wtedy tulę i tłumaczę, że
        ktoś się też chce pobawić jego piłką, namawiam go raczej do podzielenia się i
        wspólnej zabawy z chętnym na zabawkę dzieckiem niż pouczania cudzego dziecka,
        że tak nie wolno. A jak mu ktoś zabiera/zabierał z ręki a mój nie krzyczy to w
        ogóle nie reaguję, najwyżej dyskretnie zabawkę obserwuję co by do nas wróciła.
        Życie piaskownicowe prowadzę prawie 2 lata, więc takie sytuacje nie są dla mnie
        niespodzianką, niespodzianką była taka reakcja matki.
        • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:54
          Nie bije, bo jak sama piszesz, nie umie ale kiedys się nauczy oj nauczy sad
          • kartoflanka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 23:51
            > Nie bije, bo jak sama piszesz, nie umie ale kiedys się nauczy oj nauczy sad



            a na jakiej podstawie wysnuwasz taki wniosek? ...bo zabiera zabawki? jak bylam
            mala to tak trzepnelam swoja nianie w glowe, ze krew sie lała. Czy uwazasz ze
            wyrosl ze mnie Raskolnikow?
            • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 00:00
              No bić z pewnością się nauczy. A od mamy zależy czy będzie się bił, czy też
              będzie potrafił załatwić sprawę pokojowo.
              Wnioski wysuwam tylko na podstawie reakcji autorki postu, która nie widzi nic
              niestosownego w zachowaniu dziecka.

              Twoja mama potrafiłą pokierować Twoim wychowaniem. Poza tym dziewczynki są
              częściej pokojowo nastawione do swiata. Chłopcy mają większe skłonności do
              siłowych rozwiązań. To jest tylko gdybanie i wcale tak nie musi być.

              Nic nie poradzę na to, że denerwują mnie mamuśki takich małych wszędobylskich,
              żywych sreberek. A im takie sreberka starsze tym gorsze.
              I podkreślam- nie chodzi mi o zachowanie samych dzieci tylko ich zbyt
              wyluzowanych matek.
              • hanna26 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 01:22
                Czy moje dziecko jest super dobrze wychowane?
                Nie, Volto, trudno powiedzieć o dwulatce, że jest już "dobrze wychowana"
                albo "nie dobrze wychowana". Natomiast - chyba niestety w przeciwieństwie do
                ciebie - staram się ją wychowywać. Wychowywać - czyli reagować, gdy widzę, że
                robi przykrość innym ludziom.
                Co bym zrobiła na twoim miejscu?
                Tak jak chyba wiekszość wypowiadających się - nie dopuściłabym do sytuacji,
                kiedy inna mama musi zwracać mojemu dziecku uwagę. Nie zabiera się innym
                ludziom z ręki czegoś co właśnie używają. I tyle.
    • volta2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:42
      No i właściwie nie dowiedziałam się, jak wy byście się zachowały w podobnej
      sytuacji, poza tym oczywiście, że wasze dzieci są super dobrze wychowane i już
      jako roczne brzdące wiedzą co komu wolno, więc wam takoważ sytuacja nigdy by
      się nie przydarzyła...
      A ja jakoś nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego, że pani szarpie
      malucha, rozumiem, że wam takie metody nie przeszkadzają i każda niemal z was
      nie miałaby nic przeciwko takiej napaści na własne dziecko? Żałuję, że pani
      nie szarpnęła mnie(choć rzeczywiście może się mi należało), bo w końcu taki
      trzylatek to był dla niej bezpieczny przeciwnik.

      Sytuację opisałam raczej obiektywnie, bez emocji większych, bo po paru dniach,
      ale wy nie wierzycie, że pani szarpnęła, napewno tylko trzymała, a dzieci nie
      stały jak "cielęta", tylko na 100% krzyczały i była awantura a mnie się nie
      chciało interweniować.

      Gdybym nie czuła się choć trochę winna zaistniałej sytuacji, ten post pewnie
      nigdy by nie powstał. Ale ja na temat dziecięcych zabaw zdanie mam podobne jak
      kartoflanka(o ile dobrze nicka pamiętam) i nie interweniuję bez potrzeby(działa
      to zarówno w drugą stronę, kiedy mój mały cierpi "niesprawiedliwość" od innych
      dzieci).

      A to szarpnięcie rzeczywiście bardziej na mnie zadziałało, bo mój mały chyba
      nawet nie zauważył, że ktoś coś od niego chciał.

      Nie wiem, gdzie wy żyjecie, ale tam gdzie my, normą jest nie pilnowanie swoich
      zabawek, ale wymiana i pilnowanie, by wojny o zabawkę nie było, przy czym przez
      słowo wojna rozumiemy płacz, krzyk, jeśli tego nie ma to znaczy, że jest ok i
      dzieci się jakoś dogadują. Gdy cała roztrzęsiona opowiadałam mężowi co mi się
      przydarzyło, pocieszył i stwierdził, że ludzi wariatów nie brakuje, więc i
      matki muszą wśród nich byćsmile I tego, żeby nie zwariować, muszę się trzymać.
      • lola211 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:50
        Nie wiem jakbym sie zachowala, bo nie dopuscilabym przede wszystkim do
        sytuacji, w ktorej moja córka wyrywalaby innym zabawki, tak zostala
        nauczona.Dlatego tez jeszcze zadna matka nie musiala szarpac mojej córki.
      • kokolores Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:54
        Chyba jednak niczego nie zrozumialas,a szkoda!!
      • czajkax2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:55
        volta2 napisała:
        "Gdybym nie czuła się choć trochę winna zaistniałej sytuacji, ten post pewnie
        nigdy by nie powstał. Ale ja na temat dziecięcych zabaw zdanie mam podobne jak
        kartoflanka(o ile dobrze nicka pamiętam) i nie interweniuję bez potrzeby(działa
        to zarówno w drugą stronę, kiedy mój mały cierpi "niesprawiedliwość" od innych
        dzieci)."

        To teraz już się pogubiłam. Albo masz poglądy że nie interweniujesz(i wtedy nie
        rozumiem skąd twoje poczucie winy),albo interweniujesz( i wtedy słusznie masz
        moralniaka,bo nie zareagowałaś).

        A co fdo mojego dziecka,to bywa różnie. Nie jest super wychowana itd. Jest
        raczej żywiołowym diablątkiem,ale reaguje kiedy zabiera komuś zabawki z raczki.
        Inna sprawa że po paru razach nauczyła się że z rączki się nie zabiera./ Jak
        leżą i nikt inny w tej chwili nie korzysta to można się pobawić. Tak samo nie
        szkodujemy naszych zabawek. Ale bez zabierania jedno drugiemu.
        Gdyby ktoiś szarpnął moje dziecko, to NAPEWNO bym nie stała z rozdziawioną
        buzią. Reakcja na taki incydent byłaby natychmiastowa,że tak powiem
        instynktowna. Nikt nie będzie szarpał mojego dziecka bezkarnie. NIKT.
        • ekan13 Czajka! 13.06.05, 22:59
          Sorry za prywatę, ale wróć na swój wątek i skrobnij czy coś się wyjaśniło bo
          mnie od paru dni męczy ta Twoja sytuacj.
          Jeszcze raz przepraszam, że wtym wątku...
        • czajkax2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 23:00
          I jeszcze jedno. Nie wyobrazam sobie sytuacji żeby nie interweniować w zabawy
          dzieci. Dla mnie to kosmos,takie myślenie. A gdzie matka,która ma wychowac,
          nauczyc zabaw i regół panujących w grupie? Wyobrażasz sobie Przedszkolankę
          która nie wtrąca się do zabaw dzieci?? Nie trzeba chodzic za dzieckiem krok w
          krok i strofowac za wszystko,aby je ukierunkowywac i wpajac dobre wychowanie.
          Ale reagowac trzeba.
      • mama_szymka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 22:56
        Votla2 - prtzeczytaj jeszcze raz , bez emocji odpowiedzi i wtedy zpewne
        zauważysz, ze w większości uważają:
        - tamta pani zachowała się źle, nie powinna szarpać dziecka, ale raczej zwrócić
        się do Ciebie, ewntualnie spokojnie upomnieć Twego syna.
        - Ty tez nie zachowałaś się dobrze, bo pierwsza powinnaś upomnieć swe dzicko. I
        na przyszłość uczyć go odpowiednich zachowań. Oczywiście nie ingerować
        nadmiernie, ale w sytuacji jak opisana powyżej zdecydowanie Tak.
        - myslę, ze na Twoim miejscu stanęłabym w obronie dziecka, ale na boku,
        spokojnie wyjaśniła na czym polegało jego nieodpowiednie zachowanie.
        POzdrawiam serdeznie
      • jagienkaa Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 23:01
        przecież chyba wszystkie przyznałyśmy, że ta pani się źle zachowała. A w sumie
        przecież zareagowałaś, i to spokojnie, więc w tej sytuacji nie powinnaś mieć do
        siebie pretensji.
        My próbowałyśmy Ci zwrócić uwagę, że nie powinnaś do takich sytuacji dopuszczać
        i tyle. Przeczytaj jeszcze raz. wszystkie odpowiedzi.
        Karoflanka też przyznała że wyrywanie dziecku z ręki zabawki przez inne dziecko
        nie jest w porządku.
      • marcelino1 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 13.06.05, 23:07
        volta2 napisała:

        > No i właściwie nie dowiedziałam się, jak wy byście się zachowały w podobnej
        > sytuacji

        Nie dopusciłabym do takiej sytuacji, nawet z bliźniakami w wózku, siatami i
        czym tylko wymyślisz.


        > Gdybym nie czuła się choć trochę winna zaistniałej sytuacji, ten post pewnie
        > nigdy by nie powstał.

        Ale przecież Ty piszesz (czyt. użalasz się) o szarpaniu TWOJEGO dziecka, a nie
        o jego zachowaniu względem innych uczestników zabawy. Dopiero emamy naświetliły
        sprawę inaczej i lekko Cię ostudziły.


        > A to szarpnięcie rzeczywiście bardziej na mnie zadziałało, bo mój mały chyba
        > nawet nie zauważył, że ktoś coś od niego chciał.

        Zatem jednak nie szarpała, a może tylko zareagowała zanim zrobiła się niemiła
        atmosfera wśród dzieci.


        > Nie wiem, gdzie wy żyjecie, ale tam gdzie my, normą jest nie pilnowanie
        swoich zabawek

        Ale wyrywanie z ręki to chyba coś innego. Pilnować coś czym się akurat nie
        bawię, a zostać pozbawionym zabawki z ręki to różnica.


        > Gdy cała roztrzęsiona opowiadałam mężowi co mi się
        > przydarzyło, pocieszył i stwierdził, że ludzi wariatów nie brakuje, więc i
        > matki muszą wśród nich byćsmile I tego, żeby nie zwariować, muszę się trzymać.


        Gratulację, żyjcie sobie z mężem w tym przeświadczeniu. Tylko, że to Wy
        jesteście wariatami, a nie te mamy.

        p.s.napisz za kilka lat jak mały radzi sobie w szkole, czy jest lubiany, czy ma
        kolegów. Szkoda, że niczego nie dała ta pisanina, bo Ty niestety wiele nie
        pokapowałaś. Grunt, że mąz ma takie samo zdanie.
        • pesteczka5 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 03:21
          Dziewczyny, ja nie jestem za brakiem interwencji w zabawy dzieci, lecz za
          brakiem niepotrzebnej interwencji. Jestem przeciw takiej interwencji, która
          dzieciom nie pozostawia pola do działania w ogóle.

          Uważam też, że nauczenie dzieci dzielenia się, wymieniania jest rzeczą
          niezwykle trudną.
          Żeby umieć dawać i dzielić się, trzeba umieć mieć, czuć się sprawcą, poczuć
          smak własności.

          Volta nie reaguje, gdy synek wyrywa dzieciom zabawki, a gdy jemu zostanie
          wyrwana (tak zrozumiałam), zachęca do dzielenia się. Świetniewink! W ten właśnie
          sposób jesteśmy na najlepszej drodze do wzmacniania zachowań niepożądanych. W
          chwili słusznego żalu i wściekłości wmawiamy dziecku, że ma się dzielić,
          zaprzeczając jego uczuciom i narażając swe słowa na zupełnie puste brzmienie.
          Oraz ucząc tego, że w takim razie jak się ma przewagę, trzeba atakować - wtedy
          mama nie reaguje, bo nie rozlega się ryk jej dziecka.

          (Żeby było jasne, nadal dopuszczam usprawiedliwienie takiego zachowania autorki
          wątku, był niemowlak w wózku a mama mogła uznać, że póki co dzieci powinny
          sobie radzić same - choć wygląda raczej, że nie zareagowała przez zaniechanie)

          Jestem za:
          uczeniem, że jak się jest właścicielem, ma się prawo do mania oraz przywilej, a
          nie obowiązek podzielenia się
          w chwili pozbawienia własności dziecko ma prawo do żalu i słusznej wściekłości
          można prosić o cudze zabawki np. proponujac wymianę
          dzieci powinny w kontrolowanym zakresie mieć możliwość uczenia się reakcji na
          różne zachowania pod naszym mądrym nadzorem
          nie wolno mówić nieprawdy, np. "poproś, on ci na pewno da", bo to bzdura -
          bardzo możliwe, że nie da. Podobnie, za późno uczyć dzielenia, gdy ktoś dziecku
          wyrywa rzecz z rąk. Wtedy trzeba raczej wspierać jego poczucie własności.

          Mówię moim synkom wiele razy dziennie: To zabawka Bartka i on decyduje, czy Ci
          jej pożyczy. Zaproponuj, że w zamian pożyczysz mu swój nowy motor. Poproś go
          jeszcze razsmile. Jeśli odmówi, trudno, może pozwoli po obiedzie, a teraz pobawię
          się z tobą tą nową ciastoliną. Kuba zabrał ci twoją nową książkę, to nie w
          porządku. Pewnie ci smutno, bo nie zdążyłeś jej jeszcze obejrzeć. Kuba, oddaj
          Bartkowi jego książkę, obejrzymy dokładnie tego dinozaura w twojej. A może za
          chwilę wymienicie się i będzie ciekaw, jaką ty dostałeś? Kuba, brawo, ze byłeś
          wspaniałomyślny i pozwoliłeś bratu obejrzeć swoj prezent, chociaż miałeś
          jeszcze ochotę się nim bawić.
          Ćwiczymy to 1000 razy dziennie. Nie twierdzę, ze zawsze skutkuje i nie ma u nas
          gorących sytuacji. Ale skutkuje nieporównanie lepiej, niż metody tradycyjne.
          Dzieci częściej bywają wspaniałomyślne, mają poczucie nieprzymuszonej woli i
          więcej ochoty, by czasem rozstać się ze swoją własnością (choć śledzoną
          pożądliwym wzrokiemsmile)) Co dalej, zobaczymy...

          Nasze błędy owocują tym, co mamy na placach zabaw.
          Tylko dziecko ze zdrowym poczuciem własności bedzie umiało z serca dzielić się,
          prosić oraz pilnować swego.
          pesteczka
          • weronikarb Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 08:46
            Ze wszystkich odpowiedzi pesteczka najbardziej trafila do mojej wyobrazi Twoja
            wypowedz.
            Jestem teraz na etapie przystosowywania mojego 19-sto miesieczniaka do zycia w
            grupie, czyli lato to jezdzimy czesciej do mamy do miasta czy na plaze gdzie
            jest sporo dzieci.
            Szukam wlasnie takich postaw ktore pozwola na swobode mojemu dziecku w
            nawiazywaniu znajomosci, ale tez na jakies reguly w zabawie.
            Tym abrdziej ze jest bardzo zazdrosny o to co jego (niewazne czy zabawki czy
            najblizsi).
            Ma kuzynke 3 m-ce mlodsza - rzadko sie z nia bawi mimo ze mieszkamy w jednym
            domu, ale to inna historia. Widze jak spotykaja sie na podworku, ona niema
            prawa dotkanc niczego - bo to jego. Nie pozwalaja tlumaczenia czy wrecz
            pokazywanie ze mama daje kuzynka sie cieszy itp. Ona jest wlasnie z tych
            spokojnych, ze jak nie ta to inna zabawka.
            Podpowiedzcie jak tłumaczyc aby zrozumial ze ona tez ma prawo sie abwic
    • an_ni Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 10:17
      tez bym tak zrobila gdyby na takie dziecko jak twoje nie reagowala jego wlasna
      matka a jego zle zachowanie dotyczylo by mojego dziecka

      powinnas zareagowac, nauczyc dziecko na zywym przykladzie jak powinno
      zachowywac sie w zabawie miedzy rowiesnikami a nie odchodzic obrazona,
      skoro jest taki grzeczny to chyba by sie nauczyl juz po jednym razie, co?
      nadpobudliwosc nie usprawiedliwia wszystkiego
    • kasiali2 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 10:53
      czym skorupka za młodu nasiąknie......... według nie powinnaś powiedzieć coś
      swojemu synkowi, np zaproponować aby zamienił się zabawką z innym dzieckiem. Jak
      teraz nie reagujesz to potem będzie gorzej. Ale nie ukrywam że tamta mama chyba
      ciut za ostro zareagowała. Mogła to zrobic w inny sposób, a nie szarpać Twoje
      dziecko.
    • paula_2003 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 14:58
      A propo piaskownicy....
      Miałam wczoraj taką sytuację: wyszłam z dziećmi na plac zabaw, na ławce
      siedziały dwie mamusie i czwórka dzieci, nie miały zabawek.
      Wysypałam z woreczka wszystkie zabawki do piasku i zachęciłam małą do zabawy.
      Na to, ze wszystkich stron rzuciły się sępy... Najpierw dziewczynka, wzięła
      jedną zabawkę, potem następna, obserwowałam, nie odzywałam się. Za chwilę
      dołączyła reszta i zabrali mojemu dziecku wszystkie zabawki. Mamusie-zero
      reakcji. Więc powiedziałam do dzieci (3-4-5 lat moje 2lata), chyba trochę
      przesadzacie, na to oburzona mamusia: o co Pani chodzi? Trzeba nauczyć dziecko
      dzielenia się, bawienia z rówieśnikami.. Była ostro oburzona tym, że w ogóle
      się odezwałam. A ja na to: owszem, dzieci mogą się pobawić naszymi zabawkami,
      ale najpierw trzeba poprosić.
      Mamusia mnie chyba nie zrozumiała. Ale dzieci doskonale, po zabawie oddały mi
      zabawki grzecznie dziękując i jeszcze pomogły pozbierac resztę.
      Reagować trzeba , zawsze gdy dzieje się coś niewłaściwego.
      • aleksandrynka Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 15:28
        jak to ładnie ze strony tych mamuś, ze tak sprawiedliwie rozdysponowały zabawki
        Twojego dziecka i jeszcze zechciały nauczyć Was kultury! Myślę, że należało im
        podziękować i conajmniej podarować te zabawki w prezencie wink
        a tak powaznie - optymizmem mnie napawa, że chociaż te dzieci jakoś się później
        porządnie zachowały...
        Ja mam zamiar zachęcać synka, żeby dzielił się swoimi rzeczami, ale - jak
        ostatnio gdzieś pisałam na wychowaniu - jak nie będzie miał ochoty TO NIE! To
        jego rzeczy, on ma pierwszeństwo. Na pewno nie dopuszczę do takiej sytuacji, że
        on wyniesie wór i zostanie z... pustym worem właśnie, bo inne
        dzieci "podzieliły się" naszymi zabawkami. Tak samo, jak on ma ochotę wziąć do
        zabawy zielony samochód, to choćby się to rzeszom mam nie podobało weźmie go,
        bo jego, ma prawo, po to wyniósł. Z czasem się przekona, jakie korzyści płyną z
        ddzielenia się, powtarzam, będę takie zachowania wspierać, ale nie za wszelką
        cenę. Póki co jest w tym smiesznym wieku, że nawet jak ma 2 swoje zabawki w
        rękach i widzi, ze ktoś chce pożyczyć trzecią - awanturuje się. No i tu raczej
        reaguję, negocjuję, wiadomo. Zasady współżycia społecznego są do nauczenia,
        byle to "społeczeństwo" i "dzielenie się" nie było ponad wszystko. Były już
        takie ustroje, ba, i o Utopii słyszałam... Nie wyszło. smile
        Pozdrawiam!
      • sakada Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 16:57
        A ja miałam trochę inną sytuację. Oskar bawił się w piaskownicy kiedy jakaś
        starsza (na oko 2,3 lata) dziewczynka zaczęła w niego ciskać piaskiem (zdziwił
        się). Za pierwszym razem przeniosłam Oskara w najdalszy kąt piaskownicy ale już
        za drugim (Oskar miał piach w oczach i bardzo płakał) kucnęłam na przeciwko
        tego dziecka i zaczęłam zdecydowanym tonem tłumaczyć, że nie wolno sypać
        piaskiem w inne dzieci. Wtedy dopiero nadleciała mama; zachowała się w
        porządku - przeprosiła, podała mi swoją chusteczkę, skarciła córkę i zabrała ją
        do domu. Szkoda tylko, że zareagowała tak późno...
    • magdawrzec Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 17:08
      Hmm...temat stary jak rzeka. Czy tak dobrze, czy inaczej postąpić.
      Nie ulega wątpliwości, że sytuacja w której jakaś obca kobieta szarpie twoje
      dziecko jest godna potępienie i nigdy mieć miejsca nie powinna. Od wychowywania
      dzieci są ich rodzice (potem szkoła itp). Z drugiej zaś strony kiedy ty nie
      reagujesz na nazwijmy to "przebojowość" swojego dziecka to też jest sytuacja
      która nie powinna mieć miejsca.
      Ja napewno nie szarpnęłabym nigdy obcego dziecka ale matce na osoboności bym
      zwróciła uwagę w taki sposób ze na długo by mnie zapamiętała.
    • ekan13 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 17:38
      Jako matka z dużym "stażem piaskownicowym" uodporniłam się na stresy związane z
      dużymi skupiskami dzieci. Raz ja upominam, innym razem ja jestem upominana.
      Myślę, że do tych spraw trzeba podchodzić z dystansem. Różni dorośli, różne
      dzieci, różne nastroje w danym dniu, różne reakcje. Trudno wymagać od
      wszystkich, że będa trzymali wysoki poziom. Jak w każdym skupisku ludzi, zawsze
      zanjdą się tacy, którzy będą nas wkurzać i trzeba przejść nad tym do porządku
      dziennego, bo inaczej poprostu place zabaw i inne tego typu miejsca przerodzą
      się w ringi sfrustrowanych rodziców.
    • basha Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 18:46
      Mówcie co chcecie, ale babsko nie miało prawa nawet dotknąć synka volty, a co
      dopiero szarpać. Mnie szlag by trafił na miejscu i doskonale rozumiem to że
      mając dwoje dzieci volta może nie byc w stanie za każdym razem powtarzać
      starszemu nie bierz, oddaj, podaj, przeproś, po prostu pewnie by nie nadążyła.
      Wiem co to znaczy żywe dziecko. Ta druga matka mogła jak najbardziej odnaleźć
      mame dziecka i zwrócic jej uwage jeśli jej to przeszkadzało, ewentualnie
      zwrócić uwagę dziecku, ale łapy, za przeproszeniem przy sobie. Nawet dziecku
      należy się sfera prywatności. Powinno dzieciom zostwiać się troche więcej
      przestrzeni i niech same decydują czy będą walczyć o swoje czy nie. Mamusia nie
      będzie ciągle przy nim. Jak nie dzieje się komuś krzywda, mamuśki powinny tylko
      obserwować
      • marcysia51 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 22:48
        A ja nie pozwalam aby inne dzieci wyjmowały z ręki zabawki mojemu synkowi,on ma
        ochotę się tym teraz bawić a inne dziecko może poczekać.Tak samo nie pozwalam
        aby synek wyjmował innym dzieciom z rączek zabawki.
        Ja na miejscu volty zareagowałabym na tę sytuację i upomniała swoje dziecko,a
        gdyby jakaś baba niezależnie z jakiego powodu podeszła i szarpneła moje dziecko
        to chyba bym jej oczy popodbijała,krowa.
      • jagienkaa Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 14.06.05, 23:00
        no tak, może w ogóle dzieci powinny nosić ze sobą ochraniacze, rękawice
        bokserskie...niech walczą między sobą i wszystko...
        • basha Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 16.06.05, 14:20
          Hm, cóż za wyszukane porównanie, dzieci i boskerzy, no tak gdyby nie nadgorliwe
          mamusie siedzące im na plecach, to pewnie by się pozabijały. A do głowy ci nie
          przyjdzie, że może dzieci mogą się dogadać. Zabranie dziecku zabawki to powód
          żeby mamuśka szarpała inne dziecko?????????? usz , gdyby to mi się
          przydarzyło...
          • jagienkaa Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 16.06.05, 14:48
            nie chodzi o pozabijanie się, tylko uczenie dzieci kultury, uczenie ich czego
            wolno a czego nie, że powinno się czekać na swoją kolejkę i nie zabierać innym
            zabawek.
            Zabieranie drugiemu dziecku zabawki nie jest powodem do szarpania nim, już o
            tym kilka razy pisałam, ale ja uważam że matka powinna reagować na złe i
            samolubne zachowanie swojego dziecka wobec innych.
            • basha Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 16.06.05, 18:16
              Z tym się zgodzę, jednakże powinna reagować zgoła inaczej. Uczenie kultury,
              właśnie, ta szarpiąca czyjeś dziecko mamusia chyba zielonego pojęcia o tym nie
              miała, jej jak widać nikt nie nauczył. A z obserwacji wiem, że dzieci super
              bawią się bez wtrącania się dorosłych, nawet jak pojawi się jakiś zabierający
              zabawki intruz, to w grupie i tak jakoś ginie i dzieci sobie z nim radzą. Takie
              dzieci mają to do siebie, że nawet jak wezmą coś do ręki, to na 5 sekund. Mnie
              po prostu ostatnio zaczyna mierzić widok "kwok" obsiadajacych piaskownicę i
              paplających i pouczających dzieci co jak i kiedy mają robić. Ja stawiam na
              postawę czujną ale z dystansu
          • ligia76 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 16.06.05, 18:42
            Oj Basha niestety 2 lub 3-latki nie bardzo się jesczcze dogadują ze sobą.
            Czasami zamienia się to w prawdziwą bitwę smile.
            Staram się nadmiernie nie reagować, czasami jednak trzeba.

            Pozdrowienia
            Ligia
    • kkatie Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 15.06.05, 16:12
      przede wszystkim nikt nie ma prawa w ten sposob traktowac dzieci, zwlaszcza
      cudzych. kobieta zachowala sie bardzo zle. ale Ty rowniez, nie zwracajac uwagi
      swojemu dziecku. nie wzielas zabawki, trudno, ale trzeba bylo powiedziec
      synkowi, zeby poprosil ktores z dzieci, a nie zabieral. to, ze jest "wulkanem
      energii" nie jest dla mnie zadnym usprawiedliwieniem.
      hmmm, tez by mnie zamurowalo, jakbym sie spotkala z taka reakcja.


      ---
      "Nie ma czegoś takiego jak tajemnica.
      Zawsze gdzieś znajdzie się ktoś znający odpowiedź".
    • ligia76 Re: Szarpnęła moje dziecko a ja... nic!!! 15.06.05, 22:50
      Mojemu Maćkowi zdarza się niestety zabierać zabawki innym dzieciom sad
      Zawsze jednak w takiej sytuacji reaguję.
      Tłumaczę mu bardzo powoli, "dużymi literami" że tak nie wolno, dlaczego tak się
      nie robi itp.
      Jeśli pomimo to nadal zabiera, czy też sypie piaskiem, za karę zabieram go do domu.
      Jeśli natomiast jemu ktoś zabiera zabawkę, rozmawiam z nim czy ewentualnie nie
      pożyczy chłopcu/dziewczynce tej zabawki, jeśli kategorycznie protestuje proszę
      to dziecko o oddanie tej zabawki Maćkowi.

      Pozdrowienia
      Ligia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja