niania zza wschodniej granicy

13.06.05, 22:32
czy ktoś z Was ma może doświadczenia z ukraińską nianią? Chodzi mi przede
wszystkim o kwestię językową - jak dzieci sobie radzą z rozwojem mowy przy
takiej niani? czy nie mają potem problemów z prawidłową wymową itd...
Zakładam, że niania komunikuje się z malcem po polsku ale z
ukraińskim 'nalotem', no i spędza z nim 9-10h dziennie.
    • driadea Re: niania zza wschodniej granicy 13.06.05, 22:39
      Daja vu jakieś, czy co> Już to kiedyś czytalam!
    • maroon3 Re: niania zza wschodniej granicy 13.06.05, 23:54
      Jakiś miesiąc temu po mało sympatycznych perypetiach rozstałam się z ukraińską
      nianią...Wydawało mi się, że nie będzie żadnych problemów. Pani była koleżanką
      mojej znajomej itp. "pewna osoba" Niestety pomyliłam się. Nie ma sensu opisywać
      całej historii, ale wspomnę tylko, że Pani zdarzyło się kilka razy nie przyjśc
      powiadamiając mnie o tym np. on7.30, a miała być o 9.00 itp. Nie chciałabym
      generalizować, bo mogę kogoś skrzywdzić, ale okazało się, że to nie był dobry
      pomysł z kilku względów, między innymi język i kultura. Maluch łapie język w
      mig i może, oczywiście nie musi intonować tak jak niania będzie mu coś
      komunikować...Mnie przeszkadzało, że nie stymulowała mojego synka do rozwoju,
      chociażby poprzez nasze rymowanki, przy których ja się np. wychowałam, tylko
      mówiła jemu swoje "malcziki" itp. Znam osoby, które maja opiekunki z Ukrainy i
      są mniej lub bardziej zadowolone. Ja mam teraz bardzo sympatyczna Panią z
      Polski, które jest cudowną, ciepłą osobą i do kochani i do wychowywania mojego
      njacenniejszego skarbu. Ja wiem, czego chcę, a przede wszystkim, czego nie chcę
      dla mojego synka. Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!smile
      • hanna26 Re: niania zza wschodniej granicy 14.06.05, 03:20
        Nasz chrześniak miał nianię Ukrainkę. Rodzice byli bardzo zadowoleni, mały
        uwielbiał opiekunkę. Pani wymyślała dla niego najrozmaitsze zabawy, też np.
        świetnie gotowała. Opiekowała się nim chyba przez dwa lata, może trzy lata, w
        każdym razie do czasu pójścia małego do przedszkola. Nie było żadnych problemów
        z językiem. Teraz ta pani wyszła za mąż za Polaka i została na stałe w Polsce.
        Pozdrawiam.
    • dagbe Re: niania zza wschodniej granicy 14.06.05, 09:53
      Przyszło mi do głowy, że może niania mogłaby się komunikować z dzieckiem po
      ukraińsku lub rosyjsku a reszta otoczenia po polsku. Wtedy dziecko miałoby
      szansę dobrze nauczyć się języka obcego właściwie bez większego wysiłku.

      Czytałam opinie, że obcokrajowiec raczej nie powinien uczyć dziecka ojczystego
      języka.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • buba13 Re: niania zza wschodniej granicy 14.06.05, 21:15
        dla mnie od paru miesiecy pracuje pani z Ukrainy. do synka mowi po ukrainsku, czyta mu ukrainskie
        ksiazeczki, uczy piosenek itd. jestesmy wszyscy (rodzice, dziecko i niania- mam nadzieje) bardzo
        zadowoleni. opiekunka jest swietna i przy okazji bardzo mila osoba. po polsku mowi bardzo dobrz (a
        mimo to chcemy, zeby do malego mowila po ukrainsku).
    • isma Re: niania zza wschodniej granicy 15.06.05, 12:12
      Ja mam nie tyle z niania, ile z tesciowa wink)). To znaczy, mowiac precyzyjnie,
      tesciowa jest z pochodzenia Polka, ale urodzona, wychowana i mieszkajaca na
      Wolyniu. Mowi po polsku dosc dobrze, aczkolwiek archaicznie, i z wyraznym
      akcentem.
      Fakt, ze zaczela sie zajmowac Miniatura, kiedy ta miala juz ponad 2 i pol roku
      i mowila bardzo sprawnie, ale zadnego, autentycznie zadnego wplywu na jezyk
      mojej corki ta opieka nie ma.
      Natomiast, jakkolwiek moja tesciowa uwielbiam, to faktycznie jest cos takiego,
      taki szczegolny wschodni "wdziek" polegajacy na tym, ze obowiazkowosc nie jest
      warunkiem sine qua non. Moja tesciowa szczesliwie, jesli idzie o dziecko, jest
      solidna firma (zreszta, ja jestem zasadnicza jesli idzie o sprawy wazne, np.
      zdrowie, natomiast nie upieram sie, powiedzmy, przy stalych porach drzemki czy
      posilku), ale jesli idzie np. o kwestie przedluzenia jej wlasnej wizy, to juz
      nie bardzo ;-(((.
      Wiec rzeczywiscie, przygotuj sie na to, ze organizacyjnie taka osoba moze
      sprawiac niespodzianki...
    • pati74 Re: niania zza wschodniej granicy 18.06.05, 20:35
      dzięki za opinie. Chyba zaryzykuję tym bardziej, pani ma referencje, jest tez z
      wyksztalcenia pedagogiem. A co do języka to pomyślałam, że przecież na
      zachodzie czesto rodziny mają nianie cudzoziemki (au-pair) i wydaje się, że
      dzieciaki z tych rodzin nie mają problemow z ojczystym językiem...
Pełna wersja