Nie czytajcie

18.06.05, 23:44
Czy któraś z Was też ma chamskiego ojca?
Jeżeli tak, jakie macie z nim relacje?
Ja oprócz tego, że zawsze się go boję i udaję przed nim, że tak nie jest,
ciągle mam jakieś głupie myśli. Zawsze jak muszę zostawić dzieci u mamy,
wiem, że tak jest lepiej, bo wtedy on jest grzeczniejszy i nigdzie z domu nie
ucieknie, ale gdyby miał jeden z tych swoich gorszych dni....... czy nie
uderzy mojego dziecka.....raczej nie.....mnie odkąd mam męża też już nie
uderzy......
On tego nie robi nagminnie. Jest wystarczająco chamski i z wielką mordą na
codzień, ale ciągle się boję. Gdy wyszłam za mąż i szybciutko wyprowadziłam
się, każdego dnia nie mogłam oderwać myśli, jak jest w domu. Tyle lat minęło,
a jak wchodzę do rodzinnego domu, od razu mnie paraliżuje. Niby wszystko ok,
ale ciągle słyszę w uszach jakieś wołanie, krzyki. Zawsze kątem oka muszę go
obserwować i zastanawiać się, co by było, jak się zachować, jak stanąć, gdyby
było coś nie tak. Nigdy nie wiem, czy mogę o coś się zapytać, bo może to zły
temat i się wkurzy....

A mój mąż jest dzisiaj na imprezie a ja znowu sama siedzę i mam strasznego
doła. W końcu ciągle mam do mnie pretensje, że wogóle nie mamy znajomych, nie
ma u nas imprez. A ja wcale nie lubię imprez i wogóle jestem do dupy.
Podsumowując swoje trzydzieści lat stwierdziłam, że chyba nawet jedno
marzenie mi się nie spełniło. Myślałam, że jak ma się pół życia przechlapane,
to zawsze ta następna połówka jest lepsza ??? A może to tylko wstęp do
jeszcze gorszych lat, do tego, żeby być twardym???
Ale chyba najbardziej brakuje mi takich kilka chwil na tydzień, żeby
swobodnie pooddychać i niczym się nie przejmować. A może ja nie umiem żyć?
    • anka_29 Re: Nie czytajcie 18.06.05, 23:56
      przeczytałamsmile nie myśl tak o sobie!!!!!!!! Ja sobie wmawiam, ze jestem ok! i w
      to uwierzyłamsmile)) nie zadręczaj się złymi myslami. Głowa do góry, uwierz w
      siebie! za tydzień umów się z koleżanką a mąż niech z dziećmi zostaniesmile
      Cieplutko pozdrawiamsmile)Trzymaj się!
    • aja75 Re: Nie czytajcie 19.06.05, 01:38
      Jak to żadne marzenie ci się nie spełniło, a mąż ? a dzieci?
      Nigdy nie marzyłaś o własnej rodzinie i o tym aby wyprowadzić się
      wkońcu z domu bo było źle? Widzisz,spełniło się! Są w twoim życiu
      osoby dla których jesteś najważniejsza na świecie i to na nich się skup.
      Nie rozgrzebuj tego co było kiedyś,już tego nie zmienisz ,nie pozwól aby
      myśli o ojcu dalej zatruwały ci życie.Nie warto ,masz za dużo do stracenia.
      Przestań się bać, uwierz w siebie ,otwórz się na ludzi i odetchnij pełną
      piersią!!!! "Niestety" najlepsze dopiero przed tobą. smile)Powodzenia.
    • renia68 Re: Nie czytajcie 19.06.05, 10:49
      Nie myśl o sobie w ten sposób nigdy! Jesteś napewno wspaniałą wartościową
      dziewczyną.Ja też nie lubię imprez i żyję.dla ciebie tęż słońce zaświeci
      zobaczysz!
      • inez21 Re: Nie czytajcie 19.06.05, 11:31
        Jesteś wspaniałą,wartościową osobą i pamiętaj,że nie wolno ci myśleć inaczejsmile))

        To czy lubisz imprezy czy nie nie ma żadnego znaczenia,pamietaj dla swoich
        dzieci i tak bedziesz najwspanialsza,zawszesmile)

        I pamiętaj jedno nikt nie może cię skrzywdzić jeśli ty na to nie pozwolisz...
        Wiem,że krzywdy wyrządzone w dzieciństwie bola całe życie,ale to nie przekresla
        ciebie i twojej nowej rodziny i przeciez jeszcze wiele wspaniałych rzeczy
        napewno cie w życiu spotka musisz tylko bardzo chcieć i myśleć pozytywnie!!!!smile)))

        Uśmiechnij się jutro bedzie lepszy dzień!!!!

        Baśka
    • kostruszka Re: Nie czytajcie 19.06.05, 11:50
      A_melio, tak dobrze Cię rozumiem.... Mój ojciec to podobny typ, też było bicie,
      krzyki, poniewieranie psychiczne. Też truchlałam po wyprowadzce z domu, ciągle
      myślałam o tym, co tam się dzieje, przeżywałam każdy telefon mamy, nie spałam
      po nocach... Ale udało mi się pokonać "demony", zdystansowałam się do wielu
      spraw, potrafię teraz po telefonie do domu wrócić do mojego świata. A to, z
      czego jestem najbardziej dumna, to fakt, że przestałam nienawidzić ojca. To był
      wielki wysiłek, by zapomnieć o tych wszystkich jego podłościach, krzywdach...
      Ale dzięki temu inaczej też patrzę na siebie, wiem, że jestem wartościowym
      człowiekiem, bo przecież mnie nie zniszczył, nie zdołował, umiem żyć z
      podniesioną głową, szczęśliwie. Tego samego Ci życzę! Pozdrawiam. Kostruszka
    • sally_zielona Re: Nie czytajcie 19.06.05, 12:01
      Mogłabym napisać identyczny post... O sobie, o swoich uczuciach... Dodałabym
      tylko jeszcze ciągły niepokój... to drżenie serca, nawet, gdy wszystko jest ok.
      Tak bardzo Cię rozumiem, że zaczęłam się zastanawiać, czy pod nickiem a_melia
      nie kryje się może jedna z moich sióstr?
      Wybacz, że Cię nie pocieszę, nie dam żadnej rady. Chciałam tylko napisać, że nie
      jesteś sama, że ja jestem taka jak Ty. Tylko, że ja nie umiem o tym rozmawiać...

      Sally
    • agacz2905 Re: Nie czytajcie 19.06.05, 14:35
      Tak, ja też mam TAKIEGO ojca. Wyprowadziłam się z domu z wielką ulgą dopiero 6
      lat temu - w dzień mojego ślubu, w wieku 25 lat. Bardzo rzadko wspomnienia z
      zagęszczonej atmosfery mojego rodzinnego domu odżywają. Relacji z nim właściwie
      nogdy nie było nie ma i nie będzie. Pozdczas rzadkich spotkań - np. kiedy
      pojedziemy tam z męzem i córeczką po synka, który od czasu do czasu nocuje u
      moich rodziców - w ogóle się do mnie nie odzywa. Mój ojciec. Człowiek, do
      którego jestem tak podobna, mam do niego tyle żalu i choć go kocham, to
      niewątpliwie NIE LUBIĘ. Ale: teraz jestem dorosła. Jestem kobietą, żoną i
      matką. Choć to może jakoś nienormalne jest, nie czuję się córką. Rak, jakbym
      bez korzeni była, czy co.Moi rodzice to dziadkowie moich dzieci. I muszę
      przyznać - dobrzy dziadkowie, choć beznadziejni rodzice dla mnie. Ojciec nigdy
      mnie nie akceptował, nie lubił, nie kochał. Ale pamiętam: jestem dorosłą osobą,
      kobietą, żoną i mamą. To co było - to juz było. Jest tu i teraz, będzie -
      przyszłość moja, mojego męża i naszych dzieci. Na to mamy już jakiś wpływ.
      Odetnij się mentalnie od przeszłości, próbuj wybaczyć. Nie grzeb się w tym.
      Wierzę w prawdziwość tego banału: dla chcącego nic trudnego. Ty też uwierz i
      poczuj się DOBRZE, czego Ci serdecznie życzę.
    • lolinka2 Re: Nie czytajcie 19.06.05, 21:25
      Wiesz, obawiam się że ten twój pozornie dwuczęściowy wątek tak naprawdę stanowi
      jedna całość i drugie wynika z pierwszego. Spróbuj pogadać z psychologiem, przy
      dobrej terapii poradzisz sobie z tym (ja miałam ojca alkoholika, który zmarł
      kiedy miałam 5 lat). Nie wiem skąd jesteś, ale jeśli z W-wy to mogę podać
      namiary na moją terapeutkę...
Pełna wersja