pies na placu zabaw.....długie

18.06.05, 00:12
Pan mąż zabrał dzisiaj pana Łukasza autem na plac zabaw. Do placu jest dobry
kawałek - około kilometra w jedną stronę, normalnie chodzimy na piechotę, ale
się chmurzyło więc było bezpieczniej. Na placu było fajnie, jak zwykle, do
tej pory Łukasz interesowała tylko ślizgawka, dzisiaj też - dopóki nie
przyszły dziewczynki i tak się biedny zapatrzył, że spadł ze ślizgawki, nie
mocno, ale płakał. Pan mąż wziął go na ręce i pocieszał go, w tym momencie
podbiegł do nich duży pies rasy obronno-zaczepnej z przewagą zaczepnej i
zaczął na nich skakać, właściciela nie było nawet w zasięgu wzroku, a piesek
skakał i skakał, nie wiadomo było o co mu chodziło. Mały przerażony za
strachu jeszcze upadkowego i psiego, a mąż nie może się ruszyć, żeby psa
odciągnąć, ani małego postawić, bo mały i jak piesio skoczy to wogóle będzie
miał uraz do psów, poza tym nigdy nie wiadomo jak piesio się zachowa. Trwało
to dobre 10 minut jak piesio pobiegł do innych dzieci na podwórku, które
wdrapały się na drabinki więc były bezpieczne, mąż wykorzystał moment i
poszedł do auta. W tym czasie pojawił się właściciel, epitety same cisnął mi
się na usta, ale palce jakoś się powstrzymują. Pan stwierdził, że piesek
chciał się bawić bo młody jest. Mój maż zmieszał go z błotem, żadne z nas
psich zamiarów nie potrafi rozpoznać, oboje mimo tego, że lubimy psy, boimy
się ich, poza tym przecież mam prawo nie życzyć sobie żeby jakiś pies brudził
mi ubranie, mogę mieć też alergię, albo co gorsza dziecko i mogę mieć jeszcze
tysiąc innych powodów dla których nie chcę, żeby psy zbliżały się do mnie,
nawet na 10m. Mieszkamy na dużym osiedlu domków jednorodzinnych i notorycznie
się zdaża, że ludzie pozwalają biegać psom bez kagańca, o smyczy zapomniałam
już dawno, mimo że osiedle jest pod lasem, część psich właścicieli wyprowadza
je na boisko szkolne i plac zabaw właśnie, mimo, że do lasu jest 50m.
Przeraża mnie bezmyślność. Ja naprawdę bardzo boję się psów, zdarza mi się
wpaść w histerię, jako dziecko byłam pogryziona przez psa, widziałam też jak
pies zaatakował moją mamę i wygryzł jej kawałek ramienia (był za płotem,
wyskoczył nad płot i użarł, mama była na chodniku), może to stąd.
Wkurza mnie, że właściciele pozwalają podbiegać do obcych swoim psom, mając
pewność, że nie ugryzie, a może mają przyjemność obserwując jak ktoś się boi.
W każdym razie mąż po zdarzeniu zadzwonił na policję, dowiedział się, że mogą
przyjechać ale najpierw musi powiadomić straż miejską (wynik 0). Nie mam
pretensji, że nie przyjechali. Pan właściciel usłyszał i uciekł z pieskiem.
Mam świadomość, że wielu z Was się ten telefon nie spodoba, ale my już mamy
dość ciągłego strachu czy tym razem piesio się pobawi czy ugryzie. Mój mąz
denerwować się nie może i właśnie zdarzenie odchorowuje (specyfika jego
choroby). Mały ma dwa latka mówił, że pies chciał ich zjeść i że go ugryzł i
pokazał na główkę, nie ma śladów, pewnie trącił go pyskiem jak skakał, ale po
co to.
Mam pytanie, może ktoś wie gdzi mogę zgłosić, takie miejsca wyprowadzania
piesków, żeby może ktoś np. straż miejska, kontrolowali, plotka się rozniesie
i może wyprowadzacze zmienia upodobania miejscowe. Nie chodzi mi o jakąś
mściwość, tylko o bezpieczeństwo dzieci i mojego i innych.
Mam jeszcze dość zasranych piaskownic.

Skończyłam.
Pozdrawiam serdecznie Ania
Jak dobrze się wygadać.
    • gagunia Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 07:07
      mozesz zglosic w strazy miejskiej lub na policji, ktora powinna przekazac to do
      strazy. szczegolnie jesli permanentnie psy sa wyprowadzane na plac zabaw powinni
      sie tym zainteresowac i wysylac wielokrotnie w ciagu dnia patrole.
      u mnie ostatnio ktos zglosil przekraczanie ciaglej linii przy wjezdzie do sklepu
      (wjezdzaja wyjazdem, bo szybciej) i straznik miejski jest tam niemal na stale -
      wali mandaty jeden za drugim.
    • agazet3 Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 12:28
      Ja też ostatnio idąc na plac zabaw zauważyłam rotweilera, który za swoją panią
      prowadzającą dziecko za rączki, wchodzi na zjeżdżalnię, mostki itp. Szybko
      zrobiłam w tył zwrot i poszłam z dziećmi gdzie indziej. Brak słów na głupotę
      ludzi.
    • marcelino1 Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 12:35
      Ja też wdałam się w dysputę z właścicielem dobermana biegającego bez smyczy
      przy plau zabaw i taranującego w galopie wszystkich wokół.
      Facet mi powiedział, że gdzie on ma z psem chodzić jak pies się przecież
      wybiegać musi. Sam siedział na ławce i czytał gazetę. Wkurzył mnie ostro więc
      nawsadzałam mu troszkę i policją postraszyłam. Poszłam sobie i nie wiem czy go
      to obleciało. Jak go jeszcze raz przyuważę, to zazdwonię po municypalnych z
      daleka, podam miejsce gdzie to i tyle. Nie bedę się nawet z betonem w dyskusję
      wdawać.
      • sowa_hu_hu Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 12:45
        ja nie potrafiłabym zabrac dziecka i iśc gdzie indziej - podeszlabym do
        właściciela psa i powiedziała co o tym myśle! psy na placu zabaw - no bez
        przesady...
      • 76kitka Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 12:47
        Ja mieszkam przy ulicy gdzie są same domki jednorodzinne i co obejście to pies, lub nawet kilka i jak czasem widzę te słabiutkie płotki i wilczury po nich skaczące to mi się słabo robi. Juz mnie raz ugryzł pies w 8 miesiącu ciąży, bo nie umiałam uciekać z brzuchem po śliskiej drodze (był luty). aż strach pomysleć, że tą drogą codziennie chodzą dzieci do szkoły !
    • kosheen4 Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 12:59
      kurczę, co za bezmyślny człowiek.
      moje pieski, chociaż mają rozmiar "podkolanowy", mają nałożone kagańce, z kilku
      co najmniej powodów. nie oszukuję, pierwszym z nich jest fakt, że potrafią zjeść
      coś wyrzuconego w okolice śmietnika, albo, o zgrozo, przez okno - ale mam też na
      względzie, że nawet mały, szczekający psiur potrafi wystraszyć człowieka, a
      nawet ugryźć (zwłaszcza jeden z nich). tak więc kagańce dla bezpieczeństwa psa i
      ludzi są nieodzowne. mam sąsiada, który ze swoim pomylonym dobermanem spaceruje
      naokoło bloku - kretyn i cham bez szkoły (właściciel, nie pies, chociaż psu też
      cech psychopatycznych nie brakuje). jak chciał psa, to powinien się liczyć z
      faktem że to nie zabawka, i potrzebuje biegać.
      kliedyś nad jeziorem zaatakował mnie pomylony wędkarz, że dlaczego mój pies
      wchodzi do wody??? rybki płoszy!!! popukałam się w głowę, ale do piaskownicy nie
      wpuszczam, od ogródków jordanowskich trzymam zwierzaki z daleka. tutaj
      faktycznie straż miejska powinna pilnować i wlepiać mandaty. to nie psi teren,
      ale dziecięcy i już.
    • kkatie Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 13:01
      mysle, ze straz miejska powinna sie tym zajac.
      ja tez mam dosyc obsranych piaskownic przez psy i tego, ze majac wlascicieli
      biegaja jak bezpanskie.
      do zwierzatek nic nie mam, bo sama jako dziecko mialam dwa psy, zawsze w
      kagancach chodzily, ale przede wszystkim chodzi o podejscie do sprawy
      wlasciceli.
      lezie taki i niczym sie nie przejmuje pewien, ze piesek nie zrobi krzywdy
      nikomu.
      a te przypadki, gdzie psy zagryzaly wlascicieli? drastyczne przyklady, ale to
      tak a propos pewnosci co do swoich zwierzakow.
      no i jeszcze te kupy..
      przeciez wiadomo, ze piaskownica to nie kuweta dla kotow!
      ech, cisnienie mi sie podnosi jak o tym pomysle.
      w kazdym razie, weszlismy do Unii, uwazamy sie za cywilizowany kraj, ale jakos
      sprzatanie po psach nie moze sie przyjac.
      nawet ostatnio kolo bloku swojego widzialam specjalny kosz na takie "odpadki"
      po pieskach. oczywiscie swiecil pustakmi, a dookola pelno kup.
      raz bylam swiadkiem, jak mlody chlopak wyszedl z psem na spacer. piesek
      szczesliwy z klatki wybiegl i zaczal po kolei obsikiwac zderzaki wszystkich
      samochodow po drodze.
      a wlasciciel zadowolony: "och, ty to musisz wszystko podlac"..
      normalnie rece mi opadly. ciekawe czy tak by sie cieszyl, jakby obcy pies
      obsikal mu samochod.
      szkoda slow..
      • kkatie a moze w jakis sposob by taka sprawe naglosnic?? 18.06.05, 13:07
        akcje jakas przeprowadzic?
        jak nie mialam dziecka to przyznam, ze za bardzo sie ne interesowalam tym, ale
        teraz od dluzszego czasu zauwazam problem i zastanawiam sie czy w jakis sposob
        nie mozna tego zalatwic..
        moze jakas petycja lub list do prezydenta miasta o baczniejsza uwage i naprawde
        porzadne kontrolowanie przez straz miejska, hmm?
        ktos ma moze jakies doswiadczenia zwiazane z naglasnianiem problemow?
        tak sobie tylko marze sad
    • kasssannndra Ptyanie 18.06.05, 13:24
      A czy przeszkadzałby Wam niegryzący jamniczek biegający w pobliżu, nie
      wchodzący do piaskownicy?
      Czasami jestem na placu zabaw ze swoją jamniczką, nie wchodzi do piasku, nie
      skacze na dzieci.Gdy zaczyna zachowywac się nieodpowiednio (tzn. zaczepia
      dzieci w celach zabawowych wyłącznie, lub przekroczy próg piaskownicy) to
      zakładam jej smycz.
      Nikt mi jeszcze uwagi nie zwrócił, nie weim czy z grzeczności czy po prostu
      piesek nie wadzi.
      A czy Wam by on przeszkadzał?
      • kkatie Re: Ptyanie 18.06.05, 13:27
        ja juz napisalam, ze chodzi mi o podejscie wlascicieli.
        z tego co piszesz to wszystko jest pod Twoja kontrola.
        oby wiecej takich rozwaznych wlascicieli smile
        pozdrawiam
      • volta2 Re: Ptyanie 18.06.05, 22:24
        Tak, mi by przeszkadzał. Chodzi o zasadę, nie o konkretnego psa.
        Ze 2 m-ce temu właśnie taki mały pies był na "naszym" placyku ze starszą panią.
        Podeszłam i powiedziałam grzecznie, że regulamin, itp. Pani nic, udaje że nie
        słyszy, to ja jeszcze raz, z info o mandacie, straży miejskiej. Pani mówi, że
        ona tu z dziećmi jest(ale co mnie to interesi, albo dziecko, albo pies), ale
        chyba się przejęła i wzięła psa na ręce i do końca mojego tam pobytu go
        trzymała. Może kobita świadomości nie miała, to się odwołałam do regulaminu
        właśnie. Zrobiłam tak 2 razy, za każdym razem skutecznie właścicielki psów
        wyszły z placyku.
        • agawa79 Re: Ptyanie 19.06.05, 10:14
          Mnie też by przeszkadzał. W ogóle nie powinien nawet próbować zaczepiać dzieci.
          Przecież nie jesteś w stanie przewidzieć jego zachowania.
          Poza tym zgadzam się, że chodzi o zasadę. W końcu co drugi właściciel psa
          twierdzi, że to łagodny piesek i że tylko chce się bawić...
    • gauni Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 15:33
      Miszkam w Niemczech. Tu jest problem rozwiazany w ten sposob, ze przed kazdym
      wejsciem na plac zabaw dla dzieci jest tabliczka ostzegajaca, ze psom wstep
      jest wzbroniony. Jest to w 99% przestrzegane. A jak nie - to jest podstawa,zeby
      dzwonic na policje.
      Pies nawet najbardziej lagodny i przyjacielski moze zrobic sie nieobliczalny
      jezeli bedzie ciagniety za ogon albo dziecko sypnie mu (nawet niechcacy)
      piaskiem do oczu. Nawet kochany jamnik kasssannndry! Sama mam psa i wyprowadzam
      go w inne miejsce i nawet przez mysl mi nie przeszlo, zeby zabierac psa z
      coreczka na plac zabaw.
      Poza tym, ze zwierzeta zanieczyszczaja teren to najwazniejsza sprawa jest
      bezpieczenstwo dzieci. Niektore nie sa za odwazne i moga przestraszyc sie
      skaczacego, newet malego, psa lub jego zebow.

      Jestem jak najbardziej ZA jakims prawnym uregulowaniem tej sprawy takze w
      Polsce!!!smilesmile
      • ala67 Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 17:12
        gauni napisała:
        > Poza tym, ze zwierzeta zanieczyszczaja teren to najwazniejsza sprawa jest
        > bezpieczenstwo dzieci. Niektore nie sa za odwazne i moga przestraszyc sie
        > skaczacego, newet malego, psa lub jego zebow.
        >
        No właśnie, moja starsza córcia ma uraz. Kiedyś na placu zabaw - miała wtedy ze
        4 lata - podbiegł do niej pies i skoczył. Pobawić się chce - wyjaśnił
        pobłażliwie właściciel. Który zareagował dopiero na moje stanowcze żądanie,
        żeby zabrać psa. Wcześniej z rozczuleniem patrzył, jak psiunio (spory) skacze
        po nas, a przestraszony krzyk dziecka w ogóle go nie ruszał.
        Podobna sytuacja miała miejsce jeszcze raz, jak Weronika była na spacerze z
        babcią.
        Teraz na widok psa reaguje histerią, a już jak do niej biegnie - to tragedia,
        krzyczy i chowa się za mnie. Zadne tłumaczenia nie skutkują.
        Moją mamę niedawno bardzo mocno pies uderzył kagańcem w nogę. Pies - z tych
        wielkich - biegał w kagańcu, za to bez smyczy. Siniak utrzymywał się kilka
        tygodni. Mama mówi, że strach pomyśleć, co by się mogłom stać dziecku
        uderzonemu z tą siłą w głowę.
        I jeszcze te kupy. Mieszkam na osiedlu domków. Wielu właścicieli ma swoje
        podwórka, ale z pieskiem na sranko na spacerek. Byle odejść od swojej posesji i
        choćby na środku chodnika. Ciężko przejść czasem dorosłemu, co dopiero dziecku
        pod nogi nie patrzącemu. Zdarza się też widywać psy w piaskownicach i wtedy
        zawsze reaguję - narażając się bardzo, bo właściciele psów bywają agresywni.
        O tak, uregulowania prawne bardzo by się przydały. I wysokie kary za
        przekraczanie przepisów.

        • isma Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 16:13
          Uregulowania sa. Tylko, ze nikt ich nie przestrzega, a straz miejska woli
          mandatowac za niewlasciwe parkowanie, bo to prosciej udowodnic.
          Natomiast w sprawie paskudzenia przez psy albo puszczania luzem koniecznejest
          albo zlapanie na "goracym uczynku" - niewykonalne, albo pozyskanie swiadka,
          ktory w sadzie grodzkim fakty potwierdzi. A ze narod nasz narzekac lubi, ale
          zeby sie dac ciagac po sadach, to juz nie - to jest jak jest.
          Ale ja, z przyczyn osobistych, mam szczera intencje sie za sprawe zabrac.
          Wrzuccie sobie w wyszukiwarke "toksokaroza", przejrzyjcie rezultaty - i zbieram
          maile od chetnych do wlaczenia sie w akcje.
    • kawka74 Re: pies na placu zabaw.....długie 18.06.05, 17:31
      To chyba tylko straż miejska... Dzwonić konsekwentnie za każdym razem, kiedy
      piesio będzie plątał się między dziećmi bez nadzoru właściciela.
      Psy lubię, ale głupich właścicieli nie cierpię. U nas na osiedlu jest plac
      zabaw ogrodzony siatką, a przed nim tabliczka - "Psów wprowadzać nie wolno!".
      Większość przestrzega, kilka nieszlachetnych wyjątków ze swoimi psami - nie.
      --
      iron like a lion in zion
      wszyscy inteligentni mężczyźni idą do wywiadu
      Hej hej hej inni mają jeszcze gorzej
      • mama_kakaszka Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 00:17
        przypuszczałam, że nie jesteśmy sami, ale nie sądziłam, że tyle osób się
        odezwie.
        Pisałam, że mały spadł ze ślizgawki i się porysował, mam teraz problem bo mały
        mówi, że pies chciał ich zjeść i go ugryzł w główkę, pokazuje miejsce, ale
        śladów nie ma tzn. są dwa małe draśnięcia. Mąż twierdzi, że zasłaniał go na
        tyle, że pies nie miał jak go drasnąć, że to prawdopodobnie od upadku, ale mały
        inaczej spadł, a gdzie indziej są te zadrapania. Mogą też być od rózy, bo mały
        lubi pod nią się chować, ale mam dylemat i wściekła na siebie jestem, że od
        razu go dobrze nie obejrzałam.
        Grześ postanowił kupić paralizator, troche to śmieszne, ale z drugiej strony...
        Jeszcze dwa miesiące temu mieliśmy jamniczkę, ale odeszła do psiego nieba,
        załatwiała się głównie na podwórku, a poza podwórkiem na smyczy do lasku, nie
        powiem, żeby się nie zdarzyło zostawić klocka po drodze, ale sporadycznie i
        zawsze głupio mi było.
        Sąsiadka ostatnio pogoniła faceta z piesiem z mojego trawnika, powiedziła, że
        codziennie przychodzi i ona wezwie straż, już nie przychodzi smile
        Będziemy myśleć jak rozwiązać problem, bo tak być nie może.
        Pozdrawiam Ania
        • ledzeppelin3 Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 10:20
          Najlepiej nosić gaz pieprzowy, szybki i skuteczny, tylko trzeba uważać, żeby
          dziecku albo sobie nie prysnąć. Ale też jestem wkurzona, że nie jestem w swoim
          miejscu zamieszkania bezpieczna, bo psów bez kagańca i smyczy, często
          warczących i bardzo agresywnych lata cała masa.
          A te wielkie kupska na chodnikach przyprawiają mnie o odruch wymiotny.
          • ala67 Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 11:29
            Tylko że takim gazem pieprzowym to by się przydało właścicielowi po oczach, nie
            zwierzęciu, które w końcu kieruje się instynktem, a koniec końców to ono
            ucierpisad
          • mama_kakaszka Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 11:30
            mieliśmy kiedyś gaz pieprzowy, nie zdawał egzaminu, bo wystarczyło, że wiatr
            zawiał w innym kierunku i po oczach dostała teściowa alergiczka i to był
            ostatni raz kiedy go użyliśmy.....
            Oczywiście się nie przyznaliśmy, a ona myślała, że się dusi, nie było nam wtedy
            do śmiechu, dobrze że nie zauważyła, że to my.
            • ledzeppelin3 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 15:16
              > mieliśmy kiedyś gaz pieprzowy, nie zdawał egzaminu, bo wystarczyło, że wiatr
              > zawiał w innym kierunku i po oczach dostała teściowa alergiczka
              Ale chociaż zasłużyła?smile
    • mynia_pynia Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 11:44
      To ja puszcze kontre, a co zrobić w sytuacji gdy ide z moim psem (sznaucer
      miniatura) i w pobliżu chodnikiem idzie mama z małym dzieckiem, ja - pies na
      smyczy, krótko trzymany bo lubi skakać na ludzi którzy go zaczepiają - mama -
      rozmawia z kolezanką lub przez tel. Dziecina - biegnie do psa, bo taki mały i
      zabawny, pies - zaczyna szczekać , reakcja mamy - gryzie, moja - a skąd mam
      wiedzieć jeszcze nikogo nie ugryzł, dziecko - dalej za psem, ja - mająca widok p
      w myślach dziecka z rozwalonym kolanem, głową, nosem, bo upadło, biore psa na
      ręce i w nogi.
      Sytuacja zdażająca się wielokrotnie. Dziecku nie wytłumaczysz że piesek gryzie
      bo o ile go nigdy nie ugryzł nie zrozumie, psu nie wytłumaczysz że dziecko jest
      małe i niestabilne i może upaść.
      Motto:
      Ustępuje mądrzejszy!!!
      Refleksja:
      Przecież nie wezwe straży miejskiej że dziecko mi psa napastuje.
      • bgoralska Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 19:59
        pytanie za 100 punktów: a co z toksokarozą?
        Czy wiecie ile trwa leczenie takiej choroby?
        • isma Re: pies na placu zabaw.....długie 19.06.05, 20:11
          Jeszcze nie. Byc moze dowiemy sie w przyszly poniedzialek ;-(((.
      • mama_kakaszka Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 21:44
        dlatego ja mojemu dziecku, "od urodzenia" nie pozwalam, lecieć do obcych psów,
        a tym bardziej molestować, mimo że mały od urodzenia z psem przebywał i pieski
        lubi. Przyznam szczerze, że trudno maluchowi wytłumaczyć, zwłaszcza jak
        kojarzy, że piesek to miłe stworzenie. Cóż trzymam na siłę.
        Jeszcze jedno, sama przyznasz, że mniejsza szkoda gdy dziecko przewróci się
        biegnąc do pieska, czy ten zostanie zmolestowany, niż gdy piesio zatopi ząbki,
        bo właściciela nie ma albo ten zachowania nie przewidzi. Wierzę, że z matką
        łatwij się porozumieć i powiedzieć, że nie życzysz sobie, żeby obcy macerowali
        Ci psa niż z właścicielem bez wyobraźni.
        Pozdrawiam
    • kaktus22 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 14:30
      Na placyku na Szczęsliwicach w W-wie zdarza się,że ktoś przychodzi z psem, dla
      mnie to brak wyobraźni i kultury. Nie mam psa, ale jakbym miała nigdy nie
      poszłabym z nim na placyk zabaw dla dzieci - trzeba myśleć o innych nie każy
      wie,że nasz kochany piesek jest milutki i pokorny!!! Ja się czuję bardzo
      dyskomfortowo w obecności psów. A taki siedzi sobie z psem rasa groźna, szczęka
      ogromna niby trzyma smycz, ale jak by pies pociągnąl to by się wyrwał, bo pan
      czyta gazętę - prostak!!!!
      To samo z palącymi mamusiami lub innymi osobami w towrzystkie naszych
      maluchów!!! Ostatnio szlag mnie trafił jak tatuś jednego malucha palił, potem
      wykopał dołek w piachu i zakopał peta - jak tak można!!! Brak kultury, chamstwo-
      nawet jak to pisze to się wszystko we mnie burzy!!!!jak temu zaradzić, jak
      buraka w domu nie nauczyli to chyba już nic nie pomoże??????
      • lgosia1 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 14:47
        a ja z innej mańki.... Za moim psem ganiają gromady dzieci i się na nim
        wieszają!!! Traktują go jak plac zabawsad((( I nie umiem temu zaradzićsad(( Pies
        duży jest ale tak łagodny, że w ogóle nie reaguje. A jeśli reaguję ja, to
        dzieci mi tłumaczą, że Borysek nie gryzie przecież i dalej na nim jeździć.
        Kończy się tak, że uciekamy czym prędzej w odludne miejsca - tylko jak tu do
        domu wrócićsad(((
        Już nie mogę się doczekać, kiedy wybudujemy dom i zamkniemy się na swoim
        podwórku - naprawdę.
        Na razie się zastanawiam, kiedy w końcu uda się komuś nasłać na nas straż
        miejską - nie chcę być niegrzeczna dla tych dzieci i naprawdę brakuje mi
        argumentów by je odgonić od mojego psasad
        Czasami problemy są też w drugą stronęsad(((
        • lgosia1 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 15:04
          swoją drogą naprawdę współczuję takich niechcianych spotkań z psem. Sama miałam
          kilka i to nawet z bardzo groźnymi psamisad Gaz pieprzowy może i jest jakimś
          wyjściem, ale boję się, że może w sumie przynieść odwrotny skutek. Jeśli
          rozjuszy psa, pies może zaatakować. Mój wypróbowany sposób na psy jest dość
          niekonwencjonalny. Wiem, że dla osób, które boją się psa może być trudny, ale
          przynajmniej w moim przypadku zawsze zdawał egzamin. Gdy pies do was podbiegnie
          spróbujcie (jeśli niezwracanie na niego uwagi nie przynosi skutku) zagadać do
          tego psa pieszczotliwie, tak jakby to robił jego właściciel. To mogą być zdania
          typu "cześć piesku, przynieś zabawkę, chcesz jeść?, gdzie piłeczka, połóż się
          malutki, idź do domku" itp, itd. Może to brzmi idiotycznie - ale ja naprawdę
          wypróbowałam to na własnej skórze. Pies wtedy głupieje i pokornieje - a wy
          macie czas na spokojne wycofanie się. Tak czy siak przynosi to pożądany skutek
          w przeciwieństwie do tupania nogą, panicznego odganiania, wymachiwania rękoma
          itp. Z zamiłowania obserwuję psy i naprawdę nie ma nic gorszego niż zacząć
          krzyczeć na obcego psa (zdania w stylu do budy itp). Pies wtedy zaczyna czuć
          zagrożenie i najbardziej nawet łagodny robi się nieprzewidywalny.

          Oczywiście moja rada nie ma raczej zastosowania w przypadku młodych psów.
          Zagadywanie do niego w tym stylu jeszcze bardziej zachęca go do zabawy. Na
          młode psy rady nie mamsad Jedno co mogę napisać, że jeśli jest młody i skacze
          faktycznie "zabawowo" - to specjalnie krzywdy nie zrobi. Z drugiej strony młody
          pies nie zdaje sobie sprawy ze swojego ciężaru i siłysad((( Moim zdaniem jedyny
          skuteczny sposób na bezpieczeństwo na placu zabaw - to ogradzanie tych placów
          (nie tylko piaskownic ale całych placów). Zawsze znajdzie się jakiś oszołom, co
          będzie puszczał psa bez smyczy i bez kagańca i żadne straszenie karami tu nic
          nie pomoże.
          • lgosia1 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 15:14
            i jeszcze trochę o psychice psa. Naprawdę namawiam do reakcji na takie groźne
            sytuacje z psem - z uśmiechem, nie z krzykiem. Psy niesamowicie dobrze potrafią
            rozpoznać nastroje po naszych minach i gestach. Wiem, wiem, to będzie trudne
            dla osób bojących się psów. Wiele z was pewnie zaraz się zirytuje, że jak można
            się uśmiechać w obliczu takiej sytuacji. Ale to naprawdę niesamowicie poprawi
            waszą i tak już niebezpieczną sytuację w "sam na sam z obcym psem".
            Wiele psów, które obserwuję, chociażby na moim osiedlu (też latają luzemsad((()
            nie zwraca uwagi na nic i na nikogo. Potrafią przebiec blisko jakiejś osoby,
            blisko dziecka. W normalnej sytuacji pobiegłyby dalej, ale w sytuacji gdy się
            nagle panicznie gwałtownie staje, zaczyna się dziwnie zachowywać - pies zaczyna
            się wtedy interesować zaistniałą sytuacją. Obserwuje, podchodzi, wącha itp,
            itd. No i kończy się takie całe zajście ogólną paniką i psa i zagrożonych osób.

            Mój pies ma niestety ciekawski charakterek i jak np widzi płaczące dziecko, to
            musi podbiec i sprawdzić - jaka krzywda się temu dziecku dzieje. Pamiętajmy
            jednak o tym, że psy z natury są przyjacielem człowieka a nie wrogiem. Krzyczmy
            na właścicieli a nie na psy.
    • gosia_78 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 16:42
      Możesz to zgłosić do straży miejskiej, tzn. powiadomić, że notorycznie psy są
      wyprowadzane bez smyczy i kagańców w okolice placu zabaw. Powinni zareagować.
      Rozumiem Ci doskonale, pomimo, że sama mam ogromnego psa (czarny terier
      rosyjski) i dwuletnie dziecko. Nigdy jednak nie wyprowadziła bym psa bez smyczy
      i kagańca gdzieś gdzie bawią się dzieci. Córka może z psem zrobić wszystko, ale
      nie mam 100% pewności jak zareaguje na inne dzieci czy dorosłych. Pomimo jego 4
      lat i braku przejawów jakiejkolwiek agresji ostrożności nigdy za wiele. To tylko
      zwierzę, choć jak dotąd zupełnie nieszkodliwe.
      Pozdrawiam
      • marcysia51 Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 23:26
        Sama mam dużego psa rasy husky który uwielbia dzieci,czasami na ulicy zdarzy mu
        się wyrwac do jakiegoś dzieciaka ale zawsze go zatrzymuję.Nigdy natomiast nie
        puszczam go w miejscach przeznaczonych dla dzieci.Gdybym na placu zabaw
        zobaczyła psa napewno bym zareagowała,ale z drugiej strony wiem,że niektórzy
        boja sie psów ale naprawde widac kiedy pies ma ugryźć a kiedy chce sie bawić
        więc tak samo jak psy biegające po placu zabaw wkurzaja mnie rozhisteryzowani
        ludzie,którzy wymachują łapami lub jakims przedmiotem czym sami narazaja sie na
        atak nawet spokojnego psa.
        Mam 1,5 roczne dziecko i wiem co synek robi z naszym psem,ale nie pozwalam nigdy
        bez wczesniejszego zapytania właściciela podejść do innego psa.
        • umasumak Re: pies na placu zabaw.....długie 20.06.05, 23:51
          marcysia51 napisała:

          ale z drugiej strony wiem,że niektórzy
          > boja sie psów ale naprawde widac kiedy pies ma ugryźć a kiedy chce sie bawić
          > więc tak samo jak psy biegające po placu zabaw wkurzaja mnie rozhisteryzowani
          > ludzie,którzy wymachują łapami lub jakims przedmiotem czym sami narazaja sie
          na
          > atak nawet spokojnego psa.


          Marcysiu, choć nam, właścicielom dużych psów trudno to pojąć, to jednak wiele
          ludzi panicznie boi się psów i stąd takie niekontrolowane reakcje - po prostu
          panika. Pzdr
          • louiza Re: pies na placu zabaw.....długie 22.06.05, 12:29
            Nie dałam rady już przeczytać całego postu, sorki wielkie. ale wpadłam na
            pomysł, tylko nie wiem jak nazywaja się Panowie, którzy łapia bezpańskie psy,
            może to by podziałało???Może do nich dzwonić. Też się zastanawiam co robić z
            naszym placem zabaw, tabliczki są ale nikt tego nie przestrzega. Jestem w
            trakcie szukania rozporządzenia gdzie jest zapisane że psy maja obowiązek
            chodzenia na smyczy i w kagańcu.
            Powalczmy trochę!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja