gosica3
19.06.05, 16:54
Zacznę od tego,że jestem osobą bardzo wesoła . towarzyską ale i mam a
właściwie nmamy z mężem pewien problem - jestem też impulsywna i .....trochę
wymagająca - zdaję sobie z tego sprawę i jestem wszystkiego świadoma . Jakieś
2 miesiące temu strasznie sie pokłóciliśmy , zresztą nie pierwszy raz i może
z mojej winy zresztą to nie jest w tej chwili ważne.Od tego momentu
postanowilam BĘDĘ NAD SOBĄ PRACOWAĆ, JUŻ NIGGY NIE PONIOSĄ MNIE EMOCJE,KONIEC
Z AWANTRURĄ W DOMU I.....udało mi się aż 2 cholerne miesiące pracy nad sobą.
Właśnie dziś znów eksplodowalam strasznie ,pokłóciłam się, rzucilam nawet
talerzem na oczach 2 letniej córki, która bardzoi płakała. Tyle o mnie ,
starałam sie obiektywnie o sonbie napisać .A teraz o nim - moim mężu. Przez
te 2 miesiące on jakby dał sobie luz, to znaczy skoro ja tak pracuje nad sobą
to on czemu nie może krzyknąć, zdenerwować się, zabluźnić, on może a ja tak
bardzo nad sobą pracowałam. Nawet mi wczoraj kiedy było jeszcze ok tpo
powiedział, że to teraz on nie powstrzymuje się. Do diabła dzisiej powód
błachy - przyjechalismy z zoo i ja poszłam spać a on pojechał po zakupy na
obiad - po surówkę .Usypiałąm Julkę 30 minut a on wszedł i w 3 sekundy ją
obudził.Trzaskał drzwi8ami od lodówki itd. Kurcze wstałyśmy i mówię do niego
teraz Ty zaopiekujesz się Julką a on ogląda tv .Zdenerwowałąm się ale
panowałam nad sobą problem w tym że ja muszę a on nie!!!!! Powier=działam do
niego 5 razy zamknij się- wiedziałam ,że zaraz nie wytrzymam i stało się coś
znów dowalił=koniec=awantura i to jeszcze jaka. Eksplodowałam za te 2
miesiące tłamszenia emocji . I co wy na to. Wymagać od kogoś jest łatwo ale
od siebie....... nie obwiniam jego ale tak mi strasznie przykro. naprawdę!!!!
co Wy myślicie na ten temat?