volta2
13.06.05, 14:46
Dziewczyny, jak byście zareagowały na sytuację, która przydarzyła mi się parę
dni temu(ja do tej pory nie mogę ochłonąć)?
Miejsce gdzie dzieci bawią się przy makiecie torów brio, stoi 2, 3 dzieci w
różnym wieku i wpada mój maluch, 2,8 m-cy. Mały jest bardzo energiczny,
szybki, chce się zachłannie bawić, a ja niestety nie wzięłam z domu żadnego
wagonika(zapomniałam). Łapie co się da i jeździ dookoła, raz dziecko
omijając, raz przepychając się. Od czasu do czasu zabiera innemu dziecku z
ręki samochodzik i jedzie po tych torach. Ja nie stoję przy nim, bo stoję
przy wózku z drugim, 8-mio miesięcznym dzieckiem, ale obserwuję starszego.
Jest żywy, szybki, widzę, że zabiera te samochodziki, ale żadnemu nie wyrywa
na siłę, żadno dziecko nie szarpie się z nim, żadno dziecko nie krzyczy,
żadno nie płacze, więc nie reaguję. I w pewnym momencie matka stojąca przy
swoim dziecku łapie mojego syna za łokieć, szarpie nim i krzyczy do niego,
żeby nie zabierał zabawki jej dziecku! A ja zbaraniałam, zamurowało mnie! W
końcu spokojnie jak się tylko da pytam czemu szarpie dziecko? odp., bo się
zachowuje agresywnie. To ja na to, że to ona jest agresywna, ale dalej
spokojnie. No a tamta w krzyk, że mój syn ma chyba adhd, a jej jest spokojny
i opanowany. Zabrałam małego i poszliśmy, ale nastrój mam podły, nikt tak
nigdy na mnie nie napadł i nie umiałam się zachować, nie chcę tej baby( w
sumie młoda, ładna mama) spotkać bo ta jej nienawiść w głosie, ech...
Mój syn jest rzeczywiście wulkanem energii, ale nigdy nie miał i nie ma
zachowań agresywnych, tzn. nie bije, nie kopie, jeśli nawet ktoś mu coś
zabiera to mocno trzyma i płacze, ale nigdy nie machnie, by uderzyć. Ma w
domku braciszka, dla którego jest czuły, głaszcze i całuje, większość dzieci
tuli i całuje, a tu taki wykład na temat agresji dostałam...