ksiądz odmowil ...

17.06.05, 14:01
Czy ksiądz może odmówic wystawienia zaświadczenia potrzebnego do bycia
chrzestnym???Za tydzień chrzciny.Chrzestny udał sie do swojej parafii po
zaświadczenie a ksiądz powiedzial ze mu nie da bo go nie widzial w
kościele.Ksiadz powiedzial ze nie wystawi poniewaz jego rodzice nie przyjmuja
ksiedza .I mamy problem sadtesciowa zapytala księdza dlaczego nie przychodzi
do domu ,przeciez jej dom jest dla niego otwarty a on na to ze oni chodzą
tylko do tych ktorzy ich potrzebują.Jestem w szoku.Nie dość ze za chrzest
oplata od 200zl,za wystawienie zaswiadczenia 100zl to jeszcze łaske robia ze
wogule wystawią.Strach umierać bo jeszcze nie zgodzi sie na pochówek.I dziwia
sie że ludzie odchodza od kościola.Sluchajcie co mamy zrobic?I prosze nie
piszcie postow w stylu po co Wam chrzest.
Beta
    • pannajoanna Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 14:04
      za wystawienie zaswiadczenia w Warszawie zaplacilam 5 zl (miesiac temu).
      100 zl to bandyctwo !!!
      • iwles Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 14:09
        Mieliśmy podobną sytuację, tyle, że u nas proboszcz dał się jakoś przekonać i
        wydał przyszłemu chrzestnemu zaświadczenie ( po kilku rozmowach - niezbyt
        przyjemnych).

        Było tu kilka wątków o podobnej treści. Dziewczyny radziły udać się do kurii.
        Spróbuj i Ty.
    • polusiewka Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 14:10
      Jestem zszokowana postawą księdza, no i te opłaty, jak to wygląda czy on ma
      cennik? Ja w zeszłym tygodniu załatwiałam sobie takie zaświadczenie i nie było
      mowy o żadnej opłacie , nawet co łaska. Owszem, ksiądz robił wgląd w "akta
      presonalne" ( haha) mojej rodziny i głośno komentował fakt, że księdza
      przyjujemy, czyli, że jest to istotna informacja i zaświadczenie dał mi bez
      problemu. A w waszym przypadku tylko interwencja u przełożonego lub w kurii (
      zresztą przejrzyj wątki na ten temat wiele dziewczyn dawało bardzo dobre rady)
      • cocollino1 Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 14:17
        ha ha, no wiecie, jak ktos kolęde przyjmuje to daje co laska, wiec nie trzeba
        placic za zaswiadczonko, jak kolędy nie przyjmuje to trzeba nadrobic oplata za
        zaswiadczenie, zgroza!!!!!!!!!!
    • isma Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 14:22
      Troche logiki. Skoro potrzebne jest zaswiadczenie z parafii, a nie same dobre
      checi, to oczywiste, ze jest mozliwe stawianie warunkow do jego wydania oraz
      jego odmowienia.
      W sprawie oplaty ze chrzest, jesli rzeczywiscie takowej w okreslonej kwocie
      zazadano - interwencja w kurii.
      A co do pochowku, to musze Cie wyprowadzic z bledu - strach umierac, owszem,
      niepogodzonym z Bogiem. Ale czy potem sie pogrzeb koscielny ciala odbedzie, to
      z punktu widzenia wiary juz naprawde wszystko jedno - no, chyba, ze chodzi o
      to, co ludzie powiedza...
      • hanyszka Isma 17.06.05, 14:42
        nie kazdy chodzi na msze do parafialnego kosciola- ma prawo, prawda? argument,
        ze ktos kogos gdzies nie widzi jest zalosny moim zdaniem.
        • isma Re: Isma 17.06.05, 15:48
          Ma - i nie ma wink)). Bo z faktu, ze Bog jest w kazdej Ofierze Eucharystycznej
          taki sam wynika w sposob dosc oczywisty, ze w kosciele parafialnym tez wink)).
          Wobec czego nie ma specjalnego powodu, zeby go unikac wink)).

          A poza tym, przynajmnej tak zostalo napisane w zalozycielskim poscie, byla
          jeszcze kwestia nieprzyjmowania koledy, o ile sie nie myle.

          No i, ale to juz by baaardzo dluga dyskusja byla, jest do zastanowienia, czy
          aby do bycia chrzestnym to wystarczy wylacznie chodzenie do kosciola i
          przyjmowanie koledy wink)).
          • umasumak Re: Isma 17.06.05, 16:27
            No i, ale to juz by baaardzo dluga dyskusja byla, jest do zastanowienia, czy
            > aby do bycia chrzestnym to wystarczy wylacznie chodzenie do kosciola i
            > przyjmowanie koledy wink)).

            Otóż to, Ismo. Kryteria dotyczące wydania takiego świstka ( bo jest to mało
            znaczący świstek), nijak mają się do rzeczywstego poziomu religijności
            kandydata na chrzestnego.
            Np w moim przypadku -jestem wierząca i praktykująca, do kościoła chodzę i
            chodziłam od zawsze, żyję zgodnie z przykazaniami, jednak od kiedy weszłam w
            dorosłość, zdarzyło się kilka razy, że nie przyjęłam księdza po kolędzie,
            ponieważnie nie dałam rady wrócić do domu z pracy na godzinę 14.30, o której to
            ksiądz rozpoczynał wizyty. Niby umawiałam się z ministrantami, którzy chodzili
            kilka dni wcześniej z zapowiedzią, że będę ostatnia na liście odwiedzanych, ale
            okazywało się, że ksiądz, mimo przedstawienia mu sytuacji, jakoś do mnie nie
            mógł trafić. Oczywiście, w księgach parafialnych "stałam" jako ta, która wizyt
            duszpasterskich nie przyjmuje. Dowiedziałam się o tym, przy okazji konieczność
            pobrania zaświadczenia do chrzcin. Całe szczęście, że proboszcz był na tyle
            rozsądnym człowiekiem, iż po moim wyjaśnieniu, zaświadczenie wydał.

            > Ma - i nie ma wink)). Bo z faktu, ze Bog jest w kazdej Ofierze Eucharystycznej
            > taki sam wynika w sposob dosc oczywisty, ze w kosciele parafialnym tez wink)).
            > Wobec czego nie ma specjalnego powodu, zeby go unikac wink)).

            Też jestem tego zdania, ale zważ, że różnie ludzie żyją i nie każdy spędza
            weekendy w miejscu zamieszkania. Ja np, mieszkając jeszcze w Krakowie, na każdą
            sobotę i niedzielę wyjeżdżałam na działkę w Aleksandrowicach i do kościoła
            chodziłam w Liszkach, niedaleko Kryspinowa. Przecież tam też jest Bóg, prawda?
            pozdrawiam.
            >



            • kasiapro1 Re: Isma 17.06.05, 16:51
              I dlage ja nie chrzcze syna,jak bedzie starszy sam podejmie decyjze czy chce
              byc w takiej mafii koscielnej,ja dziekuje
            • isma Umo, 17.06.05, 18:05
              Alez ja sie z Toba zgadzam, SAM papier o niczym nie swiadczy wink)).

              Tylko, widzisz, najczesciej bywa tak, ze problem sie robi, kiedy Hannibal ante
              portas. Czyli, machamy reka na rozne sprawy, a potem, jak staja sie powodem do
              takich czy innych utrudnien, a nas cos przynagla, to sie burzymy.

              Nie wierze, zeby problem weekendowych wyjazdow na dzialke dotyczyl srogiej
              zimy wink)). Nie wierze, zeby nie bylo mozliwe, jesli ominie kogos koleda,
              pojscie do parafii, i zaproszenie ksiedza "poza kolejka" (u mnie to sie odbywa
              na telefon, i jest to chyba druga rzecz, poza Credo, w ktorej sie z moim
              proboszczem zgadzam). Ale zazwyczaj machamy na to reka, nie?

              A proboszcz tez czlowiek, i moze trzeba mu uswiadomic, ze roznie ludzie zyja,
              ale niekoniecznie dopiero w sytuacji konfliktu wink)).
              • umasumak Re: Umo, 17.06.05, 19:00
                isma napisała:

                >
                > Nie wierze, zeby problem weekendowych wyjazdow na dzialke dotyczyl srogiej
                > zimy wink)).

                Srogiej może nie, ale generalnie też dotyczył - domek jest całoroczny smile.
                Chodzi mi o sytuacje, kiedy ktoś chodzi do innego kościoła niż swój parafialny,
                z takich czy innych względów.

                Nie wierze, zeby nie bylo mozliwe, jesli ominie kogos koleda,
                > pojscie do parafii, i zaproszenie ksiedza "poza kolejka" (u mnie to sie
                odbywa
                > na telefon, i jest to chyba druga rzecz, poza Credo, w ktorej sie z moim
                > proboszczem zgadzam). Ale zazwyczaj machamy na to reka, nie?

                Tu przyznam Ci racje, nigdy nie zapraszałam ksiedza w innym terminie. Ale z
                drugiej strony, chodzi mi też o to, że sytuacja kompletnie nie zawiniona przez
                mnie (bo umawiałam się na inna godzinę, a ksiądz nie przyszedł), stała się
                obciążająca dla mnie, a nie dla niesumiennego duchownego. Rozumiesz? Jemu się
                nie chciało nawet odnotować, dlczego wizyta u mnie nie była możliwa o
                wyznaczonej przez niego godzinie i że proponowałam inną, ale to ja ponosiłam
                konsekwencje, a nie on.
                >
                > A proboszcz tez czlowiek, i moze trzeba mu uswiadomic, ze roznie ludzie zyja,
                > ale niekoniecznie dopiero w sytuacji konfliktu wink)).
                >
          • a_weasley Księdzocentryzm 17.06.05, 22:19
            isma napisała:

            > Ma - i nie ma wink)). Bo z faktu, ze Bog jest w kazdej Ofierze Eucharystycznej
            > taki sam wynika w sposob dosc oczywisty, ze w kosciele parafialnym tez wink)).
            > Wobec czego nie ma specjalnego powodu, zeby go unikac wink)).


            Powodów może być mnóstwo. Ksiądz idiota w parafii macierzystej - to casus mojej
            cywilnej, jako też jej matki - dodatkowo przy rozmowie przedślubnej dwa razy w
            mojej obecności dopytywał się, czy aby na pewno narzeczona dobrze przemyślała
            decyzję poślubienia innowiercy, ogólnie traktował nas jak tłuste plamy i
            doprawdy temu panu już dziękujemy). Ulubiony kaznodzieja w innej parafii. Tak
            banalna sprawa, jak niedogodne godziny nabożeństw. Siła wieloletniego
            przyzwyczajenia, skutecznie opierającego się zmianom.
            A poza tym co to księdza obchodzi? Nie ma przepisu "we mszy świętej we
            właściwym miejscowo kościele nabożnie uczestniczyć". A może ktoś stoi pod
            chórem albo za filarem, bo lubi?

            > A poza tym, przynajmnej tak zostalo napisane w zalozycielskim poscie, byla
            > jeszcze kwestia nieprzyjmowania koledy, o ile sie nie myle.

            > No i, ale to juz by baaardzo dluga dyskusja byla, jest do zastanowienia, czy
            > aby do bycia chrzestnym to wystarczy wylacznie chodzenie do kosciola i
            > przyjmowanie koledy wink)).

            I czy jest konieczne. I czy aby nic tu nie zależy od księdza.
            Przyjaciółka mojej naraziecywilnej w progu usłyszała "Ślub czy kontrakt?" Ja
            bym takiego duchownego spuścił ze schodów i więcej nie chciał oglądać. I nie
            dlatego bym go spuścił, że mi nie podoba się jego wyznanie, tylko dlatego, żeby
            tego nie zrobiła moja jedyna - która mogłaby mu jeszcze przydać rozpędu celnym
            kopem i po co mu to...

            Gdzieś tu padło hasło, że skoro wymagane jest zezwolenie, to można go nie
            udzielić w razie niespełnienia warunków. Slucham: gdzie są opisane te warunki?
            • isma Re: Księdzocentryzm 19.06.05, 15:44
              Aha, A_weasley, termin "ksiedzocentryzm" bardzo mi sie podoba. I wlasnie
              objawem (nie zawsze zdrowego) ksiedzocentryzmu jest dla mnie poszukiwanie po
              kosciolach dobrego kaznodziei, zamiast poszukiwania Chrystusa. No, bo
              chrzescijanin, to powinien byc chrystocentryczny, jak sama nazwa wskazuje wink)).

              Natomiast, co do wlasciwosci miejscowej, to przypominam sobie, ze sw. Pawel
              pisywal listy do gmin chrzescijanskich w Koryncie, Efezie, Rzymie itepe itede,
              a nie do uczniow Kefasa lub Apollosa (to ostatnie wrecz, o ile pomne,
              pietnowal). Moglaby to byc zatem skromna wskazowka, ze jednak warto sie modlic
              po prostu razem z tymi bracmi w wierze, do ktorych nam z racji miejsca
              najblizej wink)).
              • minerwamcg Re: Księdzocentryzm 20.06.05, 14:09
                Trudno. Pewne potrzeby duchowe posiadam, może nie na najwyższym poziomie, ale
                jednak. I naprawdę dużo mi dają słowa tego czy innego mądrego kaznodziei, ten
                czy inny mądry spowiednik - bo Chrystus owszem, wszędzie ten sam, ale mówią o
                nim różni i na różne sposoby. Dlaczego mam się męczyć w kościele, do którego co
                prawda mam najbliżej, ale w kórym uprawia się politykę i łopatologię,
                organistka-stareńka zakonnica ciągnie wszystko na wysokim c (a ja jak na złość
                dysponuję ponurym altem) a spowiedź załatwia się taśmowo?
                Żydzi w Izraelu mieli swoich nauczycieli. Mieli kapłanów, uczonych w Piśmie,
                kaznodziejów. A jednak poszli szukać pewnego Nauczyciela z Nazaretu - bo
                chcieli usłyszeć słowo, jakiego potrzebowali.
              • a_weasley Kaznodzieja kaznodziei nierowny 22.06.05, 12:22
                isma napisała:

                > termin "ksiedzocentryzm" bardzo mi sie podoba. I wlasnie
                > objawem (nie zawsze zdrowego) ksiedzocentryzmu jest dla mnie poszukiwanie po
                > kosciolach dobrego kaznodziei, zamiast poszukiwania Chrystusa.

                W takim razie po co w ogole kazanie? Skoro liczy sie tylko to, zeby sie
                pomodlic z innymi chrzescijanami i spotkac sie z Chrystusem, to kazanie jest
                zbedne.
                Skoro tak nie jest i kazania sie glosi, znaczy do czegos to potrzebne. Poniewaz
                zas ludzie sa rozni i coraz rozniejsi, to np. tzw. budujace przyklady
                zachwycajace pania Stefcie z przeciwka mnie moga najwyzej zirytowac, a na
                fascynujace intelektualne kazania ks. Oszajcy pani Stefcia per 'to sa jakies
                dziwactwa'.
                Jeden mowi z glowy z zaangazowaniem, a drugi, jak to ktos tu opisywal,
                beznamietnym glosem odczytuje z kartki napisany tekst o powolaniu i
                zaangazowaniu. Jeden glosi kazania bliskie zyciu, drugi analizuje zawilosci
                tekstu biblijnego na tle epoki.
                • isma Re: Kaznodzieja kaznodziei nierowny 22.06.05, 13:55
                  Odpowiem Ci na Twoje oba posty hurtem, bo tak sie zlozylo, ze wlasnie
                  przylozyles rozna miare do bardzo podobnych zjawisk.

                  Otoz, jest dla Ciebie jasne, ze skoro jest kazanie (zeby byc precyzyjnym:
                  homilia), to po cos jest, chociaz sam przyznajesz, ze blizej nie wiadomo, jakie
                  byc powinno, i ze ma to zwiazek z tym, ze ludzie sa rozni i coraz rozniejsi.

                  Dokladnie tak samo jest z warunkami bycia chrzestnym. Skoro jakies warunki sa,
                  to po cos sa, chociaz nigdzie ich precyzyjnie nie zdefiniowano (zupelnie
                  niepotrzebnie wtracasz kasliwa uwage o nieomylnosci ksiezy, mysle, ze doskonale
                  wiesz, ze zgodnie z doktryna KK takowymi nie sa), i ma to zwiazek z tym, ze
                  ludzie sa rozni i coraz rozniejsi.

                  Natomiast, co do homilii. Jak wiesz, chociaz zdaje sie, katolikiem nie jestes ;-
                  ))), bywaja, nawet calkiem czesto, Msze sw. bez homilii, co by dosyc jasno
                  wskazywalo na to, ze nie jest ona czescia Ofiary eucharystycznej, bez ktorej ta
                  ostatnia miałaby byc niewaznie sprawowana wink)).

                  Zauwaz, ze zjawisko ksiedzocentrycznych peregrynacji dotyczy raczej osob jako-
                  tako wyksztalconych, ktore zupelnie spokojnie moglyby zadbac o swoje zycie
                  duchowe na przyklad przez lekture. Niepismienne nie sa, ksiadz na ambonie nie
                  jest ich jedynym zrodlem wiedzy o Bogu. A moze jest wink))?
                  • a_weasley Re: Kaznodzieja kaznodziei nierowny 22.06.05, 17:09
                    isma napisała:

                    1. Czy katolik ma obowiązek iść do kościoła parafialnego, czy może chodzić tam,
                    gdzie mu akurat pasuje?
                    2. Skoro kazanie (przepraszam, homilia) nie ma znaczenia dla przeżywania
                    Eucharystii, to po co się je głosi?
                    3. Skoro warunki do bycia chrzestnym nie są precyzyjnie zdefiniowane, to gdzie
                    są określone nieprecyzyjnie?
                    4. Jeżeli nie są określone również nieprecyzyjnie, to co decyduje poza
                    widzimisię księdza?
                    • a_weasley Errata do poprzedniego 22.06.05, 17:10
                      jest:
                      Isma napisała

                      winno być
                      Mam dość tego ping-ponga. Proszę o konkretną odpowiedź na konkretne pytania:
                  • minerwamcg Re: Kaznodzieja kaznodziei nierowny 23.06.05, 11:04
                    W jednej z poruszonych przez ciebie spraw zabierałam głos, więc i teraz się
                    odezwę.

                    > Zauwaz, ze zjawisko ksiedzocentrycznych peregrynacji dotyczy raczej osob jako-
                    > tako wyksztalconych, ktore zupelnie spokojnie moglyby zadbac o swoje zycie
                    > duchowe na przyklad przez lekture. Niepismienne nie sa, ksiadz na ambonie nie
                    > jest ich jedynym zrodlem wiedzy o Bogu. A moze jest wink))?

                    Czy jestem osobą jako tako wykształconą czy nie, to druga sprawa, a jak to
                    wpływa na moje życie religijne, to jeszcze inna historia, bo znam ludzi
                    wykształconych, których wiara zatrzymała się na poziomie pierwszej komunii.
                    Nieważne. W każdym razie wytłumacz mi, jaki sens miałoby, gdybym mogąc iść w
                    Krakowie np. do Dominikanów, szła do parafialnego kościoła, wysłuchiwała
                    polityczno-łopatologicznego kazania zgrzytając zębami, a potem w domu rzucała
                    się na pobożną lekturę, żeby zatrzeć złe wrażenie i jednak cokolwiek
                    skorzystać. Strata czasu i nerwów! Tym bardziej, że lektura a żywe słowo to
                    nigdy nie będzie to samo. Już w średniowieczu powstawały zgromadzenia zakonne
                    nastawione własnie na głoszenie kazań - więc ta forma ewangelizacji miała sens
                    i jak widać w ciągu wieków sprawdziła się. I od wieków ludzie garnęli się -
                    mimo, że mieli swoje parafie - do kościołów zakonnych, które oferowały im nieco
                    inną strawę duchową.
                    • a_weasley Re: Kaznodzieja kaznodziei nierowny 23.06.05, 15:38
                      minerwamcg napisała:

                      > I od wieków ludzie garnęli się - mimo, że mieli swoje parafie -
                      > do kościołów zakonnych, które oferowały im nieco inną strawę duchową.

                      I, tak przy okazji - jeśliby ludzie mieli chodzić do kościołów parafialnych i
                      słuchać kazań miejscowych księży, bo to wszystko jedno, to po co w ogóle
                      zakonnicy głoszą w niedzielę kazania w swoich kościołach?
                      A są jeszcze takie zjawiska, jak duszpasterstwa akademickie. Można być
                      aktywistą takiego duszpasterstwa i przez całe studia na oczy nie widzieć
                      swojego proboszcza.
      • a_weasley Do kurii. TO takie proste... 17.06.05, 22:28
        isma napisała:

        > Troche logiki. Skoro potrzebne jest zaswiadczenie z parafii, a nie same dobre
        > checi, to oczywiste, ze jest mozliwe stawianie warunkow do jego wydania oraz
        > jego odmowienia.

        Ekstra. I kto je wyznacza?

        >interweniować w kurii

        Interweniowałaś kiedyś w kurii? Bo myśmy się trochę nawydeptywali ścieżek w
        dwóch kuriach metropolitalnych. To jest zajęcie dla ludzi asertywnych jak
        dziesięć przekupek, dysponujących cierpliwością świętego Franciszka z Asyżu,
        uporem tuzina hipogryfów oraz wiarą zdolną nie tylko przenosić góry, lecz także
        oprzeć się zderzeniu z pychą, niekompetencją i niechciejstwem Bardzo Ważnych
        Osób (przy czym im mniej ważne stanowisko, tym bardziej Ważna jest Osoba, które
        je piastuje).
        A mieliśmy sytuację, technicznie biorąc, komfortową. CHoćby dlatego, że kurie
        stały w naszych rodzinnych miastach, a ja mam wolny zawód i związaną z tym
        swobodę ruchów.
        Dlatego ksiądz może robić co chce. Chcesz iść do Kurii? Droga wolna. Jak może
        sobie wyobrażać załatwianie sprawy z ARCYBISKUPEM parafianin, któremu proboszcz
        mówi "rozeznam sprawę", a po miesiącu mówi "proszę napisać pismo do biskupa"
        (przy czym napisanie jest ewidentnie obowiązkiem proboszcza), a potem WIKARY
        próbuje wyznaczyć rozmowę w pilnej sprawie na za tydzień?
        Sposób jest dobry. Prosty. Sam paru osobom sugerowałem zwrócenie się do kurii w
        takiej czy innej sprawie. Ale nie jest to ani łatwe, ani szybkie.
        • isma Re: Do kurii. TO takie proste... 18.06.05, 18:23
          He, he. Akurat, zdaje sie, znamy te sama kurie.
          I moje doswiadczenie jest odmienne: to jest latwe i proste wink)). Fakt, jestem
          asertywna. I wiara moze sie nadmierna nie odznaczam, ale jakims trafem obejmuje
          ona przechodzenie do porzadku dziennego nad uciazliwymi ulomnosciami bliznich -
          w tych sytuacjach, w ktorych towarzyszy mi poczucie, ze mam czyste sumienie.

          A co do warunkow zaswiadczenia - nie wiem, chrzestna nie jestem, bo sie za
          odpowiednia kandydatke nigdy nie uwazalam, ale wyrazilam swoja opinie tylko
          odnosnie pewnej, jak mi sie wydawalo, czysto logicznej oczywistosci wink))
          • a_weasley To co z tymi warunkami? 22.06.05, 12:25
            isma napisała:

            > A co do warunkow zaswiadczenia - nie wiem, chrzestna nie jestem, bo sie za
            > odpowiednia kandydatke nigdy nie uwazalam, ale wyrazilam swoja opinie tylko
            > odnosnie pewnej, jak mi sie wydawalo, czysto logicznej oczywistosci wink))

            Powtarzam pytanie - jakie sa te warunki i gdzie je mozna zobaczyc? Czy moze
            ustala je arbitralnie ksiadz, nieomylny w sprawach wiary i obyczajow?
    • mycha1001 Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 16:04
      Tylko że to teściowie nie przyjmuja ksiedza a nie chrzestny ktory z nimi nie
      mieszka od kilku lat!!!więc jakim prawem odmawia z tego powodu ze ktos kto ma
      ten sam adres nie przyjmuje ksiedza i nie chodzi do kosciola.A co jesli ktoś
      jest wierzacy ale nie chodzi do kosciola bo woli modlic sie w samotnosci??
      B.
      • maya2006 Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 16:35
        tak naprawde to w parwie koscielnym nic nie ma o zaswiadczeniu.
      • dzindzinka Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 16:35
        Chrzciłam dwoje dzieci, ksiądz w mojej parafii w ogóle takiego "świstka" nie
        wymagał. Powiedział, że wierzy iż jest wszystko w porządku. I było, dobrze
        wybraliśmy, kierując się zasadą, że chrzestni mają pomagać w wychowaniu w wierze
        rodzicom. Tylko teściowa miała trochę pretensji, że nie wzięliśmy osoby, która
        jest po dwóch rozwodach, żyje w konkubinacie i w ogóle nie praktykuje. "Bo kto o
        tym by się dowiedział".
      • isma Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 17:58
        mycha1001 napisała:

        >A co jesli ktoś
        > jest wierzacy ale nie chodzi do kosciola bo woli modlic sie w samotnosci??
        > B.

        A, to jest akurat tez proste. Chrzest mial byc w Kosciele katolickim, tak? I
        mial, zgodnie z natura tego sakramentu, byc (rowniez) obrzedem wlaczenia
        dziecka do wspolnoty tego Kosciola, w wierze ktorej przyrzekaja publicznie
        podczas celebracji wychowac dziecko rodzice i chrzestni?
        Jesli tak, to ten akurat kosciol dosyc fundamentalnie podchodzi do sprawy
        uczestnictwa we Mszy sw. w niedziele (przykazania koscielne, te sprawy),
        zgodnie zreszta z jak najbardziej biblijnym nakazem, przekazanym przez sw.
        Pawla: "nie opuszczajcie waszych wspolnych zebran". Nie mozna wychowac w wierze
        w cos, w co samemu sie nie wierzy wink)).

        Nie wykluczam, ze mozna dobrze wierzyc w Boga, nie chodzac na Msze wink)). Byc
        moze nawet mozna byc w pojedynke dobrym chrzescijaninem wink)). Ale dobrym
        katolikiem, to juz w pojedynke troche trudniej...
    • mikanm Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 17:01
      Miałam podobny problem. ksiądz odmówił wystawienia zgody na chrzest w innej
      parafii. też nas nie widział w kościele. idźcie do księdza kanclerza w kurii -
      on jest od załatwiania takich spraw. mi wszystko zajęło godzinę. kanclerz
      wystawił nam zgodę nad głową naszego proboszcza. polecam tą drogę. powodzenia.
    • pampeliszka Re: ksiądz odmowil ... 17.06.05, 22:54
      O, Matko... Nie sadzilam, ze chrzestny musi miec jakies kwitki.To ja bym sie nie
      nadawala, bo w parafii, gdzie jestem zameldowana bylam raz. W sprawie slubu
      koscielnego jednostronnego. Jak sie ksiadz dowiedzial, ze tylko ma wypisac
      kwity, a slub chcemy brac gdzies indziej, to nam powiedzial-"a zyjcie na kocia
      lape i dajcie spokoj.Za duzo klopotu". Wiec moja noga wiecej tam nie postala, na
      kolede tez go nie wpuscilam. Przyjaznie sie za to z rewelacyjnym Ojcem
      Dominikanem, czesto sie spotykamy i rozmawiamy. W czym to niby jest gorsze od
      jednej rocznej wizyty obcego ksiedza, ktory nigdy ksiedzem byc nie powinien?
      Slub wzielismy ostatecznie w Czechach, tak jak chcielismy jednostronny, po
      polsku, bez zadnych problemow. Myslalam o chrzcie corci w Polsce,zeby zrobic
      przyjemnosc dziadkom, ale skoro znowu maja byc jakies problemy, to chyba sobie
      odpuszcze i ochrzcze w Czechach.Tylko ze kiedys moze chciec isc do I Komunii i
      znowu beda schody..., a niekoniecznie dalej bede mieszkac w Czeskiej Republice.
      A skoro mowisz o kasie- wiesz, ile zaplacilismy za slub tutaj? Ksiadz chcial 50
      zl, zeby oplacic organiste i kwiatki. Dalismy 200 zl, tyle, ile w Polsce za
      chrzest...
      • l.e.a priv do pampeliszki 23.06.05, 11:06
        z ciekawości pytam z kąd ten nick ?
        • l.e.a Re: priv do pampeliszki 23.06.05, 11:08
          a juz rozumiem, mieszkasz w Czechach, wcześniej nie czytałam Twojego postu
          tylko mnie nick zainteresował smile pozdrawiam ciepło i serdecznie
          lea - tęskniąca za swoją ojczyzną
    • mamuska85 Re: ksiądz odmowil ... 20.06.05, 14:20
      Z pochówkiem też jest ciężko. Ksiądz na parafii nie chciał pochować mojej
      babci, bo ona od 4 lat była w Domu Pomocy Społecznej w mieście a chcieliśmy ją
      pochować na wsi tam gdzie mieszkała. Ile ja się naprosiłam, ile zaświadczeń
      naprzynosiłam to się w pale nie mieści. Księża za dużo w tyłkach mają.
      • basia313 Re: ksiądz odmowil ... 20.06.05, 14:37
        |No coz ksiadz tez czlowiek. Okreslone wymagania sa stawiane parafianom, ale
        jesli ksiadz kgos zna, widzi taka osobe czesto w kosciele i nie tylko, to
        czesto nie oczekuje zadnych swistkow. Tak jak z przyjeciem do pracy. DLa
        jednych organizuje sie interview a innych przyjmuje sie od razu, bo sie ich zna
        i wie, ze sie nadaja.
        • mamuska85 Re: ksiądz odmowil ... 20.06.05, 21:27
          Do pochówku nadaje się każdy. Księdza nie powinno obchodzić, czy chodził do
          kościoła w mieście czy na wsi. Jeżeli zmarły był u komuni św. przyjął
          bierzmowanie a w ostatnich dniach przed śmiercią przyjął namaszczenie chorych
          to ksiądz powinien bez problemów go pochować.Zwłaszcza, że było potwierdzenie
          od księdza o ostatnim namaszczeniu. Dla mnie jest to glupota i pokazywanie, kto
          jest górą. Ale na szczęście to się zmienia. Już w Toruniu uczą ludzi świeckich
          jak chrzcić, czy odprawiać pogrzeby. Nie będzie się musiał człowiek księdza
          prosić o przysługę za którą i tak płaci się duże pieniądze.
    • palka_zapalka Re: ksiądz odmowil ... 20.06.05, 21:52
      I znów dyskusja staneła na niczym, a wręcz poszła sobie w siną dalsmile
      Już komuś to mówiłam - poprosic o zaświadczenie odmowy i dokładne opianie powodu
      i iść z tym do kurii.
      Nikt nie ma obowiązku chodzic na msze do swojej parafii, a czy rodzice tego
      Pana przyjmują księdza czy nie to nie ma związku z tym człowiekiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja